Pocieszcie mnie, proszę.

27.06.08, 23:39
Dzisiaj odbyła się moja rozprawa rozwodowa,mąż wniósł pozew o rozwód
bez orzekania o winie i było bez orzekania o winie. Nie chciałam
prać swoich brudów publicznie, wielu rzeczy nie powiedziałam. I
wiecie co, wcale nie czuję się dobrze, w sumie powinnam, rozstaliśmy
się jakby nie było "z klasą". Tylko czemu jest we mnie tyle żalu,
jestem zupełnie rozbita i czuję się tak okropnie? To normalny stan
po każdej rozprawie, czy może jestem wredną małpą, która lepiej by
się poczuła gdyby ją ktoś w sądzie pożałował i dokopał eksowi jak na
to zasłużył? Sędzina widziała, że pod płaszczykiem odmienianej przez
byłego przez wszystkie przypadki niezgodności charakterów było coś
więcej (była zdrada, kłamstwa i jeszcze parę innych rzeczy), ale nie
mogła przecież wnieść o orzekanie za mnie, a ja grzecznie wzięłam
udział w tej całej farsie. Mam żal do siebie, że to zrobiłam, do
eksa, że skwapliwie to wykorzystał i naiwniaczka znów zrobiła to
czego sobie życzył, nie cierpię go za to,że nie potrafił nawet podać
sensownego powodu, dla którego nie miał ochoty ze mną dłużej być i z
tą swoją spokojną gębą mówi mi, że trzeba dalej żyć zaraz po
spuszczeniu kilkunastu lat mojgo życia w klozecie i chyba do całego
świata, nie wiem o co.
    • manderla Re: Pocieszcie mnie, proszę. 27.06.08, 23:51
      Sie mi nie spi cós dziś, robie na nocna zmiane tu. To Ci powiem wink
      Mleko sie rozlało. Nie wniosłaś z orzekaniem o winie, nie ma co
      rozpaczać teraz. Niepotrzebnie sie zadręczasz. Normalne, ze chcesz
      przywalic mu w łeb jakims garem, jakieś swiństewko w odwecie zrobić.
      Odruch jakze ludzki. Nie zrobiłaś tego w swoim czasie, trudno sie
      mówi i zyje sie dalej.
      ja sobie kiedys bardzo mocno we łbie zakodowałam: cokolwiek sie w
      zyciu zdarzy, nigdy nie będe załować. I tego sie trzymam. Pomaga. Bo
      cokolwiek w zyciu złego sie stanie, nie traktuję tego jako
      nieszczęście tylko jako naukę.
      A Ty jestes mądrzejsza o ten jeden krok. Teraz tylko pytanie, czy
      zrobiłabyś tak samo, jakby sie dało cofnąć rozwód? Nie orzekałabyś o
      winie?
      Weź to (odpowiedzi na te pytania) sobie za punkt startowy i ... do
      przodu smile

