14latek moze decydowac z kim chce mieszkac??

29.06.08, 15:32
moj jeszcze maz twierdzi ze tak! czy to proba zastraszenia
mnie /rekami i nogami broni sie przed rozwodem/, czy faktycznie
takie mamy prawo??
caly internet zasypany jest stwierdzeniami, ze jezeli istnieje
roznica zdan rodzicow to sad postanawia gdzie

czuje jak bedzie, ale i tak troche mnie nastraszyl... prosze
rozwiejcie moje watpliwosci
pozdrawiam serdecznie
pozdrawiam
    • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 15:39
      Wydaje mi sie , że dziecko jest pytane o zdanie od 13 roku zycia.
      ale moge się mylić.
      ale jesli nawet.? To czego się boisz? Ze dziecko powie, ze hcialoby
      mieszkac z ojcem? To uwazam , ze trzeba to unaszonowac.
      Natomiast, jak powie, ze z Toba, to ojciec sztraszyc sobie może kogo
      tylko chce, i nie bedzie jego chęć miała żadnego znaczenia dla sądu.
      Niczego nie wskóra.
      • lalolula Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 15:55
        zdaje sobie sprawe, ze jezeli dokonalby takiego wyboru to nalezy ten
        wybor uszanowac

        jednakze bardzo zalezy mi na dokladnej odpowiedzi, pragne znac swoje
        prawa i innych prawa rowniez

