Negatywny wpływ ojca

18.07.08, 16:00
Sama nie wiem co o tym myśleć.
Synek po raz pierwszy był dłużej u taty - na wakacjach.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie niepokojące sygnały z jego strony.

Synek spędzał właściwie całe dnie z Nexią, jak był u nas na weekend
to skarżył się, że Nexia krzyczy na niego i nie chciał tam jechać
ponownie. Mówił też, że nazywa go brzydalem, nie chce włączać mu
bajek i nie pozwala mu się bawić niektórymi zabawkami, natomiast jak
tata wraca z pracy to wszystko jest ok (więc Nexia zachowuje się tak
tylko, jak Ex jest w pracy).
Synek cały dzien nudzi się tam, choć Ex twierdzi, że jest inaczej.
Mały mówił nawet, że jak Nexia wychodziła na spacery z ich małą
córeczką, to jego zostawiała w domu. To 5-latek, więc ciężko
dowiedziec się od niego czegos konkretnego, np. czy zostawał wtedy
sam.

Kolejną rzeczą, o której powiedział mi synek, a po której jestem w
szoku, to że tata też krzyczał na niego i mówił do niego brzydkie
słowa. Pytał czy może powtórzyć. Okazało się, ze Ex mówił do
niego "Ku.wa mać ty debilu"... - szok!

Pojawiły się też dziwne stwierdzenia u synka np. że jest byłym
synkiem tatusia, lub że nie tęskni za tatą, bo tata też za nim nie
tęskni. Koleżanka mi zasugerowała, że może niemądra Next siędzac z
małym karmi go takimi tekstami??

Rozmawiałam ogólnie z Exem, że Nexia może nie jest do końca
zadowolona, że musi zajmowac sie dzieckiem byłej, pod jego
nieobecność, ze może krzyczy itp.
Ex oczywiście się wypiera, twierdzi ze wszystko jest ok, że Next
bawi się z Małym i wogóle wszystko jest ach i och - nic do niego nie
trafia.

Jak dzwoniłam do Małego, to płakał i prosił, żeby go zabrać od taty
wcześniej.
Natomiast Ex chce go zabrać jeszcze na kilka dni w wakacje i wogóle
zabiera go nieraz do siebie, a ja zaaczynam się zastanawiać jak te
wizyty wpłyną na dziecko, skoro ono żle się tam czuje.
I wogóle co powinnam zrobić?sad
    • anarkia Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:05
      Nie powinnaś.
      Zabierze dziecko natychmiast.
      nawet, jesli dziecko cos zmysla ( a to normalne w tym wieku), to juz
      to jest sygnał, skoro zmysla wlasnie na takie tematy, to sygnał, ze
      nie czuje sie tam dobrze. I jezeli Cie prosi by go zabrac, znaczy,
      ze chce naprawde. Powod nie jest wazny w tym momencie. Bo mu tam nie
      jest dobrze najwyrazniej.
      Zabierz dzieciaka i nie puszczaj go z exo-nexiami na dłuższe wyjazdy.
      • a.b1 Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:08
        zapytaj jeszcze raz za pare dni syna o ten wyjazd, kiedy troche
        opadną emocje
        zapytaj go wtedy czy chce jeszcze jechać z nimi
        • mini_mini26 Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:14
          Miną już tydzień od jego powrotu i pytałam go o to w różnych
          sytuacjach.
          Najczęściej powtarza, że Nexia krzyczy na niego, mówił też o tym
          innym osobom.
          • a.b1 Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:17
            więc coś w tym musi być
            weź na poważną rozmowe byłego
            i nie dawaj się zbywać
            powiedz jasno, że to Ci się nie podoba i kontakty mogą być ale tylko
            pod Twoją obecność, bo Wasze dziecko nie jest Jasiem do bicia
            a jak się pani next chce pastwic to niech sobie znajdzie kogoś
            swoich gabarytów
          • anarkia Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:20
            Sluchaj, facet zabiera mlodego, bo raz, chce Tobie cos tam
            udowodnic, ze nadal jest tatusiem; dwa, chce sie przed nexią
            popisac, jakim jest wspaniałym ojcem i dlatego dziecko zabiera.
            Odbierz mu te mozliwość popisywania się dzieckiem przed nexią, skoro
            ani on sam, ani ona nie potrafią sie dzieckiem zaopiekować w sposob
            odpowiedzialny.
            ONA przede wszystkim, nie ma prawa wrzeszczec na twoje dziecko.
            Jezeli stara krowa tego nie rozumie, to jej albo jemu to wytlumacz.
            Jak dalej nie zrozumieją, to ogranicz kontakty.
            Proste.
            • anarkia Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 16:29
              Może jeszcze.
              Mój syn kiedys wraca i z przerazeniem opowiada. (tez mial jakies 5-6
              lat). Mamus, wiesz, ja jej powiedziałem "do widzenia", a ona mi
              wiesz co powiedział? "kup se trąbkę do pierdzenia".

              Ona to w zarcie powiedziała,ale wielce niestosowny był to zart.
              A moje dziecko powtarzało o tym w kólko, bodajże przez miesiąc. i
              zadając nonstop pytanie,mamus, no jak ona mogła mi tak odpowiedzieć?

