Ma prawo chcieć?....

02.07.08, 14:25
Zainspirowana pytaniem Bożenki porozmawiałam z ex na temat porodu. Stwierdził,
że chciałby przyjść do kliniki jak urodzę Kasię. A ja sama nie wiem czy tego
chcę, czy to wytrzymam...Ma prawo prosić mnie o to??? Jezu.....ale mam dzisiaj
dzień
    • przed.brama Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:35
      Nie wiem, czy ma prawo, czy nie, ale powinien zachować się po
      ludzku, czyli uszanować Twoją wolę. Tak to widzę.
      • dsz27 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:40
        Wiesz skoro przez większość ciąży potrafi się
        nie interesować jak się czuje tylko zdawkowo o to pytać od czasu do czasu, chyba
        nie chcę. Ale jestem dzisiaj tak roztrzęsiona, że sama nie wiem czego
        chcę...kolejny krok do tyłu niestety. Mam jeszcze czas do namysłu. dzięki za odp.
        • 1czarodziejka Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:42
          To powinna być tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Jego obecność lub nie przy
          porodzie nie wpłynie na dalsze jego więzi z maleństwem...
          • young_and_bored Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:01
            A skąd pewność że nie wpłynie ? To głębokie przeżycie.
            • lampka_witoszowska Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 21:25
              weź, no smile))))) to juz przegięcie smile
              on odszedł, ona została sama i ma urodzic, co nie jest zrobieniem
              sobie loków czy pasemek i najzwyczajniej w świecie od jakiegos czasu
              trąbi się o rodzeniu po ludzku smile))))))
              ludzkie rodzenie nei polega na martwieniu się o uczucia tatusia do
              dziecięcia, które się rodzi, ale o zapewnienie SOBIE najlepszych
              warunków, aby będąc nagą i na granicy wytrzymałości bólu - a czasem
              poza tą granicą, biorąc pod uwagę upiorne wycie czasem dochodzące z
              porodówki - dziecko urodzic

              więc na porodówce nei ma miejsca na znienawidzoną teściową, pyskatą
              koleżankę, kolesia ze studiów czy gamonia, który odszedł i nieco
              życie obrzydził

              temat wątku, jak zrozumiałam, polega jednak na odwiedzinach po
              porodzie - i uważam, że tu powinna byc decyzja kobiety, a nie obojga

              (on nie pytał, czy ona chce byc sama - ona będzie miała i tak niezłe
              przeżycia za sobą i burzę hormonów i może sto kłopotów z laktacją
              itd - to jest jej czas, po prostu - on sobie wypracuje uczucia
              ojcowskie, bo odchodząc brał chyba pod uwagę, że nie będzie z
              noworodkiem spędzał zbyt wiele czasu i raczej powinien wliczyc to w
              bilans strat)
        • nangaparbat3 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:44
          Wiesz, tak jak sobie przypominam, Ex ani razu nie spytał mnie, jak sie czuję,
          kiedy byłam w ciąży - a na pewno kochał mnie wtedy bardzo.
    • nangaparbat3 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:42
      W pierwszej chwili myslalam, ze chce byc przy porodzie, i troche mną tąpnęło.
      Co do przyjscia do szpitala PO - jak najbardziej ma prawo prosic o to, moze byc
      przyzwoitym ojcem nie bedąc Twoim męzem.
      Oczywiscie mozesz odmowic (to znaczy: masz prawo), ale myśle sobie, że dla więzi
      jego z dzieckiem lepiej, zeby przyszedł.
      • dsz27 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 14:46
        Będę miała cesarkę więc i tak by nie mógł być...



        Czyż to nie prawda, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż kawalerowie?
        Nie, im tylko bardziej się dłuży.
        • nangaparbat3 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:00
          dsz27 napisała:

          > Będę miała cesarkę więc i tak by nie mógł być...
          >
          >

          O kurczę, to niedobrze - po cesarce musi ktos Ci pomagac, to nie jest
          kosmetyczna operacja.
        • d234 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:08
          DSZ27 - jak sobie przypominam to on Cienie zostawił z całym bagażem. Ciążę jak
          sama piszesz olał całkowicie, a teraz co? Dobry tatuś i dobry ex? NIe rozumiem
          Nie wiem, czy będąc na Twoim miejscu chciałabym jeszcze bardziej rozdrapywać
          swoje rany jego obecnością.
          Ale decyzja należy jak zwykle do Ciebie.
          Tylko żal mi Ciebie i całego tego zamieszania,
          • dsz27 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:20
            O tym myślę...dobrym ojcem zawsze był, tzn. teraz jest tatusiem dochodzącym ale
            to jego wybór.
            Cały czas myślę o Kubusiu o tym, że on taty potrzebuje dlatego ex przychodzi jak
            chce i kiedy chce,nie utrudniam w żaden sposób ich kontaktów mimo, że mi
            obecność ex nie zawsze służy.
            A dzisiaj mam po prostu doła bo zazwyczaj radzę sobie lepiej. I wydaje mi sie,
            że budować więzi z dzieckiem można wstając do niego w nocy,karmiąc go i
            przewijając, a ex ładnie się z tego wymiksował.
            Sama nie wiem, może jestem egoistką i obrałam zły tok myślenia.