        ps.czego sie boje? dziwne pytanie... masz dzieci??
        • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 16:03
          Jedno. Ale sie nie boję. Bo moje dziecko miało mozliwośc
          pomieszkania z ojcem przez półtora roku. To ja im dałam taka
          mozliwość. jak stwierdziłam, że nie najlepiej tek eksperyment
          wypadł, to dziecko zabrałam. stary sie rzucał przez pare miesięcy,
          mniej lub bardziej intensywnie. potem przez kolejne pare udawadniał,
          jakim jest kochajacym tatusiem (przyjezdzał na kilka dogdzin w
          srodku tygodnia i zabierał młodego na kazdy weekend od piatku po
          południu). A teraz ...cóż, jak to mówi, za dużo pracy ma. A nawet
          jak zabierze, to nie w niedziele go przywozi , tylko w sobote. Byle
          krócej.
          A dziecko? dziecko tez już nie chce u niego przebywac. Nawet jak
          mowię: młody dzwoń do taty i sie spytaj kiedy po Ciebie przyjedzie,
          to on mówi, ze nie chce jechac do niego.
          Jak widzisz, sam problem się rozwiązal. Dziecko zdecydowało.
          Choc wolalabym oczywiscie, aby ex zabiertał młodego na weekend, bo
          bym choć troche sobie odpoczeła i nie jusiała robić sniadanka
          obiadki, i gdzies wyjść chciałabym też. Albo chatę miec wolną wink
          Mój ma 12 lat.
          • lalolula Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 16:16
            pozwolilas Mlodemu od razu u taty po rozwodzie? wyprowadzilas sie?
            powiedz jak?
            • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 16:28
              Tak. Ale nie od razu. Od razu to jeszcze przez jakis czas
              mieszkaliśmy razem. Dopoki nie znalazłam pracy w innym miescie. jak
              znalazlam, to sie wyprowadziłam. Mieszkali razem prze poltora roku.
              Efekt byl taki, ze mlody (dzieciak super inteligentny) z wiekszosci
              przedmiotow po 3 semstrach miala same dopy i pare trój. Wiec
              musiałam wkroczyc, bno tatus najwyrazniej nie mial dla dziecka czasu.
              Dalam im spróbować zyc razem. Wiec sprobowali.
              • lalolula Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 16:38
                wiesz, niby troszke moglabym sie uspokoic - rozniasto sie uklada w
                zyciu, wiec i rozne rozwiazania nalezy przyjmowac
                ale tatus mojego Mlodego jest uzalezniony, moze i troche weekendowo,
                ale i tak w miare normalnego zycia to "tylko" weekendowe nie daje...
                oceny niestety juz sie bardzo pogorszyly i szkoda byloby, aby regres
                w nauce postepowal
                martwie sie, albo i boje, nie na wszystko mozemy miec wplyw... moze
                tylko panikuje
              • useless00 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:03
                I co nie padło hasło o porzuceniu dziecka? Albo o wyższości kariery nad dobrem dziecka? Bo mnie przyszło coś takiego do głowy - zanim bym się nie ustabilizowała młody mieszkałaby z ojcem - nie chcę go wyrywać ze środowiska, ale boję się, że m. na sprawie poda takie argumenty. Bo tu mam i prace i dach nad glowa - niestety z nim.sad
                • useless00 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:04
                  Powyższy post do Manderli kieruję.
                • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:09
                  Padło, ale tylko między nami. Poza tym łaskawa byłam przypomnieć, ze
                  to on mi mówił przez dwa semsstry: nie, no nie teraz. Skonczy
                  podstawówkę, to wtedy go zabierzesz.
                  A jak by miał skierować do sadu sprawę dot tej kwestii, to
                  wystarczy, ze pokazałabym sadowi oceny dziecka przed moim wyjazdem i
                  po. Pytanie, po czyjej stronie byłby sąd? no własnie.
                  Dyskutowal ze mna i to dość ostro. Pare razy wzywał polecję nawet,
                  że dziecko porwałam. Ale jak, w swietle prawa, mogłam porwac
                  dziecko, skoro nie byłam pozbawiona nigdy praw rodzicielskich?
                  Tak się facet nakręcał od czasu do czasu. ale z perspektywy jak
                  patrze, to nawet gładko to wszystko poszlo.
                  Najwazniejsze, ze dziecko sie samo deklaruje, ze lepiej mu tu, niż
                  tam , u ojca. I sprawa załatwiona.
                  • useless00 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:20
                    Gryze się strasznie z tą myślą. A ile Twoje dziecko wtedy miało lat? Jachyba nie zaryzkuje, bo jakby co to nie mam nikogo kto by mnie poparł. Wszystko w 4 ścianach + teściowie (typ ludzi wszystko albo nic)
                    • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:46
                      Teraz ma 12. Skonczyl wlasnie piata klasę. I jest to jego pierwszy
                      semestr ze mną. Trzy poprzednie spędził z ojcem. ja bylam matką
                      weekendowa. dojezdzalam tylko.
                      • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 19:52
                        chciałabym ci zwócic uwage tylko, że ex nigdy dziecku nie
                        powiedział, że "matka cie porzuciła", czy cos w tym stylu. Żarlismy
                        sie między sobą. Nigdy przy dziecku. Dla dziecka była wersja "mama
                        znalazła lepszą i ciekawszą pracę", co zreszta tez było zgodne z
                        prawdą.
                        • lampka_witoszowska Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 20:49
                          a jak zabrałaś młodego? powiedziałas mu - pakuj się, jedziemy, tam
                          cię przypilnuję z nauką? czy czuł się źle z brakiem czasu taty?> czy
                          co, że chciał przeniesc się do Ciebie?
                          tak z ciekawości, co mnie zaczęła podgryzac, pytam, bo nietypowo
                          miałas...
                          • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 21:28
                            Przyjechałam jak zawsz na wweekend. Były ferie, róznica w feriach
                            (miedzy wojewodztwami) byla taka, ze w sumie moje dziecko zamiast
                            dwoch tygodni miało cztery. Mało tego, co nie mogłam przezyc, ,
                            zrobiłam to, w dzien urodzin swojego syna. To w tym wszystkim było
                            najbardziej dramatyczne. ale tak wyszło trudno.
                            Najpierw myslalam, ze przyjade , jak zawsze, w piątek. zaczekam do
                            niedzieli, zaczekeam w niedziele , az stary, jak zawsze pojdzie do
                            pracy (bo on pracuje ZAWSZE), i wtedy sie zwinę z młodym. Ale nie
                            wytrzymałam. Przyjechałam w piątek. W sobotę rano popstrykałam się
                            ze starym. On wyszedł. Młody był na dworze , bawil sie z kolegami.
                            AJa w tym czasie spakowałam jego bety, wziełam psa i wyszał,
