Męska logika?! proszę o comment!

23.06.08, 17:25
No ja odpadam...
Będzie sporo czytania... Zamotałam się i poproszę o porządnego kopa
w pewną część ciała, żeby mi to szybko przeszło ;/
Po kolei: rozwód za mną, związek się skończył we wrześniu 2007r.
Oboje rozwodu chcieliśmy i go dostaliśmy.
W lutym tego roku zaczął mnie pocieszać stary kumpel, kolega od
wielu lat, kawaler, wolny do wzięcia... na początku dystans z mojej
strony, ale potem czułostki, smski, pogaduchy szczere do białego
rana, przytulanki, głaskanki, buzi buzi i coś więcej (choć nie do
końca...) kac moralny w trakcie z obu stron, no ale skoro rozwód za
pasem... Mówiłam, że nie chcę pocieszania, bo z rozwodem się
pogodziłam już dawno. mówiłam, że chcę być znów "czyjaś"...
i wiecie co... jak już się sprawa w sądzie zbliżała, to z kolei
dystans był większy u niego, a ja jak to baba naiwna zaczęłam się
angażować... nie milość rzecz jasna, może nawet nie do końca
zakochanie... ale... coś mnie wzięło i to porządnie ;/
i teraz wyjasniła nam wszystko wczorajsza rozmowa, otóż dla niego
ciagle jestem żoną (chyba, kuuur*a zawsze nią będę ;/), i on za dużo
wie o mojej przeszłości. on chce kobiety z biała kartą zamiast
przeszłości, nie chce nic wiedzieć o tym co ona tam wczesniej miała
i co robiła... oczywiście jako facet 30letni również swoją
przeszlość ma... ale usłyszałam, ze co innego być wolną po związku
nieformalnym, a co innego rozwódką!! no mnie chyba szlag trafi na
takie podejście (nie mam zobowiązań w postaci dzieci czy alimentów).
Propozycja na dziś: przyjaźń...
Co wy o tym ludzie myslicie? wylejcie mi na łeb kubeł zimnej wody,
żebym szybko zapomniała te miłe chwile, bo mam aktualnie dość...
Spotkaliście sięz takim podejściem, że kobita po rozwodzie to ma
gorszą przeszłość niż ta po związku nieformalnym?? ja przyznaje,
szczegółów trochę mojego życia z eks poznał, skoro pytał... ale moje
małżeństwo było o wiele mniej warte i mniej szczęśliwe niż poprzedni
związek, własnie nieformalny... podkreślam, że facet ten to nie
jakiś dewot tępiący rozwody z racji wiary... on w ogóle nie
praktykuje, o ile w coś tam wierzy....
Piszcie proszę, byle szczerze...
    • tricolour W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:29
      ... że wolimy nowe, nieużywane, bez czyjegoś zapachu i śladu obcych rąk. Jest to
      głęboko wpisane w fakt posiadania kobiety.
      • sbelatka Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:34
        moja diagnoza jest inna... wolny kawaler z 30 na karku-tyo
        nawyraxniej niedojrzały do stałych związków.
        i czy bys moja droga była lelija czy zdzira to jedynie tekst jaki
        usłyszysz będzie inny...
        Teraz nie chce zbrukanej a jak bys byla czysta to nie byłby godzin
        czystej lub nie mógł kupowac "nie sprawdzonej"
        totez spoko... jakis chłystek w krótkich spodenkach..

        jestem pewna, ze się "oswoiłaś" bo tak sie ulozyło.. ale równie
        szybko otrzepiesz sie po takim gościu.
        • bozenadwa Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:40
          sbelatka napisała:

          > moja diagnoza jest inna... wolny kawaler z 30 na karku-tyo
          > nawyraxniej niedojrzały do stałych związków.
          > i czy bys moja droga była lelija czy zdzira to jedynie tekst jaki
          > usłyszysz będzie inny...
          > Teraz nie chce zbrukanej a jak bys byla czysta to nie byłby godzin
          > czystej lub nie mógł kupowac "nie sprawdzonej"
          > totez spoko... jakis chłystek w krótkich spodenkach..
          >
          > jestem pewna, ze się "oswoiłaś" bo tak sie ulozyło.. ale równie
          > szybko otrzepiesz sie po takim gościu.
          Zgadzam sie calkowicie.Nie chcialas pocieszenia .ale bylo Ci ono
          potrzebne.On to wykorzystal i tyle.Zycze Ci prawdziwej milosci ,bo
          wtedy nie bedzie mialo znaczenia ilu mialas wczesniej mezow.
          • tricolour Oboje sie wykorzystali... 23.06.08, 17:43
            ... bo sprawy we dwoje dotyczą obu osób.
            • bozenadwa Re: Oboje sie wykorzystali... 23.06.08, 17:49
              tricolour napisał:

              > ... bo sprawy we dwoje dotyczą obu osób.
              Masz w zasadzie racje ,mysle tylko ,ze mala miala nadzeje na cos
              wiecej ,a on juz od razu wiedzial ,ze woli nieuzywane nowki,Autorka
              watku nie spodziewala sie ,ze zostanie tak potraktowana ,wiec ,nie
              wiem ,kto kogo wykorzystywal .
      • mala30latka Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:36
        tricolour napisał:

        > ... że wolimy nowe, nieużywane, bez czyjegoś zapachu i śladu
        obcych rąk. Jest t
        > o
        > głęboko wpisane w fakt posiadania kobiety.

        jasne... najlepiej doświadczona dziewica... taka emocjonalna 30tka w
        ciele 15-tki... ;/
        • tricolour Pytałaś o opinię... 23.06.08, 17:38
          ... więc dostałaś. Napisałem tak, jak ja też widzę kobiety: kierowałem się
          określonymi kryteriami przy wyborze.