            Bo po co mam sobie fundować doły jeszcze tam w klinice? Nie wiem przecież jak
            zareaguję. Trudne to dla mnie jak cholera.

            • a.b1 dziś nie jestem sobą... 02.07.08, 15:29
              więc może dlatego tak odpowiem
              ale jak zrobił to dziecko to niech ponosi konsekwencje
              i ja upierałabym się, ze ma być w szpitalu i ma się mną zajmowac po
              operacji, bo sama sobie tego dziecka do brzucha nie włożyłam
              Dziewczyno będziesz po zabiego obolała, nie bedziesz mogła podnosić
              cięzarów, a tatus wpadnie na godzinke piękny i pachnący poprzytulać
              dzieciaki?
              no k... nie!!!
              wykorzystuj bez skrupułów na maxa, każde perzesuniecie mebelka niech
              tatus organizuje, dość samowystarczalnych kobiet
              dziewczyno jeszcze się przy tych dzieciakach w życiu narobisz
              przepraszam za mieso ale dziś jestem w zołzowatym nastroju
              • dsz27 Re: dziś nie jestem sobą... 02.07.08, 15:32
                a.b1 tu na jego pomoc wielkiego wpływu nie mam, innymi słowy mogę sobie chcieć i
                wymagać...zrobi jak chce. Przecież pracuje...to jego słowa.
                Weźmie kilka dni wolnego i ma mi trochę pomóc. Dlatego modlę się o szybkie
                dojście do siebie po cesarce bo radzić będę musiała sobie sama
                i tyle. Szkoda słów
                Normalnie wyję i ch... mnie strzela jednocześnie.
                • a.b1 Re: dziś nie jestem sobą... 02.07.08, 15:36
                  a nie możesz mu zdesantować na ok 2 miesiące starsze dziecko?
                  i niech tatuś sobie radzi
          • bozenadwa Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:23
            Doniu mmysle jak d234 ,a ja tak napisalam ,nie dlatego ,ze ma byc po
            porodzie tylko Ty mowilas ,ze bedziesz sama w szpitalu a inni
            ojcowie beda przychodzili ,myslalam ,ze chcesz aby przyszedl ,Ale to
            jest Tylko Twoja decyzja i tylko Twoja ,Po co rozdrapywac rany ,TO
            Ty musisz czuc sie dobrze ,nie on ,A jak chce byc dobrym ojcem to
            nie musi przychodzic a i tak nim moze byc mJuz pisalam ,ze kidys
            rodzilo sie w zamknieciu i nikt nie mial prawa pdwiedzic mame, i to
            bylo normalne ,tak ,TO TY decydujesz I tylko TY ,pozdrawiam .
            • dsz27 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:27
              Wiem Bożenko o co Ci chodziło. Jak wtedy pisałyśmy ja sama myślałam, że ex nie
              będzie miał zamiaru przychodzić.
              Oczywiście, że boję się tego, że inni mężowie będą odwiedzać swoje żony a do
              mnie ten, który powinien być przy mnie cały czas, będzie nieobecny. Ale z
              drugiej strony boję się rozdrapywania ran, bo poród to emocje i nie wiem czy
              lepiej by było gdyby przyszedł czy gdyby wcale się tam nie pojawił. Rozdwojenie
              jaźni...
              • a.b1 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:34
                Skarbie Ty masz prawo do wszystkiego, nawet do śledzia w truskawkach
                jeśli obecność pana Cię wkurzy to mu to powiedz i wywal na zbity
                korytarz, ale za godzine niech wraca
                skoro sobie odszedł bo sobie odszedł to przynajmniej rób teraz tak
                zeby wiedział czemu odszedł
                "bo była za wymagająca, a ja taki mięki ogórek jestem"
            • a.b1 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:31
              bozenadwa napisała:


              > jest Tylko Twoja decyzja i tylko Twoja ,Po co rozdrapywac rany ,TO
              > Ty musisz czuc sie dobrze ,nie on >
              jakie rozdrapywanie ran?
              on teraz jest potrzebny jako firma logistyczna
              niech kombinuje, jak tu do doktora jechać, jak przytachac 5 zgrzewek
              wody, jak zrobić pranie, jak wykąpać małego
              Donia ma ODPOCZYWAĆ BO BEDZIE PO BARDZO SKĄPLIKOWANYM ZABIEGU
              CHIRURGICZNYM
              i kazda para rąk jest ważna do pomocy
              a ten pan to ma zakichany obowiązek skakac przy położnicy
              • bozenadwa Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 15:51
                ab1 popisuje sie pod tym 100 procentach ,chodzi mi o to ,ze Donia
                psychicznie nie wyrabia ,jakk on jest ,DObrze byloby ,zeby miala go
                gdzies i ,zazadala pomocy ,bo bedzie jej potrzebowala ,ale to Ona
                musi wiedziec ,co jest dla niech dobre,Ja jeszcze mysle tak ,jako
                mama trojki ,ze po porodzie a tym bardziej cesarce ,beda inne
                mysli ,Bardziej Doniu skupisz sie na maluchach ,na Twoim
                samopoczuciu na karmieniu,kupkach itd, na esa ,bedziesz patrzala
                ineczej ,Jestem niemal pewna ze tak bedzie,A ten dol ,prawdopodobnie
                dlatego ,ze rozmawialas z nim na ten temat i troche stracilas
                grunt ,pod nogami ,Bo mial byc na zawsze a zrobil to co zrobil Nie
                poddawaj sie takim myslom,Koniecznie zafunduj SOBIE dzisiaj jakas
                przyjemnosc,Te czarne mysli mina,I tez troche ,tak jest ,ze przed
                porodem ,jest sie napietym bo jest sie PRZED ,nie PO <jak bedzie juz
                PO ,to zobaczysz ,ze sie duzo ulozy jakby samo.A najwazniejsze
                Kasia,zaprzatnie ci tak mysli ,ze to co bedzie myslal pan m. nie
                bedzie dla Ciebie wazne,Ty dyktujesz warunki .A jeszcze mysle ,ze na
                poczatek napewno pomoga Ci rodzice,A jak bedziesz chciala to moge
                przyjechac na pare dni <, i Ci dopomoc,Trzymaj sie ,te dol minie i
                wyjdziesz ,z niego jeszcze silniejsza .zobaczysz ,I powiem Ci ,ze ja
                niemoge sie doczekac ,jak juz bedzie PO .A jak chcesz to moge
                przyjechac ,chosby juz,Przytulam Cie mocno .Napisz na priv.
                • bozenadwa Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 17:43
                  Doniu wyslalam poczte
    • dzul1 Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 18:07
      Nie. Nie ma prawa chciec po tym wszystkim. Moze Cie ewentualnie poprosic, czy zaoferowac swoja pomoc, ale nie ma prawa narzucac swej woli biorac pod uwage calosc sytuacji. Ja to widze tak, po przyjsciu na swiat Malej niewiele bedzie cie interesowalo, czy jest, czy nie jest obecny, skoncentrujesz sie na dzidziusiu.
      Mam niejasne przeczucie, ze ten facet sam nie wie, czego chce i jak sie powinien zachowac w calej tej smutnej historii. Z jednej strony nie chce wyjsc na ostatniego drania /tu nic mu juz nie pomoze, chocby warowal przy twoim lozku szpitalnym dzien i noc/, z drugiej zas nie jest gotowy na radykalne ciecia. Kreci sie po mieszkaniu, wszystko w interesie Kuby, ale jak juz dojdziesz do siebie, sprobuj zmienic jego zwyczaje w tym wzgledzie. Niech zabiera Kube, a nie uzurpuje sobie prawo do ciaglej ingerencji w twoje zycie. Dzieci sa wspolne, ale tylko dzieci. Niech stara sie byc dobrym ojcem, na ile to mozliwe. Umow sie na konkretne dni i godziny.
      W innym przypadku dlugo jeszcze nie uwolnisz sie od niego mentalnie.
      Skoro masz zostac sama z dziecmi, to niech spada. Szybciej sie przyzwyczaisz i ustal mu jakies granice, Doniu. Tak to widze. Pozdrawiam. Ula
      • dsz27 Wszystkim dziękuję 02.07.08, 21:09
        Już mi znacznie lepiej. Wyrwałam się na zakupy (w sumie nic nie kupiłam dla
        siebie tylko autobus dla Kubywink a ex został z młodym.
        Swoje dziś wypłakałam i podołowałam się i jest mi już lepiej. Co do jego wizyty
        w klinice po porodzie to jeszcze się zastanowię, temat jest otwarty. Nie zrobię
        niczego wbrew sobie. Dzięki za wsparcie i jak zawsze sensowne rady.

        a.d1 nie ma takiej opcji, żeby ex zabrał synka do siebie.
        Po pierwsze nie poinformował mnie gdzie mieszka i nie zamierza tego robić więc
        chociażby z tego względu ta opcja jest niemożliwa do wykonania.
        Po drugie chcę mieć synka przy sobie bo chcę żeby i on przyzwyczaił się do
        nowego członka rodzinywink
        Masz w wielu sprawach rację, to jego psi obowiązek mi teraz pomagać ale życie
        pokazuje, że różnie w tym temacie bywa.