                            wpakowałam do auta i kazałam młodemu wsiadać. Zapytał, dokąd
                            jedziemy. Powiedziałam, ze na wycieczkę do Ogrodzieńca lub Ojcowa.
                            Ruszylismy. jechaliśmy prze pieprzone małe dróżki, bo wiedziałam, ze
                            jak stary w miedzyczasie wróci i nie zastanie nas w domu, to sie
                            domyśli. W połowie naszej drogi, zadzwonił. Młody powiedział, ze
                            jedziemy do Ojcowa (tak mu kazałam powiedziec). On powiedział wiec
                            tak ojcu. Ojcice głupi nie jest, wiec skapował, ze cos nie gra.
                            Zadzwonił do mnie na kom. Powiediałam, ze zabrałam mlodego i to jest
                            moja ostateczna decyzja, skoro nie potrafimy normalnie sie dogadac.
                            Wiedziałam ze zaraz będzie nas gonił. No ia tak się stało. To był
                            dzien urodzin młodego, a dla bezpieczenstwa nie pojechaliśmy do domu
                            do mnie, tylko do babci. Bo Wiedziałam ze stary zaraz przyleci, ale
                            myslalam, że jak będą ludzie, to się nie odważy robic scen.
                            Pomyliłam się.
                            Wlazł do mojej mamy i stwierdził ze stamtąd nie wyjdzie, chyba ze
                            razem z synem. Ze syn jest tak samo mój jak i jego i w ogole nie ma
                            po czym rozmawiać. W poniedziałek młody miał rozpoczynac nowy
                            semestr w nowej szkole w innym miesci.
                            Sobota-niedziela - to był horror. Uciekałam przez garaz. Gubiłam go.
                            Uwijałam sie jak mogłam. Prze z[pierwsze dwa tygodnie ex pare razy
                            zabrał ze szkoły młodego i zawiozł z powrotem do siebie. Do
                            wsiadałam w auto i zapieprzałam po dziecko. Wyczekiwałam przed
                            blokiem az stary wyjdzie, pakowałam mlodego do auta, i sru z
                            powrotem. Masakra słowem. Płakał. Nie wiedział co się dzieje.
                            Tłumaczyła, pkałam, błagałam o wybaczenie i ze na pewno bedzie mu tu
                            lepiej. Po miesiącu stwierdził, ze jest szczesliwy ze jest ze mnnną.
                            Policja do mnie przychodziła, bo stary zgłaszał porawnie dziecka.
                            Przychodzili w zasadzie pro forma. Aby odhaczyc wizytę.
                            Uf... troche chaotycznie, ale dobrze ze nie szczegółowo, bo bym
                            książkę jeszcze napisała.
                            W kazdym razie teraz jest dobrze. smile
                            • dsz27 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 21:42
                              manderla podczytuję sobie Wasz watek i powiem Ci, że te akcje z synkiem to jak
                              scenariusz jakiegoś filmu...twarda jesteś,taka baba z jajamiwink
                              A napisz jak się teraz dogadujecie z ex?
                              • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 21:57
                                No to juz pisałam przecie.
                                najpierw, po tym jak sobie odpuścił wysyłanie na mnie policji
                                (zreszta potem przeprosił,, jak mu powiedziałam po co cyrk robi, bo
                                to było az głupio). Przychodzi policja. ja: w jakiej sprawie? oni"
                                maamy takie zgłoszenie.
                                dziecko stoi przy mnie,. Nie jest wygłodzone, pobite, ani
                                zabrudzone. wręcz usmiechnięte i zaciekawione cała sytuacją. Pytam
                                sie wiec, po co panom chodzi? Zgłupieli. Spisali tylko dowód os. i
                                poszli. Za drugim razem podobnie. powiedziałam staremu, zeby
                                dzieciakow stresu nie robił, a mi wstydu przed sąsiadami.
                                Potem przez pare miesiecy stawiał sie po dziecko regularnie.
                                Przyjezdzał w środy, i odrabial z nim lekcje. hehehe smile
                                potem w piątek po połudnbiu i w niedziele po 17 przywoził go z
                                powrotem do mnie.
                                Ostatnio juz coraz słabiej mu te wizyty wychodzą. Bo mówi ze ma duzo
                                pracy. W tygodniu juz nie przyjezdza. Z weekendami tez juz bywa
                                różnie.
                                Dzis zapytałam się, czy planuje jakis wyjazd z dzieckiem na wakacje
                                (bo ja nie moge tego lata. mam nową pracę i nie mam szans na
                                urlop)., to on powiedział, ze nie bardzo, bo ma duzo pracy.
                                Wiec rzekłam by dal dwa tys, to wyślę dziecko na jakis obóz
                                jezykowy, sportowy czy jakikolwiek, mlody musi być co roku
                                nad bałtykiem z powodu alergiii i astmy, tylko to go ratuje).
                                No to zaczął sie łamać, i powiedzial, ok na 15 lipca coś załatwie i
                                wyjade znim na dwa tygodnie. Powiedziałam wiec, jesli 15 lipca nie
                                wyjadą, to ja dziecko wyślę sama, a on za to zapłaci. Bo nie moze
                                byc tak, ze młody siedzi w miescie przez całe lato.
                                I takie gadki sobie z nim prowadzę. hehehe. To on ma sie czuć winny,
                                nie ja.
                                Oni miedzy soba fajnie sie dogadują, jak juz sa razem to gdzies na
                                basen ida, albo autem jeżdzą (stary uczy, nauczył w zasadzie), albo
                                szlajają sie po lotniskach. Jest ok.
                                a jak ex przyjezdza tu, to sie zapytam: kawka? herbatka? nie, to nie.
                                I zaczyna mi juz na nerwy działać, więc pytam się kurtuazyjnie, czy
                                przypadkiem sie nie spieszy smile.
                                Zrobi czasami zakupy jakies bieżące, czasami cos się tam popluje jak
                                mu sie cos nie podoba i idzie.
                                Ijest git majonez tongue_out)
                                W kazdym razie młody nie wykazuje po sobie zadnych
                                skutków "traumatycznych" przezyć. W szkole tez, o niebo lepiej jest.
                                Nawet bardzo, bym powiedziała.
                                i sobie tak zyjemy.
                            • lampka_witoszowska Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 22:17
                              no i kurde, nie wiem, czy bardziej współczuję Wam scen i przeżyc,
                              czy bardziej podziwiam...