          O co więc chodzi?
      • bozenadwa Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:44
        tricolour napisał:

        > ... że wolimy nowe, nieużywane, bez czyjegoś zapachu i śladu
        obcych rąk. Jest t
        > o
        > głęboko wpisane w fakt posiadania kobiety.
        Moze tak ,nie wolimy ,tylko Ty wolisz ,i masz do tego absolutne
        prawo.
        • tricolour Masz rację... 23.06.08, 17:46
          ... ja taką wolałem.

          Z rozmów ze znajomymi wynika, że oni maja podobne zdanie, ale rzeczywiście
          powinienem mówić za siebie. No i mogę za tego kolesia z wątku - jest nas dwóch
          na pewno.

          smile
          • sbelatka Tri 23.06.08, 17:50
            słońce Ty moje... Gośc z wątku jedzie mi niedojrzałym gówniarzem na
            kilometr. Naprawdę nie czujesz????
            Zamiłowanie do dziewic faktycznie udokumentowane w literaturze
            jest... W życiu mówisz też?...
            • tricolour Ja nie uważam się za niedojrzałego... 23.06.08, 17:54
              ... wręcz przeciwnie.

              I znajduję w sobie bez trudu miejsce na znajomość z kobietą, na której
              kompletnie mi nie zależy, ale z którą chętnie spędzę kilka nocy dla gimnastyki,
              a także ciepła, bliskości, czułości. Być może ona odbierze takie moje zachowanie
              jako "coś więcej", ale wyraźnie oddzielam "materiał" na żonę od romansu.

              Bo to był romans.
              • mala30latka Re: Ja nie uważam się za niedojrzałego... 23.06.08, 18:01
                tak, romans, czteromiesięczny dokładnie.
                tylko że on od dłuższego czasu widział moje zaangażowanie... to
                trzeba było już wtedy się cywilną odwagą wykazać i powiedzieć wprost
                czego oczekuje... bo ja mówiłam, czego bym chciała... to słyszałam
                teksty, ułóż i zakończ sobie swoje sprawy a będzie fajnie... zaraz
                tricolour napisze, że to nic nie znaczyło...
                • bozenadwa Re: Ja nie uważam się za niedojrzałego... 23.06.08, 18:05
                  mala30latka napisała:

                  > tak, romans, czteromiesięczny dokładnie.
                  > tylko że on od dłuższego czasu widział moje zaangażowanie... to
                  > trzeba było już wtedy się cywilną odwagą wykazać i powiedzieć
                  wprost
                  > czego oczekuje... bo ja mówiłam, czego bym chciała... to słyszałam
                  > teksty, ułóż i zakończ sobie swoje sprawy a będzie fajnie... zaraz
                  > tricolour napisze, że to nic nie znaczyło...
                  nie chyba nie ,chyba nie napisze tak,cos przed obiecal sobie .
                • tricolour Przecież Ci powiedział dobitnie... 23.06.08, 18:15
                  ... że Cię nie chce, bo jesteś czyjąś żoną. Kiedy miał to powiedzieć żeby było
                  dobrze (dla niego dobrze)?

                  Pozwól ludziom mówić ważnie rzeczy zgodnie z ich rytmem i nie oczekuj, że będą
                  tacy jak Ty chcesz ("o trzeba było już wtedy się cywilną odwagą wykazać i
                  powiedzieć wprost czego oczekuje").

                  Tyle.
                  smile)
        • tricolour I tytuł wątku dobrze by zmienić... 23.06.08, 17:50
          ... z "męskiej logiki" na logikę jakiegoś jednego, pojedynczego faceta, którego
          sobie wybrała autorka wątku.

          smile
          • bozenadwa Re: I tytuł wątku dobrze by zmienić... 23.06.08, 17:53
            tricolour napisał:

            > ... z "męskiej logiki" na logikę jakiegoś jednego, pojedynczego
            faceta, którego
            > sobie wybrała autorka wątku.
            >
            > smileNie mozemy...... na jakiegos jednego ,bo przeciez jak napisales
            jest juz WAs dwoch.
            • tricolour Muszę trzymać bardziej... 23.06.08, 17:54
              ... język za zębami i nie wyrywać się tak...

              smile
        • mala30latka Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 17:54
          oczywiście, że prosiłam o opinię i przeczytam wszystkie.
          A z tą przeszłością, to powiem wam, że czasem dowiadujemy się o
          partnerze rzeczy zaskakujących od osób postronnych, najgorsze że
          rzeczy prawdziwych, i dopiero wtedy się dziwimy, a kim my właściwie
          żyjemy... znam z przykładu znajomych, gdzie ona grała rolę niewinnej
          leliji, a że w przeszlości dawała wszystkie dziurki oprócz tej
          jednej... (przepraszam za doslowność na wszelki wypadek...)
          Ja nie mówię o wyciąganiu z partnera wszystkich szczegółów (gdzie, z
          kim, jak , czy lepiej czy gorzej, a co bylo, a co nie było...), ale
          szczerość w związku tez ma swoją cenę, są rzeczy o których wiedzieć
          należy...
          a najlepsze, że ja o nim źle myśleć nie potrafię, ja go ciagle
          lubię, tak jak dobrego znajomego, tyle że na przyjaźń to ja się nie
          piszę, nie w tej chwili, może kiedyś tam sobie kontakt nawiążemy...
          ach, a ile to przepraszania z jego strony usłyszałam... że tak
          wyszło, że nie tak miało być... jasne, jasne, a niedawno słyszałam
          calkiem inne teksty... my baby to notorycznie chyba stosujemy
          nadinterpretację - tak z tego wynika... ;/
          • d234 Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 18:17
            Temu gachowi odpaliłabym tak: ciesz się ,że zabawiałeś się z rozwódką, a nie z
            wdową. Miałbyś niezłą zagrychę,twój poprzednik umarł śmiercią naturalną, czy
            zjadł nieświeże grzybki.
            Ale tak na serio to strasznie współczuję, musiało Ciebie nieźle walnąć.
            Ale jutro też będzie dzień, na sprawę spojrzysz z innej perspektywy. Grunt to
            się nie poddawać, pokazać gnojkowi, że palant.
            • mala30latka Re: W sumie normalna rzecz... 23.06.08, 18:27
              d234 napisała:

              > Temu gachowi odpaliłabym tak: ciesz się ,że zabawiałeś się z
              rozwódką, a nie z
              > wdową. Miałbyś niezłą zagrychę,twój poprzednik umarł śmiercią
              naturalną, czy
              > zjadł nieświeże grzybki.
              > Ale tak na serio to strasznie współczuję, musiało Ciebie nieźle
              walnąć.
              > Ale jutro też będzie dzień, na sprawę spojrzysz z innej
              perspektywy. Grunt to
              > się nie poddawać, pokazać gnojkowi, że palant

              smile) walnęło. ale mam jasną sytuację przynajmniej, nie muszę się
              zastanawiać skąd ten dystans i czy jest szansa że się to zmieni. Bo
              wiem, ze szansy tu nie ma, a mój optymizm bywa kretyńsko naiwny...
              więc pora na rozsądek, tylko trzeba zapomnieć (albo starać się "nie
              pamiętać" o tych wszystkich miłych chwilach...
      • satelitka1 Fakt - popieram... o ile was również nikt nie 25.06.08, 14:20
        używał.. Niestety bywa i tak, ze co poniektórym kończy się już okres gwarancji..
        a w główkach nadal "pas zieleni"... i samopoczucie (i tylko samopoczucie) jak u
        młodego jelonka wink
      • sagaretia Re: W sumie normalna rzecz... 25.06.08, 21:54
        Tri z tym nowe,nieużywane,bez czyjegoś zapachu i śladu obcych rąk to...
        Rzadko polemizuje tu z kimś na forum ,ale czuję się w obowiązku zabrać głos
        ponieważ poczułam się "nieczysta" za sprawą Twojego stwierdzenia ..

        Na jakim świecie żyjesz Tti,gdzie są te młode "nienaznaczone" kobiety?
        Nie widzisz co się dzieje,w jakim wieku młodzi inicjują sex,ile partnerów mają i
        jak często ich zmieniają i z jaką łatwościa im to przychodzi ?
        Nie chcę uogólniać ,ale nie oszukujmy się.Dla młodych sex juz nie jest tabu....
        Gdzie chcesz szukać te bezśladowo,bezzapachowo,bezdotykowe?
        Ja mam 32 lata.Mój mąż był moim pierwszym mężczyzną ,a przed nim były 2 związki
        dotykowe z kolega trzymaliśmy się za rączki.
        Mój pierwszy raz był w wieku 22 lat właśnie z mężem.
        W 2004 mąż wyjechał za granicę i byłam dotykana kilka razy w roku smile A od 2 lat
        nie jesteśmy razem i nie jestem dotykana wcale .
        W tym czasie moja 22 kuzynka(dziewczyna inteligentna ,z dobrego domu) ma w swoim
        dorobku kilku(ok.7) facetów ,w tym także i 2 żonatych,czy też rozwodzących się i
        nie uważa się za kobietę z dorobkiem czy przeszłością (czyli ze śladami obcych
        rąk).Wwręcz przeciwnie to mnie uważa za zdewociałą dziwaczkę .A moje podejście
        typu seks =uczucie ,
        uważa ,jak i większość jej koleżanek z którymi często rozmawiam i słyszę to i
        owo za śmieszne i niedzisiejsze.
        Tak jestem śmieszna ...bo dla kogo tak oszczędzałam to swoje dziewictwo i dla
        kogo tak oszczędzam się teraz ??
        Skoro i tak trafie na faceta który tak jak Ty Tri ma to i owo głęboko wpisane w
        fakt posiadania kobiety......i na hasło -rozwiedziona! wyobrazi sobie mnie taką
        obłapioną ,przesiąkniętą zapachami i zużytą sad

      • hela37 Re: W sumie normalna rzecz... 25.06.08, 21:55
        tricolour napisał:

        > ... że wolimy nowe, nieużywane, bez czyjegoś zapachu i śladu obcych rąk

        He, he Tri Ty to masz poczucie humoru,wolicie ale lekkie,łatwe i przyjemne a to
        że wielokrotnie używane to wam nie przeszkadza
        • sylwiamich Re: W sumie normalna rzecz... 25.06.08, 22:02
          Czy którakolwiek z Was chciałaby takiego faceta jak Tri? Jeśli
          nie...to nie ma się co emocjonować.Nie jest dla Was grupą
          docelowąsmile))
    • leptis ... 23.06.08, 18:15
      MAlolatkosmile))
      W relacji kobieta<->mezczyzna jest zawsza pewna tajemnica...musi byc
      pozostawiona...jesli Ty przekroczylas ta zasade...
      bo przyjazn...bo wszystko mozna powiedziec...takie tam...
      to masz za swoje...przepraszam za ostrosc sformulowan...
      nie chcialem zabolec...

      to jest mniej wiecej jak Ja z rana...
      zobacz na relacje Leptis<-->Laloula....w swietle jej watku...
      Ja mialem wesprzec ta dziewczyna...Ona nie wiele powiedziala...
      Ja sie nawet nie interesowalem Nia za bardzo...tylko tyle...zeby
      mnie np. w przeprowadzke swego mienia nie ubrala...
      rozmawialismy...na tematy...nie na temat...smile)))
      a cel i tak zostal osiagniety...Dzieczyna sie usmiechnela...smile))
      A ja z Niasmile)))....



