Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.)

16.06.08, 16:42
Jeśli mężczyzna wyjedzie do innego miasta pracować i doszkalać się praktycznie na cały rok (np studia) i zostawi na ten czas swoją rodzinę dojeżdżając do nich na weekendy - to się nazywa inwestowanie w swoja przyszłosć i robienie kariery ( w pozytywnym sensie),a jak dokładnie to samo robi kobieta - to juz sie nazywa karierowiczostwo i porzucenie dziecka. No za Chiny nie mogę tego zrozumieć...
    • to.ja.kas Re: Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.) 16.06.08, 16:46
      Ja tez nie ...to jestesmy dwie smile))
      • a.niech.to Re: Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.) 16.06.08, 16:55
        Ciekawe, co robi w tym czasie ta trzecia...
    • tricolour A kto tak mówi? 16.06.08, 17:02
      Bo jeśli kobiety o kobietach, to czemu sie dziwicie własnym działaniom?
      • useless00 Re: A kto tak mówi? 16.06.08, 17:06
        Tak mówią mężczyźni o kobietach.

        Kobiety o kobietach - osobna bajka i jej nie analizuję, bo czasami kobieta kobiecie wilkiem, niestety sad.

        Patrz: wyjazdy za chlebem za granicę. Jest tak samo.
        • tricolour Dziwne uogólnienie... 16.06.08, 17:34
          ... bo jeśli mąż tak mówi o żonie, to są dwie możliwości:

          1. Uzgodnili, że żona wyjeżdża, a wtedy nie ma podstaw narzekać, bo to wspólna
          decyzja.
          2. Nie uzgodnili więc żona rzeczywiście porzuciła rodzinę.

          Oba przypadki są poza Twoim postem.
          • sylwiamich Re: Dziwne uogólnienie... 16.06.08, 17:51
            Ja niestety myślę, ze częściej kobiety o kobietach.Zresztą cóż się
            dziwisz?Albo kobieta jest najważniejsza dla dziecka tak bardzo że
            prawie zawsze uzyskuje nad nim opiekę, albo nie...i wtedy może sobie
            wyjeżdżać na studia.
            Bo dla mnie raczej to pierwsze.
          • useless00 Re: Dziwne uogólnienie... 16.06.08, 17:58
            Owszem, ale:
            odp. 1. Ale życie jest życiem i jak przyjdą kłopoty to jednak padają słowa postawione w pierwszym poście.
            odp. 2 Sto procent racji z założeniem, ze tak samo powiemy o facecie.

            Niestety usłyszałam takie słowa o kobietach od mężczyzn, którzy wprawdzie zgodzili się na taki układ, ale po pewnym czasie sprawy ich przerosły i okazało się, że nie są zdolni powiedzieć: nie daję rady. Nie umieli powiedzieć wprost o tym swojej żonie tylko użyli własnie takich słów. Na zasadzie niech się baba domyśla gdzie jej miejsce. Albo nawet nie powiedzieli jej o tym, ale opowiadali tak osobom z zewnątrz. To bardzo krzywdzące. Spotkałam się z taką opinią również od mężczyzn, którzy walczyli jak lwy o swoje dzieci, po to tylko,żeby w ostatecznym rozrachunku zajmowały się nimi ich matki (babcie, mimo protestów wyjeżdzającej żony, że może dzieci zabrać ze sobą i poradzi sobie. Jest jeszcze jedna ważna rzecz: oba przypadki miały miejsce w sytuacji gdy mąż nie chciał lub nie mógł zmienić ani pracy ani mieszkania. A rezygnacja z wyjazdu żony oznaczałaby dla niej nieodwracalną stratę życiowych możliwości. Czy teraz moje uogólnienie nabiera sensu?
            • sylwiamich Re: Dziwne uogólnienie... 16.06.08, 18:25
              No popatrz...ja równie często słyszałam od kobiet mających mężów "na
              morzu"...on se pojedzie, a ja zostaję z tym wszytkim.A jak
              przyjedzie to jeszcze świątecznej atmosfery wymaga, bo zmęczony jest.
              Uogólnienia zawsze nabierają sensu jeśli mają odniesienia do
              konkretnej sytuacji.
    • panda_zielona Re: Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.) 16.06.08, 19:08
      A kto tak powiedział? Chyba jakiś wstrętny szowinista.
      • d234 Re: Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.) 17.06.08, 08:07
        Kiedyś słyszałam, że chłop może iść na spotkanie przy piwie z koleżkami, a babka
        jak ma ochotę na babskie wyjście, to znaczy, że za mało ma roboty w domu, Ma
        czas. Strasznie mnie to wkurzało i wkurza nadal.
        Jak widzisz napitego faceta, to przelecisz wzrokiem, jak pijana kobieta. Szok.
        Facetowi wolno więcej, kobietom mniej. Ot i nasza polska mentalność
        • sylwiamich Re: Jak to jest...(czyli o relatywizowaniu cd.) 17.06.08, 08:24
          Hihi....
          Co do samotnych wyjść z kleżankami to chyba juz niezbyt często
          funkcjonuje.Wystarczyło polkolenie takich praktyk i stało się to
          normą.Teraz wystarczy pokolenie naprutych bab na ulicy i też się
          przyzwyczaimy.No i jeszcze pokolenie kibiet wybierających karierę
          zamiast dziecka i gotowe!!
          Potem wystarczy przyjąć konsekwencje na klatę....sądy będą na równi
          rozpatrywać przyznawanie opieki nad dzieckiem, bo mama straci
          stereotypowe cechy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja