Proszę o rady i wsparcie

01.06.08, 20:18
Jestem mężatką od 17 lat, nie mamy dzici jakiś tam majątek włsne
firmy .Od dośc dawna myłśę o rozwodzie teraz chodze do
psychterapełty bo musze zmienic swoje życie podjęłam już decyzje że
musze sie rozwieśc bo dalej nie mogę trwac w związku w którym nie ma
niczego poza wspólnymi interesami.
Napiszcie prosze o mnie czeka?
To ja musze wnieść pozew, bo mojemu m ten stan odpowiada
Nie wiem jak się zachowa , nie potrafię tego przewidzieć
ile może trwać sprawa jesli on nie będzie się zgadzał na rozwód?
Jakie niespodzianki mogąmnie czekać?
Jutro umawiam się z adwokatką, jakie są ceny?
Bardzo prosze o pomoc.
    • manderla Re: Proszę o rady i wsparcie 01.06.08, 21:31
      Hej Nowa! Witaj!
      A co Cię tak tknęło by z tym rozwodem i w ogóle...zmiana życia??

      A propos Twego watku, to mnie nachodzą takie refleksje.
      Zauważyłam, że faceci potrafia tak trwać w związku niczego nie
      zauwazając i nie dostrzegając zadnych symptomów nadciągającej
      katastrofy. I tak sobie zyją, nie mając problemów i nie zastanawiają
      się nad niczym ( oprócz pracy, ma sie rozumiec). Co, jak, dlaczego
      etc. Jest ta kobiecina, łazi do roboty, cos tam zrzędzi od czasu do
      czsu, cos chce lub nie. Ale jest. I on zakłada, że ona bedzie.
      zawsze. jak pies, jak kot, jak królik czy tam swinka morska....
      Ewentualnie przestaje "trwać", ale tylko wtedy gdy jakaś piekna,
      młoda, zgrabna i powabna,świeża i radosna nie zacznie go
      podrywać smile. Jak nie los by takową spotkać, to tak trwa i trwa i
      trwa i tak do usr.. smierci. I uwaza przy tym ze ma calkiem udane i
      zaj... małżeństwo.
      A kobieta co sobie myśli. Ilez mozna ganiac za pieniądzem i
      wykręcac sie "sprawami sluzbowymi". No niech zarabia na początek
      dwa, z czasem cztery, potem dziesiec tysięcy zl, a potem wiecej i
      wiecej, i co? gdzie to wsadzić tę kasę? co z nią zrobić? A nic.
      Dalej pozostaje fajny pretekst - facet cały w robocie. Zyje tym! To
      jest jego zycie (równie dobrze moze to robić będąc wolnym
      człowiekiem) Nie zauwaza nic, co sie dzieje wokół niego. O czym
      gadają tacy ludzie w zwiazku? no wlasnie - interesy.
      A Ty Nowa przychodzisz do niego, i tak mówisz, złozylam pozew o
      rozwód. nigdy nie napomknęlaś mu o tym, ze cos nie tak? Ze cos
      szwankuje w Waszym związku? Nic? Albo mówiłas, a on to
      bagatelizował? Uwazal , ze histeryzujesz, lub masz akurat dzis, jak
      mu to mówisz, zły dzien? a moze okres? I zwalił te wszystkie
      Twoje "pretensje" a konto Twego chwilowo złego samopoczucia....

      Jak mu to wreszcie powiesz, to facet będzie , delikatnie mówiac.,
      mocno zdziwiony. Bo z jego punktu widzenia, nic sie nie dzieje. A Ty
      tu nagle wyskakujesz z rozwodem... jak obuchem w łeb.

      Ale, dzieci nie macie, wiec gladko pojdzie. inna sprawa, to
      zalatwienie spraw finansowych w sadzie. Jak zycie pokazuje, łatwiej
      dzieci "podzielić' , niz kasę. Obrzydliwe, ale prawdziwe.

      Myśl i trzymaj się. I bądź szczęśliwa w takim układzie, jaki Tobie
      odpowiada.
      • nowa-333 Re: Proszę o rady i wsparcie 02.06.08, 09:25
        Dziękuję za odpowiedz mnie też to zastanawia
        chociaż już chyba bym wolała wersje z tą młodszą wtedy jest
        prościej wiesz DLACZEGO
    • tricolour Ze wsparciem będzie kłopot... 01.06.08, 22:01
      ... gdy jedyną wada faceta jest to, że ma własny biznes. Zresztą Ty też masz
      więc wada faceta przestaje być wadą, a staje się standardem w Waszej rodzinie.