      To samo zauwazylem....bedac z Nitkasmile)) ma Kochanasmile)))
      Ustalilem z Nia, ze jej terapie przeprowadze tak, aby nigdy nie rozmawiac o
      powodach rozpadu jej malzenstwa...z gory wiedzialem, ze przeintelektualizuje
      kazdy problem...
      To jest troche sfera Sacrum...Czyjes malzenstwo...

      przez szacunek do Niego w prywatnych rozmowach nie mozna wszystkiego
      powiedziec.....od A do Z...o bylym zwiazku...

      tak mi moj psi nos mowi...to jest jedno z mozliwych wyjasnien...
      na podstawie mojego terapeutycznego doswiadczenia zaczerpniete...

      On Ciebie zle pocieszal godzac sie na Twoja szczerosc...na takie zachowanie
      mozna sobie pozwolic na FORUM...w gabinecie...
      ale nie w prywatnych rozmowach..Nie mam nic do dodania
      • mala30latka Re: ... 23.06.08, 18:24
        Leptis, masz rację. ma zaboleć i mam za swoje...
        ja nie mówiłam wszystkiego... a on jest po 4-letnim związku bez
        ślubu i też sporo o byłej opowiadał, sam z siebie...
        A zwierzenia nam ułatwiał może fakt, że sie znamy praktycznie od
        czasu dzieciństwa... tylko ostatnio z 5 lat przerwy było w
        kontaktach.
        Gdyby to miała być czysta przyjaźń, bez podtekstu cielesnego, bez
        czułości, bez tęsknoty o której się mówiło, to ok... ja bym na to
        poszła, bo humor mi poprawiał niezawodnie. ale cała reszta tez się
        pojawila i to od jakiegoś czasu... a potem szlag wszystko stopniowo
        zaczął trafiać... tylko czemu do tego czasu bylo super i w
        dogadywaniu się i w kontakcie, i w całej reszcie (a nie tylko moja
        to opinia, bo jego też) ehhh, motam się coraz bardziej zamiast o tym
        nie mysleć, nie analizować i nie tworzyć teorii. ale chciałabym coś
        zrozumieć i wnioski na przyszłość wyciagnąć...
        • leptis ... 23.06.08, 18:28
          Cieplutko pozdrawiam
        • jarkoni Re: ... 23.06.08, 18:46
          mała, a próbowałaś w ogóle zerwać kontakt? Niektórzy faceci są na tyle dziwni,
          że zmieniają się kiedy widzą, że bezpowrotnie tracą..I zaczynają cenić to, co im
          się przytrafiło. Może za dużo siebie dałaś i poczuł się zbyt pewny.
          To wszystko takie progowe jest, sama najlepiej wiesz jak go wyczuć.
          A im więcej drobnych testów nie zda, albo je zlekceważy i w ogóle nie podejdzie
          do odpowiedzi - to wtedy pozostaje "Małgośka" i "tańcz i pij, a z niego sobie kpij"
          • mala30latka Re: ... 23.06.08, 18:57
            Wiesz... ja potrafię być cierpliwa i nie narzucam się. Bywalo tak
            (pod koniec), że przez 2-3 dni w ogóle nie było kontaktu, ciagle
            zerkałam na telefon i gryzłam paznokcie, ale wytrzymałam i to on się
            zawsze odzywał, ale już takie teksty o wszystkim i o niczym, bez
            porównania z tym, co było kiedyś... jakby z obowiązku zainteresować
            się wypadało, czy ja jeszcze żyję wink takie coś nie ma sensu. dlatego
            ostatecznie ja wymusiłam niejako rozmowę definitywną, bo wolę to niż
            niepewność i głupią nadzieję, że może jednak... że potrzeba czasu...
            Tańczyć nie będę, ale zapas piwa już mam smile)
            Jak to nasze babcie mówiły: jesli kochasz, pozwól mu odejść, jeśli
            wróci będzie twój na wieki, jesli nie wróci, nie kochal nigdy...
            To nie mój przypadek, bo ja taka sprinterka w wyznawaniu miłości
            znów nie jestem, ale...
            • tricolour Potrzebna jest kwarantanna po rozwodzie... 23.06.08, 19:04
              ... średnio ze dwa lata, ale wiadomo, że na nikogo nie działa średnia i każdy ma
              własny czas dojścia do normalności: wie, co może zaoferować i wie czego chce.
              Poza tym trzeba mieć klarowne kryteria wyboru kogoś, kto ma być tym ważnym, czy
              wręcz najważniejszym.
              • mala30latka Re: Potrzebna jest kwarantanna po rozwodzie... 23.06.08, 19:21
                tricolour napisał:

                > ... średnio ze dwa lata, ale wiadomo, że na nikogo nie działa
                średnia i każdy m
                > a
                > własny czas dojścia do normalności: wie, co może zaoferować i wie
                czego chce.
                > Poza tym trzeba mieć klarowne kryteria wyboru kogoś, kto ma być
                tym ważnym, czy
                > wręcz najważniejszym.

