Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na lepsze!

20.06.08, 23:51
Takie są moje spostrzeżenia.
Czy to kwestia większej dojrzałości, presja drugiej (ostatniej) szansy?

Znam kilka przypadków cudownej odmiany kiedy facet niegdyś pił, bił lub po
prostu nie dało się z nim wytrzymać, ex żona narzeka,a next zachwycona. A może
to tylko pozory??

Mój ex też, niegdyś nieodpowiedzialny i niesłowny nagle zakładając nową
rodzinę stał sie wzorem do naśladowania. Aż się zaczynam zastanawiać, czy może
go nie doceniałam? (oczywiście dla nowej rodziny jest super, bo dla nas nadal
nie jestsmile

A jakie są Wasze spostrzeżenia?
    • maza15 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 20.06.08, 23:58
      Od dawna ma nowa rodzinę?

      • mini_mini26 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 00:08
        Mój? Odkąd się wyprowadził, czyli od półtora roku.
        Zachowuje się wzorowo teraz, a ja na niego narzekałam, czyżby pozbył się
        wszystkich złych cech?
        Znam więcej takich przypadków, nawet bardzo ekstremalnych metamorfozsmile
        Ojciec koleżanki bił matkę, przepijał wypłatę, a teraz poznał drugą kobietę,
        wybudowali dom i żyją spokojnie.
        Może to kwestia dopasowania po prostu? Albo tak to wszystko wygląda z perspektywy?
        Jak myślę w tym kontekście o eksie, to nasuwa mi się myśl, ze może trzeba było
        ... ale nie, przecież pamiętam, że się nie dało ...

