Dodaj do ulubionych

NASZE pociechy a nowy partner...

30.06.08, 16:51
jestem troche zdenerwowana ...jak sie uspokoje to
napisze ...z pewnością wiecej....ale teraz wypluje z
siebie .. co mi zalega.

mój facet... jest ojcem dla swego 15 laetniego syna....i
stara sie byc ojscm dla mojego 5 latka!!! jest
odpowiedzialny... opiekuńczy..spokojny.....ale mimo to
niewiadomo dla czego narasta konflikt.... spiecia.... dziwna
atmosfera....
partner twierdzi z e moj mały jest kochany... grrzeczny... i
madry...ale mimo to przyda mu sie silna reka ... i
pokazuje swa moc ... przy kazdej okazji... czasem bez
sensu.... doprowadza niemal do furi małego.... jakimis
zakazami.. po czym kaze sie przepraszac..... doskonale wie ż
e w takim stanie .. mały nie bedzie chciał współpracowac.....
( i nalezało by go zostawic w spokoju) ale on ..nie!!!!!
brnie dalej.. mały sie buntuje ...a partner daje mu
kolejne kary..( no teraz jak nie chcesz mnie przeprosic to
ja postanowiłem z e koniec z bajkami..... na to płacz
malego.... " o "jak sie tak zachowujesz ...to po za
bajkami koniec z czekolada "... mały juz w ciezkiej
rozpaczy..... " marsz do swego pokoju" i " bedzuiesz
jadł tylko to co ja ci bede kazał ...koniec z budyniem..i
naleśnikami" ja partnera wołam na bok..i mówie mu ż e dostyc
tego.. z e sie zagalopował...ż e na 100% mały ani on nie w
iedz a juz o co wogole chodziło....
no i wówczas zaczyna sie" tak ty bys go zagłaskała... i
na wszystko mu pozwoliła...taaak pozwalaj mu jesc tylko to
co lubi... kto to słyszał aby 5 latek nie jadł normalbnych
obiadów...ż e by nie przepraszał za to że mnie obraził
swoim niejedzeniem i wybrzydzaniem.....taaak ja sie nie
licze... jestem zero!!!!!!... tak idź go przytul i może
jeszcze budyń ugotuj" i to wszystko mówi przy małym... ja
sie troje i dwoje bo kłócic sie nie lubie... a jedynie
czego pragne to przytulic małego i aby duży sie
zamknoł!!!!!!
osttatnio bylismy nad wodą i partner sie droczył z
dzieckiem z e pozyczy jego małą deske.. mały mówi mu" ale
ty jestes za duzy...deska sie złamie" " a to znaczy z e
jestes samolubem... eee eee sampolub nikt nie bedzie sie z
tobą bawic,...( i nagle calkiem serio .. mówi do
dziecka) "to zapamietaj sobie !!!!! ż e nie wiem czym wrócisz
do domu...bo do mojego auta na bank cie nie zabiore!!!!"
mały w ryk...
ja zbaraniałam.. łagodze sytuacje.... a nagle duży mówi...
ty mnie nie przepraszaj.... ty przepros mame ....bo ja
sie tu nie licze" mały i ja zaniemówiłam... bo niby za
co miał mnie przepraszac....wogóle za co miał przepraszac
kogokolwiek? za to z e wie do czego słuzy dziecinna deska?
i dba co by wielki 2-metrowy facet jej nie polamał?
brak mi słów czasami... maly zaczyna travcic do niego
szacunek.. bo widzi jakis bezsens i niekonsekwencje....i
słuchajac poleceń partnera partzy na mnie czy aby na pewno
ma to zrobic.....
jak rozmawiac z partnerem.... od niedawna na tym tle sa
miedzy nami niesnaski.... jestem matka ...ale potrafiie byc
oboiektywna... bardzo szybko reaguje jak syn robi cooś
nieodpowiedniego albo złego..... i jesli memu dziecku ktos
wciska ciemnote albo ocenia go błednie reaguje..i bede z a
nim murem...... czemu moj partner odbiera to jako słabosc
i niańczenie dziecka!!!? np:
ostatnio ...duzy wchodzi do domu i mówi dzień dobry....
ja i mały odpowiiadamy.......po czym duży idzie do
łazienki i trzaska drzwiami...i cos bełkocze pod nosem...
pytam co sie stało....a on mi na to" dzieki z e pozwalasz
aby ... on sie do mnie niem odzywał i z e nie
zmusisz go aby nawet dzień dobry odpowiedział"

ja na to" ale przeciez powiedził i to głosno"........ no
tak ty zawsze go bronisz"

jestem tym zmeczona
Obserwuj wątek
    • tricolour Czeka Was powazna rozmowa... 30.06.08, 16:56
      ... ktora powinna zakonczyc sie jakims sensownym zachowaniem partnera. Inaczej
      staniesz przed wyborem: dziecko czy facet.
      • alexolo DLA mnie żaden wybór.. 30.06.08, 17:03
        jasne jest ż e mały jest namber one!!!!!!

        ale facet pod wszelkimi innymi wzgledami jest super...ale
        nie moge byc miedzy młotem a kowadłem... i dla jego samo
        zadowolenia nie bede mu przytakiwac jak wiem z e dziecko
        ma dyskomfort...i czuje sie żle....za sprawa jego trucia i
        checi pokazania kto tu rzadzi...nie jest tak stale...ale
        w sytuacjach konfliktowych ... wyłazi kawa na ławe!!!!
        • przed.brama Re: DLA mnie żaden wybór.. 01.07.08, 09:55
          Podejrzewam, że z biegiem czasu duży swoje przemocowe zacięcie
          rozszerzy także na Ciebie. Tak odczytuję jego zachowanie.
    • a.b1 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 16:59
      wiesz co, ja nie mam dzieci, mój facet tez nie, więc mozesz mi
      powiedziec siedź cicho pod płotem i się nie odzywaj
      ale....
      tak czytam i czytam i ocza nie wierze
      ten facet ma jakieś problemy skoro musi na każdym kroku rywalizowac
      o Ciebie z 5latkiem
      ustal z nim jakies zasady, bo za rok dwa Twoje dziecko będzie
      poddawana tresurze
      jak dla mnie już teraz jest to jakies psychiczne nękanie
      a czy do swojego syna ma taki sam stosunek?
      • alexolo Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 17:12
        Z NIESWOJEJ WINY ROZSZEDŁ SIE Z ZONA ... 5 lat temu....z
        jego synem on i ja mamy super kontakt ( moje dziecko z
        przybranym bratem uwielbiają sie).... partner ... uwaza
        syna za wzór... i nawet stawia go z a wzór.....heeeeee
        i teraz posłuchajcie.... 15 latek ledwo przechodzi.. z
        klasy do klasy( no ale przyznac trzeba ze w bardzo dobrej
        szkole)...a tato zamiast dopingowac ambicjonowac.... mówi
        synowi... "super po co ci wiecej.. bravo.. nie słuchaj
        gadania matki... wiecej ci nie trzeba .. wazne ze sie
        udało"

        hm a mój syn jak maluje postacie ...i wychodzi za
        obrys...jest "totalnym niezdara ... albo jak pomyli fakty i
        myli dzis z wczoraj w opowiadaniu czegos...ten mówi mu"
        jesteś kłamca ..oszustem" k.... przeciez to ostre słowa dla
        takiego malucha... od razu mówie dziecku z e "duzy "sie
        pomylił i chciał powiedziec że to było wczoraj a ty sie
        pomyliłes......
        partner nie wiedzi problemu z e w takich
        błahychsprawach ,mówi do dziecka "ty kłamco"

        a.b1 napisała:

        > wiesz co, ja nie mam dzieci, mój facet tez nie, więc mozesz mi
        > powiedziec siedź cicho pod płotem i się nie odzywaj
        > ale....
        > tak czytam i czytam i ocza nie wierze
        > ten facet ma jakieś problemy skoro musi na każdym kroku
        rywalizowac
        > o Ciebie z 5latkiem
        > ustal z nim jakies zasady, bo za rok dwa Twoje dziecko będzie
        > poddawana tresurze
        > jak dla mnie już teraz jest to jakies psychiczne nękanie
        > a czy do swojego syna ma taki sam stosunek?
    • alexolo dziecko tez ma prawoo do własnosci??? 30.06.08, 17:23
      noje dziecko jak kazdy maluch ma swoje zabawki...
      od 2 lat w samochodzie jeździ z nami.. duzy pluszowy
      kwiat..
      kwiat ma imie "basia"
      odwozimy kiedyc chrzesnice mego partnera 4 letnia
      dziewczynke... mała mówi " o jaki śliczny kwiatek!!!"
      moj syn mówi " tak jest słodziutki to basia"
      a mój partner... " daruniu kochanie.. wujcio ci go
      daje ... zabierz go do domu...olek to chłopak... chłopcy
      nie bawia sie kwiatkami "
      na co małuy" ale to jest mój kwiatek...moja basia"
      " partner" oj olku... ty sie i tak nie bawisz.. chyba nie
      jestes samolubem.. damy go dari... nie????.. no wiedziałem
      jestes samolub nikt nie bedzie sie z tobą bawił... daria
      pamietaj nie dawaj mu swoich zabawek"
      olo płacze.... aja nie wytrzymałam ..i delikatnie
      powiedziałam do dari" kochanie ten kwiat jest olka ...ale
      ciocia kupi ci jak tylkop taki spotka"
      mój partner był tak wsciekły ż e ż e wyszedł z auta
      pooooddychac.... ale ja nie maiłam żadnych objekcji ż e
      dobrze zrobiłam


      a kwiat dziewczynce kupiłam....
      • sbelatka Re: dziecko tez ma prawoo do własnosci??? 30.06.08, 17:31
        witaj Alex... dawno Cie nie czytałam..
        No, przykro mi sie to czyta...
        ewentualnie może warto żebys ie poprzyglądała swoim zachowaniom w
        tym sporze.
        Facet zapewne nie jest zbyt dojrzały ale MOZLIWE, ze cos go w Twoim
        zachowaniu nakręca....
        Podkreslam - możliwe choć absolutnie nie jest to pewne....

        Może niech ktos "tzreci" poogląda takie sytuacje i ta Ci odsłuch co
        widzi i co mu pzrychodzi do glowy...

        pozdrawiam..
        • alexolo KOCHANA 30.06.08, 17:35
          TO NIE WIELE MA WSPÓLNEGO ZE MNA ..ja albo jestem
          obok...albo wchodze na awanture albo jestem biernym
          słuchaczem i reaguje co powoduje esklacje problemu ...ze
          strony partnera...
        • przed.brama Re: dziecko tez ma prawoo do własnosci??? 01.07.08, 10:00
          Mnie już samo czytanie bez oglądania jeży włos na głowie.
      • audwork Re: dziecko tez ma prawoo do własnosci??? 30.06.08, 17:34

        napisze tylko co pomyslalam i poczulam kiedy przeczytalam Twoje posty:
        wyobrazilam sobie moje dziecko na miejscu Twojego i...zrobilo mi sie strasznie
        niedobrze....
        • alexolo pomysl jak ja sie czuje.... 30.06.08, 17:39



          i dla tego musze cos postanowic ...dla tego pytam ...
          zaciągam jezyka...nie zostawie tego...jestem świadoma osoba ...
          na razie partner ma zakaz co do wtracanie sie w zywienie
          ziecka.. bo od tego sie zaczeło... kazda uwage w strone
          mego dziecka nie zosrawiam bez komentarza i reakcji...
          uwierzcie sie nie cyrtole sie z "duzym"....ale to
          naptrrawde fajny facet i to co sie dzieje dzieje sie od
          1-1,5 miesiąca... zachodze w głow co sie stało... wczesniej
          mały mówił do niego tato!!!! teraz pyta" czy on jest w
          domu?"
          audwork napisał:

          >
          > napisze tylko co pomyslalam i poczulam kiedy przeczytalam Twoje
          posty:
          > wyobrazilam sobie moje dziecko na miejscu Twojego i...zrobilo mi
          sie strasznie
          > niedobrze....
          • przed.brama Re: pomysl jak ja sie czuje.... 01.07.08, 10:02
            alexolo napisała:

            >....ale to
            > naptrrawde fajny facet
            Co w nim jest fajnego? Jeśli możesz, nazwij to.
    • misbaskerwill trochę z innej beczki... 30.06.08, 17:50
      Moje subiektywne spojrzenie jest takie, że pędzisz do przodu jak lokomotywa...
      I chyba dopiero teraz widzisz jakieś sygnały ostrzegawcze, czerwone światła.
      Jeśli dobrze pamiętam, mieliście się żenić - czy jest już po?
      Ale do rzeczy...

      To nie jest jego dziecko - prawnie tylko Ty decydujesz, jak syna wychowywać. Oczywiście, w związku wychowujecie go razem - ale to "razem" oznacza, że partner powinien się z Tobą we WSZYSTKIM konsultować, zwłaszcza na początku.
      To, że facet wie lepiej, źle wróży ewentualnemu ustaleniu przez Was wspólnej linii wychowawczej...

      Radzę jeszcze zadać takie pytania na forach dla rodziców - myślę, że to dość częsty problem, u mnie ex też wszystko wiedziała i wie najlepiej.
      • alexolo Re: trochę z innej beczki... 30.06.08, 18:04
        CZY PEDZE JAK LOKOMOTYWA?????????....ZA CHWILE MINIE ROK....
        pod koniec sierpnia sie poznalismy....tysiące par sa juz
        małżenstwem....albo i juz po rozwodzie!!!!
        ślub planujemy nic sie nie zmieniło... w tej kwesti...(
        po z a tym z e jego ojciec ciezko zachorował....co z
        pewnoscia nie pozwala radosnie myslec...i realizowac pewne
        zamiary) te 10-11 miesiecy to tez czas na pewne
        podsumowanie...poznalismy s ie w róznych sytuacjach..i wiemy o
        sobie wiecej... i mówi o nim na tak...... ale ostatnio
        zaistniała sytuacja z moim synem... gleboko mnie
        zastanawia....i dziwi...bo oni sie od siebie oddalaja ...mnie
        ciągnie za synem...... szkoda by byo.. bo stanowimy fajna
        rodzine i nadajemy zwykle na tych samych falach......
        ale moje małe jest najwazniejsze....

        czy sa takie fora... macochy , tak ale o ojczynmach.....moz e
        warto poszukać....
        misbaskerwill napisał:

        > Moje subiektywne spojrzenie jest takie, że pędzisz do przodu jak
        lokomotywa...
        > I chyba dopiero teraz widzisz jakieś sygnały ostrzegawcze,
        czerwone światła.
        > Jeśli dobrze pamiętam, mieliście się żenić - czy jest już po?
        > Ale do rzeczy...
        >
        > To nie jest jego dziecko - prawnie tylko Ty decydujesz, jak syna
        wychowywać. Oc
        > zywiście, w związku wychowujecie go razem - ale to "razem"
        oznacza, że partner
        > powinien się z Tobą we WSZYSTKIM konsultować, zwłaszcza na
        początku.
        > To, że facet wie lepiej, źle wróży ewentualnemu ustaleniu przez
        Was wspólnej li
        > nii wychowawczej...
        >
        > Radzę jeszcze zadać takie pytania na forach dla rodziców - myślę,
        że to dość cz
        > ęsty problem, u mnie ex też wszystko wiedziała i wie najlepiej.
        • przed.brama Re: trochę z innej beczki... 01.07.08, 10:06
          alexolo napisała:

          > CZY PEDZE JAK LOKOMOTYWA?????????....ZA CHWILE MINIE
          ROK....
          > pod koniec sierpnia sie poznalismy....tysiące par sa juz
          > małżenstwem....albo i juz po rozwodzie!!!!
          No właśnie.
    • lampka_witoszowska Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:00
      wiesz co, ja się po raz pierwszy zagotowałam autentycznie na tym
      forum - czytając Twój post
      i żeby nie używac brzydkich wyrazów i sugestii wobec tego pana,
      rzekomo dorosłego, to ja Ci napiszę, co myślę, jak ochłonę

      ps. kuźwa, no!
      • alexolo ok uspokuj sie 30.06.08, 18:06
        i pisz byle konstruktywnie...oczekuje rady a nie
        oszczerstw....
        moze wystarczy z "duzym radykalna rozmowa... chce miec
        argumenty... nie chce go obrazac... a on tak odbiera moje
        praetensje.
        szkoda ze on nie wiedzi z e obraza moje dziecko i mnie...
        tak sie czuje....

        lampka_witoszowska napisała:

        > wiesz co, ja się po raz pierwszy zagotowałam autentycznie na tym
        > forum - czytając Twój post
        > i żeby nie używac brzydkich wyrazów i sugestii wobec tego pana,
        > rzekomo dorosłego, to ja Ci napiszę, co myślę, jak ochłonę
        >
        > ps. kuźwa, no!
        • lampka_witoszowska Re: ok 30.06.08, 18:39
          to tak: ja bym go posadziła i poprosiła o milczenie i wysłuchanie -
          wywaliłabym wszyściutko, co mi leży na wątrobie, łącznie z jego
          podejściem do starszego syna - durne teksty, ale o tym to juz pisała
          Manderla

          potem poprosiłabym o wyjaśnienie, dlaczego tak podchodzi

          potem może zaproponowałabym terapię, w zależności od jego chęci
          porozumienia się, podkreślając, że właśnie nasze wspólne życie wisi
          na włosku i nawet jak wyjdziemy z tego, a kiedys się takie
          zachowania miałyby powtórzyc, to niezależnie od ilości ślubów
          zabieram dziecko i idę w cholerę od niego

          ponieważ nie wiem, czy można na to liczyc sądząc po tekstach do
          Ciebie gdy wkraczasz, to raczej bym poprosiła o czas na ochłonięcie
          i zamieszkanie osobno

          (a możliwe, że podziękowałabym od razu za wspólną przyszłosc, bo
          widziałam moją małą na miejscu Twojego synka - i ja bym tuliła)

          no i z drugiej strony teraz: był czas, że córka mojego prawie ex
          przechodziła "trudny czas" - mając 10 lat
          mocy nei było, żeby myła zęby, nie kłamała, robiła zadania domowe
          ex usiłował jej tłumaczyc, do zdarcia, a młoda słysząc teksty milion
          razy juz nawet nie przyjmowała podawanego słowa
          ja namawiałam do bardziej ostrych zachowan
          zaczęliśmy brnąc w kary, co młodą ruszało na chwilę - pisała po 100
          razy, że będzie myc zęby, że nie będzie kłamała, były odstawione
          bajki, wyjścia do koleżanek, póki nie poprawi ocen (ale konkretna
          kara za konkretną rzecz i zawsze miała tłumaczone, o co chodzi)

          odsiedzieliśmy z nią przy lekcjach i wyszła na prostą, kłamac
          przestała po laniu, zapowiadanym ze 3 razy, po wagarach... choc
          ojciec się potem poryczał - i udaliśmy się na terapię, gdzie również
          sprawa młodej wyszła, bo tata usilnie ją ustawiał w roli partnerki -
          na mnie potrafił się drzec, z młodą dyskutował godzinami w durny
          sposób

          jak zaostrzył podejście, zdobył się na konsekwencję i konkretne
          wymagania, zrobiło się wszystkim fajniej - i z młodą naprawdę dało
          się dogadac

          ale to wówczas lekko rozpuszczona 10 latka - a i tak sytuacje nie
          były tak drastyczne jak Ty opisujesz... (poza laniem, ale ex się
          naprawdę wściekł i potem mówił, że dobrze, że wrócił kilka godzin
          później do domu, to i tak mu lekko zelżało)

          nie wyobrażam sobie, żeby to samo miało byc zastosowane przy 5letnim
          dziecku, jakem macocha...

          pomijając wszystko - poczytaj, proszę Cię - może przeczytajcie
          oboje - Mazlish i Faber - "Jak mówic, żeby dzieci chciały nas
          słuchac..." a jeszcze lepiej "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci"
          to biblia podejścia do dzieci...
          przetestowałam na małej i dużej - sprawdza się, naprawdę
          • bozenadwa ReDo Lamkii 30.06.08, 19:11
            Masz we wszystkim racje ,ale zauwaz ,ze to dziecko ma dopiero 5
            lat !! I nie ono w sumie jest niegrzeczne ,czesciej partner
            alex ,cos prowokuje ,No ja nie moge dalej pisac ,facetowi chyba
            bym ....przepraszam emocje !!! czy wy wiecie ze 3/4 ofiar staje sie
            sprawcami ,Pozostala czesc oddtwarza pozniej w doroslym zyciu na
            sobie agresje ???
            • lampka_witoszowska przeczytaj dokładnie, co napisałam nt 30.06.08, 20:43
        • przed.brama Re: ok uspokuj sie 01.07.08, 10:09
          Obraża Ciebie i dziecko. Mały źle czuje się w jego towarzystwie,
          ale: nadajecie na tych samych falach, tworzycie zgraną rodzinę.
          Drugie do pierwszego ma się nijak.
    • manderla Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:00
      Powiem brutalnie: nie będzie z tego nic.
      Alternatywe masz taką: albo facet i okaleczone, zakompleksione,
      nienawidzące Ciebie i ojczyma dziecko, albo zdrowe normalnie
      rozwijające sie dziecko.
      wystarczy przeczytać, co mówi do SWOJEGO syna: nie słuchaj matki,
      tobie to (przechodzenie z klasy do klasy wystarczy),- tylko palant,
      kretyn, niedouczony samolub moze mówić takie rzeczy.
      Myslę, że żadna POWAŻNA rozmowa nic nie da. I im dziecko bedzie
      starsze, tym bedzie gorzej. Ale to jest moja opinia.

      ps. Ja bym takiego szurnęła zaraz.
      Nie. Nie związałabym się z takim w ogóle.
      Sorki za ostre słowa.
      • alexolo ostre słowa 30.06.08, 18:09



        i masz racje..

        tylko chodzi mi dla czego tak jest ....skoro wiem z e było
        inaczej....co sie stało?


        • mini_mini26 Re: ostre słowa 30.06.08, 18:17
          A może nie było lepiej?
          A jeżeli on tylko udawał, żeby Tobie się przypodobać, a teraz wyszło na jaw jego
          prawdziwe "ja".
          Co wtedy zrobisz?

          Jeśli chodzi o jego teksty do dziecka - dla mnie szok.
        • manderla Zastanawiam się wlasnie 30.06.08, 18:36
          To co facet mówi swojemu synowi na temat szkoły, to juz jest
          sygnał,jakiegos zakompleksienia. jako rodzic, nie ma prawa podwazac
          kompetencji swojej ex, a matki dziecka. Czlowiek mądry tak nie robi.
          Zakladam, ze to samo spotyka własnie Ciebie. Można uproscic i po
          prostu powiedziec: bo ten typ tak ma. Ale zrodła problemu to nie
          wyjasnia.
          Trzudno cos powiedziec, moj kiedys mi mówił, że jestem super matką,
          że jestem lwicą jesli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa dzieck,
          opiekę itp. Zawsze, ale to zawsze wystepowałam w obronie dziecka,
          jesli ojciec, moim zxdaniem, zrobił coś nie tak w stosunku do
          mlodego. A potrafil baaardzo nerwowo zareagowac, potrafił
          powiedziec "ty idioto", potrafił przywalić z całej siły w tyłek. na
          co mnie aż krew zalewała. Ale to faktycznie bylo naprawdę jak mlody
          cos ekstremalnego wymyślił. Np. rozp.... na komputerze cały warsztat
          pracy ojcu. Ale sam sobie winien. ja do swoich słuzbowych rzeczy
          młodego nie dopuszczam. Wara. A exio ma miekki charakter: no to się
          pobaw synku, pobaw. Efekt był, jaki był wink iedys też zdarzyła sie
          sytuacja, ze młody biegał jak z piórkiem po mieszkaniu, stary za
          nim, a ja musialam młodego uchować od karcącej reki ojca. wtedy
          powiedziałam raz i ostatni: nigdy więcej nie tknij mojego dziecka.
          Nigdy! Bo zabiję.
          Ale moj ex przynajmniej jie miał nigdy tendencji do psychicznego
          znecania się. już mogłabym przezyc jak raz uderzy mlodego i rzucic
          sie na niego z pazurami w odwecie, ale ciągłego psychicznego
          znęcania się i walki, to bym nie zdzierzyła.
          Nie wiem, po co to mówię. spróbuj sobie przemyslec wasza sytuację i
          kawę na ławę, z żalami, argumentacją wyłożyc partnerowi. jak nie
          pomoże, uciekaj jak najdalej. Bo wybór bedziesz miała taki, ze
          albostaniesz po stronie dziecka, albo po stronie chłopa.
          Związku, rodziny nie da się na tym zbudować.
        • przed.brama Re: ostre słowa 01.07.08, 10:14
          Może facio ugruntował swój stan posiadania? Planujecie ślub, a więc
          już należycie do niego.
      • to-wlasnie-ja Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:15
        Nie wyobrazam sobie zeby do naszego , mojego dziecka w ten sposob odzywal sie maz, partner , czy jakikolwiek facet. To nie jest wychowywanie, nie mam pojecia co to jest- psychiczna tortura? Ja bardzo zle widze wasza przyszlosc, o ile Twoj partner gruntownie nie zmieni swojego zachowania a nie widze ku temu przeslanek. Mam wrazenie, ze to dorosly ale bardzo niedojrzaly i okropnie zakompleksiony facet a dziecku dzieje sie krzywda . I jest mi Twojego syna zwyczajnie zal.
        I bardzo sie pilnowalam, zeby nie napisac o tym mezczyznie tego, co tak naprawde chcialam sad((
        • dziewczyna_pingwina06 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:27
          Wiążąc się wiele lat temu z moim mężem miałam 2-letnią córkę, on
          dwóch synów 3 i 8 letniego. Ciagoty miał podobne jak twój partner.
          Rada była jedna - ja ustalam zasady wychowania mojego dziecka, mogę
          słuchać jego rad, ale tylko słuchać i to w spokojnej rozmowie.
          czeka cię trudna przeprawa, rekonstruowana rodzina to nic prostego.
          • alexolo ALE CZY UDAŁO SIE? 30.06.08, 18:53
            ROZMOWA i stanowczosc pomogła?
            POdziewczyna_pingwina06 napisała:

            > Wiążąc się wiele lat temu z moim mężem miałam 2-letnią córkę, on
            > dwóch synów 3 i 8 letniego. Ciagoty miał podobne jak twój partner.
            > Rada była jedna - ja ustalam zasady wychowania mojego dziecka,
            mogę
            > słuchać jego rad, ale tylko słuchać i to w spokojnej rozmowie.
            > czeka cię trudna przeprawa, rekonstruowana rodzina to nic prostego.
            • przed.brama Re: ALE CZY UDAŁO SIE? 01.07.08, 10:17
              Nie boisz się ryzyka, że ewentualne zmiany będą płytkie bądź pozorne?
          • bozenadwa Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:56
            Witaj Alex ,nie mialysmy jeszcze okazji rozmawiac ,wiec witaj !!
            czytam Twoje posty i zatyka mnie ,Zaczelo sie od tego ,ze Zgodzilam
            sie na samym poczatku z tri ,i powiem Ci jedno zatkalo mnnie ,Lampka
            tym ,co powiedziala uruchomila mi myslenie,Alex ,Ty moze tego teraz
            nie widisz Jestescie DOPIERO rok !! razem ,Nie wierze ,ze rozwod byl
            tylko z winy jego ex,Pan jest niedojrzalym czlowiekim ,tak
            pomyslalam na poczatku ,w miare jak odslanials jego kolejne
            zachowania ,uwazam ,ze jest zaburzony,Uwierz mi chodze na terapie
            ktorys tam rok ,czytam na temat przemocy psychicznej duzo ,wiele
            rzeczy zrozumialam i z wieloma sobie juz poradzialam.To nie jest
            tylko sprawa ,ze Twoj synek nie jest jego dzieckiem ,To twi w nim
            samym .Alex Twoj partner ZNECA SIe psychicznie nad Twoim
            malym ,niewinnym dzieckiem ,Absolutnie zgadzam sie z Martela,Nie
            wierze ze rozmowa cos zmieni ,On musialby zrozumiec wiele i ISC NA
            TERAPIE.Pisze Ci to, Bo moj m podobnie znecal sie nad synem,no moze
            jak byl maly to nie az tak drastycznie jak Twoj partner A jest jego
            ojcem ,Nigdy przenigdy ,nie przypuszczalam ,ze u mnie sprawy beda
            mialy taki przebiegl ,A uwierz mi moj m, nie robil takich rzeczy jak
            twoj partner,Przepraszam,ze moze troche chaotycznie pisze ,ale
            emocje ,Boze !!! Zycze Ci abys zobaczyla z boku co sie dzieje,Ja juz
            kiedys pisalam ,odchodzilam 20 lat temu od m ,czlowiek przez pare
            lat staral sie o moje wzgledy poprzez dzieci ,jaki On byl
            cudowny,Pozniej jak juz myslal ,ze mnie ma Raz tylko ,pozwolil sobie
            na jedna rzecz Za kare nie dal lodow mojemu synowi ,i jadl te lody w
            jego obecnosci,odeszlam tego samego dnia ,dzis rozumiem ,ze jesli
            czegos nie przepracujemy ,to bedziemy przyciagac takich wlasnie
            typkow.Przepraszam ,ze tak moze obrazam ,ale emocje.Moj m, tez na
            zewnatrz robil i robi za wspanialego faceta,Uciekaj dziewczyno poki
            jeszcze mozesz myslec ,ze cos jest nie tak ,potem moze zwatpisz w
            siebie ,i stanie sie to co napisala martela zTwoim dzieckiem,Dobrze
            by bylo aby wypowiedziala sie jeszcze tutaj Sylwia.pozdrawiam i
            zauwaz ,opisals to tutaj ,czyli JESZCZE myslisz.
            • alexolo O RANY 30.06.08, 19:16
              teraz to mnie przeraziłas.....
              własni wczoraj "duzy" wymyslił cos co mały nie mógł
              zrobic...i na jego oczach za kare. zjadł grzeska...jego
              grzeska!!!!!!

              ja olka nagrodziłam kolejnym grzeskiem.. z a jakies błache
              zadanie...

              kilka dni temu duzy niósł talez zupy i sie mu wylało
              na podłoge " ze złoscią .. powiedział .. co sie
              smiejesz ... wycieraj teraz podłoge!!!" jak by to była
              moja wina

              ja wybuchłam smiechem.....i z miejsca sie nie ruszyłam...ale
              moje dziecko jest raczej bezbronne na takie oskarżenia...

              musze sie temu przypatrzec... choc nie moge uwierzyc ż e
              wynikl taki problem z tego.... bo generalnie całe moje
              życie smieniło sie na plus... nigdy nikt mnie tak nie
              traktował nigdy nie czułam sie tak kochana.......


              bozenadwa napisała:

              > Witaj Alex ,nie mialysmy jeszcze okazji rozmawiac ,wiec witaj !!
              > czytam Twoje posty i zatyka mnie ,Zaczelo sie od tego ,ze
              Zgodzilam
              > sie na samym poczatku z tri ,i powiem Ci jedno zatkalo
              mnnie ,Lampka
              > tym ,co powiedziala uruchomila mi myslenie,Alex ,Ty moze tego
              teraz
              > nie widisz Jestescie DOPIERO rok !! razem ,Nie wierze ,ze rozwod
              byl
              > tylko z winy jego ex,Pan jest niedojrzalym czlowiekim ,tak
              > pomyslalam na poczatku ,w miare jak odslanials jego kolejne
              > zachowania ,uwazam ,ze jest zaburzony,Uwierz mi chodze na terapie
              > ktorys tam rok ,czytam na temat przemocy psychicznej duzo ,wiele
              > rzeczy zrozumialam i z wieloma sobie juz poradzialam.To nie jest
              > tylko sprawa ,ze Twoj synek nie jest jego dzieckiem ,To twi w nim
              > samym .Alex Twoj partner ZNECA SIe psychicznie nad Twoim
              > malym ,niewinnym dzieckiem ,Absolutnie zgadzam sie z Martela,Nie
              > wierze ze rozmowa cos zmieni ,On musialby zrozumiec wiele i ISC NA
              > TERAPIE.Pisze Ci to, Bo moj m podobnie znecal sie nad synem,no
              moze
              > jak byl maly to nie az tak drastycznie jak Twoj partner A jest
              jego
              > ojcem ,Nigdy przenigdy ,nie przypuszczalam ,ze u mnie sprawy beda
              > mialy taki przebiegl ,A uwierz mi moj m, nie robil takich rzeczy
              jak
              > twoj partner,Przepraszam,ze moze troche chaotycznie pisze ,ale
              > emocje ,Boze !!! Zycze Ci abys zobaczyla z boku co sie dzieje,Ja
              juz
              > kiedys pisalam ,odchodzilam 20 lat temu od m ,czlowiek przez pare
              > lat staral sie o moje wzgledy poprzez dzieci ,jaki On byl
              > cudowny,Pozniej jak juz myslal ,ze mnie ma Raz tylko ,pozwolil
              sobie
              > na jedna rzecz Za kare nie dal lodow mojemu synowi ,i jadl te lody
              w
              > jego obecnosci,odeszlam tego samego dnia ,dzis rozumiem ,ze jesli
              > czegos nie przepracujemy ,to bedziemy przyciagac takich wlasnie
              > typkow.Przepraszam ,ze tak moze obrazam ,ale emocje.Moj m, tez na
              > zewnatrz robil i robi za wspanialego faceta,Uciekaj dziewczyno
              poki
              > jeszcze mozesz myslec ,ze cos jest nie tak ,potem moze zwatpisz w
              > siebie ,i stanie sie to co napisala martela zTwoim
              dzieckiem,Dobrze
              > by bylo aby wypowiedziala sie jeszcze tutaj Sylwia.pozdrawiam i
              > zauwaz ,opisals to tutaj ,czyli JESZCZE myslisz.
              • bozenadwa Re: O RANY 30.06.08, 19:30
                Alex ,powiem Ci ,teraz jak to napisals o tym grzesku naprawde lzy mi
                pociekly ,kazdy psycholog Ci powie ofiary przemocy psychicznej ,nie
                widza co sie dzieje latami ,a jak to zobacza najczesciej jak sprawca
                zneca sie nad inna osoba,To wtedy jak nikt na swiecie z miejsca
                rozpoznaja przemoc ,I naprawde ,to nie jest tak ,ze wszedzie sie ta
                przemoc widzi ,nie potrafie nawet o tym mowic ,jak sobie
                wyobrazilam ,jak on zjada za kare!!!! tego grzeska ,takiemu
                maluszkowi !!! nie moge ,wiem ,ze od razy nie odejdziesz ,za dlugo
                juz jestescie ,ale moze poczytaj jakies ksiazki ,o przemocy
                psychicznej ,moge podac ci tytuly ,i miej oczy otwarte,Ja ucieklaby
                juz dzisiaj ,Alex ty sobie zdajesz sprawe ztego co Twoje dziecko
                przezywa ,najpierw rozwod ,a teraz nie gniewal sie zafundowals mu
                czlowieka zaburzonego psychicznie,POPATRZ NA TO Z BOKU !!! Zycze Cie
                tego z calego serca.Ja uciekam od mojego m, mam 52 lata dwojka
                dzieci przeciwko mnie ,a ja bronie syna sredniego ,Przeszlamjuz za
                kare chowanie jedzenia i rozne takie,Moj , gdybym odsunela Pawla
                Bylby dla mnie kochajacy i cudowny ,A tY czego sie boisz ??,bron
                swoje dziecko !!!
                • bozenadwa Re: O RANY 30.06.08, 19:35
                  Poniewaz nie moge spokojnie nawet czytac ,teraz doczytalam , ze to
                  on nisl ta zupe i tak sie do Ciebie odezwal ,..... Alex podaje ci
                  tytuly ,na poczatek ,PATRICIA EVANS Toksyczne slowa .Tam dowiesz
                  sie dlaczego czuas sie tak cudownie ,jak nigdy i bylas
                  przeszczesliwa ,a teraz jest to co jest,Boze !!! Zycze Ci abys
                  przejrzaja na oczy.Moze jeszcze wypowie sie akacja ,na ten
                  tematdobrze by bylo ,bo ma duze doswiadczenie,
                  • przed.brama Re: O RANY 01.07.08, 10:38
                    "Molestowanie moralne", zapomniałam autora.
                    • bozenadwa Re: O RANY 01.07.08, 10:53
                      przed.brama napisała:

                      > "Molestowanie moralne", zapomniałam autora.
                      Molestowanie moralne,,autor.Marie France Hirigoyen Alex duzo
                      na temat tej ksiazki znajdziesz w necie ,Ona zostala wydana w Polsce
                      dopiero 6 lat temu ,od niedawna dopiero ,tyle sie pisze na temat
                      tego co autorka w niej zawarla ,Hirigoyen jest terapeuta ,lekarzem
                      psychiatra ,i jej wnikliwe rozpoznanie problemu JEST genialne,
                • alexolo DZIEKUJE ZA TE SŁOWA 30.06.08, 19:48


                  NIE BOJE SIE

                  MAM W NATURZE RATOWAC ... co sie da.. i mam tez
                  chcrakter szperacza...chce dojsc co i dla czego...ale ..
                  tu o małego chodzi... wywale kawe na ławe ... zobaczymy
                  jak zareaguje na sama rozmowe....
                  domyslam sie bo juz próbowałam z nim rozmawaiac...
                  " ok mały najwazniejszy.. nie mozna mu zwrócic uwagi..
                  nic powuiedziec bo to synus mamusi...od dzis sie nie
                  wtracam... ty o wszystkim decydujesz... nie moja sprawa//"
                  ja mówie ok ja przejmuje to role .. i dosłownie z a
                  5 min/// łazi po pokoju i gada niby do samego siebie...
                  czy do małego sama nie wiem...." tak siedx tu oleczku
                  przed tv jest juz po bajce lae tobie wszytsko mozna..
                  mamunia zaraz cie utuli i budyń zrobi ...bo ty nie
                  mozesz zjesc jak człowiek.... czy bedziesz z nami
                  oglądał film o 23 ? tak napewno mamunia pozwoli...
                  przeciez nie wolno cie denerwowac" łazi i gada takie
                  głupoty a mały nie wie o co chodzi.. ja jestem
                  poddenerwowana ....zwykle uciekam do pokoju olka i mu
                  czytam...... a duzy zadowolony bo moz e w spokoju przezucic
                  kanał i ogladac jakis bezsensowny serial
                  juz sie nakreciłam... chyba zaczne go nagrywac aby
                  uswiadomic mu jego zachowqnie!!!