                              gratuluję wytrwałości i siły
                              • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 29.06.08, 22:30
                                Fajnie sie tak mówi z perspektywy czasu.
                                Wtedy, m.in. aby zawalczyc o dziecko zrezygnowałam z bardzo dobrej
                                pracy.
                                Paradoksalnie.
                                I wtedy nie było ani smiesznie, ani wesoło.


                                • lalolula Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 07:58
                                  no ale i tak jestes mega twarda, wiem, ze prawie wszystko sie da,
                                  ale w kwestii dziecka troche miekne, zreszta takiego chlopa jak moj
                                  nikt z nas na sile nie wcisnie do auta

                                  ale nic to, dodalas mi odwagi
    • aron95 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 09:55
      Tak 14 latek może decydować gdzie chce mieszkać .

      Ciekawa historia manderi ale i tak synowie lepiej wychowują sie
      z ojcami . Oceny w szkole to nie wszystko ważne czy posiądzie umiejętności
      radzenia sobie w życiu a tu; babcia mama wszystko pod nos
      • dziewczyna_pingwina06 Re: synowie lepiej wychowuja się z ojcami? 30.06.08, 09:59
        Skąd taki wniosek? Jeszcze brakuje jednego: dzieci z rodzin
        rozbitych częściej się patologizująsmile)
      • lampka_witoszowska Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 10:13
        Aron, Ty się nie podkładaj takimi uogólnieniami, ja Cię bardzo
        proszę smile...