    • sagaretia Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 00:09
      Mini smile,
      na początku każdy się stara pokazać od jak najlepszej strony,
      niektórzy świetnie się maskują.To okres godowy wink
      Nie da się też i ukryć ,że jest ta presja drugiej ,czy też czasem i ostatniej
      już szansy....
      Raz mogło mu nie wyjść(no cóż -zdarzyło się ).....ale drugi "niewypał"??
      ....tu mogło by się okazać ,że to jednak z nim jest coś nie tak.
      Więc stara się bardziej i przedłuża okres sielankowego
      narzeczeństwa.
      Czas pokaże moja droga....Ludzie tak łatwo się nie zmieniają.Wilk nawet w owczej
      skórze zawsze pozostanie wilkiem wink
      Ja też jestem w podobnej sytuacji i bolesne jest ,że dla tej drugiej i ich
      "nowego" dziecka stara się bardziej niż dla nas.
    • manderla Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 00:44
      Moim zdaniem kwestia dopasownaia się.
      W niektórych zwiżakch jest tak, ze np. jeden z partnerów ma taką
      osobowość, ze wyzwala w drugim człowieku najgorsze cechy. Które z
      czasem się nasilają. np. facet sobie czasami wypije piwko z kolegami
      po pracy. Kobieta np. alergicznie reaguje na wszelkie alko zapaszki
      itp. On jedno piwo - ona histerię. i tak sytacja się powtarza
      iwloikrotnie. W końcu facet juz woli nie wracac do domu, tylko sie
      uwalic gdzies po drodze i to nie jednym piwem, tylko wieksza
      ilościa. bo juz robi sie to nieistotne, czy ona bedzie wrzeszczała,
      ze on wypił jedno piwo, czy tez nawalił sie w sztorc.
      A jakby nie zwróciła uwagi raz, dwa, trzy, to by sie na tym
      skończyło, ze facet sobie od czasu do czasu jedno piwko wypije po
      przy z kolegami, i tak naprawde bez uszczerbku dla rodziny i relacji
      rodzinnych.
      Ten sam mechanizm wydaje mi sie działa i w przypadku innych zachowań.
      • sagaretia Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 00:50
        Gdyby to chodziło o piwko,albo o inne drobne defekty,skrzywienia
        charakteru,słabości.....
        Ale co zrobić jeżeli ukochany człowiek jest notorycznym kłamcą ,który jak sobie
        nie skłamie,ni oszuka ,nie naciągnie prawdy,nie wymysli jakiejś historyjki....
        to źle się czuje?sad .....jak dopasowac się do kogoś takiego?sad
        • manderla Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 00:55
          A to to nie mam pojęcia. sama takiego typa miałam, delikatnie rzecz
          ujmując, z wielka wyobraźnią. Nie poradziłam sobie. Stwierdziłam, ze
          mam jednak dość. Jestem naiwna, ale jednak nie we wszystkie bajki
          chciałam wierzyc smile
          • sagaretia Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 01:07
            W związku z tą drugą ex na początku bardzo się starał,chyba nawet pracował
            usilnie nad sobą .... i wtedy myślałam sobie z nutką zazdrości i żalu - dlaczego
            nie postarał się bardziej dla nas??...
            dalej pomyślałam sobie -no tak sad zmienił się ,dojrzał (szkoda tylko że nie dla
            nas)....
            I pewnie myślałabym tak dalej gdyby nie zaproponował mi intymnych chwil po
            naszej drugiej rozprawie rozwodowej ,
            kiedy tamta - ta jego nowa ukochana kobieta była w 9 miesiącu ciąży.....
            I nagle mnie olśniło -"kto raz kłamstwa nauczony jest,kłamstwem ma skażoną krew" .
            • mini_mini26 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 08:44
              Myślę dokładnie tak jak Ty kiedyś myślałaś, czemu dla nas się nie zmienił, może to moja wina?? no bo teraz taka zmiana??
              U mnie niestety jeszcze nic złego z niego nie wyszło, choć next była już w ciążysmile
              U nas było tak, że on nieraz kompletnie zapominał o rodzinie, nie troszczył się, właściwie cały czas myślał tylko o sobie, nie nawiązał żadnej więzi z dzieckiem.
              Jak sam mówił nexia bardzo "skacze koło niego", wiec może to jest recepta? Teraz jest przykładnym partnerem i tatusiem, do dziecka nigdy nie przyjeżdża sam, tylko z nią, żeby zła nie była. To troche śmieszne, ale ja go traktuję normalnie, a sytuacja wygląda tak, że od roku nie rozmawialiśmy ze sobą nawet przez 5 minut, bo ona zawsze jest z nim i zawsze przyjeżdża po dziecko tylko "przelotem" jadąc gdzieś dalej, więc zrezygnowałam z omawiania z nim jakichkolwiek spraw dotyczących naszego synka.
              Jednym słowem z tego co widzę w tamta rodzinę angażuje się bardzo. Jak się rozchodziliśmy to na odchodne powiedział mi, ze wie już teraz jakie błędy popełniał i ta wiedzę wykorzysta w nowym związku...
    • czarownica_8 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 01:10
      Nie wierzę w cudowną odmianę. Moim zdanie wcześniej czy później te
      same problemy się pojawią. Może tylko inaczej zostaną ocenione przez
      nową partnerkę. Może np dla niej pewne zachowania są ok a dla
      poprzedniej nieakceptowalne.
      A półtora roku to pewnie jeszcze za mało, jeszcze się stara. Ja
      obserwuję mojego m., z którym jeszcze mieszkam i widzę, że w pewnych
      sprawach zaczął się starać dla nowej kobiety tak jak nigdy nie robił
      tego dla mnie. Patrzę na to z ironią i Tobie radzę to samo.
      Przejdzie mu z czasem, o to jestem spokojna, bo za dobrze go znam.
      • jarkoni Re:Męski punkt widzenia? 21.06.08, 03:34
        To moje osobiste zdanie. Nie ma cudownych zmian o 180 stopni u facetów. Kiedy
        żenią się to już są troszkę ukształtowani przez
        podwórko-szkołę-dziewczyny-kolegów-rodzinę-trenera-pracę-księdza-swoje
        pasje..wybierajcie co pasuje. Chyba nie ma tak, że żona go zmieni po ślubie
        zupełnie, to zakrawa na szczyt naiwności. Jak był zły, albo miał ku temu
        zadatki-to to wyjdzie wcześniej czy później. Drugi związek chyba tego nie
        zmieni, jest bardziej doświadczony to i swoje minusy umie dłużej ukryć.
        ALE.. To nie wyklucza jednak możliwości, że była żona "złą kobietą była", i on
        teraz się naprawdę spełnia, i jako mąż, i jako ojciec..
        Ku rozwadze-obu stronom.
        • aron95 Re:Męski punkt widzenia? 21.06.08, 08:17
          Nie jest to zmianą charakteru , przez zmianę otoczenia zmieniamy swoje
          zachowania . Dotyczy obojga płci .
          Można nawet powiedzieć że oddziałujemy na siebie jak alergeny wymuszając na
          siebie pewne zachowania .
    • sylwiamich Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 05:33
      Sądzę że to samo dotyczy kobiet.
      Ja na ten przykład znormalniałam.Potrafię nie zajmować się
      drobiazgami, odpuścić sobie.Mniej się czepiam i mniej wymagam.Po
      prostu stanęłam na nogi.Nie mam maleńkich dzieci i potrafię sama
      zadbać o rodzinę.Wreszcie liczę tylko na siebie.A facet? Jak się od
      nich nic nie chce, to dają....
      • mini_mini26 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 09:04
        Wydaje mi się, ze przeważnie przyczyną problemów jest wzajemne "nakręcanie się".
        Ja Tobie robię coś niemiłego, a Ty mnie i koło się zamyka. Jak się dopuści już
        do takiej sytuacji, któryś raz powie się zbyt wiele lub zbyt przykre rzeczy, jak
        przekroczy się już pewną granicę i urodzi się wzajemna wrogość, to później
        bardzo ciężko jest polepszyć relację. Nie da się cofnąć czasu i zapomnieć o urazach.
        Widzę to teraz bardzo wyraźnie, bo w takiej sytuacji jest obecnie moja
        przyjaciółka. Jest zła na męża, bo spędza wiele godzin przy kompiesmile, za to ona
        mu nie pomoże jak on ją o coś prosi, zaczynają sie wzajemne kłótnie i
        wypominania, kto komu więcej, kto mniej, kto bardziej poszkodowany itp. ...
        Generalnie żyją w wielkich wahaniach, raz jest dobrze, później znowu źle, wtedy
        mówią o rozwodzie, ale później znowu jest dobrze.
        W nowym związku, o ile nie dopuści się do takich samonakręcających się sytuacji
        jest zawsze łatwiej, ma się czyste konto.
    • mayflower_1 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 10:12
      Ja jestem (jeszcze) drugą żoną mojego m i po 11 latach koniec. A
      miałam nadzieję, że to miłość na całe życie. Nic z tego, nie potrafi
      docenić, tego co z siebie dałam i nie było mi lekko, by inni go i
      nas zaakceptowali. Widzę, że jest to samo, co było w pierwszym
      małżeństwie - całkowita negacja, brak chęci porozumienia i dogadania
      się. Gdybym wcześniej miała wyraźne sygnały, że coś mu nie pasuje,
      byłoby o wiele prościej. A teraz okazuje się, że jestem generalnie
      do niczego, no mam dobra d..., a poza tym jestem nie do zniesienia.
      Widać z drugą żoną rozstać się łatwiej, bo wcale go nie interesuje
      co czuję, myślę i chcę. A tak poza tym doszłam do wniosku, że nasze
      prawo jest całkowicie przeciw małżeństwom. Bo jak się bierze ślub,
      to dwie osoby robią to dobrowolnie, ale rozwód może być decyzją
      jednostki i jestem zmuszona się podporządkować, a moje zdanie nie
      jest brane pod uwagę.
      Z drugimi wcale nie jest łatwiej, naprawdę, idały są na początku, a
      potem jest "normalka".
    • tricolour Fajny wątek... 21.06.08, 11:04
      ... najbardziej podobają mi się głosy, że skoro mąż był zły, to wystarczy
      poczekać aż drugi związek się sypnie.

