anetta75 10.06.08, 22:37 i był tyle samo wart co ślub. Witam jestem tu nowa. moja historia jest tak pokręcona jak mój spaparany 10- letni zwiazek. kiedyś opowiem. Na razie chcialam się przywitać na nowej drodze życia Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
lampka_witoszowska Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 10.06.08, 22:47 no cóż.. tak czy siak, witaj, rozgosc się i dochodź do siebie Odpowiedz Link
stefanbatory45 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 00:12 Cześć, ja w zasadzie nowy też. ALe witam bo zaglądam często. Również po 10 latach, ale niestety jeszcze przed rozwiązaniem. Ślub był dobry, ale padało i wszystkie babcie po kątach szeptały że to zły znak... Odpowiedz Link
sisetka26 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 07:39 u mnie tez padało i po 7 latach nie bylo wyjscia jestem juz 4 misiace po rozwodzie, na rozprawie nawet nie bylam i nawet nie wiem czy trwala 7 minut, wiem ze bylo to ekspresowe rozwiazanie Odpowiedz Link
zdziwiona.2 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 07:57 Ale Wam dobrze. Mam nadzieje, że i u mnie tak bedzie, ale tylko nadzieję, bo małżeństwo kilkunastoletnie i malutkie dziecko. A pogoda na moim ślubie przepiekna była i co z tego jak i tak wszystko do kitu. Odpowiedz Link
mary171 Witaj i rozgość się :-)) 11.06.08, 08:01 U mnie po 8 latach, od lutego wolna . Synek 7 lat. W dniu ślubu upał był, ale się potknęłam gdy tata prowadził mnie do ołtarza. Myślicie, że to przez to ) Odpowiedz Link
hela37 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 08:09 Witaj w klubie złamanych serc i pokręconych losów.Mam nadzieję że ,,klubowicze'' pomogą ci pozbierac do kupy wszystkie Twoje rozterki ,poleją cudownym balsamem '' rany na Twoim sercu .I nie zważaj na to że czasami skaczą sobie do gardła co niektórzy,to tak dla oczyszczenia atmosfery.......Moja nowa droga życia zaczęła się niedawno i jeszcze jest mi ciężko jak cholera ale powoli, powoli....jestem dość skomplikowanym przypadkiem,większość moich rozterk nie opisywałam na forum ,dusiłam to w sobie ale lepiej wyrzucić z siebie wszystko co złe.Mój ślub w zimny pochmurny dzień i takie było małżeństwo /zaczynam wierzyć w przesądy/choc czasami pojawiały się promyki słońca to one takie słabe były ale to widac dopiero z perspektywy czasu,szkoda że czasami jesteśmy krótkowidzami.Nie zamykaj się w sobie tylko pisz co cię boli .Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
d234 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 08:24 Witaj! 7 minut, i po wszystkim, nic tylko zazdrościć, masz już poza sobą strach i obawy jak to będzie. Teraz pozostało iść wytrwale nową drogą. Dużo siły i wiary, że będzie lepiej. Też mogę siebie zaliczyć do nowych, chociaż długo podczytywałam Nasze Forum. Z niego czerpie siłę, wiarę,że wszystko się ułoży.Czego i Tobie życzę Odpowiedz Link
plujeczka Re: witaj 11.06.08, 08:25 witaj w klubie i czuj sie jak u siebie duzo nas tutaj ale kazdy znajdzie coś i kogoś dla siebie.U mnie jadąc do slubu świadek pomylił drogę o mało co byśmy się spóźnili i to był pewnie znak .Takich znaków przed tez było kilka ale ja zakochana, różowe okulary na oczach ...i ta wiara ,ze pokonam wszystko i bedę żyła długo i szczęsliwie zaprowadziła mnie do ołtarza a poźniej na salę sądową z której nijak wyjśc nie mogę. Odpowiedz Link
kitty4 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 08:33 To zazdroszczę - bo mój trwał 40 minut - ale był do przeżycia. Odpowiedz Link
kitty4 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 08:35 a i po 9 latach małżeństwa + 3 latach przed ślubem. I jestem WOLNA od 3 czerwca czyli już dziś 8 dzień!!! Świeci słońce i jest pięknie ! Odpowiedz Link
jarkoni Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 18:28 W końcu kto powiedział, że po rozwodzie nie może być pięknie. Może patetycznie to zabrzmi, ale to forum jest głównie po to, żeby po rozwodzie mogło być pięknie... A autorce wątku zazdroszczę szybkich 7 minut. Teraz Kochana myśl "co dalej"... Odpowiedz Link