        • z_mazur Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 11:07
          Kiedyś w większości wspólnot w okolicach właśnie takiego wieku
          (czasem trochę wcześniej) chłopiec przechodził spod opieki matki pod
          opiekę mężczyzn. Pozwalało to rozwinąć mu swoją męskość. Dopiero w
          naszej zachodniej cywiliazacji zostało to zaburzone. W tamtych
          czasach dla nastolatka ważniejsza była relacja z ojcem, a jeśli go
          brakowało to ze stryjem, wujem lub innym męskim członkiem rodziny, a
          nie matką.
          • dziewczyna_pingwina06 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 11:10
            Tyle, że wtedy mężczyźni nie szukali sobie nowychkobiet a tym samym
            nowych mamus dla podrostkasmile I skupiali się na wprowadzeniu w zycie
            swojego syna a nie na przezywaniu kolejnej młodoścismile))
            • z_mazur Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 11:15
              Eee tam nie szukali... smile
              A na wyprawach łupieżczych to gwałcili tylko kawalerowie...? smile))
              Mężączyźni na niczym się nie skupiali. Po prostu podrostek stawał
              sie częścią męskiego świata niezależnie od tego jaki ten świat był.
              Musiał wyjść spod troskliwej spódnicy mamusi, z pożytkiem dla niego
              i jego późniejszych relacji z kobietami.
              • dziewczyna_pingwina06 Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 11:30
                Ale po gwałtach wracali do domusmile)))
                Ja tam nie mam nic przeciwko relacja ojciec syn, tylko skoro nie
                moga iść razem po zwierzyne do lasu niech chociaz kawałek schabu
                razem kupia anie 7-letni chłopak zamiast pobyc z ojcem siedzi przed
                kompem z nowa pania i ogląda dvd z rumba Ivony pawlovicsmile)
          • lampka_witoszowska Re: Z_mazur... 30.06.08, 11:46
            ...w sumie przyglądając się historii to wnioskuję, że wiele
            średniowiecznych zwyczajów zostało zaburzonych.... nei mówiąc o
            zwyczajach ludów prymitywnych
            ja nei prymitywiźmie chciałam, ale o tym, że syn musiał przejsc pod
            opiekę ojca, który nie po naszej-klasie i portalach randkowych
            śmigał wtedy, ale po lesie za zwierzyną, żeby mu gotująca i dbająca
            o ogien z głodu nie padła albo nie pojszła była do sąsiedniej
            jaskini...

            (na marginesie to siłą rzeczy matka była od wychowywania pierwsze
            kilka lat na stałe i ten zwyczaj też został zaburzony, bo się ojciec
            zaczął wtryniac i instynkty ojcowskie rozwijac od momentu porodu już
            nawet smile)

            czasu się zmieniły, obyczaje upadły i powstały nowe
            do których musimy się przyzwyczaic

            ...a jakby on tak czasem z czułością za kudły złapał i zaciągnął do
            sypialni zamiast pierniczyc o swoim zranionym męskim ego... wink
            (żartowałam!!!)
            • z_mazur Re: Z_mazur... 30.06.08, 12:01
              > ...a jakby on tak czasem z czułością za kudły złapał i zaciągnął
              do
              > sypialni zamiast pierniczyc o swoim zranionym męskim ego... wink
              > (żartowałam!!!)

              Tam zaraz żartowałam. wink
              Testowałem i działa (nie chodzi mi o pierniczenie o zranionym męskim
              ego...). wink
              • aron95 nastolatkowi 30.06.08, 12:11
                wychowywanie przez matkę napewno nie wychodzi na zdrowie
                Bo czegóż go ta matka może nauczyć z natury bedąca słabą istota ,
                gdy młodzieńcowi potrzebna silna ręka .
                Możecie sie niewiem jak bardzo oburzać ale taka prawda jest
                • lampka_witoszowska Re: nastolatkowi 30.06.08, 12:45
                  oooo, drogi Aronie! niejedna kobieta teraz silniejsza charakterem
                  jest niż niejeden facet smile
                  (i dodam: a szkoda...)

                  bo biorąc na ten przykład mojego dziadka - z uporem i charakterem
                  górala z rzeszowszczyzny, co to jestem jego nieodrodną wnuczką...
                  smile
                  • aron95 Re: nastolatkowi 30.06.08, 12:52
                    wyjątki się zdarzają .
                    A dlaczego tak bywa że facet w małżeństwie rolę "mebla" odgrywa ?
                    Proste , był wychowywany przez matkę
                    • lampka_witoszowska Re: nastolatkowi 30.06.08, 13:19
                      nie, Aronie (no, znowu uogólniasz) - był wychowywany przez matkę,
                      która go tego nauczyła
                      mogła uczyc go szacunku do jego własnej płci (bez szkalowania byłego
                      choćby), mogła nie rozpieszczac, mogła gnac go do zlewu czy do garów
                      nawet, mogła nie przeginac w żadną stronę

                      opracowanie zas p. Aleksandrowicza nt. homoseksualizmu wyraźnie
                      podaje, poza różnymi możliwymi powodami homoseksualizmu - u chłopców
                      tę tendencję wyraźnie wspomaga matka autokratyczna, posiadająca
                      lekceważenie do mężczyzn...

                      mądra matka może tu dużo -
                      ale mądry ojciec może tu tyle samo dużo...
                      • aron95 Re: nastolatkowi 30.06.08, 13:36
                        A mogła go nie uczyć niczego bo nie wiedziała jak . Młodzian robił co chciał bo
                        nikt mu nie potrafił zabronić ani wzorców w skazać .

                        A wg najnowszych badań ;
                        Mózg geja wyglądem i zachowaniem przypomina mózg heteroseksualnej kobiety, a
                        lesbijki - heteroseksualnego mężczyzny. Zdaniem naukowców ze Szwecji to
                        najdobitniejszy dowód na to, że homoseksualizm to wynik biologii, a nie wyboru

                        więc autokratyczna matka nie wspomoże homoseksualizmu


                        I nie mówimy o pijakach bo pijak jak i pijaczka tyle samo krzywdy narobią .
                        • lampka_witoszowska Re: nastolatkowi 30.06.08, 13:41
                          Aleksandrowicz pisze i o tej koncepcji smile
                          jak również o tym, że moze byc wpływ zwykłych hormonów podczas życia
                          płodowego - i że naukowcy mają już garście pełne dowodów na swoje
                          teorie, więc można to poskładac do kupy i miec jakieś tam
                          rozeznanie, jak to procentowo wygląda, co i kto na kogo jak wpływa smile

                          tak tylko piszę... co wyczytałam
                          matka mogła go nei nauczyc - jako i ojciec mógł nei nauczyc
                          jak ojciec nie umiał nie pic, tak i matka mogła nbei umiec wychowac
                          syna
                          skoro wykluczamy takie 100%owe nieumiejętności, to u obu płci,
                          dobrze?

                          a i tak sądzę, że jeszcze w naszym społeczenstwie mężczyznę
                          wychowuje się trochę jak świętą krowę - może to wpływ powstań? smile
                          matka wychowywała przysżłego żołnierza, któremu czesc i szacunek się
                          należał z góry?...
                          • aron95 Re: nastolatkowi 30.06.08, 18:53
                            lampka_witoszowska napisała:


                            > a i tak sądzę, że jeszcze w naszym społeczenstwie mężczyznę
                            > wychowuje się trochę jak świętą krowę - może to wpływ powstań? smile
                            > matka wychowywała przysżłego żołnierza, któremu czesc i szacunek się
                            > należał z góry?...



                            Coooo ? to cześć i szacunek pozostał a żołnierz gdzieś uciekł
                            Matki jak by mogły to by zagłaskały swe pociechy a po czasie zdziwione że to
                            głaskanie młodzieńcy w dupie mają
                            • lampka_witoszowska Re: nastolatkowi 30.06.08, 21:27
                              widzisz
                              jak ma się naleciałości związane z tradycją, to się głupotę uczyni
                              ale to nie powód, żeby matkę uznac jak leci za gorszą w wychowaniu
                              syna

                              wszak te ciepłe kluchy, ojciec, to w zasadzie... nie są zbyt dobrym
                              wzorcem...
                              chyba, że majątek synowi uczciwie zarobiony pozostawi, to może poza
                              żoną potomek będzie miał służbę i wyręczenie

                              no, może kilka żon jedna po drugiej, bo pieniądz jednaknie
                              zrekompensuje wszystkiego
                • dsz27 Re: nastolatkowi 30.06.08, 12:57
                  Aronie a czego taki syn nauczy się od tatusia, który w rzuca rodzinę bez słowa
                  wyjaśnienia, który pije lub bije matkę, wyzywa lub robi inne "chwalebne"
                  rzeczy??? Twoja opinia jest według mnie mocno przesadzona i nie tylko dlatego,
                  ze jestem właśnie samotną mamą.
                • manderla Re: nastolatkowi 30.06.08, 18:18
                  Jasssne Aron, tylko kiedy sie wypowiadają ojciec i matka, to syn
                  jakośn patrzy bardziej na matki zdanie, a nie na ojca.
                  A potem jak sie ozeni, to tez do tatusia nie biegnie sie skarzyc ,
                  ino do mamusi. Czym wk.... swoja zonę. Mysle, ze kazda zona wolałaby
                  aby jej mąż szedł z własnym ojcem (b ratem) na piwo, niz biegał do
                  mamusi na skargi.
                  Paradoks, nie?
                  • aron95 Re: nastolatkowi 30.06.08, 18:55
                    manderla - potwierdzam bo takie mamusine wychowanie synowie odbierają
                    zero męskości ciepłe kluchy
                    • manderla Re: nastolatkowi 30.06.08, 19:08
                      Kurde, to jeszcze raz powiem. Tak, chciałam, aby ojciec poniósł
                      ciężar wychowywania codziennego dziecka. To była moja swiadoma
                      decyzja. bo uwazałm ze ojciec jest bardziej stabilny emocjonalnie,
                      jest zrównaoważony, jest pracowity, ma mase zainteresowań itp. a jak
                      przyszło co do czego, to uciekł w pracę.
                      No nie wyszło facetowi, nie wyszło.
                      wink
                      Ale przynajmniej jak raz na jakis czas młodego zabierze teraz to sie
                      cieszę. Zawsze sie chlopak czego od ojca nauczy.

                      ps. a swojemu synowi juz zapowiedziałam dawni i to powtarzam:
                      spróbuj, jak juz bedziesz miał zonę, przyjść do mnie na skargę.
                      Wywalę na zbity pysk.

                      Zeby wiedział na przyszłośćsmile
          • manderla Re: 14latek moze decydowac z kim chce mieszkac?? 30.06.08, 18:14
            Mazur, zgadzam się calkowiecie. Ba! (juz o tym kiedys wspominałam),
            mój ex zawsze powtarzał, że matak wychowuje dziecko (chlopaka) do
            siodmego roku zycia, a dalej ojcicec przejmuje na sibie te rolę. OK.
            Ale facet nie przejął tej roli. po prostu!
            dlaczego zdecydowałam sie mlodego jednak zabrac? nie dlatego, ze mi
            samej zmutno bylo. nie. Ja akurat naleze do kategorii matek
            wyrodnych. jezdziłam w delegacje, jak byłam sama, douczałam się,
            dokształcałam, na weekend przyjezdzałam do dziecka i było mi z tym,
            uwierz, baaaardzo dobrze!
            Ale jak wydzwaniałam do nich w tygodniu np o 16, - młody mówi ze sam
            musiał wraca c ze szkoły i ze sobie odbiad odgrzał sam itp. O,
            kurcze, mysle, super! Młody sie robi samodzielny.
            Ale jak dzwoniłam o 22 raz, drugi raz, codziennie, a młody mówi, ze
            taty nie, ze tata kazal mi sie połozyc spac bo wroci pozno.... no to
            sorry. To w koncu miało to dziecko ojca, czy miało byc
            samowystarczalne przez cała dobę? Przeciez dziecko nie moze CAŁY
            czas być samo w domu i byc samowystarczalnym jak ma żywych
            rodfziców. Prawda?

    • wielbicielnaruto Prościuteńkie 30.06.08, 13:10
      1. W wieku 13 lat obywatel RP zyskuje częściową zdolność do
      czynności prawnych. Oznacza to, że ma prawo wyrazić swoją opinię nt.
      miejsca swojego zamieszkania podczas rozprawy przed SR. Ma też prawo
      nie skorzystać z przysługującego prawa i zdać sie na akcept milczący
      wyroku.
      2. Są ciekawsze sprawy - np. latorośl oświadcza, że nie chce
      mieszkać z rodzicami a z babcią, dziadkiem czy ciocią.
      N
      • lalolula Re: Prościuteńkie 01.07.08, 21:56
        mam wrazenie, ze piszesz o sobie, ale ja nie wrozka, wiec pewnikiem
        sie myle

        a jak o sobie pisales to mow cos wiecej, jestem doroslym dzieckiem
        rozwodnikow, chetnie porozmawiam, ale... bywaja ciekawsze sprawy

        pozdrawiam serdecznie i dzieki wielkie za wyjasnienie
        czasem ogladamy Naruto
Inne wątki na temat:
Pełna wersja