      ps. jak popatrzysz , ilu fajnych chłopów po tym swiecie chodzi, to
      bedziesz żalowała, że lata w małżeństwie z dupkiem straciłas wink
      No! Sursum corda!
    • hela37 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 27.06.08, 23:58
      wiesz co a ja sie zawzięłam i mimo prania brudów nie ustapiłam choć i sędzia i
      były nalegał.i mam orzeczenie ale były nie ustąpił i dalej szuka. I wiesz co
      nasz wymiar sprawiedliwości jest chory i to bardzo.Układy układy układy
      • mamaadama4 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 00:07
        Ja też złozyłam z orzeczeniem winy. Co zrobi sąd, nie wiem. Ale ja
        wiem, że inaczej nie mogłam.
        • imilla Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 06:39
          Gdybym mogła cofnąć czas nie zgodziłabym się na rozwód bez
          orzekania o winie. Nie chodzi mi o zemstę czy dopieprzanie eksowi.
          Mam tylko poczucie cholernej niesprawiedliwości i sama sobie jestem
          winna. To tak jakbym potwierdziła, że wszystko co robił było ok, nic
          się nie stało. Gdybym wiedział jak będę się teraz czuła miałabym w
          nosie klasę. Przynajmniej jedna dobra rzecz jest w tym całym
          bałaganie. Dowiedziałam się, że całkiem łatwo mną manipulować i to
          jest pierwsza rzecz za którą muszę się teraz zabrać, a druga to, że
          najważniejsze jest być w zgodzie ze sobą, zawsze i za wszelką cenę.
          • truskawa171 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 08:53
            Rowniez naleze do tych osobktore zlozyly bez orzekania o winie.W
            sumie to moj M3(MOJ MADRY MAZ) nalegal bym sie szyb ko zdecydowala
            ize dla nas bedzie najlepiej bez o.o. Zmsc temu mialam 1-rswsza
            rozprawe, i co?? dupek sie nie raczyl zjawic a pozniej stwierdzil
            (po tym jak mu napisalam co sedzina powiedziala) ze on nie musi miec
            rozwodu.zaczal mi grozic ze jak zloze poz.z.o.o.w. to pozaluje itp.
            Stwierdzil jednak ze i takiej sprawy nie wygram ,kazalam mu sie
            dowiedziec jakie ma szanse bo wg mnie lipne.Niestety M3 jest
            nieswiadomym swojej choroby alkoholikiem. Mimo cwaniakowania
            wyslalam pismo ze zgoda na rozwod bez orz o w. Naleze chyba to tych
            wrednych zon bo...moj plan-isc do osoby dobrze poinformowanej w tych
            sprawach,dowiedziec sie jakie mam szanse i zloze pozew z orz o w. To
            bedzie zemsta za 2 lata ponizania,bicia itp.itd. Musze poczuc ta
            satysfakcje bo inaczej bede zalowala do konca zycia.Moze to chore
            ale chyba znajdzie sie ktos kto mnie zrozumiewink))
            • truskawa171 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 08:56
              kurcze napisalam ze to ja wyslalam ta zgode a to on
              wyslal.SORRYYYYYYY
    • z_mazur Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 07:00
      Są tacy co się rozwiedli bez orzekania o winie i żałują tego, są tacy którzy winę orzekali i też żałują straconego czasu, emocji i nerwów.

      Wątki takie jak ten, od czasu do czasu na forum się pojawiają. Nawet z dwa tygodnie temu była podona dyskusja.
      • mamaadama4 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 08:33
        z_mazur napisał:

        > Są tacy co się rozwiedli bez orzekania o winie i żałują tego, są
        tacy którzy wi
        > nę orzekali i też żałują straconego czasu, emocji i nerwów.
        >
        >
        Ano włąśnie. Stało się to się stało. Ja też nie wiem, czy nie będę
        żałować swojej decyzji. Teraz już nie oglądaj się za siebie tylko
        idź do przodu.
        • imilla Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 08:48
          Staram się, ale nie mogę sobie poradzić z nawałem emocji, głównie
          żalu. Miałam rok,żeby się do myśli o rozwodzie przyzwyczaić,
          myślałam, że przyjmę to spokojniej, przerażają mnie własne reakcje.
          Myślałam, ze to będzie zakończenie burzliwych kilku miesięcy, które
          wreszcie da mi wymarzony spokój a tu chaos.
          • dsz27 Re: Pocieszcie mnie, proszę. 28.06.08, 13:21
            Witaj,

            Ja mam zamiar rozwieść się bez orzekania o winie, papiery zostaną złożone zaraz
            po porodzie czyli gdzieś we wrześniu. I powiem ci coś co jest tylko i wyłącznie
            moim spostrzeżeniem i moim odczuciem. Ja nie muszę mieć na piśmie stwierdzenia,
            że to ex ponosi winę za rozpad naszego związku. Ja WIEM, że tak jest! On wie, ze
            tak jest, nasi najbliżsi również to wiedza. Ale najważniejsze, że ja to wiem i
            żaden papierek nie zmieni moich odczuć. Dla siebie zrobię rozwód bez orzekania.
            Daj sobie czas, on naprawdę leczy rany. Masz ten etap już za sobą teraz skup się
            na sobie i to dosłownie. Bożenka pisała o sprawianiu sobie przyjemności i
            zgadzam się z tym w 100% U mnie zadziałało. Nie czytałam wszystkich twoich
            postów więc nie znam dokładnie Twojej historii ale wiem, że po każdej burzy
            wychodzi słońce, po każdej. Przede mną jeszcze wiele trudnych chwil, za jakiś
            czas w domu pojawi mi się niemowlę a mam już dwulatka i jestem sama. Wiem co
            mnie czeka ale staram się nie tłumić emocji i szukać pozytywów. Nie zawsze się
            to udaje ale cóż... jesteśmy tylko ludźmi.

            Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja