Co wiemy o najbliższej osobie?

08.06.08, 01:45
Okazuje sie że mało.Nie wiem czy az tak zaslepiona byłam że nie widziałam co
się dzieje czy też może nie chciałam pewnych sytuacji widziec, a może aż taką
blondynką byłam......Mój były był oszustem i naciągaczem ... od dawna.nie
tylko mnie oszukał ale tez wiele innych osób.czyli utalentowana bestia,
przekonywująca, mająca dużo szczęścia ....I wiecie co , odczułam ulgę bo
okazało się że nie tylko Ja byłam naiwną istotą bo on taki przekonywujący był....
    • d234 Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 10:30
      Moja mama odpowiadała mi, że widziały gały co brały. Oczywiście ja na to, ale
      sądziłam, że moja miłość, wieeelkie uczucie zmieni go na lepsze. I jak się
      okazało, nie byłam pierwsza i nie ostatnia w takich sądach. A po nas przyjdą
      inni, którzy nie uwierzą.
      • anula36 Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 10:47
        galy widza ostro dopiero z pewnej parspektywy- niezbyt blisko obserowanego obiektusmile
        Sama to przorobilam.
        • yoshi.myu Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 22:57
          ano, święta prawda
          też przez to przeszłam i nawet mam okazję obserwować, jak dzieło exa
          dalej trwa, tym razem ogłupia swoją starszą panią, co go utrzymuje,
          ale skoro jej to pasuje...
          po co mam palce w nie swoje sprawy wtykać, przecież oboje są dorośli
          i sami wybrali, porzucając swoje rodziny i swoje dzieci... dla
          własnej przyjemności/?/
    • salemka1 Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 17:47
      Hela, od dawien dawna wiadomo, że o drugiej osobie wiadomo tyle, ile ta druga
      osoba pozwoli nam wiedzieć... Czyli tyle, ile ujawni przed nami, na ile się
      odkryje. A uwierz mi ludzie potrafią udawać i kreować się na kogoś innego. I nie
      tylko piszę o facetach. Babki w tej materii też utalentowane są bardzo.
      A z tym widziały gały co brały, to tylko częsciowa prawda. mi można tak w części
      powiedzieć. Ale na pewno nigdy nie sądziłam, że będzie zdradzał. Wtedy nie
      wyszłabym przecież za niego. Ale inne jego wady widziałam.
    • plujeczka Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 18:58
      moja mama mówi ,ze facet ( lub kobieta) to nie jabłko i nie sie tego
      ugryźć i od razu stwierdic ,ze niedobre lub robaczywe i faktycznie
      tak jest.Dlatego tez nie ty pierwsza i ostatnia inne tez znajda sie
      w takiej samej sytuacji bo swiat kręci sie kółko a historia jak koło
      zamachowe wraca po pewnym czasie do punku wyjścia.
      • luka76 Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 08.06.08, 23:21
        Ja mysle ze charakter czlowieka zmienia sie podobno co 7 lat.Dojrzewaja kobiety
        i faceci tez. Jezeli malzenstwo "idzie ramie w ramie" to znaczy oboje "razem"
        dojrzewaja zyciowo to nie jest zle, ale najczesciej jest tak ze zawsze jedno
        "zostaje w tyle" i wtedy jest problem. Mysle ze to jest tez kwestia poziomow
        intelektualnych. Facet / prostak/ nigdy sie nie "dostosuje" do zony
        wyksztalconej - raczej sie zacznie buntowac natomiast mysle ze inteligentny maz
        - moze "pociagnac" za soba zone - bo kobieta ma bardzo duze zdolnosci
        przystosowawcze ale to jak zawsze temat rzeka. Pozdrawiam.
        • adela38 Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 09.06.08, 07:35
          Facet / prostak/ nigdy sie nie "dostosuje" do zony
          wyksztalconej - raczej sie zacznie buntowac natomiast mysle ze inteligentny maz
          - moze "pociagnac" za soba zone - bo kobieta ma bardzo duze zdolnosci
          przystosowawcze

          Ciekawa teoria... A ja nie zauwazylam jeszcze ani jednego takiego przypadku by
          tepa zona podniosla swoj intelekt do poziomu meza...
          Czesto zas widze jak wyksztalcony maz trzyma swoja mniej inteligentna zone jako
          trofeum, czysty obiekt seksualny i drogi sprzet domowego uzytku, a potem narzeka
          ze dzieci jakos malo ambitne i nie chca isc w jego slady...A on biedny jest
          zmuszony "zalatwiac" synalkowi zdanie egzaminow w trakcie studiow...W sumie to
          mi by to zwisalo, ale kurcze pare takich synalkow "robi kariere" jako lekarze i
          nie daj boze by ktos z mojej rodziny trafil do nich jako pacjent...
          • akacjax Re: Co wiemy o najbliższej osobie? 09.06.08, 09:51
            adela38 napisała:
            > Czesto zas widze jak wyksztalcony maz trzyma swoja mniej inteligentna zone jako
            > trofeum, czysty obiekt seksualny i drogi sprzet domowego uzytku, a potem narzek
            > a
            > ze dzieci jakos malo ambitne i nie chca isc w jego slady...

            Jak często to widzisz?wink

            Mnie się wydaje, że przymus traktowania żony jako własności jest u mężczyzn bardzo duży i znacznie łatwiej to wychodzi z taką, która nie ma ambicji robienia kariery zawodowej, czy naukowej.

            >ze dzieci jakos malo ambitne i nie chca isc w jego slady.

            A może tatuś i dzieci chciałby przymusić by żyły nie wg własnych pomysłów tylko wg jego stylu i dlatego załatwia itp.
Pełna wersja