zmienilamnicka
02.06.08, 10:58
Zróbcie mi jaką psychoanalize bo mnie to wkurza.
Sprawa wyglada tak- po rozstaniu ok 4 lata. Odeszłam bo miałam dość coraz
bardziej toksycznego układu. Ex ciągle twierdzi, że jestem jego największą
miłością ale w słowach. Ja uciąłam kontakty, żeby się pozbierac do kupy.
Pierwszy rok po - ex terroryzuje mnie głuchymi telefonami o różnych porach
dnia i nocy(na stacjonarny gdzie nie mam identyfikacji, ale wiem ze to on) ,
potem rozmawialiśmy przy próbie wrócenia do siebie -powiedziałam, że te
telefony były podłe - przestał. Powrót skończył się jeszcze większą kłótnią i
definitywnym rozstaniem. Zaczęło się przysyłanie na mojego maila erotycznych
filmików oczywiście z nieznanych mi kont, śledzienie na forach internetowych.
Od ponad 2 lat ktoś przesyła mi na komórkę sms-y z wyznaniami miłości lub
jakimiś zdaniami wyrwanymi z kontekstu, lub dzwoni telefon i tylko
nasłuchiwanie z drugiej strony - już z trzeciego z kolei nieznanego mi numeru.
Gdy ja próbuję tam dzwonić - nr nie odpowiada. Sporadycznie Ex ujawnia się
posyłając mi głuchy sygnał ze swojego starego znanego mi numeru.
Nie widujemy się, czasem, przypadkiem. Kiedyś nadziałam się na niego, on z
jakąs panienką o połowę od niego młodszą (dowartościuje się facet od lat
młodymi dziewczynami.twierdzi, że nade wszystko chce stałego związku a poluje
na takie z którymi go nie będzie miał, takie rozdwojenie jaźni), sytuacja dość
jednoznaczna, on pozorował żeby dziewczyna nie domysliła się kto ja jestem,
jakies zdawkowe zmieszane cześć i nic więcej. Zaraz po tym przysłał mi maila z
wyznaniami że ciągle za mną tęskni i jak cudownie było mnie widzieć. Odpisałam
ze to jest nie w porządku wobec mnie i wobec tej nowej panienki z ktorą
obecnie jest. Wkurzył się że nie jestem miła i zaczął byc zaraz złośliwy,
poprosiłam żeby przestał mi wysyłać sygnały na komórkę, obiecał że wykasuje
mój nr. Ale tego nie zrobił do tej pory. Rok później minęłam go z kolejną
jeszcze młodszą laską. Ona tez się chyba nie zorientowała że się znamy, ledwie
jakieś jego bąknięcie pod nosem.
Utrzymuję się sama w niechęci do niego, bo czuję, że on tylko czeka aż zacznę
być miła żeby zjawić się mi nabruździć w życiu. Znaczy wejść z butami,
postawic mnie jak lalkę na ołtarzyku, wziąć to czego potrzebuje z ciała i
emocji i być zadowolonym z siebie ze ma to co chciał. A moje potrzeby-
nieistotne. To człowiek bardzo uparty. Nie chcę się otwierac na niego bo
skończy się to krzywą emocjonalną dla mnie albo dalszą eskalacją kłótni. Z
drugiej strony kochałam go mocno i to nie wygasło do końca. Ale doświadczając
jego zachowań zaczynam go uważać za człowieka chorego. Na pierwszy rzut oka
ciepły i opiekuńczy, wielki kobieciarz uwodziciel naiwnych i skrzywdzonych,
pokazujący drugą złośliwą twarz gdy kobieta nie podporządkowuje się jego
planom i śmie go krytykować.
On nie chce się wynieść z mojego życia, telefony, net, itd. Choć równoczesnie
nie chce juz ze mną być(epitety wredna itd, boi się bo mu się postawiałam i
wjechałam na męskie ego). Ja nie chcę mu ulegać i przez niego zmieniac
numerów i adresów, które mam od zawsze. Z mojej strony praktycznie od dawna
nie ma odzewu na te prowokacje. Ale gnojek nie odpuszcza nękania. Na policje
nie ma z czymś iść, bo z czym? sms-em "tęsknię za toba moja ukochana?" Do exa
nie dociera ze tego sobie nie zyczę. Kompletnie nie szanuje mojego zdania.
Chciałabym mu wybaczyć i posłać myśli z nim związane do wszystkich diabłów.
Ale przez te jego nękania gdy znowu go widzę z kolejną siksą to nie mogę
powstrzymac się od skrzywienia i niechęci, mówię tylko cześc i go mijam.
Pomyslałam w tym momencie, ze on swoim działaniem osiąga to co chciał, ciągle
mnie "ma" w myślach a nie musi ze mną być(miałam za duże wymagania,np wierność
i wspólne dzieci na co on ochoty nie miał)
Myślałam już czy nie zaatakowac samej - zrobić mu obciach przy spotkaniu z
którąś panienką? powiedzieć przy niej żeby przestał do mnie wydzwaniać? albo
postraszyć że opowiem o wszystkim jego dorosłym juz dzieciom z poprzedniego
związku? Wkurza mnie ta sytuacja.
Piszcie proszę co myślicie.