                  arbozenadwa napisała:

                  > Alex ,powiem Ci ,teraz jak to napisals o tym grzesku naprawde lzy
                  mi
                  > pociekly ,kazdy psycholog Ci powie ofiary przemocy
                  psychicznej ,nie
                  > widza co sie dzieje latami ,a jak to zobacza najczesciej jak
                  sprawca
                  > zneca sie nad inna osoba,To wtedy jak nikt na swiecie z miejsca
                  > rozpoznaja przemoc ,I naprawde ,to nie jest tak ,ze wszedzie sie
                  ta
                  > przemoc widzi ,nie potrafie nawet o tym mowic ,jak sobie
                  > wyobrazilam ,jak on zjada za kare!!!! tego grzeska ,takiemu
                  > maluszkowi !!! nie moge ,wiem ,ze od razy nie odejdziesz ,za dlugo
                  > juz jestescie ,ale moze poczytaj jakies ksiazki ,o przemocy
                  > psychicznej ,moge podac ci tytuly ,i miej oczy otwarte,Ja
                  ucieklaby
                  > juz dzisiaj ,Alex ty sobie zdajesz sprawe ztego co Twoje dziecko
                  > przezywa ,najpierw rozwod ,a teraz nie gniewal sie zafundowals mu
                  > czlowieka zaburzonego psychicznie,POPATRZ NA TO Z BOKU !!! Zycze
                  Cie
                  > tego z calego serca.Ja uciekam od mojego m, mam 52 lata dwojka
                  > dzieci przeciwko mnie ,a ja bronie syna sredniego ,Przeszlamjuz za
                  > kare chowanie jedzenia i rozne takie,Moj , gdybym odsunela Pawla
                  > Bylby dla mnie kochajacy i cudowny ,A tY czego sie boisz ??,bron
                  > swoje dziecko !!!
                  • zielona_ropucha Re: DZIEKUJE ZA TE SŁOWA 30.06.08, 19:53
                    ...od dzis sie nie
                    > wtracam... ty o wszystkim decydujesz... nie moja sprawa//"
                    Uciekaj!!!!
                  • przed.brama Re: DZIEKUJE ZA TE SŁOWA 01.07.08, 10:41
                    Nie wiem po co zamierzasz prostować, co na ogół jest nie do
                    wyprostowania. Facio nie jest ojcem dziecka ani Twoim mężem. Szkoda
                    prądu na domowe próby terapeutyzowania przemocowca.
              • mini_mini26 Re: O RANY 30.06.08, 19:32
                Ojej, trafiłaś na typa, od którego ja uciekłam kilka miesięcy temu.
                Poznałam go niedługo po rozejściu z exem i myslałam, że "chwyciłam Pana Boga za
                nogi" taki był kochany, tego mi wtedy było trzeba.
                Był bardzo wylewny, dbał o mnie, czasami aż za bardzo okazywał uczucie i
                oczekiwał tego samego ode mnie. Marzyła mu się wręcz serialowa miłość.
                Z czasem zaczął mnie kontrolować, stał się zaborczy, kwestionował każde moje
                zachowanie: "że nie tak na niego spojrzałam", "ze za mało uczucia włożyłam w
                pocałunek", "że nie poświęcam mu czasu" (gdy akurat sprzątałam mieszkanie.
                Małego też z początku traktował dobrze, a później Mały stał się problemem.
                To taki typ, że chciał mnie mieć na własność, a dziecko mu w tym przeszkadzało,
                no a przede wszystkim przypominało o poprzednim partnerze...
                Choć z bólem serca (bo to przecież taka wielka miłość była) kazałam mu się
                wyprowadzić. Nie chciałam na własne życzenie wpakować się w piekło. Zachowałam
                jeszcze resztki zdrowego rozsądku, co pozwoliło mi wyobrazić sobie jak za kilka
                lat będzie wyglądało moje życie z tym Panem.
                Teraz nie żałuję, widzę z perspektywy, że z Nim nie dałoby się stworzyć
                szczęśliwej RODZINY, ewentualnie krótkotrwały związek.
                • mini_mini26 Re: O RANY 30.06.08, 19:45
                  A i jeszcze jedno.
                  Nie wspominaj czasem partnerowi podczas rozmowy o tym, że zasięgałaś opinii na
                  forum, jeżeli to taki typ z kompleksami to jeszcze bardziej się wścieknie.
                  Mój np. rzucił we mnie kartonem z sokiem...
                  • alexolo za późno!!!!!!!!!!!!!!!! 30.06.08, 19:57


                    powiedziałam mu 2 tyg temu z e koniec z jego karami z a
                    niechcec do jedzenia małego..wygadałam sie...Ż E ROZMAWIAŁAM Z
                    PEDAGOG I Z E TAKIE SAME OPINIE MAJA DZIEWCZYNY Z FORUM.....
                    nie mam teraz spokoju.... " co tak ci podpowiedziały
                    przyjaciółki z netu?
                    tak tak słuchaj ich.... moz e jeszcze zamias mnie odbiora
                    olka z przedszkola"!!!?

                    tak to chyba ten sam typ na którego trafilaś ty
                    kocha mnie .. wszystkim o tym opowiada.. swojej matce
                    ostatnio opowiedział ż e mnie złapał i juz nigdy nie
                    wypucsi ..choc by niewiem co!!!!
                    wszedzie chce chodzic razem.. obraza sie gdy chce wyskoczyc
                    sama do sklepu..!!!!!1
                    ciagle powtarza z e nas kocha i z e jest
                    szczesliwy./.....NIGDY NIE ZAPYTAŁ CZY JA JESTEM!!!!!!!!!!
                    WIEM WIEM TACY SIE NIE ZMIENIAJA ...


                    mini_mini26 napisała:

                    > A i jeszcze jedno.
                    > Nie wspominaj czasem partnerowi podczas rozmowy o tym, że
                    zasięgałaś opinii na
                    > forum, jeżeli to taki typ z kompleksami to jeszcze bardziej się
                    wścieknie.
                    > Mój np. rzucił we mnie kartonem z sokiem...
                    • mini_mini26 Re: za późno!!!!!!!!!!!!!!!! 30.06.08, 20:07
                      > ostatnio opowiedział ż e mnie złapał i juz nigdy nie
                      > wypucsi ..choc by niewiem co!!!!
                      Mój mówił dokładnie to samo.
                      A kiedy działo sie coś złego to ZAWSZE była moja wina. Stawał się z czasem coraz bardziej zaborczy.
                      Myślę, ze mu Twój synek przeszkadza, bo przypomina mu o Twojej przeszłości i o tym, że byłas z innym facetem. A to bardzo zaborczy typ!
                      Moj zanim zbudował jeszcze jakąkolwiek trwałą relacje z młodym to podpytywał mnie czy czasami moze na niego krzyknąć, dać mu klapsa, bo przecież musi zbudować autorytet...
                      Zastanawiałam sie dlaczego chce od tego zaczynać.
                      W końcu koleżanka otworzyła mi oczy, ze to przemoc słowna, przemoc psychiczna.
                      Jeśli chodzi o forum to też mi wypominał, a ja tylko chciałam mu na coś zwrócić uwagę, pokazać obiektywne opinie. On stwierdził, że tam siedzą "wszyscy tacy jak Ty i zawsze Ci przytakną"...
                      Poza tym był naprawdę kochany i dobry np. dla przyjaciół, ale niestety miał problemy emocjonalne ze sobą i to wychodziło, kiedy się angażował.
                      Aaa nie ułożył sobie z żadna kobietą dlatego, ze jego byłe były złe (zawsze one!), a on nie chciał się wiązać z byle kim.
                      Czy Twoj partner nie ma czasami zaburzonego kontaktu z ojcem, albo wychowywał się bez ojca?
                      • alexolo Re: za późno!!!!!!!!!!!!!!!! 30.06.08, 20:14


                        ma ojca....ale kontakt taki sobie...ale z matka bardzo
                        dobry!!!!1

                        mini_mini26 napisała:

                        > > ostatnio opowiedział ż e mnie złapał i juz nigdy nie
                        > > wypucsi ..choc by niewiem co!!!!
                        > Mój mówił dokładnie to samo.
                        > A kiedy działo sie coś złego to ZAWSZE była moja wina. Stawał się
                        z czasem cora
                        > z bardziej zaborczy.
                        > Myślę, ze mu Twój synek przeszkadza, bo przypomina mu o Twojej
                        przeszłości i o
                        > tym, że byłas z innym facetem. A to bardzo zaborczy typ!
                        > Moj zanim zbudował jeszcze jakąkolwiek trwałą relacje z młodym to
                        podpytywał mn
                        > ie czy czasami moze na niego krzyknąć, dać mu klapsa, bo przecież
                        musi zbudować
                        > autorytet...
                        > Zastanawiałam sie dlaczego chce od tego zaczynać.
                        > W końcu koleżanka otworzyła mi oczy, ze to przemoc słowna, przemoc
                        psychiczna.
                        > Jeśli chodzi o forum to też mi wypominał, a ja tylko chciałam mu
                        na coś zwrócić
                        > uwagę, pokazać obiektywne opinie. On stwierdził, że tam
                        siedzą "wszyscy tacy j
                        > ak Ty i zawsze Ci przytakną"...
                        > Poza tym był naprawdę kochany i dobry np. dla przyjaciół, ale
                        niestety miał pro
                        > blemy emocjonalne ze sobą i to wychodziło, kiedy się angażował.
                        > Aaa nie ułożył sobie z żadna kobietą dlatego, ze jego byłe były
                        złe (zawsze one
                        > !), a on nie chciał się wiązać z byle kim.
                        > Czy Twoj partner nie ma czasami zaburzonego kontaktu z ojcem, albo
                        wychowywał s
                        > ię bez ojca?
                    • manderla Re: za późno!!!!!!!!!!!!!!!! 30.06.08, 20:07
                      hej Alex.
                      Nie wiem jaki masz próg wytrzymałości.
                      ale to co piszesz, to jest po prostu chore. juz pomijajać relacje
                      gościa z Twoim dzieckiem.
                      Zdejmij okulary różowe. Bo własnie na własne zyczenie pakujesz się w
                      wielkie g... .
                    • panda_zielona Re: za późno!!!!!!!!!!!!!!!! 30.06.08, 20:28
                      Dziewczyny już wszystko powiedziały,a ja tylko dodam,że na dłużej
                      niż 15 min.nie zostawiłabym syna z Twoim partnerem sam na sam.
                      • lampka_witoszowska Re: dokładnie! 30.06.08, 20:51
                        doczytuję i włos mi się jeży coraz bardziej!

                        jutro nie mieszkalibyśmy razem, po rozmowie - i to jest łaska z
                        Twojej strony, że mu wyjaśnisz w czym PROBLEM

                        (dlaczego napisałaś, że poza stosunkiem do syna on jest ok???
                        facet, który wysyła Cię do ścierania podłogi? i nie pozwala sie
                        śmiac z przypadkowego rozlania zupy???...