      Taka optyka, to - moim zdaniem - dowód na zdrowie psychiczne faceta, a
      niezdrowie psychiczne żony, która tak mściwe i zawistnie patrzy.

      Tymczasem rozwiązanie prostsze jest bardziej prawdopodobne: związek jest dlatego
      szczęśliwszy i stabilniejszy, że OBOJE go tworzący są bardziej zaangażowani,
      mają wspólne cele i większe zasoby czego nie było wcześniej.
      • mini_mini26 Re: Fajny wątek... 21.06.08, 11:21
        Sugerujesz, że ludzie w pierwszym związku nie są zaangażowani i nie mają
        wspólnych celów??
        • tricolour Sugeruję, że ludzie w NIEUDANYM związku... 21.06.08, 11:25
          ... nie mają wspólnych celów, zaangażowania czy też zasobów do tworzenia
          związku. Oboje nie mają.

          Numer związku nie ma znaczenia.
          • mini_mini26 Re: Sugeruję, że ludzie w NIEUDANYM związku... 21.06.08, 11:32
            A czy jeżeli ten wcześniejszy związek jest początkowo bardzo udany, a dopiero
            później (pod wpływem różnych czynników) staje się mniej udanym, to mimo wszystko
            uważasz, że oni nie mieli wspólnych celów i zasobów ... i czy ten pierwszy
            związek możemy ogólnie nazwać nieudanym, czy ten drugi jest udany dlatego, że
            jest dobrze na początku i dlatego nazywamy go udanym wobec tego pierwszego?
            Kurcze, jakie to prostesmile
            • tricolour Cel ma to do siebie... 21.06.08, 11:54
              ... że leży gdzieś przy końcu i jest rzeczą odległą.

              Nie wiem, co Ty rozumiesz pod pojęciem "wspólnego celu". Ja widzę to w wymiarze
              procesów na całe lata - nie wystarczy np. spłodzić, ale trzeba też wychować, a
              to z ćwierć wieku zajmuje. W takim rozumieniu celem jest wychowanie dziecka, a
              nie sam fakt, że przyszło na świat.

              Nie rozumiem "związek jest początkowo bardzo udany...później... staje się mniej
              udanym" - jeżeli tak jest, to oznacza dla mnie, że ludzie nie poznali się w
              wystarczającym stopniu. Nie ma więc mowy o żadnym "udawaniu się" tylko o
              zwyczajnym pośpiechu, który zaowocował związkiem nieodpowiednich osób.
              Stwierdzenie "nie udało się" przenosi odpowiedzialność za związek gdzieś
              donikąd, do rachunku prawdopodobieństwa, że coś sie uda lub nie.

              Tymczasem związek tworzą ludzie i jeśli coś się dzieje, to oni są
              odpowiedzialni. Tylko nie chcą się do tego przyznać.
              • sylwiamich Re: Cel ma to do siebie... 21.06.08, 13:26
                Oglądałam ostatnio program ze ślązkimi kursantami na prawo
                jazdy.Jechał tam jakiś facet...kolorowy...w sensie...arab, czy coś
                tam.I on powiedział że w Polsce to jest dziwne że ludzie pobierają
                się nie mając pieniędzy na mieszkanie.Robią dzieci nie mając
                pracy.Podobało mi się to. Mój były też nie wytrzymał
                ciśnienia....teraz sama to rozumiem....czasami tak ciąży że aż dusi..
                • sylwiamich Re: Cel ma to do siebie... 21.06.08, 13:28
                  Sląsk...kurna...piwko przytępia...zwłaszcza któreś z koleismile))
                  • d234 Re: Cel ma to do siebie... 21.06.08, 13:46
                    Wyobraźcie sobie jak musi się zmienić ten nasz facio przy trzeciej kobietce.
                    Jest ideałem. Próbujemy?
                    • sylwiamich Re: Cel ma to do siebie... 21.06.08, 13:47
                      Nie ma mowy...z ręki go nie wypuszczęsmile))
                      • d234 Re: Cel ma to do siebie... 21.06.08, 13:53
                        Może jednak podzielisz się, tak na jedno popołudnie?
                    • tricolour Przy trzeciej kobiecie... 21.06.08, 14:07
                      ... trzecia kobieta powinna sie zastanowić nad czwartą, faceta olać, a siebie
                      nie obsadzić w tymczasowej roli.
                      • sylwiamich Re: Przy trzeciej kobiecie... 21.06.08, 14:28
                        tricolour napisał:

                        > ... trzecia kobieta powinna sie zastanowić nad czwartą, faceta
                        olać, a siebie
                        > nie obsadzić w tymczasowej roli.


                        Coś słabo kontaktuję...czyli Ty też nie masz szans?Bo nie będziemy
                        szczegółowi i nie bedziemy liczyć?
                        • tricolour Jak byś nie liczyła... 21.06.08, 22:31
                          ... to do trzech nie dojdziesz...

                          smile)
                          • sylwiamich Re: Jak byś nie liczyła... 21.06.08, 22:34
                            tricolour napisał:

                            > ... to do trzech nie dojdziesz...
                            >
                            > smile)


                            Hihi...jeszcze dużo lat przed Tobąwink))
                            • tricolour Czyli jest nadzieja i dla mnie? 21.06.08, 22:35
                              Fakt, jeszcze nie wieczór...