        Bożenko dzięki za maila. Kochana jesteś. Rodzice na pewno mi pomogą na samym
        początku. Matka już coś przebąkuje, że niedługo będzie musiała się do mnie
        wprowadzić ale nie widzę na razie takiej potrzebywink Więcej napisze na priv.

        Macie rację niedługo nie będę miała czasu na myślenie o tym wszystkim.Jutro idę
        na usg i mam nadzieję, ze wszystko jest z Kaśką ok.

        Miłego wieczoru
        Donia
        • inessa_22 Re: Wszystkim dziękuję 02.07.08, 23:06
          Doniu, jesteś bardzo dzielną kobietką. Podziwiam Cię, bo ja jeszcze do9chodzę do
          siebie po rozwodzie... 3mam bardzo mocno kciuki za Ciebie!!
        • a.b1 Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 13:44
          dsz27 napisała:

          > Już mi znacznie lepiej.
          to dobrze
          > a.d1 nie ma takiej opcji, żeby ex zabrał synka do siebie.
          > Po pierwsze nie poinformował mnie gdzie mieszka i nie zamierza
          tego robić więc
          > chociażby z tego względu ta opcja jest niemożliwa do wykonania.
          > Po drugie chcę mieć synka przy sobie bo chcę żeby i on
          przyzwyczaił się do
          > nowego członka rodzinywink
          > Masz w wielu sprawach rację, to jego psi obowiązek mi teraz
          pomagać ale życie
          > pokazuje, że różnie w tym temacie bywa.
          Ptysia, ja podobnie jak Ty wczoraj to kiepski dzień miałam (też były
          zakupy i piwo ze znajomymi)
          ale krew mnie zawsze zalewa, jak ktoś kogoś pakuje w życiowe
          problemy i potem łapy umywa, morderca się wtedy we mnie budzi
          a zostawianie kobiety w tak trudnym czasie samej z 2 maluchami i
          czarnymi myślami brak mi określeń
          czytam Twoje posty i zawsze tzrymam za Was kciuki

          • dsz27 Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 21:06
            Mnie też krew zalewa jak coś takiego widzę a na dodatek sama to przeżywam więc
            to też trudne. Ale co tam
            Dzisiaj byłam u lekarza. Kaśka zdrowa, rośnie. Teraz zacznie nabierać masy więc
            mogę spodziewać się, że będę coraz większa. Na razie na liczniku mam + 8kg a to
            ponoć ładnie.
            Jestem zadowolona bo wszystko jest w porządku z dzieckiem a to najważniejsze.

            Trzymajcie się
            • lampka_witoszowska Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 21:56
              no, to tylko się cieszyc smile
              Kasi zdrowia i zadowolenia, Wam obu dodatkowych kilogramów -
              rośnijcie sobie szczęśliwie... naprawdę smile

              na kiedy masz termin, Doniu? może mówiłas, ale ja nei widziałam...
              • dsz27 Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 22:15
                Pocz. września ale coś czuję, że zacznie się pod koniec sierpnia. Kubę urodziłam
                1 dnia dziewiątego miesiąca.
                • manderla Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 22:23
                  Jeny, lasencjo, mówiłam ci, ze Cie podziwiam.
                  Skąd Ty bierzesz taki spokój, taki dystans....bedąc w ciązy...
                  Nie wiem, jakie objawy ma druga ciąża, ale pierwsza....boszszszsze,
                  ja musiałam byc bez przerwy głaskana, pocieszana, dowartościowywana,
                  przytulana itp, bo bym chyba oszalała jakbym tego nie miała...
                  A Ciebei podziwiam, małe dziecko, tu ciąża....
                  Jesteś niesamowicie silną i dzielną dziewczyną.
                  Ukłony. Naprawdę.

                  ps. mam nadzieje, ze przestałaś podpalac!?
                  • lampka_witoszowska Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 22:26
                    podpisuję się wszystkim, co mam

                    donia, niezwykła jestes, więc bądź dla siebie dobra, sprawiaj sobie
                    saaaame przyjemności
                    bo to, z czym sobie radzisz - nawet jak bywa głównie gorzej niż
                    lepiej - to na niebo za wytrwałosc zasługujesz...
                    uściski ogromne!
                    • dsz27 Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 22:41
                      Dziewczyny jestem naprawdę zwyczajna, a to, ze jakoś sobie radzę...bo muszę,
                      wiecie każda z Was by sobie z tym poradziła. Jak czytam niektóre wątki to
                      czasami nawet myślę, że jestem szczęściarą. Kuba zdrowy, śliczny, mądry i
                      grzeczny i to w dużej mierze moja zasługa. Radzimy sobie z odstawieniem pieluchy
                      i jestem z niego dumna na maxa.
                      Ex płaci i nie odwrócił się od syna, obiecuje, że Kasia będzie tak samo mocno
                      kochana jak i Kubuś. To co ja osobiście o nim myślę to jedno ale jak na
                      dochodzącego tate nie jest najgorzej. Dla mnie jest skur... ale dzieci tego ode
                      mnie nie usłyszą, niech same sobie wyrobią opinię i na to przyjdzie czas. Mam
                      duże wsparcie w rodzicach pomimo, że sa jacy są ale są. Wiem, ze za to wszystko
                      co mi dają jeszcze usłyszę swoje ale bez nich było by mi jeszcze ciężej. Mam
                      kilku naprawdę sprawdzonych znajomych i mam Was. Tolerujecie moje doły i
                      wspieracie a to cholernie ważne. Bożenka nie znając mnie proponuje swoją pomoc i
                      przyjazd. Kurcze to mnie zwaliło z nóg. Bo kim ja jestem dla niej. Obca osobą. I
                      tak to bywa właśnie, że obcy z pozoru ludzie dają ci więcej siły i wsparcia niż
                      człowiek, który powinien być przy tobie w takich chwilach...smutne ale prawdziwe.
                      Jestem teraz o niebo dalej niż wtedy kiedy zaczynałam tu pisać. I to dzięki Wam
                      właśnie.
                      Jedno straciłam na pewno, zaufanie do mężczyzn. Zawsze dawałam sobie i innym
                      drugą szansę. Teraz mnie już na to nie stać i myślę, że nie pozwolę sobie na to
                      kolejny raz. Acha temat fajek pominę celowo ale powiem Wam, ze nie jest tak źle...

                      No i mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się w realu, chciałabym Wam podziękować
                      osobiście. Piwko postawięwink
                      • dsz27 Mięsko... 03.07.08, 22:49
                        I może nasi moderatorzy tego nie wytną...o moim ex wiele już powiedziałam. I
                        uważam, ze skoro płaci i przychodzi do dzieci to nie czyni z niego jeszcze
                        dobrego człowieka. Jest głupim chujem i tyle. Bo jak można nazwać kogoś kto tak
                        postąpił... Kłamca, oszust i kawał gnoja.Zobaczymy jakim będzie tatą dochodzącym...
                      • sylwiamich Re: Wszystkim dziękuję 03.07.08, 22:50
                        Wiesz dsz27...myślę że Ty potrafisz się cieszyć.I to jest to co
                        masz, czego nie ma wiele z nas.
                        Brak zaufania w niektórych sytuacjach nazywa się mądrością życiową.
    • sagaretia Re: Ma prawo chcieć?.... 02.07.08, 23:48
      Jesteś dzielną kobietą Doniu kiss
      Myslę, że pokaż mu małą ,pozwól im się poznać,
      żeby potem nie miał wymówki że On chciał, tylko mama nie pozwalała.Twoje sumienie jest kryształowe ,ale i tak w ten sposób poczujesz się jeszcze bardziej w porządku smile....a potem niech się dzieję co chce.Ty zrobiłaś wszystko co mogłaś.
      Ale nie wiem czy akurat zaraz po porodzie i jeszcze w szpitalu,
      bo jakoś tak mam przczucia że On tylko oglądać przyjdzie a nie pomagać...sad ,a po co Ci ten "dodatkowy "stres.
      Będziesz obolała ,będziesz czuła się niekomfortowo w obcym otoczeniu.
      Wiem ,ze martwisz się tym,że inni ojcowie będą a Jego może zabraknąć i może nie być Ci lekko.Ale gra pozorów może być jeszcze trudniejsza.Chyba musisz sobie po prostu zrobić taki mały rozrachunek za i przeciw .
      Przede wszystkim Twoje dobro najważniejsze - bo spokojna mama to mniej kolek u maleństwa wink)
      To ja lepiej widzę Bożenkę przy Twoim boku wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja