mala30latka
23.06.08, 17:25
No ja odpadam...
Będzie sporo czytania... Zamotałam się i poproszę o porządnego kopa
w pewną część ciała, żeby mi to szybko przeszło ;/
Po kolei: rozwód za mną, związek się skończył we wrześniu 2007r.
Oboje rozwodu chcieliśmy i go dostaliśmy.
W lutym tego roku zaczął mnie pocieszać stary kumpel, kolega od
wielu lat, kawaler, wolny do wzięcia... na początku dystans z mojej
strony, ale potem czułostki, smski, pogaduchy szczere do białego
rana, przytulanki, głaskanki, buzi buzi i coś więcej (choć nie do
końca...) kac moralny w trakcie z obu stron, no ale skoro rozwód za
pasem... Mówiłam, że nie chcę pocieszania, bo z rozwodem się
pogodziłam już dawno. mówiłam, że chcę być znów "czyjaś"...
i wiecie co... jak już się sprawa w sądzie zbliżała, to z kolei
dystans był większy u niego, a ja jak to baba naiwna zaczęłam się
angażować... nie milość rzecz jasna, może nawet nie do końca
zakochanie... ale... coś mnie wzięło i to porządnie ;/
i teraz wyjasniła nam wszystko wczorajsza rozmowa, otóż dla niego
ciagle jestem żoną (chyba, kuuur*a zawsze nią będę ;/), i on za dużo
wie o mojej przeszłości. on chce kobiety z biała kartą zamiast
przeszłości, nie chce nic wiedzieć o tym co ona tam wczesniej miała
i co robiła... oczywiście jako facet 30letni również swoją
przeszlość ma... ale usłyszałam, ze co innego być wolną po związku
nieformalnym, a co innego rozwódką!! no mnie chyba szlag trafi na
takie podejście (nie mam zobowiązań w postaci dzieci czy alimentów).
Propozycja na dziś: przyjaźń...
Co wy o tym ludzie myslicie? wylejcie mi na łeb kubeł zimnej wody,
żebym szybko zapomniała te miłe chwile, bo mam aktualnie dość...
Spotkaliście sięz takim podejściem, że kobita po rozwodzie to ma
gorszą przeszłość niż ta po związku nieformalnym?? ja przyznaje,
szczegółów trochę mojego życia z eks poznał, skoro pytał... ale moje
małżeństwo było o wiele mniej warte i mniej szczęśliwe niż poprzedni
związek, własnie nieformalny... podkreślam, że facet ten to nie
jakiś dewot tępiący rozwody z racji wiary... on w ogóle nie
praktykuje, o ile w coś tam wierzy....
Piszcie proszę, byle szczerze...