                              smile
    • zielona_ropucha Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 18:59
      Ludzie sie nie zmieniają,co najwyżej potrafią w sposób zgodny i
      dojrzały zakaceptować swoja odmienność w czasie,gdy już przestaje
      byc rózowo...a zaczynaja sie skarpety...
      • zielona_ropucha Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 19:07
        Jak widać mam problem z tą akceptacjąsmile))Zakaceptować może bym
        potrafiłasmile
        • sylwiamich Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 19:24
          Zmieniają, nie zmieniają.....ja sama jestem niestrudzoną
          imprezowiczką i rozrabiarą.Gdy mam faceta, to staję się
          niestrudzonym zwierzęciem domowym.
    • rene15 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 19:20
      Z własnego doświadczenia z ex. Kiedy się poznaliśmy, ex był typowym
      imprezowiczem, koledzy, imprezy, brak odpowiedzialności, totalny
      luz. Mi się to podobało, ale do czasu. Po roku znajomości
      stwierdziłam, że ja wolę stabilność i takie wyłącznie imprezowe
      życie mi nie odpowiada. Odeszłam. Po roku przerwy znowu jednak
      byliśmy razem. Przez ten rok ex zmienił się (tak mi się wydawało)o
      180 stopni. Pzreniósł się studiów dziennych na zaoczne, rozpoczął
      pracę, ograniczył imprezy itp. Chłop marzenie. Ślub. Dwóch synków.
      Po 5 latach małżeństwa plus 2 lata udanego związku ex stał się takim
      samym człowiekiem jak lat 9 temu. Kobiety, imprezy, brak
      odpowiedzialności za swoje dzieci itp. Ja teraz napewno wiem, że
      ludzie się nie zmieniają tak bardzo. U mnie to wygląda jakby ex
      chciał na siłę się wpasować w moje plany, udająć kogoś innego. Tylko
      na długą metę tak się nie da. Także ma partnerkę, także wygląda
      jakby było idealnie i sielankowo. Ale czy tak napewno jest?.
      • zuza145 t jestem w kropce 21.06.08, 19:25
        bo mój mąz był super fajny- więc nie czeka mnie nic dobrego- w
        sensie zmiany?
        He he he- czeka, czeka- zaczynam odczuwać że najlepsza częśc życia
        jest tuż , tuż.
        Ale teoria chyba niezbyt mi się zgadza- bo mój był super-
        laski "zazdraszczały" nam obojgu i mnie oddzielnie.I jemu też- żeby
        sprawiedliwie było.
        • sbelatka Re: t jestem w kropce 21.06.08, 20:43
          mój też był fajowy... i chyba jest fajowy w nowym związku..
          ja myślalam, ze jestem fajowa - i myśle, ze bede taka w nowym..
          ale zastanawiam sie - jak bardzo się zmieniam.. CZY się zmieniam..?
          Czy sie zmieniłam?...
          a co do exa...jakos mam przekonanie - czas pokaże czy błędne - że to
          co było jego słabością.. słabościa pozostanie. Za jakiś czas kiedy w
          organiźmie przestanie mu krążyć hormon szczęścia...wylezie na
          wierzch..
          Ale może sie mylę.. Wszak nie jestem juz fanką mojego exa...i moje
          postrzeganie go jest dalekie od przychylnego obiektywizmu..
    • burza4 Re: Facet zmienia się przy drugiej kobiecie na le 21.06.08, 21:05
      nie wierzę w cuda, ludzie się w gruncie rzeczy nie zmieniają.
      Owszem, coponiektórzy coś przemyślą, przepracują - ale to są pewne
      zewnętrzne przejawy, a nie prawdziwy charakter.

      istotne jest co innego - odpowiedni dobór partnerów.

      mój eks jest tak samo niezaradny a przy tym przekonany o własnej
      wyjątkowości jak niegdyś. Mnie jego postawa życiowa doprowadzała do
      szału - moja next z nim wytrzymuje. Widać ma inaczej ustawioną
      poprzeczkę, mnie nie zadowala byle jakie życie i wieczne problemy ze
      związaniem końca z końcem, ani nie odpowiadało mi zwalenie całej
      odpowiedzialności za byt rodziny i wszelkie sprawy na mnie. Są
      natomiast ludzie, których nie razi brak ambicji czy jakichkolwiek
      planów, którzy żyją z dnia na dzień. Ja chciałam od życia czegoś
      więcej. Nie wiem na ile ona jest z nim szczęśliwa, ale są razem od
      lat.

      domyślam się że twój mąż jest w nowym związku od niedawna?smile jego
      wady wcześniej czy później się ujawnią, tylko jego partnerka
      niekoniecznie będzie źle postrzegała te same rzeczy co ty.
    • aron95 podsumowując 22.06.08, 09:49
      przy pierwszej osiwiał , przy drugiej włosy wypadły
      a przy trzeciej zęby straci
      A kobiety w tym czasie wyładniały
Inne wątki na temat:
Pełna wersja