      "dalej nie mogę trwac w związku w którym nie ma niczego poza wspólnymi
      interesami" - Ty też współtworzysz ten związek więc sama sobie stawiasz zarzuty,
      a nie można składać wniosku o rozwód z własnej winy.

      Czego się możesz spodziewać? Wszystkiego dobrego i wszystkiego najgorszego.
      • nowa-333 Re: Ze wsparciem będzie kłopot... 02.06.08, 09:28
        Trochę mnie zszokowało to co napisałaś . moja wersja jest skrócona
        trudno w pierwszym wpisie wypisać wszystkie problemy
        Chodziło mi o to ze mój mąz mnie nie zauważ mnie i moich probllemów
        bo wg jak jest kasa to wszystko jest ok
        Gdy ostatnio chciałam porozmawiać powiedział że jestem zmęczona bo
        za dużo pracuję i żebym pojechaa do SPA

        ja wiem że z boku to świetne małżeństwo szcęśliwe tylko ze ja nie
        jestem szczęśliwa i nawet nie pamiętam jak to jest
    • plujeczka Re: Proszę o rady i wsparcie 01.06.08, 22:16
      trudno tobie cos radzić, sama najlepiej wiesz jak jest w waszym
      związku,wydaje mi się że powinnaś o tym porozmawiać z mężem.Nie
      piszesz aby był typem choleryka to może spokojna rozmowa coś wam
      obojgu wyjaśni.Co do adwokata to w kazdym mieście jest troche
      inaczej,u nas adwokaci biorą od 2500 zł bez orzekania o winie do
      5000 tys z orzekaniem. Najlepiej byłoby gdybyscie sie porozumieli i
      uzgodnili wszystkie kwestie choć to tez moze byc niełatwe.NIKT do
      końca na tym forum nie powie Ci na co możesz liczyć w sytuacji w
      której powiesz meżowi ,że bierzesz rozwód, może to zranic jego mocno
      i wówczas rekcji nie przewidzisz.Piszesz ,że wybierasz sie do
      psychologa postaraj sie z nim porozmawiac, może wystarczy Wam
      terapia małżęńska w koncu tyle lat byliście w tym związku ,trudno
      sadzic aby trzymała was przy sobie nienawić i interesy,zapewne była
      miłość ,może trzeba o nia powalczyć, zadbać,może otwarcie
      porozmawiać o tym co czujesz, spróbujcie może sie uda a jak nie
      to...wzory pozwu są w linku Biedroneczki u góry.Powodzenia.
      • mayflower_1 Re: Proszę o rady i wsparcie 02.06.08, 00:15
        A za samą poradę adwokat bierze ze 200zł.
    • d234 Re: Proszę o rady i wsparcie 02.06.08, 09:07
      Ja przeżyłam 24 lata w małżeństwie, m. pił, dawałam szanse, 3 lata temu po
      kolejnym powrocie do uzależnienia pokazałam drzwi. Nachodził, prosił, dzieci też
      włączały się, więc dałam ostatnią szansę. Twardo stwierdziłam, że to ostatnia. W
      ubiegłym roku wyjechał za granice do pracy i znowu zaczął popijać. Wrócił,
      wskazałam drzwi z prośba o wyprowadzkę.(to tak w skrócie) I tak jak wcześniej
      już na tym forum pisałam, jestem sama, powolutku odżywam.
      A co mój m.? Nadal się dziwi dlaczego ja to zrobiłam, przecież było wszystko w
      porządku, jakie picie, jaki problem. Nawet dzieci które tym razem stanęły przy
      mnie twierdzą że tata nigdy nie widział problemu. Uważa, że to ja zdziwaczałam
      na starość, że mi odbiło. On nie winny, on jest czysty.
      Napisałam to wszystko żebyś wiedziała, że trudno naszym byłym zrozumieć powody
      decyzji - Naszych decyzji.
      Jeżeli już zadecydujesz, będziesz pewna tego co chcesz osiągnąć, wiedz jedno, na
      tym NASZYM forum zajdziesz odpowiedzi na prawie wszystkie swoje pytania.
      Więc wszystko przed Tobą. Trzymaj się.
Pełna wersja