niveaa1 Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 14:20 Hej Wiec i ja dolacze, do grona rozwiedzionych. To juz prawie 5 miesiecy, nowe zycie juz sie zaczelo, ale...ile jeszcze bolu i zalu we mnie siedzi, to wiem tylko ja. Niby rozwiodlam sie na wlasne zyczenie, ale...teraz chyba zrobilabym to zupelnie inaczej. 7 lat razem, cale malzenstwo trwalo 2 i pol roku. Radosci i placz, zale i wymowki. Ale dlaczego teraz pamietam tylko te dobre chwile ??? Odpowiedz Link
bozenadwa Re: Mój rozwód trwal 7 mniut 11.06.08, 18:11 Jak juz piszecie o znakach ,Dzien slubu piekny sloneczny,Slub zaraz po poludniowej ,najbardziej frekwencyjnej mszy w niedziele,Idziemy ,pol miasta stoi i patrzy ,My z m idzemy ,trzymamy sie za reke,Ja sztywna z przejecia,dochodzimy to stopni tuz przy wejsciu do kosciola,A tu moj m.puszcza moja reke i gdziec leci,Okazuje sie ze do zaprzyjaznionej sasiadki moich tesciow,namawiac ja aby jednak przyszla na wesele ,Pani zadeklarowala ,ze nie przyjdzie ze wzgledu na smierc w rodzinie ,Stalam tak pod tymi schodami i nie wiedzialam co mam robic,Wszyscy patrza my dopiero mamy wejsc ,aby nam udzielono tego slubu,A dla mojego jeszcze nie meza nie ja bylam wazna a jakas tam sasiadka.Jaka szkoda ,ze nie odwrocilam sie wtedy na piecie i poszlam do lasu na spacer w tej przepieknej bialej sukni.teraz juz wiem ,dlaczego tak sie stalo ,Moj m, zostal wychowany,w domu gdzie prawie wszystko robilo sie dla ludzi i pod ludzi,I to przeciez nie bylo nic wielkiego ,ale takie bylo potem nasze 29 letnie malzenstwo ,Dla ludzi i pod ludzi. Odpowiedz Link
young_and_bored 7 min ? Uu hu huu hu huuuu 11.06.08, 20:54 Słyszałem coś o "sądach 24-godzinnych", ale o rozwodach w 7 minut wcześniej nie wiedziałem Chyba powoli dochodzimy tu do pojęcia kwantu czasu w praktyce sądowej. Odpowiedz Link
jarkoni Re: 7 min ? Uu hu huu hu huuuu 11.06.08, 23:24 young_and_bored wpisz sobie w google pojęcie "paradoksy" i poczytaj np. w wikipedii.. Będziesz zadziwiony Odpowiedz Link
young_and_bored Bez Wikipedii: 11.06.08, 23:39 "Iść, ciągle iść w stronę końca przez życie kreślone na paradoksach..." Odpowiedz Link
ada_ps wracając do przesądów.... 12.06.08, 11:42 mój dzień ślubu: od rana płakałam, pogoda też nienajlepsza, przypięłam niedoszłemu jakiś bukiecik (czy jak to się nazywa-zresztą nieistotne) z prawej strony, wchodząc do kościoła ktoś to zauważył na schoach przepinałam to cudo, w kosciele podczas przysięgi płakałam, z obecnych 160 gości tylko jedna domyśliła się co jest grane, kilka razy oglądałam się za siebie, podchodząc do ołtarza potknęlam się 3 razy na schodach... małżeństwo trwało 10 lat... znamy się 15 lat... mamy 2 dzieci w tym niemowlaczka.. czekam na rozprawę i żal mi tych lat... ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... mam przy sobie dzieci i one dodają siły... życie jakoś się ułoży... byle stare szybko odeszło w zapomnienie... tylko czy da się zapomnieć ten czas?... ex odnalazł swoją połówkę i szczerze nie życzę im źle... tylko dlaczego bez swą niedojrzałość musiał rozbić dwa małżeństwa? dlaczego moje dzieci będą wychowywane bez ojca? czy warto? ja i dzieci straciliśmy wszystko... za bardzo się rozpisałam.... Odpowiedz Link
jarkoni Re: Bez Wikipedii: 12.06.08, 19:05 drogi znudzony, paradoksy są częścią naszego życia.. I zobacz sobie "paradoks ciotki" z uzupełnieniem "cyrulika z Sewilli". Trochę to wyjaśnia jakby.. Odpowiedz Link
anetta75 dzięki za powitanie 13.06.08, 17:23 dzięki za odzew. Rozwód był do tego z orzeczeniem winy eksa. Postępowanie dowodowe ograniczyło się do przesłuchania stron i wywiadu kuratora w miescu zamieszkania - m. uznał żądanie pozwu. Kuratora oczywiście nie dopuściłam do moich dzieci. To było rok temu. Dowody na winę m. miałam twarde, więc się zgodził a ja z przyczyn zawodowych musiałam szybko się rozwieść. Ale tak naprawdę, a minęło 10 miesięcy, dopiero od niedawna jestem sama. I powiem wam, nie jem, nie śpię, czuję się podle ale wiem, że to był dobry wybór i tylko żałować, że dopiero teraz.... Teraz czas na ułożenie sobie życia samej i dalszych relacji z eksem - dla dobra dzieci. Gdyny nie one nie spotlaibyśmy się już nigdy. pozdrawiam wszystkich świeżo rozdrapanych Odpowiedz Link