bbrzdek
22.06.08, 18:39
Tak zainspirował mnie wątek mini_mini26 :
czy w drugim związku można zmienić się na lepsze (nie tylko
mężczyzna ale kobieta też..i lepsze..cokolwiek to dla każdego
znaczy

?
Jeśli zmienię się, to póżniej w wyniku codzienności, starości,
sklerozy itd będę i tak wracała do "swojej wiedżmowatosci", bo sama
nie zauważę swojego zachowania...jak dla mnie zupełnie normalnego,
bo powszedniego... w drugim związku, trzecim i siódmym

I druga str medalu-partner, który na początku jest niesamowicie
przystojny, inteligentny i...i...i mnóstwo "i", po X czasie staje
się "sobą". Mogę być niewidoma na jego wady, bo być może on nie
bedzie widział moich. Interesuje mnie spojrzenie po rozwodzie. Jak i
ile człowiek może się zmieniać, aby być i dawać szczęście w nast.
związku? Ile mogę akceptować wady/wad innej osoby i ile czasu
tłumaczyć, co mi przeszkadza? (Pytania nie koniecznie potrzebne mi
do statystyk
Miłego