              Nie rozumiał, ze dorosli potrafią być tak okrutnie chamscy.

              A jakby nie daj boze nawrzeszczala mi na dziecko, - ucięłabym
              takie praktyki jednym telefonem.

    • lampka_witoszowska Re: Negatywny wpływ ojca 18.07.08, 22:09
      nie dałabym i dokładnie wyjaśniła dlaczego po uprzedniej prośbie o
      nieprzerywanie (ze staraniem się usilnym, by nie opieprzac, tylko
      przedstawic powody - tak, jak uczyniłas to tu, Mini, na forum)

      poprosiłabym exa, by zastanowił się nad usłyszanym, przedyskutował
      to ze swoją panią, po czym zapowiedziałabym dalszą rozmowę po owych
      ichnich dyskusjach


      • sylwiamich Re: Negatywny wpływ ojca 19.07.08, 12:06
        Jak czytam takie wypowiedzi to na serio wierzyć mi się nie
        chce.Wydaje mi się wręcz niemożliwe.
        • mini_mini26 Re: Negatywny wpływ ojca 19.07.08, 16:29
          W co konkretnie nie chce Ci się wierzyć?
        • lampka_witoszowska Re: kurczę... ale o co idzie? nt 19.07.08, 18:56
          • burczybrzuszek Moje 3 gr....wnoszę! 19.07.08, 22:45
            Jest źle. Będzie coraz gorzej...i gorzej.

            Mam nawet w głowie taki artykuł do napisania: Dlaczego mężczyźni są lepsi w
            nowych związkach.

            Ale do rzeczy: synek nie zmyśla! To nie ten wiek, ani do konfabulacji ani do
            "kombinowania"(ten tryb włącza się około wieku dojrzewania!)

            Otóż Nowe Świeże partnerki, Naszych Byłych mężów, są niestety fałszywie
            nastawione do "pozostałości z pierwszego małżeństwa", szczególnie, jeśli
            nastąpiła zmiana na tzw. Nowszy Model.

            Takie panienki niestety mają siano w głowie i nie mają ochoty na psychologiczne
            silenie się na bycie dojrzałą i dobrą partnerką dla dzieci z tego wcześniejszego
            związku. Sprawa ulega pogorszeniu, kiedy jak w tym przypadku pojawia się Nowe
            Wspólne Dzieciątko.

            Przeszkadzała Stara Żona, przeszkadza Stare Dziecko...jeszcze bardziej, bo
            Starej Żony już nie ma. Dziecko jednak zawsze pozostanie. I to jest problem, z
            którym rzadko która Nowa Żona daje sobie radę. Do tego potrzeba dojrzeć.

            Taka lalka będzie notorycznie zniecierpliwiona, i z premedytacją będzie
            uprzykrzać życie takiemu malcowi!
            No ale przecież nie przy tatusiu!
            Uznaje zasadę, że małemu pobyt się znudzi, najpierw skróci (ta wersja), a kiedyś
            sam nie zechce przyjeżdżać....
            Kropla, po kropli skalę drąży....
            Takie Nowe Zaborcze Żony chcą mieć swojego Misia Pysia tylko dla siebie i dla
            Swojego Maleństwa...

            Zabieraj małego jak najszybciej, jak Ojciec się stęskni sam zainteresuje się
            dlaczego mały nie chce u nich przebywać.
            Jak się nie zainteresuje....no to niech spada!Nic widać nie jest wart.
            Wtedy zorganizuj małemu Nowego Tatusia!

            • lampka_witoszowska Re: Moje 3 gr....wnoszę! 19.07.08, 22:53
              ale tak nie można...

              i nie piszże mi tu o źle nastawionych nowych żonach, rolę macochy
              pełniłam 4 lata - i się pasierbica burzyła, jak koleżanki jej
              mówiły, że ja macocha jestem - a jej sie to słowo nie podobało jak
              cholera
              • burczybrzuszek Re: Moje 3 gr....wnoszę! 19.07.08, 23:22
                Lampa - sorry, ale ja tutaj ten przypadek brałam pod uwagę!!!

                Sama znam cudowne związki, gdzie Nowa Mama jest lepsza od Starej Mamy, oraz
                takie gdzie dzieci, stare konie do faceta swojej mamy mówią Tato!!! Co totalnie
                wyprowadza z równowagi ich głupiego jak but ojca...
                Nota bene, ten głupi jak but to mój kolega,ale całym sercem jestem za jego byłą
                zoną i jej nowym facetem. I serce mi rośnie jak dzieci mówią, do tego Jak But
                Głupiego, czyli swojego ojca :"nie, jutro nie możemy, idziemy z Tatą do kina,
                może kiedy indziej?"....
                • lampka_witoszowska Re: Moje 3 gr....wnoszę! 19.07.08, 23:25
                  ok, ok
                  miałam nic nei pisac, ale jak mówisz o artykule do napisania... to
                  trzeba zróżnych stron popatrzec, nie tak, z armaty smile
Pełna wersja