                Tak, zgadzam się że potrzebna. Długość tego okresu zależy od wielu
                czynników, także od tego jak przebiegało samo małżeństwo i rozwód.
                Jak przebiegało moje, dobrze wiem.
                A wiesz, co ja sobie teraz tak planowałam...?? w związku z tym, na
                którego tak tu nadaję... ja chciałam powolutku to rozwinąć, bez
                pośpiechu, na solidnych podstawach, jakimi może być przyjaźń w
                połączeniu z tzw. "iskrzeniem" (bo iskrzyło jak cholera, ja mam 30
                lat a nie 15 i to odróżniam). I biorąc pod uwagę nasze podobieństwa
                i różnice, bardzo zachęcające do stworzenia "czegoś", nasze
                oczekiwania (przynajmniej te wcześniejsze, sprzed dystansu), miałam
                nadzieję, że może coś z tego wyjdzie...
                Ale już nie mam.

            • jarkoni Re: ... 23.06.08, 19:04
              To czekaj na rozwój sytuacji, nie odzywaj się, a jego próby kontaktu chłodnawo
              traktuj..
              I jeszcze- właśnie wychodzisz, niech zadzwoni później, jesteś umówiona(bez
              wyjaśniania z kim- może z koleżanką do kina, ale w tej sytuacji to raczej nie
              jego sprawa), jutro jesteś zajęta calutki dzień, zdzwonimy się kiedyś niedługo,
              może weekend, ale nie wiesz, bo znajomi Cię zaprosili nad jeziorko na grilla..
              No przecież umiesz to. I sama wyczujesz, czy odpuszcza, czy chce walczyć, bo
              pojął, ze aż takim łatwym łupem nie jesteś..
              • mala30latka Re: ... 23.06.08, 19:16
                Jarkoni...
                Nie będzie kontaktu, bo on chce przyjaźni a ja w tej chwili nie
                potrafię... i powiedziałam, że póki co wolę się nie kontaktować, bo
                chcę sobie to wszystko poukładać od nowa. On moje namiary zna,
                mieszkamy w jednym mieście, spotkamy się pewnie czasem gdzieś tam
                przypadkowo, nie przejdę na drugą stronę ulicy, bo czegoś takiego
                nie robię. taaa... pewnie znów odnowimy "bliższy" kontakt za jakieś
                parę lat, jak oboje będziemy po kolejnych nieudanych związkach... wink
                i znów się zacznie wzajemne pocieszanie...hehe... wink
    • magd.a Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 19:02
      Mała.. Ty się ciesz, ze tak szybko się go pozbyłaś smile)
      CIESZ SIę. Znam takiego, który przez rok był z dziewczyną(to on za nią biegał i
      nalegał na związek) i sypiał z nią, potem się pobrali bo wpadli, a po ślubie
      zaczęło się wyzywanie żony od kur.. bo nagle sobie przypomniał, że przecież nie
      była dziewicą jak zaczęli sie spotykać i jemu to jednak się nie podoba...
      boszzz...
      Od niedojrzałych chłoptasiów którzy jedną miarę "moralności" mają dla siebie(i
      chętnie skorzystają z każdej okazji) a inną dla kobiety(czystą kartę musi mieć)
      - najzdrowiej trzymać się z daleka bo to tragedia na przyszłość.
      • tricolour A możesz powiedzieć po co... 23.06.08, 19:08
        ... ta niewinna kobieta wyszła za takie byle co? I jak to sie stało, że tylko on
        "sypiał z nią"? Czy ona nie sypiała także z nim, a może RAZEM sypiali ze sobą?
        Itd...

        smile
        • magd.a Re: A możesz powiedzieć po co... 23.06.08, 19:20
          Jeśli facet chce dziewicy na noc poslubną jako największej wartości to niech
          szuka wśród dziewic i nie wchodzi sam im do łóżka! a nie wśród kobiet o których
          wie, że dziewicami nie są.
          A jeśli wiąże się z własnej woli z kobietą która nie jest dziewicą a potem ma do
          niej pretensje o to - to niech się debil idzie leczyć na głowę.

          Podobnie kolega autorki - dokładnie znał ją i jej przeszłość, mimo to pozwolił
          na rozwinięcie się znajomości w kierunku innym niż zwykła przyjaźń(jej to nie
          przeszkadzało). Czyli fajnie mu było sie całować itd i dopiero po 4 miesiącach
          miziania sobie przypomniał, że "ty przecież żoną/rozwódką jesteś! eureka!! a ja
          od zawsze chcę panny" ? no śmiechu warte.... facet niedojrzały, sam jeszcze
          nie wie czego chce, ale do niezobowiązującego potestowania i owszem, skłonności
          ma.