                        Ty na terapię, żeby się nie wpakowac po raz drugi w taki związek, on
                        na terapię, żeby już nie niszczyc nikogo - i Twój syn ma szansę na
                        normalne życie - z Tobą)
                        • bozenadwa Re: dokładnie! 30.06.08, 21:01
                          Madra lampko ,totalnie masz racje ,niestety Alex potrzebuje
                          terapii ,wlasnie przed chwila napisalam ,ze jest juz
                          uzalezniona,Potwierdza sie tez,regula ,jesli po pierszym
                          rozwodzie ,wynikajacym z powodu jakikolwiek uzaleznien ,czy innej
                          patologii ,Nie poddamy sie terapii ,no bo z jakiegos powodu bylismy
                          wczesniej z chorym czlowiekiem ,to istnieje duze
                          przwdopodobienstwo ,ze ten drugi partner tez bedzie zaburzony ,a
                          dlaczego sie tak dzieje to dobrze wiedza osoby przechodzace terapie
                          dla wspoluzaleznionych.
                          • misbaskerwill nigdy bym nie śmiał proponować terapii... 30.06.08, 21:16
                            ...zresztą - nie wiem, czy jest konieczna.
                            Jednak coś podobnego miałem na myśli, pisząc wyżej o "rozpędzonej lokomotywie".
                            Moim zdaniem potrzeba więcej czasu, by racjonalnie analizować własne błędy w małżeństwie (tak, własne!) i nie wpaść "z deszczu pod rynnę".
                            To nie jest pewnie kwestia samego myślenia - raczej nastawienia psychicznego i wielu innych czynników, które sprawiają, że człowiek jest naprawdę gotowy do następnego związku i stara się uwzględniać WSZYSTKO co na ten związek się będzie składać (zwłaszcza problem wychowania dzieci, które dopiero co przeszły przez rozwód).
                            Dla niektórych już rok jest okresem zbyt długim - innym potrzeba lat wielu...
                            Ty jesteś w tej pierwszej, "szybkiej" grupie - nie mówię, że to źle, ale jako "powolniak" wyrażam swoje wątpliwości.
              • przed.brama Re: O RANY 01.07.08, 10:36
                alexolo napisała:

                >... nigdy nikt mnie tak nie
                > traktował nigdy nie czułam sie tak kochana.......
                Zaloty, Kochana, zaloty!
                Nie mylisz czasem zawłaszczenia z miłością? Gdzie ona się kryje, gdy
                Duży nęka Małego? Chowa ją do kieszeni?
    • lampka_witoszowska Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 18:47
      a tak w ogóle to on ma Cię wspierac w wychowywaniu młodego, a nie
      podważac i robic z dzieckiem co mu strzeli do głowy

      bo jak siedzisz cicho, gdy on małego szkoli, choc chcesz się
      odezwac - to dla mnie bez sensu



      • alexolo wszystkim dziekuje 30.06.08, 18:55
        tak sie składa... ż e mały dzis idzie do babci... mam
        okazje i potrzebe przeprowadzenia tej rozmowy... nie jestem
        melepeta jak w poprzednim zwiazku i w koncu chodzi o moje
        młode....

        nie boje sie ..powiem ...co mi l;ezy i reszta zalezy od
        nigo

      • manderla Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:00
        lampka_witoszowska napisała:

        > a tak w ogóle to on ma Cię wspierac w wychowywaniu młodego, a nie
        > podważac i robic z dzieckiem co mu strzeli do głowy

        Może Ci jeszcze tak, Alex, powiem.
        Wyobrax sobie sytuację, kiedy nie ma Cie przy mlodym, a Twoj partner
        posuwa takie debilne teksty> I Twój synek nie bedzie miał do kogo
        oczka zwrócić szukając aprobaty lub dezaprobaty tego, co mówi facet.
        Ludzię, którzy postepują w ten sposób, potrafią sami sie nakręcać
        własna bezsilnością. Wtedy upust daja agresji.
        bałabym się zostawić pięcioletnie dziecko z takim człowiekiem.
        Zwyczajnie bałabym się.
        Może dramatyzuję.
        Ale spróbuj porozmawiąc z nim , jak mowi Lampa,jak nie pomoże.... to
        chroń dziecko. Ono nie może ponosić konsekwencji Twoich złych
        wyborów.
        • bozenadwa Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:04
          Manderla ,nie dramatyzujesz ja nie wierze ,ze rozmowa cos da ,On na
          chlwiie sie moze przestraszy i bedzie
          udawal ,Normalny ,zdrowy,czlowiek ,nie postepuje z nikim w ten
          sposob jak partner AleX ,a co dopiero ,z takim malym bezbronnym
          dzieckiem ,Tez balabym sie ich zostawic jak beda sami.
    • zielona_ropucha Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:12
      Rozmowa...tylko rozmowa...i obserwuj,otwórz serce i oczy,jak nic się
      nie zmieni to wiej...będzie gorzej.Życzę cierpliwości i postaw
      sprawę jasno:tak z dzieckiem postępować nie wolno...z żadnym
      dzieckiem,ale to juz inna bajka.Powodzenia.
    • mnemonic82 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:44
      Coś mi się wydaje że nie możesz ze swoim partnerem porozmawiać otwarcie na ten
      temat... żeby nie było pod tej rozmowy negatywnych emocji.

      Probowałaś spokojnie i rzeczowo rozmawiać ze swoim facetem?
      Co się stało w ciągu tego 1,5 mc?

      Jestem w podobnej sytuacji życiowej (związałem się z kobietą z dzieckiem,
      chłopak ma 5 lat). Sam nie miałem dzieci, mam tylko 14 lat młodszego brata
      którym często się zajmowałem. Więc myślę że mogę mieć jakieś spojrzenie na twoją
      sytuacje od tej 2 strony.

      Twój partner próbuje zbudować "autorytet" a ty mu "przeszkadzasz"
      Tak pokrótce można podsumować to co się dzieje wg niego...

      Niestety metody którymi chce to osiągnąć to najgorsza droga. Powinien integrować
      się z małym wtedy ten zacznie go słuchać. Jak twój partner wychowywał swojego 15
      letniego syna, czy też wg zasad "twardej ręki"?

      Syn mojej partnerki nie akceptował mnie na początku i był bardzo zazdrosny o
      mamę. Dzięki temu że integrowałem się z nim na każdym kroku, dziś jest 100 razy
      lepiej. Kiedy mówię coś do małego to wykonuje to nawet jeśli nie jest coś po
      jego myśli smile mówi wtedy tylko "nooo dooobra" smile, nigdy nie przyszło mi do głowy
      żeby krzyczeć na niego uderzyć czy karać zakazami. Jestem tylko stanowczy i
      konsekwentny, przynajmniej staram się być taki i myślę że powinnaś swojego
      partnera ukierunkować na taką metodę. Niech robią coś razem, grają w gry,
      wychodzą gdzieś itp itd.
      • bozenadwa Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:54
        nie uda jej sie to co piszesz ,bo to jest chory czlowiek.i do niego
        nic nie dociera,potrzebuje terapii,
        • przed.brama Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 10:49
          To powinien być jego problem, nie Alex i jej synka.
      • alexolo Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 20:00



        DOKŁADNIE!!!!!!!!!!!!!!!
        Twój partner próbuje zbudować "autorytet" a ty mu "przeszkadzasz"
        > Tak pokrótce można podsumować to co się dzieje wg niego...


        TO OD NIEGO SŁYSZE 1000 RAZY

        ale za kazdym razem mówi..." trudno ale ja sobie ten
        autorytet odbuduje"
        • mini_mini26 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 20:13
          Ty mu przeszkadzasz, a on sobie ten autorytet odbuduje. Więc jak? Będzie
          dwukrotnie bardziej agresywny??

          > Twój partner próbuje zbudować "autorytet" a ty mu "przeszkadzasz"
          > > Tak pokrótce można podsumować to co się dzieje wg niego...

          Patrz co pisze, bo dobrze gado, a ze mną i młodym ma i tak ciężką przeprawętongue_out
        • mnemonic82 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 20:20
          Pogadaj z nim i niech wypróbuje "inną" metodę, efekty przyjdą z czasem. Nie ma
          nic od razu. Nie myśl żeby przekreślać wasz związek musicie dojść do tego razem
          i nie narzucaj mu nowej metody siłą. Raczej sugeruj i używaj argumentów dla
          czego tak będzie lepiej również dla jego "autorytetu", później możesz powiedzieć
          do niego "a co ci szkodzi spróbować inaczej, przecież chcesz żeby mały był
          posłuszny" jeśli będzie nie przekonany. Jeśli się nie uda od razu go przekonać
          do innej metody to próbuj kolejny raz i kolejny.

          Zobaczysz efekt będzie porażający smile bądź dobrej myśli.

          Trzymam kciuki smile
          • manderla Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 20:27
            Optymista smile

            Jak miałabym sobie pomysleć, że miałabym dorosłego faceta
            wychowywać, podpowiadać, uwaza co i w jaki sposob mu sie powie, byle
            by sie tylko nie poczuł urazony, obrazony itp..... jeny...a i tak to
            nic nie da.
            woalalabym nie budowac swojego szczęścia, kosztem dziecka. Bo
            wczesniej czy pozniej obroci sie to przeciwko Alex.
          • alexolo TAK TYLKO Z E MAŁY JEST POSŁUSZNY 30.06.08, 20:33
            uwazam ze duzy sam prowokuje "złe zach"
            choc oleczku p[oczyamy ksiązke" mały biegnie....
            zadowolony...a za chwile duzy mówi ale zanim
            przeczytam ...zjesz kalafiora( dobrze die ze mały go nie
            ruszy..... wiec mały buczy...."ale ja nie lubie kalafiora"
            " nie lubisz...to marsz do lózka spac i zapomnij o bajce"
            a sam zadowolony idzie przed tv....z radoscią ż e ma 10 min
            wiecej na serial
            ja łagodze sytuacje i mówie olo zamiast kalafiora ...moz e
            jabłuszko? olo chetnie sie zgadza...i wowczas wracamy do
            czytania bajki....."duzy za sciany mamrocze..... taaaak ja
            sie nie licze niszczysz mój autorytet.....postawiłaś na
            swoim...moze jeszcze czekoladki...a moze zapros go na tv"
            ja ignoruje to gadanie....a duzy wpada do pokoju małego
            i nadaje" przyjdziesz ze mna pogadac...czemu mnie
            ignorujesz jak cos mówie? ja mu na to z e czytam małemu
            " nie powinnas czytac... ja cos mówie ..a ty mnie
            ignorujesz a on to słyszy...burzysz mój autorytet...ble ble"
            zwykle kończe czytac ...i ide na kazanie.... albo na płacze
            jak to on mnie kocha i czemu ja go tak zniewazam....
            heeeeee teraz jak to pisze ....to on faktycznie jest
            chory!!!!!!
            • manderla Re: TAK TYLKO Z E MAŁY JEST POSŁUSZNY 30.06.08, 20:41
              Alex, sorry, zaczynam czytac co piszesz i juz nie kończe.
              Bo znam ciąg dalszy.
              mam wrazenie, ze sama znasz odpowiedź, tylko nie masz odwago podjąć
              decyzję.
              No jak mozna tak dzieckiem manipulować, ze albo kalafior albo
              bajka.??!!
              juz nawet nie chce mi sie tutaj przykładów dawac. czesc z tego co
              piszesz przezyłam jako dziecko. Twojemu dzieciakowi nie zazdroszczę.

              podaje ksiązki : "dobra miłość", "dobre rozmowy"

              wystukaj w necie.
              Jak masz problem z kasą by je kupić, czy znaleźć to Ci jestem w
              stanie te książki wysłac do poczytania, pod warunkiem ze mi je
              zwrócisz. Kobieto, tylko przejrzyj na oczy! I nie marnuj siebie i
              zycia swojego dziecka!
            • przed.brama Re: TAK TYLKO Z E MAŁY JEST POSŁUSZNY 01.07.08, 10:52
              Po jakie licho znosisz to wszystko???
    • dzul1 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 19:52
      Przepraszam, nie czytalam wypowiedzi innych Forumowiczow, bo z pracy i na szybko. Ale, to w jaki sposob zachowuje sie partner wobec twojego dziecka wola o pomste do nieba! Ruszylo mnie, bo sama jestem matka 4 i pol latka i NIE WYOBRAZAM sobie, aby tolerowac takie wypowiedzi. One niszcza poczucie wartosci twojego synka. Twoj partner jest niedojrzaly i wyzywa sie na bezbronnym Malym. Mowie nie i jeszcze raz nie.

      Swoja droga sama niedawno zostalam porzucona i przerazaja mnie takie opowiesci. Chyba juz lepiej byc sama niz narazac dziecko. Nikomu nie jest latwo w rodzinie zrekonstruowanej. Ciezki kawalek chleba. Twoj syn musi czuc, ze ma Ciebie po swojej stronie. Nad slubem nalezy sie powaznie zastanowic. Pozdr.
    • cathy_bum Re: NASZE pociechy a nowy partner... 30.06.08, 20:00
      Powiem tak: ja rozumiem, że cudze dziecko potrafi bardziej wkurzyć
      niż własne. I że się ma czasem mniejszą tolerancję na jego wybryki,
      bo w końcu u podstaw relacji nie leży bezwarunkowa miłość. Ale na
      litość! To, co opisujesz to regularne dręczenie dziecka i kompletny
      brak szacunku dla małego człowieka. Było dobrze, bo byliście w
      fazie "zakochania". Relacja partnera z dzieckiem też przechodziła
      podobny etap. A teraz powoli wychodzi proza życia. A Ty w to
      świadomie brniesz, planując kolejne małżeństwo. Rok to wcale nie
      dużo, żeby uporządkować sprawy patchworkowego związku. Zwłaszcza, że
      czerwone światła palą się z pełną mocą.
      Wychowywał mnie ojczym od 4 roku życia. Dostawał czasem szału na
      moje wybryki, a delikatnie mówiąc mam trudny charakterek. Baaa,
      często miał zupełnie inny ogląd sytuacji niż moja matka. Ale w życiu
      nie wpadłby na to, że kwestionować jej decyzje czy z premedytacją mi
      dokuczać!
      Nie wyobrażam sobie, żeby mój partner w ten sposób traktował moje
      dziecko. Zdarza się, że pewne zachowania Młodej inaczej interpretuje
      niż ja. Co więcej nawet czasem miewa racjęsmile)) W końcu ja patrzę
      oczami zaślepionej mamuśki. wink Ale takie sprawy to sobie możemy
      omówić gdzieś na boku. Swoją drogą jeśli ja mam jakieś wątpliwości w
      sprawie jego decyzji, to też nie poruszę ich w obecności Młodej. No,
      ale tu co najwyżej chodzi o zakaz czegoś na co ja bym pozwoliła, czy
      odwrotnie. Nie wchodzi w grę dokuczanie dziecku i doprowadzanie go
      do łez.
      Wypracowanie ciepłych i serdecznych relacji z dzieckiem partnera to
      trudna sprawa. Zwłaszcza, kiedy się z nim mieszka i siłą rzeczy
      przejmuje część obowiązków wychowawczych. Wiem, że dotarcie się
      wymaga czasu i może dochodzić do bardzo poważnych spięć na tym tle.
      Początkowo nowy partner nie umie sobie znaleźć miejsca w życiu
      dziecka i potrafi wręcz przymykać oczy na wszelkie konfliktowe
      sytuacje. Potem stopniowo zaczyna czegoś od dziecka
      oczekiwać/wymagać, co jest naturalne, ale małemu człowieczkowi nie
      koniecznie musi się podobać. Ale jeżeli nie okazuje się dziecku
      szacunku i traktuje się go jako wdzięczny obiekt do wyżycia swoich
      negatywnych emocji?
      • alexolo JESZCZE jedno 30.06.08, 20:13
        zauwazyłam z e jak kłade kawe na ławe..i mówie mu oczymc co
        nie jest przyjemne...a powinno buyc poruszone...on
        najpierw wszuystko neguje..oskarza mnie o brak
        zrozumienia...... zaprzecza....ale widzac ż e mnie nie
        przekona,.... kaja sie przerażliwie...." jestes naj .
        waznijsz..piekniejsza.. w życiu nie byłem tak szczesliwy.....
        kocham cie choc i tak nie masz racji"
        to on mieszka u mnie . ale nie baczy na to.. narzuca mi
        i olkowi swoje zwyczaje!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        jedzenia do bólu.... obraza sie jak nie jem....!!!!!
        ciagle zerka w rozkład tv i non stop leca jakies
        zeriale.. które ogląda 5/10 ale jak chce zmienic .. to
        gada " no dobrze zmień......i po chwili.... ZAWSZE MUSI BYC
        JAK TY CHCESZ ..JA SIE NIE LICZE"
        boz e nawet dziennika nie moge zobaczyc
        dusze sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        wiecie co był problem mojego syna z nim a teraz
        wychodzi ze to ja mamm problem.....dodatkowo kiepski
        dzień...i wylazło z e mnie....
        na szczescie kocham go inaczej niz exa....i ewentualne
        rozstanie ...nie bedzie dla mnie tragedią .......uffff
        • alexolo ide do domu.... 30.06.08, 20:18
          rany już chyba bede patrzec na niego inaczej..... i zagryze
          jak małego nekac bedzie...
          odezwe sie ... dziekuje za wszystko....
          jak mi pozwoli heeee zerkne na forum jeszcze dzis
          • panda_zielona Re: ide do domu.... 30.06.08, 20:30
            alexolo napisała:

            > rany już chyba bede patrzec na niego inaczej..... i zagryze
            > jak małego nekac bedzie...
            > odezwe sie ... dziekuje za wszystko....
            > jak mi pozwoli heeee zerkne na forum jeszcze dzis

            A może Ci zabronić? Może jak poczyta to mu się w głowie ponaprawia i
            dotrze coś nie coś.
            • alexolo on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 20:36
              on wszystko wie...a na forach to siedza porzucone samotne
              i zazdrosne..i tylko chcca zaszkodzic.....


              ]
              panda_zielona napisała:

              > alexolo napisała:
              >
              > > rany już chyba bede patrzec na niego inaczej..... i zagryze
              > > jak małego nekac bedzie...
              > > odezwe sie ... dziekuje za wszystko....
              > > jak mi pozwoli heeee zerkne na forum jeszcze dzis
              >
              > A może Ci zabronić? Może jak poczyta to mu się w głowie ponaprawia
              i
              > dotrze coś nie coś.
              • bozenadwa Re: on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 20:50
                Alex ,mozesz myslec co chcesz ,powiem Ci jeszcze jedno ,TY juz
                jestes od niego uzalezniona ,I pozwalasz aby znecal sie nad twoim
                dzieckiem ,Bo Ty jak lubisz no to trudno,I nie gniewaj sie ,ale taka
                jest prawda.
                • manderla Re: on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 20:58
                  wiesz co, kiedy sobie przypominam, jak miałam 5-7-10 lat. kiedy
                  przypominam sobie stanie na grochu (tak! tak!) przez godzine, kiedy
                  przypominam bolące plecy i nogi od pasa skorzanego, kiedy
                  przypominam (jak nie poszłam na basen , czy do szkoly muzycznej,juz
                  nie pamiętam dokąd, bo zaspałam ), jak własną krwią na drzwiach
                  spiżarni musiałam napisać: więcej nigdy nie okłamię mamusi i bede
                  grzeczna.... to wiesz co sobie myslę? zabiłabym własnymi rekami
                  KAŻDEGO, kto wyrządzi krzywdę słabszemu, Szczególnie chodzi mi o
                  dzieci. Nie raz mi się zdarzało, ze prosto na ulicy zwracałam drącym
                  się matkom zwracac uwagę, żeby dała sobie na luz i dała dzieciakow
                  spokoj. sorki, zbyt osobiscie podeszłam.
                  CHROŃ SWOJE DZIECKO.
                • przed.brama Re: on nic nie bedzie czytał 01.07.08, 11:00
                  Moimi oczyma Wasz związek też tak wygląda.
              • mini_mini26 Re: on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 20:51
                > on wszystko wie...a na forach to siedza porzucone samotne
                > i zazdrosne..i tylko chcca zaszkodzic.....

                hihi znam to
                i na forum "to nie prawdziwe życie, tylko każdy pisze sobie co chce, więc po co
                takie głupoty czytać?"

                Nie popadnij w taką pułapkę jak ja. Skoro w pierwszym związku mi nie wyszło, to
                drugiemu facetowi chciałam nieba przychylić, żeby tym razem sie udało i tez
                wiele rzeczy złych z jego str. nie docierało do mnie na początku. Poza tym jak
                mówiłam nadrabiał wielką wylewnością i okazywaniem miłości.
                • bozenadwa Re: on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 21:14
                  Alex juz troche ochlonelam i powiem Ci tak ,jestem tutaj od pol
                  roku ,wiec troche podczytywalam tez stare watki,I wiem ze jestes
                  tutaj jakis czas,nie zabardzo pamietam Twoja historie,Ale wiem ze
                  nie jestes nowa ,To co piszesz wykazuje ewidetnie makabryczne
                  zneczniesie nad twoim synem,i gdym nie wiedziala ze tutaj juz jakis
                  czas jestes ,to pomyslalabym ,ze ktos wszedl , troluje,i podpuszcza
                  forumowiczow,
                • to-wlasnie-ja Re: on nic nie bedzie czytał 30.06.08, 21:14
                  A ja mysle, ze Alexolo to jednak kobieta " z jajami " i juz wie co ma robic.
                  Alexolo po tym , co opisalas i dopisalas a zapewne jest tego duzo wiecej poradze Ci tylko jedno. Chron swoje dziecko. Dla synka jestes najwazniejsza i niech on tez bedzie dla Ciebie najwazniejszy. Mysle, ze jest, ale NIECH ON TO CZUJE I MA POCZUCIE BEZPIECZENSTWA.
                  Niech we wlasnym domu czuje sie kochany i wartosciowy . To wasz dom. I zaden palant nie ma prawa mu tego odbierac.
        • przed.brama Re: JESZCZE jedno 01.07.08, 10:57
          alexolo napisała:

          > dusze sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Żyjesz z przecowcem manipulantem, trudno, żebyś się czuła inaczej.
          > na szczescie kocham go inaczej niz exa....i ewentualne
          > rozstanie ...nie bedzie dla mnie tragedią .......uffff
          Zrób to.
    • tricolour Alex... 30.06.08, 21:25
      ... ten watek plus ostatni sprzed tygodni o finansach... daj sobie spokoj z
      gosciem. Jeszcze nic wspolnego nie macie, a juz masz POWAZNE klopoty lokalowe
      (gosc mieszka u Ciebie), finansowe i rodzinne.

      Time for Goodbye.
      • mini_mini26 Re: Alex... 30.06.08, 21:43
        To mój wątek, po którym przeprowadziłam ostateczne cięcie.
        Tez z mojego wychodziły różne rzeczy, tez to szans nie miało.
        Myślę, ze to podobne typy emocjonalne.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=78022060&v=2&s=0
        Nick musiałam zmienić, bo go znał

        I doczytałam, ze Ty ze swoim też masz problemy z kasą i on tez u Ciebie mieszka?
        Zaraz poszukam mojego kolejnego wątku o kasie...
      • dsz27 Re: Alex... 30.06.08, 22:02
        Witaj Alex,

        Czytam twój wątek i postanowiłam tez dodać coś od siebie. Nie mam doświadczenia
        z ludźmi pokroju twojego partnera ale sama jestem mamą dwulatka i nigdy ale to
        przenigdy nie pozwoliłabym na to czego doświadcza teraz twój syn.
        Porozmawiaj z partnerem ale bądź twarda. To nie może dalej tak wyglądać.
        • sylwiamich Re: Alex... 30.06.08, 22:24
          Wywaliłabym gnoja na zbity pysk.I tyle.
          • dsz27 Re: Alex... 30.06.08, 22:27
            Do tego wszystko raczej prowadzi! Normalnie nóż się w kieszeni otwiera!
            Alex daj znać jak poszło.
          • bozenadwa Re: Alex... 30.06.08, 22:45
            sylwiamich napisała:

            > Wywaliłabym gnoja na zbity pysk.I tyle.
            Sylwia ja tu czekam na Ciebie tyyyyle czasu z nadzieja ,ze
            wytlumaczysz psychologicznie jak to leci ,a Ty co ....... jak zwykle
            prosto i na temat.,no i strzal w dziesiatke naturalnie .
        • mairie Re: Alex... 30.06.08, 22:27
          odpuść sobie tego pana. facet nie musi pić i bić, żeby wykończyć psychicznie.
          rozmowa, owszem, ale to na dłuższą metę nic nie da. a o stosunku do dziecka to
          już chyba tu wszystko napisano. mam syna i nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek
          go tak traktował.
          • sylwiamich Re: Alex... 30.06.08, 22:34
            No jasne że zacząć od rozmowy.On się wykręci, powie że to dla dobra
            dziecka, że chce pomóc, że z troski przecież, potem się żachnie,
            potem będzie miał focha.Wtedy Ty powiesz że doceniasz, że
            przepraszasz, że prosisz...już o 2 tony niżej.On wtedy że oki, no
            dobra, spróbuje.I na chwilę będzie miło.....może tylko czasem będzie
            po nim jeżdził jak Ty nie będziesz widziała.Dziecko zacznie sprawiać
            problemy, bo to normalne w takiej sytuacji.I wtedy będzie miał
            rację...Duży.Zawsze zresztą miał rację, tylko Ty ślepa byłaś.
            • mairie Re: Alex... 30.06.08, 22:44
              od rozmowy trzeba zacząć, żeby potem nie było że nie wiedział, w czym problem. a
              potem pa pa
            • bozenadwa Re: Alex... 30.06.08, 22:47
              sylwiamich napisała:

              > No jasne że zacząć od rozmowy.On się wykręci, powie że to dla
              dobra
              > dziecka, że chce pomóc, że z troski przecież, potem się żachnie,
              > potem będzie miał focha.Wtedy Ty powiesz że doceniasz, że
              > przepraszasz, że prosisz...już o 2 tony niżej.On wtedy że oki, no
              > dobra, spróbuje.I na chwilę będzie miło.....może tylko czasem
              będzie
              > po nim jeżdził jak Ty nie będziesz widziała.Dziecko zacznie
              sprawiać
              > problemy, bo to normalne w takiej sytuacji.I wtedy będzie miał
              > rację...Duży.Zawsze zresztą miał rację, tylko Ty ślepa byłaś.
              Ty jasnowidz jestes czy jak ??
            • juztylkomama Re: Alex... 30.06.08, 22:57
              Musisz z Dużym poważnie porozmawiać.Mały nie zawsze będzie mały i co
              wtedy?posłuszeństwo to nie to samo co szacunek a na szacunek trzeba sobie
              zapracować.
              • mini_mini26 Re: Alex... 30.06.08, 23:03
                Dla mnie jasne jest jedno.
                Jezeli oni się kłócą między sobą, są jakies zgrzyty, to możan prosić, rozmawiać,
                docierać się....
                Natomiast jezeli dorosły facet robi świadomie krzywdę dziecku, to moim zdaniem
                ma chora główkę i nie ma na to usprawiedliwienia.
                Jak pierwszy raz przeczytałam posty autorki, to odniosłam wrażenie,m ze facet
                znęca się nad dzieckiem, bo daje mu to poczucie wyższości i sprawia jakąś chorą
                satysfakcję.
                W czym pomoże rozmowa? Przecież Alex upomina go, daje mu do zrozumienia, że nie
                podoba jej się to co on robi, a mimo to nic nie dociera do niego, mało tego
                twierdzi nawet, że i tak postawi na swoim.
                Z niektórymi lidźmi nie da się rozmawiać, a na pewno nie warto kosztem dziecka.
                • mini_mini26 Re: Alex... 01.07.08, 08:53
                  Alexolo wszystko dobrze...?
                  Jak rozmowa?
        • przed.brama Re: Alex... 01.07.08, 11:03
          Rozmowa w przypadku przemocowca manipulanta nie ma najmniejszego
          sensu.
      • alexolo TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:47
        WSTYD MI PRZYZNAC....

        ale prawda jest taka... mojemu ///panu.. ex żona + komornik
        siadł na poborach 50% + alimenty + ok 600 zł rożne
        długi i kredyty.. ZOSTAJE MU JAKIES 200 zł z czego zrobi
        2-3 razy zakupy ale słodko mi mówi" kochanie MUSIMY
        TO PRZETRWAC!!!, PRZECIEZ KASA NAS NIE PODZIELI ..O TO
        TYLKO CHODZI MOJEJ EX" ( zapowiada sie ż e długi spłaci
        za 4-5 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)
        w sumie mam na utrzymaniu 130 kilowego dryblasa...który na
        obiad zjada nasz tygodniowy przydział miesa!!!!!
        korzysta z mojego mieszkanka... wszelkich urządzeń...i auta
        kurna ale on sie urządził!!!!!!
        a czyscioszek z niego..... kapie sie 2 razy dziennie....a
        jak robie pranie 4 razy w tyg 90% to jego rzeczy!!!!
        ale on nas tak kocha
        życ nie moze...i twierdzi z e on wie z e ja go bb kocham
        tylko z e nie umiem o tym mówic....a mi po proostu nie
        przechodzi to przez gardło!!!!!!!!
        • tricolour Wywal goscia za drzwi... 01.07.08, 11:51
          .... natychmiast.
          • tricolour Wbije ostatni gwozdz do trumny... 01.07.08, 11:59
            ... Alex, pasozyt jeszcze korzysta z Ciebie.

            Nie tylko z Twoich pieniedzy, mieszkania...
            • przed.brama Re: Wbije ostatni gwozdz do trumny... 02.07.08, 15:54
              Mówi, że kocha, więc wszystko jest w porządku.
          • przed.brama Re: Wywal goscia za drzwi... 02.07.08, 15:47
            Spokojnie... Związek Alex z dużym już jest skończony, nie wiadomo
            tylko, kiedy ona to zobaczy. Rozwodnicy mają to do siebie, że
            ponowne małżeństwa w razie problemów są skłonni szybciej rozwiazać
            niż osoby w pierwszym związku. I robią to.
            Szkoda tylko malca i samej Alex.
        • lampka_witoszowska Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:51
          super, otwierasz oczęta, gratuluję odwagi i oby tak dalej, choćby
          bolało (małego i tak bardziej boli, bo bardziej bezradny)

          mów o tej rozmowie, czy przetrawiasz jeszcze, czy się rozstajecie,
          czy co?
          o ile chcesz mówic dalej...
          nikt Cię nie zakrzyczy, raczej Cię podeprzemy
        • przed.brama Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:52
          Facet się u Ciebie urządził!
          • menab Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:54
            No co Wy, On w symbiozie z Alex żyje...
            • a.b1 Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:56
              tia, tylko dziwntm sposobem ta symbioza jemu na plus idzie
              toż to zwykły pasożyt wink
              • magd.a Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:01
                ale z tego musi sobie zdać sprawę Alex! że ona traci tu na każdym polu! i traci
                jej dziecko.
                a nie wymyślać że pan jest taki wspaniały że wspanialszego jeszcze nie
                spotkała... wspaniały w manipulowaniu na które ona się nabiera- to tak.
                Alex, nie daj się, nie bądź karmicielem pasożyta bo pusta skorupka z Ciebie
                zostanie..
              • menab Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:01
                On tylko w pewnym okresie ma czerpać korzyści, jak to Alex napisała
                4-5 lat, póki długów nie spłaci. A tak się kochają, że ten rodzaj
                pasożytnictwa jest dopuszcalny w pewnym układzie symbiotycznymsmile)
                • magd.a Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:04
                  będzie czerpał korzyści do czasu aż żywiciel go odetnie, lub (w mocnych
                  współuzaleznieniach) znajdzie nowego żywiciela i się na niego przerzuci..
                  • bozenadwa Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:12
                    magd.a napisała:

                    > będzie czerpał korzyści do czasu aż żywiciel go odetnie, lub (w
                    mocnych
                    > współuzaleznieniach) znajdzie nowego żywiciela i się na niego
                    przerzuci..
                    >
                    Niestaty tez tak to widze, A nawet jesli ona go nie odetnie ,ale nie
                    bedzie pozwalala na znecanie sie ,To jesli znajdzie sie NOWA ,chetna
                    do uwielbienia ,ktora nie tylko pozwoli zjesc jej dziecku
                    grzeska ,ale jescze moze cos wiecej ,ALEX nie ma wtedy zadnych szans
              • mairie Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:22
                "musimy to przetrwać" ????? nie ma co, facet umie się urządzić. i ta perspektywa
                4 czy 5 lat. to żaden wstyd przyznać się, że jesteśmy/byłyśmy manipulowane przez
                faceta, byle to sobie uświadomić i zakończyć jak najszybciej. czego i Tobie
                życzę smile)
            • z_mazur Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:00
              W symbiozie obie strony czerpią korzyści, to bardziej przypomina
              pasożyta i żywiciela.
              • menab Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:02
                czyt. wyżejsmile
                • z_mazur Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:04
                  A bo tak szybko piszecie, że już nie wiem kto co... smile)))
          • bozenadwa Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:17
            przed.brama napisała:

            > Facet się u Ciebie urządził!
            Tak !! i to dobrze,ALe ........ jest jeszcze takie ale ,ze nawet
            jakby dawal Alex 5 tys. na utrzymanie domu ,nawet jakby kupowal jej
            najnowsze modele samochodu ,to i tak MUSIALABY go wywalic ,bo ma
            zaburzona psychike ,i ZNECA sie nad jej malym BEZBRONNYM dieckiem
        • krolowazla Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 11:53
          Alex i wszystko jasne - facetowi jest wygodnie być na twoim utrzymaniu. Myśl
          kobieto i działaj. Jak poczytałam cały wątek, to widzę, że facet nie wnosi nic
          do waszego związku prócz zametu. Przez to z czasem młody moze odsunąć sie od ciebie.
          • przed.brama Re: TIR!!!!!!!!!!!!!!!! 01.07.08, 12:00
            krolowazla napisała:

            > z czasem młody moze odsunąć sie od ci
            > ebie.
            Trafna uwaga. Mama straci szacunek, przestanie być gwarantem
            bezpieczeństwa i miłości, a młody poczuje się samotny, bo odrzucony,
            do tego prześladowany z niewiadomych przyczyn. Reagować może różnie,
            także totalnym buntem. Spróbowałam wczuć się w jego sytuację, co ma
            naturalnie nie za wiele wspólnego z oglądem dorosłej osoby.
        • a.b1 Alex 01.07.08, 11:53
          wydaje mi się, że tym wątkiem sama sobie oczy otworzyłaś
          czy naprawde nie lepiej będzie Ci samej z Małym?
          Dziewczyno Ty od roku, żyjesz nie swoimi problemami
          po kiego diabła Ci to!!
          Jestes nie zależna, masz swoje mieszkanie, bez tego pana możesz
          robić co chcesz
          sory, ale ten pan to żadan atrakcyjna atrakcja
          jedynie ciężar finansowo kulinarno zyciowy
          na świecie sa fajniejśi faceci....naprawde
          • alexolo a wiec...... do rozmowy wróce 01.07.08, 12:27
            zaczełam wczoraj rozmowe....niestety trwało to tylko
            chwilke...bo duzy zaprosił gosci.......jka wyszli on nie
            był w stanie rozmawiac....ale pamietał z e zaczeóo sie
            powaznie....dzis od 8 dzwonił juz 8 razy z pytaniem czy
            wszuystko gra,.,, co chce mu powiedziec..i zebym to
            powiedziała szybko...ja mu mówie z e to nie na tel... i o
            11 wyłączyłam komórke.

            powiem wam jeszcze cos...co sobie uswiadomiłam teraz...on
            buduje sobie kokon i sieć... bez mojej wiedzy... i
            nadmiernie dzwoni po mojej rodzinie... tak "po nic"
            opowiada jak to jestesmy szczesliwi...jak mnie kocha i
            jakie mamy plany.... mojej mamie opowiada co olek jadł..co
            robił ..i ile to bajek mu przeczytał.....( choc zwykle
            ogranicza sie do 4 wersoewgo wiersza brzechwy)
            za moimi plecami buduje sobie wieź z moimi
            najblizszymi...oni go chhwalą !!!!!
            moja mama juz mi zwracała uwage ...czemu czuc od niego
            piwo....czemuiu nie dołozy sie i nie kupimy wiekszego
            auta.....czemu nie myslimy o kredycie
            mieszkaniowym....przecież oboije pracujecie?
            gdyby mama znała prawde...bryyyyyyy


            z drugiej strony to typ domownika...
            ugotuje ..posprzata....siedzi w domu nie w głowie mu
            bale...i inne panie....jak obieca to zrobi... wiecej razy
            odbierał i zanosił małego do przedszkola niz w życiu jego
            tata. o co prosze zrobi....załatw..... bardzo mi m pomógl
            przy mamie po smierci taty.. a potem pomagal mi przy
            olku jak ja siedziałam przy chorekj mamie....nie było
            takich problemów...jak teraz!!!!!
            tak wiec zrozumxcie tez moje wahanie....co do radykalnego
            ciecia!!!!!!!
            wiem z e facet jest ciepły uczynny ...i umie nieba
            przychylic ..olo mówi na niego tato( no teraz przestał)
            czy wówczas bylo zauroczenie? czy facet śleczał by przy
            łózku chorej matki swojej dziewczyny?.... odbierał i
            organizował czas dziecku...nie swojemu...
            boje sie z e te wszystkie negatywne zmiany.. zaistaniały z
            powodu ...jego kłopotów finansowych...żona troche go
            wykiwała... gocs był załamany gdy oddała sprawe do
            komornika....(własnie 2 miesiace temu) moze po prostu sie
            podlamał...i w ten sposób reaguje....
            nie wybaczyła bym sobie gdyby tak było a ja go
            sktresle!!!!!!!
            porozmawiam...zarządam zmian i wziecia sie w garśc.... moze
            nawet terapie!!!!!!!!!

            czerwone lampy świeca całą mocą!!!!!! ale najpierw
            rozmowa....
            i nie prawda z e lubie cierpiec......bo gdyby tak było nie
            reagowala bym... nie boje sie rozstania ..wiem z e dam sobie
            rade.....musze sie tylko upewnic czy facet mydi mi oczy
            czy po prostu ma kłopoty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • zaspana-cieciowa Re: a wiec...... do rozmowy wróce 01.07.08, 12:32
              Boszeeee...jakie my jesteśmy przewidywalne.A może by tak o tym
              książkę napisać?smile))
            • a.b1 Re: a wiec...... do rozmowy wróce 01.07.08, 12:38
              te telefony po całej rodzinie i znajomych to dziwna sprawa....
              ale masz racje, był u Twojego boku w trudnych chwilach, więc należy
              mu się jakiś okres próbny
              a czy sugerowałaś mu, żeby zmienił prace na lepiej płatną, albo
              postarał się o dodatkowe źródło dochodów? Wybacz, ale facet który
              dokłada 200 do wspólnego budżetu to coś nie teges (sugeruje policzyć
              dokładnie wszystkie wydatki)
            • magd.a Re: a wiec...... do rozmowy wróce 01.07.08, 12:46
              Alex, wiesz co robi facet który ma kłopoty finansowe? nie bredzi, że kocha żonę
              i wyżera jej z lodówki (z opcją tego na minimum 5 lat) tylko idzie do drugiej
              pracy dorobić kasę w weekend żebyś nie musiała spłacać JEGO PRYWATNYCH DłUGóW!
              osoba kochajaca nie wciska nam problemów byśmy za nią je załatwili, nie
              pasożytuje. Naprawde myślisz że wszystkie długi i kredyty to wyłącznie zona mu
              zafundowała? Po takich doświadczeniach zrobił lekko z Ciebie swoją....
              sponsorkę? Wzięłaś na siebie odpowiedzialność za DOROSłEGO człowieka i mościsz
              mu u siebie wygodny kojec... a jemu w to graj. Współuzależnienie. Bardzo ciężko
              jest oddzielić te dwie natury w jednym człowieku - dobro bo dba o nas np w
              czasie choroby, i manipulację żerowanie w innej sferze. Można się zgubić.
              Bądź ostrożna.
              • z_mazur Re: a wiec...... do rozmowy wróce 01.07.08, 12:52
                No dokładnie tak jak pisze Magda. Osobowości psychotyczne potrafią
                być przemiłe, osaczają ofiarę, żeby ta czuła się bez nich bezradna.
                To jeden z elementów kontroli. Potem potrafią to w odpowiednim
                momencie wykorzystać, na zasadzie: "przecież tyle dla ciebie
                zrobiłem", albo: "przecież bez mojej pomocy sobie nie poradzisz".
            • tricolour Twoj pierwszy maz byl alkoholikiem... 01.07.08, 12:50
              ... masz solidne podstawy, by wiazac sie z nieodpowiednimi ludzmi.
              • zaspana-cieciowa Re: Twoj pierwszy maz byl alkoholikiem... 01.07.08, 12:53
                Wiecie jaką metodę można zastosować, jak wasza koleżnka narzeka na
                męża? Przejąć się, powiedzieć że to cham i potwór i że powinna się
                natychmiast rozejść z nim. Oj nabierze wtedy zalet....że gotuje, że
                kwiatki podlewa i takie tam.Zawsze się sprawdza.
                • magd.a Re: Twoj pierwszy maz byl alkoholikiem... 01.07.08, 13:03
                  Dokładnie. Wypisz wymaluj moja znajoma. Mąż - przemoc, długi, uzależnienie od
                  netu, kochanka. Żona wylała na niego hektolitry łez i żali jaki jest okropny.
                  Ilekroć mówiłam zszokowana tym co się działo "to straszne, rozwiedź się bo tak
                  nie może być!" - ona zaczyna "ale dzieci go potrzebują, no właściwie nie jest
                  taki zły, czasem coś w domu zrobi, ciągle mówi że mnie kocha, tylko ma pecha w
                  życiu, ale przecież się stara" itd... Beton.
                  • alexolo kochani 01.07.08, 13:10
                    poczatkowo podałam wam wycinek problemu ..potem go
                    poszerzyłam.... nieuczciwe było by pomina c pozytywy....
                    zrobiłam to ... a wy od razu beton!!!!

                    kazdy pisze co chce...i co wie.... ja jestem wdzieczna
                    wszystkim... na pewno z wielu rad skorzystam... i wcale
                    nie odkryłam z e musze od dzis chronic dziecko... bo robie
                    to od dawna...jednak jestem osobą która zanim poczyni
                    radykalne kroki musze dac upust emocją ...i wypuscic pare..

                    z racji na dotychczasowe" zasługi duzego ... dam mu
                    szanse na konstruktywną rozmowe.... jak sie nie zmieni ..
                    w d bede miec jego kłopoty.....i zrobie wszystko aby
                    sie go pozbyc unikając własnychkłopotów


                    magd.a napisała:

                    > Dokładnie. Wypisz wymaluj moja znajoma. Mąż - przemoc, długi,
                    uzależnienie od
                    > netu, kochanka. Żona wylała na niego hektolitry łez i żali jaki
                    jest okropny.
                    > Ilekroć mówiłam zszokowana tym co się działo "to straszne,
                    rozwiedź się bo tak
                    > nie może być!" - ona zaczyna "ale dzieci go potrzebują, no
                    właściwie nie jest
                    > taki zły, czasem coś w domu zrobi, ciągle mówi że mnie kocha,
                    tylko ma pecha w
                    > życiu, ale przecież się stara" itd... Beton.
                    • zaspana-cieciowa Re: kochani 01.07.08, 13:17
                      Nie uważam że jesteś betonem.Myślę, że w życiu trzeba kierować się
                      swoim rozumem.I że każda z nas ma swój czas na załatwianie radykalne
                      spraw.Ty też masz do tego prawo.Ja uważam jednak, że nie ma szans.Bo
                      takich gorszych momentów będziecie mieć mnogo.I zastanów się, czy
                      takie system radzenia sobie z emocjami Ci odpowiada?To tylko moje
                      zdanie.
                    • magd.a Re: kochani 01.07.08, 13:18
                      Alex, "beton" był o mojej znajomej smile . Bo po wielu latach słuchania jaki jej
                      mąż jest zły a w drugiej linijce że zły nie jest- i nie zmieniania niczego w
                      związku, gdzie troje dzieci uczestniczylo w tym non stop- to mi się cierpliwośc
                      do słuchania i współczucia jej skończyła..

                      Jesteś z facetam dopiero rok, nie lat kilkanaście. Tak naprawdę jeszcze go nie
                      znasz. Motylki i zaloty gdzie wszyscy są milutcy dla siebie się jak widać kończą
                      i zaczyna wychodzić prawdziwa natura człowieka. Obserwuj to bez różowych klapek
                      na oczach położonych pierwszymi miesiacami zalotów.
              • alexolo nie zdiagnozowany 01.07.08, 13:04
                tricolour napisał:

                > ... masz solidne podstawy, by wiazac sie z nieodpowiednimi ludzmi.
                • magd.a Re: nie zdiagnozowany 01.07.08, 13:07
                  przez kogo nie zdiagnozowany?
                  czy TY zdiagnozowałaś go? czy uznałaś, że alkoholik nie zdiagnozowany przez
                  lekarza - alkoholikiem nie jest?
                  bo nie łapię....
                  • alexolo Re: nie zdiagnozowany 01.07.08, 13:12

                    nie nie
                    ja i moje środowisko ... jednoznacznie uwarzamy ze ex był
                    alkoholikiem..... on oczywiscie tak nie uwazał..
                    nie zdiagnozowany ... w sensie .. unikał lekarzy i osrodki
                    specjalistyczne( po za izbami) tak wiec uwazał ż e skoro
                    lekarz nie orzekl to on zdrowy jest

                    magd.a napisała:

                    > przez kogo nie zdiagnozowany?
                    > czy TY zdiagnozowałaś go? czy uznałaś, że alkoholik nie
                    zdiagnozowany przez
                    > lekarza - alkoholikiem nie jest?
                    > bo nie łapię....
    • z_mazur Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 09:02
      Wczoraj czytałem ten wątek i aż bałem się odezwać, żeby nie rzucić
      mięsem.

      Facet niech się od....li od Twojego syna. To Twoje dziecko i za
      wcześnie na jego aż taką ingerencję w jego wychowanie. On powinien
      ustawić sobie po prostu dobre relacje z nim i tyle. Od wychowywania
      go jesteś Ty. Jeśli ma do Twoich metod wychowawczych jakieś
      zastrzeżenia, to może ewentualnie na boku zwrócić Ci na ten temat
      uwagę, którą Ty możesz rozważyć i zgodzić się z nią lub nie. I tyle
      na razie powinno być jego udziału w wychowaniu Twojego syna.

      Facet ma jakiś problem z samooceną i wynikającą z tego potrzebę
      kontroli, ponieważ Ty pewnie tej kontroli słabo się poddajesz to
      postanowił kontrolować Twojego syna.
      • sylwiamich Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 09:08
        z_mazur napisał:
        > Facet ma jakiś problem z samooceną i wynikającą z tego potrzebę
        > kontroli, ponieważ Ty pewnie tej kontroli słabo się poddajesz to
        > postanowił kontrolować Twojego syna.


        Do niej też się dobierze....
    • menab Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 09:31
      Alex, jakoś czarno to widzę. Mój facet jak coś ma do zachowania
      mojego dziecka, to mi delikatnie o tym napomyka a ja ewentualnie
      reaguję lub nie w zależności od mojego widzenia tego problemu. Fakt,
      że czasem jakiegoś problemu nie widzę, oczy mam przysłonięte
      matczyną miłościąsmile Ale nigdy, a mieszkamy już rok razem w trójkę,
      nie odważyłby się jej ukarać. Poza tym mają doskonałe relacje i
      chyba nawet woli przekazać przeze mnie jakąś krytykę, aniżeli miałby
      zepsuć to co jest między nimi. Sam ma 17 letniego syna i ja rónież
      nie wtrącam się w jego wychowanie. Jeśli coś mi się nie podoba to
      zwracam tylko uwagę mojemu partnerowi. Myślę, że tak jest ok i tak
      naprawdę razem ją wychowujemy. Nie ignoruję jego krytyki, ale też
      ślepo nie trzymam jego strony. Jak jest jakiś sygnał to po prostu
      razem się zastanawiamy jak sobie poradzić. Na razie chyba idzie nam
      całkiem, całkiemsmile
      Chyba musisz dużo rozmawiać o tym problemie ze swoim partnerem,
      działać w porozumieniu. Nawet jeśli ma dziecko zostać ukarane to
      decyzje o wymiarze kary powinna być wspólna i przemyślana. A nie jak
      się duży chłopczyk zdenerwuje, to się obraża na wszystkich i już.
    • kasiar74 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 09:54
      ale bagno i w tym wszystkim pięcioletnie dzieckosad((((
    • nangaparbat3 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 09:55
      Alex, skończ z tym. Żadne rozmowy nie pomogą i moze byc juz tylko coraz gorzej -
      rodzony ojciec o takiej osobowości wykonczy dziecko, co dopiero ojczym.
      Naprawdę nie po to odzyskalas wolnosc, zeby ją podarowac komuś takiemu.
      • wojtekp67 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 11:41
        Rekonstrukcja, a własciwie poskładanie nowej rodziny to złożony,
        trudny proces, wymagajacy niekiedy poswieceń i wyrzeczeń. Oprócz
        serca, uczuc wymaga przemyślanych działan. kazdy popełnia błedy,
        zwiazek to rozmowa i docieranie sie.
        Twoj facet zachowuje sie dziwnie. Z jednej strony nie zapewnia wam
        stabilnosci finansowo-zyciowej ( co wynika z innych watków)i
        oczywiscie jest to problem do przebrniecia, jesli są uczucia. Ale
        zachowania w domu pokazuja, ze próbuje byc Panem i władcą. Kazdy
        facet tak chce smile ale sa granice. Powoli wpadasz w sieć przemocy i
        wciagasz w to dziecko.
        Facet ma pewnie wiele zalet ale... potrzasnij nim i sobą bo cierpi
        mały. a Ty jak zauroczenie minie moze tez nie bedziesz taka
        szczęsliwa.
    • krolowazla Re: NASZE pociechy a nowy partner... 01.07.08, 11:30
      Alex to co robi twój partner jest nie do pomyslenia dla mnie. Ja sobie
      postanowiłam , że córa jest na pierwszym miejscu. Mój partner o tym wie.
      Ostatnio nie mogłam dac rady z małą, z bezsilności popłakałam sobie. Wtedy mój
      partner powiedział, że musimy pogadac jak on ma odnosic sie do małej. Bo stać z
      boku nie chce, ale chce wiedziec jakie ma granice. Dogadalismy się. Więc małą ma
      traktowac jak swoją córę, a ja mam mu mówić za każdym razem jak coś mi się nie
      spodoba. Narazie nie było sytuacji konfliktowych, wrecz przeciwnie partner
      ciągnie w moja stronę. jak ja powiem coś, on tego nie neguje. I odwrotnie.

      W taki sposób mała wie, że nie może manipulowac nami.
    • z_mazur A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:07
      co było przyczyną rozpadu małżeństwa Twojego partnera?

      A przynajmniej jak on to widzi. Czy tylko na zasadzie, bo to zła
      kobieta była?
      • magd.a Re: A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:09
        Alex pisała, że "nie z jego winy"... czyli żona złą kobieta była.
        • magd.a Re: A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:11
          Cholercia, pomyślałam teraz, że jeśli Alex go wystawi za drzwi to też w jego
          mniemaniu to "nie będzie z jego winy" tylko kobiecie coś odbiło..
          • a.b1 Re: A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:14
            to będzie w najlepszym wypadku, zwali wine na tego Malucha, a z Alex
            zrobi nadopiekuńczą diablice co to krzywdzi własne dziecko i robi z
            niego maminsynka
        • a.b1 Re: A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:12
          mój były też takie głupoty opowiada, i jakoś zapomniał, ze rozwód z
          jego winy był
          dokąd nie pozna sie opinii 2 stron nie możana wierzyć, albo zaufanie
          miec mocno ograniczone
          • z_mazur Re: A ja jestem ciekaw 01.07.08, 12:17
            Ale mnie o to chodzi, że jakbym usłyszał od rozwiedzionej kobiety,
            że rozpad jej małżeństwa to była tylko wina męża (niezależnie od
            orzekania winy) to chyba miałbym wątpliwości co do przepracowania
            przez nią kwestii związanych z jej małżeństwem.