mesgo
26.06.08, 20:38
Po rozwodzie czulam sie samotna,w malzenstwie takze, ale to bylo
coinnego. Jakis czas temu poznalam kogos, kto okazal sie fajnym
kumplem ale potoczylo sie nagle inaczej. To on nakrecal te
znajomosc, a ja sie poddalam. Zgodnosc 100% , super pod kazdym
wzgledem, tylko jeden klopot, on jednak mimo niezgodnosci
charakterow w zwiazku.Nie wierzylam ze tak ejst, ale , przyznaje
sprawdzilam, nasze miasto jest nieduze, tak ze nie bylo to
trudne...Ale on 'nakrecil' znajomosc zas teraz stwierdza , ze sam
nie wie czego chce. Powtarza aby dac mu czas i co chwia slysze cos
inengo ...A ostatnio kiedy powiedzialm ze moze zona zacznie o niego
walczyc to zachowal sie tak jakby mu zalezalo zeby powalczyla o
niego. Kiedy powiedzialam o swoich odczuciach, to zaprzeczyl. Nie
rozumiem go. Potem dodal ze mecza go takie toematy rozmow bo ma mase
spraw i klopotow. Tak, na pewno , jak kazdy ale i ja tez, potrzebuje
ze by mi pomagal wspieral a nie tylko zarzucal swoimi problemami.
Stalam sie problemem i w tymcaly klopot,dobrze myslę ?