          • tricolour Zauważ jedną rzecz... 23.06.08, 19:26
            ... że mówiąc o związkach swojej znajomej, czy też naszej koleżanki forumowej,
            piszesz tylko o facecie i jego działaniu. Spychasz kobiety do roli jakichś
            bezmózgich istot bez własnego zdania nawet. Facet to, facet tamto... a kobiety
            gdzie?
            • magd.a Re: Zauważ jedną rzecz... 23.06.08, 19:31
              Ale o co Ci chodzi? I jedna i druga kobieta nie robiła problemu :
              "kiedy 5 lat temu się poznaliśmy to byłeś prawiczkiem i własnie sobie
              przypomniałam, że ja prawiczka nie chcę na resztę życia!".
              Bo ja podkreślam jedynie ten śmiechu-warty tok myslenia obu panów.
              A Ty się doczepiłeś nie -wiadomo- czego.
              • tricolour Doczepiłem się do sposobu myślenia... 23.06.08, 19:40
                ... który odpowiedzialnością za niepowodzenia obarcza jedną stronę. I ciekawi
                mnie bardzo odpowiedź na pytanie: po co brać sobie takich debilnych facetów? Mąż
                okazał się do dupy, facet po mężu także, to może z kobietą jest coś nie halo
                skoro stać ją tylko na tandetę?

                Jest taka możliwość?
                • magd.a Re: Doczepiłem się do sposobu myślenia... 23.06.08, 19:44
                  To masz jakiś problem męsko-damski ewidentnie. I wyczytujesz z moich wypowiedzi
                  to czego tam nie ma a co Ci chyba pasuje żeby było. Wróć do mojej wypowiedzi
                  powyżej i przeczytaj to o czym faktycznie w nich mówię.
                  • tricolour Niczego nie wyczytuję... 23.06.08, 19:45
                    ... zadałem proste pytanie. Czy jest taka możliwość?
                    • magd.a Re: Niczego nie wyczytuję... 23.06.08, 19:51
                      Ale temat o którym Ty czujesz potrzebę rozmawiania jest kompletnie poza tematem
                      który ja poruszam.
                      Ja mówię o tym:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=81251273&a=81255648
                      a Ty koniecznie chcesz udowadniać, jak fatalne musialy być kobiety które nie
                      zorientowały się wcześniej że facet po latach/miesiącach związku przypomni sobie
                      że jednak chciał dziewicę którą ona nie była smile))
                      Musisz sobie znaleźć jakiegoś innego rozmówcę do swojego tematy bo mnie on
                      kompletnie nie wciaga smile))
                      • tricolour Nie, nie chcę niczego udowadniać... 23.06.08, 21:05
                        ... tak właśnie często interpretuje się mój sposób pisania: że ja chcę coś wykazać.

                        A ja tylko pokazuje inną optykę: w związku są dwie strony i za rzeczy dziejące
                        się w związku obie ponoszą odpowiedzialność - jeśli facet jest niedojrzały, a
                        kobieta wręcz się w nim zakochuje, to zakochuje się z własnej inicjatywy w
                        niedojrzałym facecie - tylko to chcę powiedzieć: z własnej inicjatywy (głupoty i
                        ślepoty, bo na co komu ktoś niedojrzały).

                        Rozumiem, że odpowiedzialność za własne decyzje nie jest mocną stroną
                        (szczególnie gdy decyzje są błędne i raniące) ale przenoszenie całego zła na
                        drugą stronę odbiera poczucie sprawstwa.
                        • misbaskerwill Truizmy... 24.06.08, 23:39
                          truizmy Waść wypisujesz.
                          "w związku są dwie strony i za rzeczy dziejące się w związku obie ponoszą odpowiedzialność"
                          Prawda i kropka.
                          Ale w tym wątku widać dla Pań prawda niewygodna, nieadekwatnawink.

                          "Bo przecież to facetowi nagle odbiło."

                          Mojej ex też odbijało (nie wiem, czy aż tak nagle) - i do końca życia będę się czuł winny, że wybrałem kogoś z odbiciami na matkę mojego syna.
                          Choćby w ten sposób poczuwam się do swojej życiowej porażki, pomijając już inne aspekty mojej odpowiedzialności za błędy w związkuwink
      • mala30latka Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 19:29
        nooo, jasna sprawa...
        mój eks mąż bardzo żałował, że nigdy nie trafił na dziewicę w swoich
        związkach (bo ze mną też za późno się poznał wink i pod koniec
        małżeństwa słyszałam, że na żony to tylko dziewice się nadają, bo
        można je sobie ustawiać, a ja to uparta cholera byłam i miałam swoje
        zdanie wink
        A sprawa dodatkowa, to niedobrze, jak kobitka lubi seks (no, może z
        jednej strony dobrze, ale z drugiej nie), no bo skoro tak lubi, to
        poleci na pierwsze lepsze spodnie jak w pierwszym lepszym
        pornosie wink i nawet nie próbuj zapewniać o wierności i miłości, bo
        to tylko podejrzane będzie wink
        Ale tu nie pisałam o sprawie mojego eks męża, tylko o czym innym
        calkiem...
        • magd.a Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 19:36
          Hehe, niektórym panom to ciągle sie wydaje, że żona to taki sprzęt domowy który
          wykupili na własność i posiadanie. A jak chcą jakiś powód do "doczepienia się"
          by poniżać te niepokorne - to zawsze znajdą, choćbyś dziewicą była smile)))
        • manderla Re: Męska logika! Fakt! 23.06.08, 21:24
          mala30latka napisała:

          > A sprawa dodatkowa, to niedobrze, jak kobitka lubi seks.... skoro
          tak lubi, to poleci na pierwsze lepsze spodnie ....wink i nawet nie
          próbuj zapewniać o wierności i miłości, bo to tylko podejrzane
          będzie wink

          Dlatego facet sie żeni z cnotką, dziewica ew niedoświadczoną. Sam
          wymaca, wybrudzi, brudny łapy powyciera aż sie wreszcie
          znudzi. ....bo przecież jakaś nieruchawa ta zona, za sztywna, zbyt
          stabilna i pewna i przewidywalna.... A wrażen i emocji se gdzie
          indziej szuka.
          Dzwiwisz sie ,ze tacy szmaciarze potrafią zostawić swoją zonę w
          ciąży i isć szukać atrakcji??!
          Bo ja juz nie dziwie sie tej podwójnej męskiej logice. Niczemu juz
          sie nie dziwię!
          Jedno stwierdziłam: im bardziej traktujesz faceta z buta, tym
          bardziej on się płaszczy. Smiem twierdzić wręcz, że własnie to ich
          pociąga.

          • sylwiamich Re: Męska logika! Fakt! 23.06.08, 22:31
            Manderla...bo z wymaganiami facetów co do żony jest dokładnie tak
            sao jak w stosunku do sekretarki:
            20 lat, doświadczona, wykształcona.Bez złych nawyków z poprzednich
            miejscsmile)
            Zresztą oczekiwania te same...mniej więcej.
            • sylwiamich Re: Męska logika! Fakt! 23.06.08, 22:32
              > Zresztą oczekiwania te same...mniej więcej.


              Chciałam napisać warunki zatrudnieniasmile)
              • manderla Re: Męska logika! Fakt! 23.06.08, 22:36
                Jeszcze pare takich postów i naprawde za zycia exowi postawie pomnik!

                Jednak cos za cos i wszystko w porównaniu...
    • young_and_bored Comment 23.06.08, 20:09
      Facet chce od Ciebie przyjacielskiego seksu, a nie związku.
      Nie uważam, że to niedojrzałe, pod warunkiem że wszystko jest jasne i
      pasuje obu stronom, ale taka zabawa to wyższa szkoła jazdy i
      zazwyczaj kiepsko się kończy właśnie w momencie kiedy ktoś zaczyna
      się angażować uczuciowo.
      Nie przeszkadza mu że jesteś rozwódką, pomyśl logicznie - trzeba
      byłoby być skończonym kretynem, żeby na poważnie planować sobie
      życie z czyjąś żoną i nagle poniechać tych planów ze względu ze
      stała się ona rozwódką. On od początku nie chciał się angażować - to
      znaczy chciał, ale tylko trochę i teraz sam przed sobą próbuje się w
      pokrętny sposób tłumaczyć. Myślę, że nie zranił Cię z wyrachowania
      tylko z własnej głupoty.
      • mala30latka Re: Comment 23.06.08, 20:24
        I tu chyba jesteś najbliżej prawdy...
        Może ja naiwna jestem, ale skoro znam człowieka (no, jakieś 20 lat),
        to mimo tego wszystkiego o wyrachowanie go nie posądzam. chyba oboje
        w pewnej chwili się pogubiliśmy i już wtedy trzeba było jasno
        okreslić co i jak ma być (tylko pytanie, kiedy byl ten właściwy
        moment... chyba nie było).
        Jak widzicie to dalej? nie skończyło się to ani kłótnią, ani
        obrażaniem się. ze swojej strony powiedzialam, że źle się czuję w
        tej sytuacji i na razie wolę nie mieć kontaktu. on twierdzi, że to
        zaakceptuje, ale nadal chce przyjaźni. Muszę dojść do równowagi i
        trochę "zapomnieć". czas z reguły wszystko wyjasnia i łagodzi... tak
        mi się wydaje...
        • young_and_bored Re: Comment 23.06.08, 20:56
          Pytanie brzmi jak Ty to widzisz dalej. Pewnie szkoda tak zupełnie
          przekreślać go jako kumpla. A co przyjaźni - przyjaciółka która ma
          ochotę dać mi buzi to nie zawsze jest dobra przyjaciółka
          (przynajmniej ja tak uważam, bo wśród kolegów zdania są podzielone,
          więc być może Tobie też nie pasuje taki przyjaciel).
      • aron95 Re: Comment 23.06.08, 20:30
        i to by było najlepsze podsumowanie .
        Jako mężatka byłaś cool ale jako rozwódka możesz mieć oczekiwania
        • mala30latka Re: Comment 23.06.08, 20:36
          oj, mam oczekiwania... i tu miałam nadzieję, że niektóre się
          spełnią, ale jak widać jeszcze nie teraz i nie w tym składzie...
          jestem mądrzejsza o parę nietrafionych decyzji (mam nadzieję, że
          mądrzejsza i że wyciągnę wnioski). bo u mnie miękkie serce, twarda
          d... więc różnie może być wink
    • lampka_witoszowska Re: 23.06.08, 21:03
      ciesz się smile
      ciesz się, że nie szarpałas sie z nim kilka lat, tylko szybko mu
      poszło odkrycie i szczere wyznanie, jakkolwiek przykre by nei było
      teraz dla Ciebie

      ja się 4 lata szarpałam z bogobojnym kretynem kawalerem i naprawdę
      podziwiam siebie, że nie zwariowałam

      (a moze zwariowałam, ale się nie umiem zdiagnozowac? smile)
      czort wie
      za to drugi raz bym się nie dała wkręcic w taką zabawę
      głupie to niemiłosiernie
    • marek_gazeta Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 21:03
      No cóż, facet powinien być zdecydowany - albo tylko przyjaźń i nic więcej, albo od razu parcie na seks.

      Niestety, życie nie zawsze jest takie proste. Być może facet na początku miał "uczciwe" (w sensie: przyjaźń i nic więcej) intencje, ale potem poczuł w Tobie bratnią duszę, zrobił się klimacik, troszkę winka... i sprawy zaszły nieco za daleko.

      W sumie nie rzucałbym gromów na faceta - tak w życiu bywa; chciał dobrze, ale trochę go poniosło.

      A że kawaler nie chce rozwódki... bolesne, ale zrozumiałe.
      • lalolula Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 22:15
        wiesz, ja bym takiego kolegi nie chciala
        bylo, sie dzialo, stalo, minelo, a przyjazn? po takich txt??
        e, przyjaciele powinni chociaz nie dolowac, a takie wy_wody nawet
        mnie calkiem postronna prawie zdolowaly

        pozdrawiam,
        powodzonka
        przyszla rozwodka
      • mala30latka Re: Męska logika?! proszę o comment! 24.06.08, 21:31
        Moi drodzy... co wy wszyscy z tym seksem... wink
        ja pisałam w głównym poście, że to był seks "nie do końca" o ile
        zostanę tu dobrze zrozumiana... ja nie chciałam seksu dla seksu, ja
        wolę, jak napięcie i apetyt sobie powoli narasta i narasta... nie
        sztuka popukać i już, sztuka to celebrować, aż czasem warto poczekać
        na sam "tradycyjny koniec aktu" wink ja lubię zmysły wszystkie do tego
        wykorzystywać, to rozpala znacznie bardziej niż cała reszta, a
        wyobraźnia poprostu szaleje na całego wink możliwości obie płcie mają
        tu nieskończone... wink
        i on się ze mną zgadzał w tej kwestii, aż chwilami podziwiałam jego
        hmmm... silną wolę. smile)
        ale to przeszłość. cholera wie was facetów, może znalazł taką, co
        celebrować nie lubiła, tylko dała od razu bez czekania...
        no, nieważne, po co ja tu teorie niestworzone wymyślam.
        • misbaskerwill faceci nie są tacy źli 24.06.08, 23:43
          mala30latka napisała:

          > i on się ze mną zgadzał w tej kwestii, aż chwilami podziwiałam jego
          > hmmm... silną wolę. smile)

          To niehumanitarne znęcanie się nad dojrzałym człowiekiem.
          Chłopak po czymś takim może potrzebować terapii.
          Może faceci to świnie, ale kobiety bywają szalenie okrutne tongue_outPPP
        • z_mazur Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 08:14
          A mnie się momentami wydaje, że jak bawimy się w takie gonienie
          króliczka, to dla faceta często gdy ta gonitwa trwa zbyt długo, to
          staje się celem samym w sobie i przesłania wszystko inne, czyli
          autentyczne zainteresowanie kobietą taką jaką ona jest. Miejsce na
          obserwacje robi się w momencie gdy meta zostanie osiągnięta.
        • julka1800 Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 09:05
          Juz rozumiem czyli seks bez seksu, hmmm... podziwiam i ja w takim
          razie jego ... silna wolesmile
          Tylko wez pod uwage post Z_mazura, moze byc tak, ze facet tak sie
          gonieniem zmeczy, ze nie badzie mial juz potem sily na nic innegosmile
          • mala30latka Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 17:20
            to trochę trudno wytłumaczyć, ale mogę jedno powiedzieć: taka postać
            seksu bez seksu była również z jego inicjatywy... Wy myślicie, że ja
            silnej woli tu nie musiałam wykazać?? ;D ja się powstrzymywałam aż
            do przesady, bo chciałam "weź mnie tu i teraz" nie patrząc na to
            gdzie jesteśmy wink ja sobie to tłumaczę tym, że wtedy kiedy się to
            działo to i owszem, byłam nadal "żoną", tyle że wyłącznie na
            papierze, więc kacyk moralny oboje mieliśmy, mimo tego, że nie było
            na całość... No, ja wam tu szczegółów technicznych raczej oszczędzę,
            bo mi się jeszcze to przypomni i się od nowa nakręcę... ;D
            • sylwiamich Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 21:52
              mala30latka napisała:
              taka postać
              > seksu bez seksu była również z jego inicjatywy...

              A może on uprawiał włoski podryw...zawsze flirtować i
              niezobowiązująco?smile)A tak naprawdę co to za różnica? Nie chce i
              tyle.To i tak jakaś uczciwość.Mógł:
              1.Zacząć Cię unikać
              2.Mówić że kocha, ale z powodów niezależnych nie może
              Repertuar panowie mają nieograniczonysmile)
    • j2j Re: Męska logika?! proszę o comment! 23.06.08, 22:05
      Wydaje mi sie ze facet sam potrzebowal moze bratniej duszy,
      pocieszenia, zainteresowania, by poradzic sobie z wlasnymi demonami
      przeszlosci... Moze kazde z Was chcialo szybko zamazac przeszlosc
      nowoscia a on pierwszy zreflektowal sie ze jest to jakby w
      zastepstwie. Sam nie wie czego chce ale na pewno nie chce sie
      deklarowac na dzisiaj... chyba to nawet lepiej dla Ciebie ze dosc
      szybko o tym wiesz.
    • sagaretia Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 21:23
      Wykorzystał sytuację ,a teraz szuka jakichś paranoidalnych(jesteś kobieta
      rozwiedzioną i niczym nie naznaczoną) wymówek.
    • mada921 Re: Męska logika?! proszę o comment! 25.06.08, 23:07
      niech spada- c=gra na Twoich uczuciach, chodzi mu tylko o siebie ,
      daj mu kopa i niech szuka kobiety "białej kartki"
      ps idiota!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja