Wawrzynowy pręgież.

18.07.08, 18:57
I strugam go zupełnie serio, by poważna sprawa postu Wawrzyńca nie rozmyła się
tylko o fakt wycięcia postu.

Można go tu przywiązać (Wawrzyńca) i wychłostać ku uciesze gawiedzi, jak to
drzewiej bywało. I niech się broni.
    • akacjax Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 19:34
      A ja myślałam, że pisze się to przez rz.
      Bo z człowiekiem wspomianym w tytule nie ma o czym dyskutować.
      • panda_zielona Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 20:37
        akacjax napisała:

        > A ja myślałam, że pisze się to przez rz.
        > Bo z człowiekiem wspomianym w tytule nie ma o czym dyskutować.

        A może ten pręgież to tak dla zmylenia przeciwnika wink
        • sylwiamich Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 21:18
          Nie rób scen Tri..smile))
    • young_and_bored Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 19:50
      Próby karania autorów takich wypowiedzi nie mają sensu, bo oni sami
      sobie robią kuku nie panując nad swoimi ocenami i emocjami. Rozumiem
      czytelników, ale sam jestem przeciwny usuwaniu. To tylko net, a
      podobne formy pisemnej agresji stanowią ciekawe studium przypadku.

      kitty4 napisała (w wątku: Rzucanko smile czym, jak i kiedy ?):

      ...
      > - nożem (żałuję ze nie trafiłam s...yna)
      • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 02:22
        No tak, nie dość, że jest określenie wulgarne o kimś kto realnie istnieje, to jeszcz na dodatek jest żal z nieudanej próby zabicia kogoś. Coś mi ten post przypomina...? Porównałbym, ale nie mam z czym..., bo ktoś to wyciął. smile)))

        Dlaczego tam się nie pojawiły głosy oburzenia?
    • yoma Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 20:06
      Jestem przeciw

      uzasadnienie: gdzie jak gdzie, ale na tym akurat forum ekstremistów chyba nikt
      nie traktuje poważnie. Karą dla ekstremistów, tak ogólnie, jest chyba
      niezwracanie uwagi na ekstremistów...
      • dzimi_dzimi Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 20:15
        Moim zdaniem żaden zdrowo myślący człowiek nie wziął na poważnie
        postu Warzyńca.
        A głupim przejmować się nie należy.
        Jakby wszystko brać na poważnie, to powinno się zgłosić post Sylwii
        o rzuceniu nożem w syna do sądu rodzinnego i zastanowić nad
        zabraniem praw rodzicielskich tak niepanującej nad emocjami kobiecie.
        Ale tu emocje i fakt, że syn przeżył nie spowodował ataku obrończyń
        przed ewentualną i niedokonaną zbrodnią.
        smile
    • zielona_ropucha Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 20:31
      Przywiazany ma się bronić?
      To nie w porządku,lepiej dajmy mu jakąś broń do ręki,np.cegłę z muru
      pruskiego,lub pejczyk z wawrzynowej witki,bedzie
      sprawiedliwie...dajcie spokój ,facet sobie puścił wiąchę ewidentnie
      do wycięcia nie tylko ze względu na treść ale i formę.
      • anarkia Re: Wawrzynowy pręgież. 18.07.08, 22:56
        To ja już może nie będę się lepiej wypowiadać big_grinDDD
        • sbelatka niby 18.07.08, 23:00
          zaglądam na forum ostatnio czesto ale znowu udalo mi sie przegapić
          jakis fajny punkt zapalny.. ja to chyba slepa komenda jestem...
          to tylko tak na marginesie.
          poczytac Wawrzyńca gdzies jeszcze mozna czy go wycieło? Żebym sobie
          sama mogla wyrobic zdanie
          • anarkia Re: niby 18.07.08, 23:02
            Tak, sbelatko, przeczytaj cały watek "potwór nozownik".
    • wawrzyniecpruski Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 02:06
      No to teraz napiszę inaczej, żeby sie Sylwiamich pod rękę z Bożendwa
      nie zbulwersowały...
      wink)
      Otóż droga sylwio/bozeno.
      Moje własne doświadczenia sprawiają, że rozumiem faceta,który kujnął
      nożem swoją żone, która dała sobie zrobić dziecko gachowi.
      No jakoś nie potrafie tej pani współczuć, sorry.
      Rozumiem faceta, że dostał szału i życzę mu by go papuga z tego
      jakoś wybroniła. Nie wnikam czy jest kryminalistą czy nie, jego
      przeszłość nie ma znaczenia dla tej konkretnie sprawy.
      Poniewaz twierdzę, że rzeczy nalezy nazywać po imieniu ,czyli
      złodzieja trzeba nazywać złodziejem a nie człowiekiem obrotnym, a
      panią lekkich obyczajów trzeba nazywać .... (UWAGA Sylwia/Bozena
      chodzi mi o popularny wyraz na 11 litere alfabetu!!!)pozwoliłem
      sobie użyc tego słowa na portalu dla dorosłych ludzi.
      Myliłem sie. Jest tu kilka pan,które mają do spełnienia misje
      nawracania świata i forsowania tylko swoich poglądów. Nie cofną sie
      przy tym przed niczym, donos do admina jest tego przykładem.
      Brzydzę sie takim postepowaniem ,mogę sie tylko domyslac, ze takie
      cechy charakteru nie były bez wpływu na obecność tych pan na portalu
      rozwodowym...
      No ale to nie mój problem.
      Ja tylko proszę,wymagam i oczekuję, aby na forum służacym wymianie
      poglądów dopuszczano także moje kontrowersyjne nawet opinie.
      Temu słuzy to forum.
      Chętnie zgodzę sie na rolę forumowego chama, będzie to dla mnie
      zaszczyt jeśli pozostanę przy tym w opozycji do forumowych
      misjonarzy.
      Osobom, które podjęły chociaż próbe normalnej rozmowy dziekuje.
      pozdrawiam
      • anarkia Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 02:26
        wawrzyniecpruski napisał:

        > Moje własne doświadczenia sprawiają, że rozumiem faceta,który
        kujnął nożem swoją żone, która dała sobie zrobić dziecko gachowi.

        No. to zgadłam, albo... przeczułam wink Twoją reakcję.
        Dobrze, ze stac Cie było to wypowiedziec. Zawsze to krok do przodu.
        Wawrzyniec, łeb do góry! najwazniejsze, aby nie robić uogólnień w
        stylu - wszystkie baby, to kurwy, a wszyscy faceci - to chuje.

        Nie prowokuj wiecej. Bo i po co?
        • wawrzyniecpruski Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 02:40
          Spoko, nikt nie zrobił dziecka mojej żonie.
          wink)
          Ale żonie kumpla to już tak.
          Nie uzywaj tego strasznego słowa na k i jeszcze bardziej strasznego
          na ch bo sie sylwiamich z bozenadwa zbulwersują, napisza donos do
          Admina i wytną Ci wątek.
          Pisz zawsze, że to nie "K" tylko zła kobieta była...
          I nie "ch' tylko penis.
          wink)
          A prowokować lubie i będę.
          Na złość moherom.
          wink
          pozdro


      • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 10:21
        Dzięki, że się odezwałeś. Duży respect. wink)

        Ja właśnie liczyłem po tym Twoim "obrzydliwym" poście na dyskusję dotyczącą mężczyzn ich stanu emocjonalnego związanego ze zdradą kobiety, na dodatek skutkującą ciążą z innym facetem, a skończyło się dzięki nadgorliwości niektórych, tak jak się skończyło.

        Dlaczego w mniej rozwiniętych kulturach zdrada kobiety (z naciskiem na mężatkę) była dotkliwiej karana niż zdrada męża? Bo wiązało się to z ryzykiem zajścia w ciążę z innym facetm, a nie było to w żaden sposób do potwierdzenia. Kary musiały być odstraszające, bo ciąża z innym facetem, to wychowywanie nieswoich dzieci.

        Kobieta zawsze wie, że jest matką dziecka, ojciec takiej pewności (do czasu wynalezienia badań DNA) nigdy nie miał. Jedyne na co mógł liczyć mąż to właśnie wierność żony w tej kwestii. Zdrada zawsze wywołuje dużo emocji, a zakończona ciążą to już ekstremum. Nie wiem ile trwał pobyt tego faceta w więzieniu, ale na prawdę kobieta mogła pomyśleć w tym czasie o rozwodzie, zanim się wzięła za "robienie dzieci" z innym facetem.

        Nie usprawiedliwiam tego faceta i uważam, że nikt nie ma prawa dźgać nożem kogokolwiek, ale w jakiś sposób potrafię go zrozumieć.
      • audwork Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 13:29
        wawrzyniecpruski napisał:

        > No to teraz napiszę inaczej, żeby sie Sylwiamich pod rękę z Bożendwa
        > nie zbulwersowały...
        > wink)
        > Otóż droga sylwio/bozeno.


        ...bardzo rzadko wypowiadam sie na tym forum, ale w tym waku postanowilam cos
        napisac, bo mnie nieco zbulwersowal.
        Osobiscie jestem przeciwna wszelkiej cenzurze (za wyjatkiem tej, ktora dotyczy
        zachowan brutalnych, niekulturalnych i personalnych ).

        A to forum odwiedzam i podczytuje m.innymi dlatego, ze lubie czytac
        wpisy tego typu jakie zamieszczaja tutaj Panie
        ( np.sylwia i bozena) , ale rowniez Twoje, dlatego jestem przeciwna usuwaniu
        Twoich tekstow.

        Mam cicha nadzieje, ze Pan administrator troszke zlagodzi swoja
        surowa cenzuresmile
        pzdr.
        • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 13:37
          > Mam cicha nadzieje, ze Pan administrator troszke zlagodzi swoja
          > surowa cenzuresmile

          Post usunął administrator Gazety po interwencji zbulwersowanej (cóż za wrażliwość u kogoś kto sam rzuca chujami) Sylwii, żaden z moderatorów tego forum nie chciał usuwać tego posta.
          • audwork Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 13:46
            z_mazur napisał:

            > > Mam cicha nadzieje, ze Pan administrator troszke zlagodzi swoja
            > > surowa cenzuresmile
            >
            > Post usunął administrator Gazety po interwencji zbulwersowanej (cóż za wrażliwo
            > ść u kogoś kto sam rzuca chujami) Sylwii, żaden z moderatorów tego forum nie ch
            > ciał usuwać tego posta.


            ...aaaa.....to sorry Panie administratorze tego forumsmile

            Do sylwi: popraw sie, bo przestane lubiec czytac Twoje postysmile))
          • aron95 Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 13:55
            A ja cały czas nie rozumie o co ta cała afera ?
            wawrzyniec przedstawił swoją opinię z którą przecież nie musicie się zgadzać
            Pisze sie - NIE ZGADZAM SIę Z TOBą - a nie odsądza od czci i wiary , miesza z
            błotem
            • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 14:01
              Ja też nie rozumiem Aron. Ale my jesteśmy tutaj facetami w babskim świecie. smile))))
          • sylwiamich Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 14:58
            z_mazur napisał:
            > Post usunął administrator Gazety po interwencji zbulwersowanej
            (cóż za wrażliwo
            > ść u kogoś kto sam rzuca chujami) Sylwii,

            Bo ja mam skomplikowaną osobowośćwink)
            • burczybrzuszek Nagonka na Nożownika- z dystansu... 19.07.08, 22:16
              Zgodnie z łacińską sentencją mater semper certa est, matka zawsze pozostaje pewna

              Jeżeli jednak mąż obcował z matką dziecka nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie
              później niż w sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed urodzeniem się dziecka
              albo jeżeli zawierając małżeństwo wiedział, że żona jest w ciąży, obalenie
              domniemania ojcostwa może nastąpić tylko wtedy, gdy zachodzi niepodobieństwo,
              żeby mąż mógł być ojcem dziecka,

              I wszystko jasne....

              W moich doświadczeniach zawodowych, takie "cytaty" są bardzo częste...

              I nawet jako kobieta, muszę przyznać, że zawsze należy zachować dystans w
              ocenach, nawet takich przypadków jak powołany Nożownik
              • lampka_witoszowska Re: Nagonka na Nożownika- z dystansu... 19.07.08, 22:33
                łooomatko big_grin
                a wystarczy, że matka zezna, że to nie jego dziecko big_grin
                albo on się uprze i zrobia wyniki DNA big_grin

                jeśli ktos zna przepisy prawa cywilnego, to zapewne tez wie, jak
                sprawę dziecka sie wyjaśnia

                i dejta juz spokój z takimi deliberacjami big_grin
          • lampka_witoszowska Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 22:30
            daj Boże, żeby każdy, kto rzuca chujami, bulwersował się przy
            wyrażonej wprost pochwale dźgania ciężarnej kobiety... daj Boże

            a nie daj Bóg, że ludziska przestaną reagowac na takie pochwały
            próby zabójstwa tylko dlatego, że ... czasem rzucą chujem
            • anarkia Re: Wawrzynowy pręgierz. 19.07.08, 22:35
              Wzięło Cię dziś na filozofowanie?
              Wierzę. I nie dziwię się.
              Po takim czyms człowiek musi się zastanowić, przewartościować i
              przejrzeć na oczy.
              Dobranoc.
            • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 22:51
              A gdyby pochwała dotyczyła kobiety która dokonała pchnięcia np. gwałciciela podczas próby gwałtu i brzmiałaby: "A dobrze tak skurwielowi" też byś się tak bulwersowała?

              W ocenie wawrzyńca kobieta ta dopuściła się zdrady i to w dodatku perfidnej bo zakończonej ciążą z innym mężczyzną, za co spotkała ją w jego ocenie zasłużona kara. To by było na tyle. Możesz się nie zgadzać z tym poglądem, polemizować z nim, albo uznać za tak głupi, że nie wart polemiki, ale reakcja Sylwii była jak dla mnie żenująca.
              • anarkia Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 22:58
                z_mazur napisał:

                >
                > W ocenie wawrzyńca kobieta ta dopuściła się zdrady i to w dodatku
                perfidnej bo zakończonej ciążą z innym mężczyzną,

                Czyli jak by była zdrada, ale nie zakonczyla sie ciążą, to wszystko
                było by ok?


                Ożesz, nie chce mi sie juz gadać....
                To jakies sredniowiecze jest, porazka po prostu.
                Ludzie! na jakim swiecie wy zyjecie?
                TY Mazur, co kurna playboya zgrywasz, a pieprzysz tak od rzeczy!!!!
                na spólke z jarkonim.
                Porażka. Załamka.
                Nie mówie do widzenia.
                Żegnam.
                • burczybrzuszek Dziewczyny - na luuz! 19.07.08, 23:14
                  Słuchajcie, prawda jak zwykle leży po środku!

                  Facet nie miał prawa, zresztą nikt nie ma prawa zadawać pchnięć nożem!
                  Nigdy!W żadnym przypadku - poza obroną konieczną!Odsyłam do KK...

                  Ale ta sytuacja jest nietypowa. Nie tyle sytuacja ciąży ze zdrady, ile sytuacja
                  Nożownika.

                  Dzięki PiS-iorkom do więzień trafiają dzisiaj w 90% pijani kierowcy, ale w tych
                  pijanych, kolejne 90% to rowerzyści, w postałych 10% mamy "łapowników" i
                  alimenciarzy, a promilki to prawdziwi zbóje...

                  Ten facet, nie wiemy czy pijany za kółkiem, czy na rowerze, czy złapany po
                  wypadku, czy pod wiejskim sklepikiem, albo po weselu....

                  Być może wcale nie jest klasycznym przestępcą, tylko na przykład jednorazowym
                  wpadkowiczem - zakładam teoretycznie!

                  I taki trafił na rok do więzienia - też dokładnie nie wiadomo...a dziennikarze
                  to obecnie fałszywe źródło informacji....klasa juz nie ta!
                  Tam siedział pomiędzy mordercami, gwałcicielami,i innym pokrojem odsiadujących
                  wyroki.
                  Taki prawiczek, dla nich grypsiarzy to nie lada gratka!
                  Nabijają się z niego od pierwszego dnia...i opowiadają na podstawie własnych i
                  zasłyszanych doświadczeń wybujałe historie...
                  Facet jak się nie przystosował, to popadł zapewne w depresję....

                  Liczył miesiące, dni, godziny do wyjścia....

                  Jak wyszedł....jak usłyszał...jak zobaczył na własne oczy : krew była na
                  progu....czyli afekt murowany!
                  A dziewczyna jak się prowadziła będąc żoną, widać było na własne oczy!

                  Ja osobiście niestety, będę niepopularna współczuję w tym stanie faktycznym,
                  przeze mnie skonstruowanym - zapędzonemu do mysiej dziury Nożownikowi...
                  Żeby tak nasza Policja prawdziwych gangsterów ganiała....
                  • z_mazur Re: Dziewczyny - na luuz! 19.07.08, 23:25
                    No właśnie i tak mogła wyglądać dyskusja pod tym wątkiem. Bez całej tej rozpierduchy dotyczącej moderowania.
                • z_mazur Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:16
                  > Czyli jak by była zdrada, ale nie zakonczyla sie ciążą, to wszystko
                  > było by ok?

                  A czy ja napisałem, że byłoby ok? Ciąża dodała dramaturgii.
                  Kobietom trudo się postawić emocjonalnie w sytuacji gdy widzi się własną żonę z brzuchem którego sprawcą jest inny mężczyzna.
                  • sagaretia Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:32
                    z_mazur napisał:

                    > A czy ja napisałem, że byłoby ok? Ciąża dodała dramaturgii.
                    > Kobietom trudo się postawić emocjonalnie w sytuacji gdy widzi się własną żonę z
                    > brzuchem którego sprawcą jest inny mężczyzna.


                    A co faceci wiedza o tym co czuje kobieta gdy widzi kochankę męża z brzuchem ,albo już ich dzieckiem na ręku?
                    W moim wypadku mąż poinformował mnie przez telefon
                    że wkrótce zostanie tatusiem(a jeszcze tydzień wcześniej mówił że chce wrócić do domu)......a mnie jakoś nóż nie przyszedł do głowy.
                    • z_mazur Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:37
                      Ale ja już napisałem, że noża nic nie usprawiedliwia, ale tłumaczy.

                      A przejrzyj sobie wątek o rzucaniu, to zobaczysz jak tam niewiele do noży brakowało, a wszystko niby z uśmiechem.

                      Emocje to emocje, gdyby je się dało w pełni kotrolować, to by nie były emocjami.
                      • sagaretia Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:47
                        z_mazur napisał:


                        > Emocje to emocje, gdyby je się dało w pełni kotrolować, to by nie były emocjami


                        Wiele nieszczęść jest skutkiem emocji.....złych emocji.
                        Myślę ,że powinno się tego Pana ukarać i nie wiem czy emocje powinny być brane
                        pod uwagę.
                        Bo to tłumaczenie coraz częściej spotykane - emocje,chwilowa
                        niepoczytalność,silne wzburzenie.
                        Co będzie jak inni Panowie(niekoniecznie tylko Oni) zechcą brać przykład z tego
                        Pana i sami zaczną brać sprawiedliwość w swoje ręce?



                        • z_mazur Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:52
                          Powtórzę po raz kolejny, ten post mógł być przyczynkiem do takiej dyskusji. Gdyby nie histeryczna reakcja niektórych pań.
                  • panda_zielona Re: Zaczynasz sie platać, czy mi sie wydaje? 19.07.08, 23:55
                    z_mazur napisał:

                    > > Czyli jak by była zdrada, ale nie zakonczyla sie ciążą, to
                    wszystko
                    > > było by ok?
                    >
                    > A czy ja napisałem, że byłoby ok? Ciąża dodała dramaturgii.
                    > Kobietom trudo się postawić emocjonalnie w sytuacji gdy widzi się
                    własną żonę z
                    > brzuchem którego sprawcą jest inny mężczyzna.

                    Może się postawić w sytuacji np:widzi swojego ślubnego we własnym
                    domu,we własnym łóżku nagiego z kochanką w sytuacji nie
                    pozostawiającej złudzeń.Afekt murowany smile
              • lampka_witoszowska Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:02
                słuchaj, Zmazur, czy Ty nie masz wrażenia co do własnej przesady?
                bo jak naprawdę nie, to ja Cię namawiam: daj sie zgwałcic

                po pierwsze, boli jak cholera
                po drugie, czujesz się jak szmata, w którą ktos sie wytarł
                po trzecie, boisz się, czy ujdziesz z zyciem

                porównuj raczej zdradę małżonka, który przychodzi z ciężarną nową
                panią powiedziec, że już koniec - albo cos przynajmniej zbliżonego
                gatunkowo...

                nie dźgałabym
                gwałciciela na pewno
                wawrzyniec był dla mnie żenujący i wstrętny - a do tego
                reakcją "uwaaaagaaaa, sylwia kapuje!!!" w moich oczach się ośmieszył
                dokumentnie smile

                dla Ciebie reakcja Sylwii mogła byc żenująca, to Twój punkt widzenia
                dla mnie - miała prawo, uznała za ważne, skorzystała

                a że uderzyło to w Was, moderatorów... cóż... dacie radę, dzielne
                chłopaki jesteście

                za to nikt nie ma prawa linczowac, chocby wirtualnie
                • lampka_witoszowska Re: miało byc: 19.07.08, 23:03
                  zdradzającego nie dźgałabym

                  a gwałciciela na pewno, jeśli bym dała radę
                • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:13
                  W Twoich oczach wawrzyniec się ośmieszył, w moich ośmieszyła się Sylwia, wszystko kwestia oceny.

                  Oczywiście, że miała prawo, skorzystała, ja sobie o tym skorzystaniu wyrobiłem opinię i ją wyraziłem, tak samo jak Ty wyrażasz o Wawrzyńcu, jak dla mnie nie ma mowy o żadnym linczu.
                  • lampka_witoszowska Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:18
                    lincz na forum jest wtedy, gdy się pochwala dźganie i pisze o tym
                    wprost, a ktos uznaje to za intelektualną rozrywkę

                    i tyle, pozostaję przy swoim
                    nie będę niszczyła wawrzynca w każdym poscie tylko dlatego, że ma
                    ośmieszające go poglądy
                  • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:22
                    Basta!
                    Najbardziej mogło w tym wszystkim ucierpieć niewinne dziecko i w tym wypadku ta
                    dyskusja wydaje mi się naprawdę nie na miejscu.
                    Co to w ogóle ma być ?
                    Co to za idiotyczna dyskusja o dźganiu drugiego człowieka?
                    Od wymierzania sprawiedliwości jest póki co sąd.
                    Tamten Pan za swoje wykroczenie trafił do pudła i nikt go nie dźgał sam
                    wymierzając karę (a nie wiemy za co siedział,co i komu zrobił)!
                    Kto dał mu prawo dźgać drugiego człowieka,a właściwie to już dwoje ludzi......w
                    tym tego małego niewinnego człowieczka??!!
                    • lampka_witoszowska Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:24
                      no i widzisz

                      jak to trudno zrozumiec oczywistosc...

                      konstytucja, prawo do nietykalnosci, prawo do życia - wyrzucic
                      prawo buszu ponad
                      tłu

                      ja już nie gadam na ten temat, naprawdę dosc
                      • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:30
                        Ale nie w tym jest problem... Jeśli tego nie widzisz, to rzeczywiście dyskusja nie ma sensu.
                        • burczybrzuszek Emocje + impuls= afekt 19.07.08, 23:44
                          Z_Mazur ma rację....

                          Emocje powodują zawirowania na świecie, tym bardziej w zapyziałej wiosce, gdzie
                          żona się źle prowadzi, "kiedy mąż we więźniu siedzi..."
                        • lampka_witoszowska Re: Wawrzynowy pręgież.:)) 19.07.08, 23:57
                          Zmazur, przecież ja Ci też mogę napisac - nie widzisz, w czym problem

                          po co Ci to lepsze widzenie problemu?
                          z mojego punktu widzenia nie widzisz sedna smile

                          popatrzcie, co za świat - jedni sądzą tak, a inni inaczej...
    • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 19.07.08, 23:58

      Mną w tej całej historii wstrząsnęło to ,że to niewinne dziecię w takich
      paskudnych okolicznościach przyszło na świat.
      Dorośli się zdradzają ,kłócą i dźgają nożami ,a cierpią Ci którzy nie potrafią
      się obronić - dzieci.

      I naprawdę trudno mi sobie wyobrazić jak mógł tak porostu dźgać ten brzuch
      ,wiedząc że jest tam życie.
      Przez moment przyszło mi do głowy ,że to nie sama kobieta jak to dziecko miało
      stać się Jego ofiarą i to wydało mi się wstrętne.
      • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:00
        Bo to nie jego dziecko w brzuchu jego żony.
        Inaczej mówiąc niepożądany intruz.
        • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:04
          z_mazur napisał:

          > Bo to nie jego dziecko w brzuchu jego żony.
          > Inaczej mówiąc niepożądany intruz.
          >


          No więc właśnie.....
          Czy człowiek ,który potraktował niewinne dziecię jak intruza którego był gotów
          wyeliminować ,zasłużył na jakie kolwiek tłumaczenie,czy usprawiedliwienie i
          okoliczności łagodzące?


          • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:07
            Są tacy, którzy uważają, że tak.
            Oczywiście każdy może mieć inne zdanie.
            • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:15
              Dla mnie ten Pan ma już wypaczoną osobowość.
              Skoro odważył podnieść się rękę na najbardziej niewinną i maluczką istotę w
              przyszłości może nie zawahać się zrobić tego ponownie.
              Jednak kolejna ofiara może nie mieć tyle szczęścia.

              • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:20
                Tak, a kobieta która dźgnęła gwałciciela, to już teraz będzie dźgała wszystkich facetów którzy się do niej zbliżą.
                • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:27
                  z_mazur napisał:

                  > Tak, a kobieta która dźgnęła gwałciciela, to już teraz będzie dźgała wszystkich
                  > facetów którzy się do niej zbliżą.
                  >


                  Kobieta dźgająca faceta gwałciciela byłaby broniącą się ofiarą,której nigdy
                  wcześniej nie przyszłoby do głowy robić krzywdę drugiemu człowiekowi.Jak wiele
                  trzeba było żeby sprowokować Ja do takiego działania ??

                  Ten mężczyzna najprawdopodobniej zrobił to z rozmysłem.
                  Myślę ,ze już w więzieniu wiedział o ciąży swojej kobiety i karmił się
                  nienawiścią do niej i tego dziecka.
                  Jak niewiele trzeba było żeby wystąpił przeciw innemu życiu??

                  Jak można więc porównywać te dwie sytuacje i osądzać tak dwie różne osobowości.


                  • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:42
                    Dlatego tym bardziej nie sądzę, żeby był zagrożeniem dla jakiejkolwiek innej kobiety, czy dziecka.

                    Tu wyraźnie chodziło o reakcję emocjonalną związaną tylko z jego żoną, a nie jakąkolwiek kobietą w ciąży.
                    • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:49
                      z_mazur napisał:

                      > Dlatego tym bardziej nie sądzę, żeby był zagrożeniem dla jakiejkolwiek innej ko
                      > biety, czy dziecka.
                      >


                      No dobrze ,załóżmy że nie jest seryjnym mordercą i taka sytuacja się nie powtórzy mazurze.
                      Ale ja w swoim odczuciu wciąż twierdzę ,że bała bym się wiedząc że taki człowiek żyje mieszka blisko w moim otoczeniu.
                      Nie twierdzę,ze należy go wyeliminować że społeczeństwa,skreślić .....ale jego resocjalizacja to długa i skomplikowana droga.
                      Nie można go przecież tak zwyczajnie wypuścić na wolność i powiedzieć -idź w pokoju i nie grzesz więcej prawda?
                      • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:50
                        A teraz to już naprawdę zmykam.
                        Dobranocsmile
                      • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:58
                        Zgadzam się z Tobą w zupełności.
                        Dzięki za spokojną i wyważoną rozmowę. smile
                • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:31
                  Mzurze powiem tak:

                  Nie wiem jaką karę należy wymierzyć temu Panu i zostawiam to ocenie sądu.
                  Wiem jednak ,że bałabym się mieszkać,czy przebywać w otoczeniu,pobliżu tego Pana.
                  Mieszkać czy przebywać w pobliżu zgwałconej kobiety która broniła się przed
                  gwałcicielem bym się nie bała.
                  • z_mazur Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:38
                    A ja bym się trochę bał spotkania z taką kobietą. A nuż bedzie miała jakieś obsesyjne lęki na punkcie facetów. smile
                    • sagaretia Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:42
                      Ale to mogło by być podniecające prawda?
                      A spotkanie z tym Panem jakoś mnie nie kręci wink)

                      Z mojej strony to chyba w tej sprawie na tyle.
                      Dobranoc smile
      • burczybrzuszek Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:01
        sagaretia napisała:
        > Przez moment przyszło mi do głowy ,że to nie sama kobieta jak to dziecko miało
        > stać się Jego ofiarą i to wydało mi się wstrętne.

        I to jest to SEDNO !!!
        To jest ten impuls afektu !

        Tutaj jest punkt zaczepienia - mówię to jako karnista...
        • panda_zielona Re: Wawrzynowy pręgież. 20.07.08, 00:07
          burczybrzuszek napisała:

          > sagaretia napisała:
          > > Przez moment przyszło mi do głowy ,że to nie sama kobieta jak to
          dziecko
          > miało
          > > stać się Jego ofiarą i to wydało mi się wstrętne.
          >
          > I to jest to SEDNO !!!
          > To jest ten impuls afektu !
          >
          > Tutaj jest punkt zaczepienia - mówię to jako karnista...

          Tym gorzej dla sprawcy,chyba
          • burczybrzuszek Afekt - zmiana kwalifikacji czynu 20.07.08, 00:15
            No niestety nie do końca tak...

            W naszym prawie, troczę dziwnym i moim zdaniem kiepskim, liczy się efekt czynu...
            On zaatakował - brzuch - to siedlisko, według niego zła, i przyczyna jego furii....
            W efekcie tylko zranił, podobno też dziecko, co jest dla niego okolicznością
            obciążającą, ale nie zabił !
            Może odpowiadać tylko, w zależności od linii obrony: usiłowanie...tylko nie
            wiadomo na co się prokurator zdecyduje....kobiety, kobiety i dziecka, czy samego
            dziecka...
            I w zależności od wybranej przez niego ścieżki, różna może być kwalifikacja
            czynu, i różna obrona...
            Zaznaczam, że "poszukiwania" nożownika były niewspółmierne do okoliczności...
            • young_and_bored Re: Afekt - zmiana kwalifikacji czynu 20.07.08, 11:40
              burczybrzuszek napisała:

              > W naszym prawie, troczę dziwnym i moim zdaniem kiepskim, liczy się
              efekt czynu.

              Przecież za usiłowanie zabójstwa grozi mu taka sama kara jak za
              zabójstwo, więc mam wrażenie że w tym przypadku jest inaczej - to że
              ostatecznie nie zabił nie poprawia znacząco jego sytuacji, gdyż
              działał z zamiarem dokonania zabójstwa, a przynajmniej taki zarzut z
              pewnością postawi mu prokurator.


              > On zaatakował - brzuch - to siedlisko, według niego zła, i
              przyczyna jego furii
              > ....
              > W efekcie tylko zranił, podobno też dziecko, co jest dla niego
              okolicznością
              > obciążającą, ale nie zabił !
              > Może odpowiadać tylko, w zależności od linii obrony:
              usiłowanie...tylko nie
              > wiadomo na co się prokurator zdecyduje....kobiety, kobiety i
              dziecka, czy samego
              > dziecka...
              > I w zależności od wybranej przez niego ścieżki, różna może być
              kwalifikacja czynu, i różna obrona...

              Moim zdaniem obiektem jego ataku była wyłącznie żona, która go
              zawiodła, a nie dziecko, którego istnienie uświadamiał sobie jedynie
              w sposób pośredni jako efekt zdrady żony. Jakoś nie mogę tylko w
              sieci znaleźć, czy sądy w podobnych przypadkach kwalifikują czyn pod
              art. 148 § 1:

              Kto zabija człowieka,
              podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8,
              karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego
              pozbawienia wolności.

              czy pod § 4:

              Kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia
              usprawiedliwionego okolicznościami, podlega karze pozbawienia
              wolności od roku do lat 10.


              a różnica w wymiarze kary jest tu zasadnicza.
    • z_mazur I zamiast całej tej dyskusji o moderacji... 20.07.08, 01:06
      ...można było podyskutować o samej sprawie.
      O tym, że niektórym kobietom wydaje się nieprawdopodobne i nie do uwierzenia, że można zaatkakować kobietę w ciąży.

      Może udałoby się wtedy przedstawić trudno dla nich zrozumiałą kwestię, że czymś innym jest dla faceta ukochana kobieta ze wspólnym potomkiem w łonie, czym innym jest każda inna obca kobieta w ciąży, a czymś zupełnie innym jest własna żona z bękartem w brzuchu.
      • akacjax Re: I zamiast całej tej dyskusji o moderacji... 20.07.08, 07:57
        O czym dyskutować?
        Co czuć do kobiety, która nosi bękarta osobistego męża?

        Czasem uzywamy sformułowania jak z_mazur:
        własna żon
        > a

        Zastanowiło mnie, że słowo własna niesie znaczenia "własności", czyli "posiadania".
        I może tu jest problem ma sie męża/żonę, a jednak nie są oni naszą własnością, z którą można zrobić, co się chce.

        Całe te dyskusje wywołane postem Nangi kolejny raz dowodzą, że w społeczeństwie inaczej traktuje sie zdradę mężą, a inaczej żony.

        I teraz inne pytanie: czy w przypadku który wywołał burze sąd powinien orzec rozwód z jej, jego, czy obustronnej winy?
        Może ona mimo zdrady nie myślała, że to małżeństwo nieistnieje, że jest trwały rozpad, choć to, że on doprowadził do wylądowania w więzieniu, może świadczyć już o jego winie w kierunku rozpadu więzi.

        I teraz atak-to wg mnie jest dowodem na trwały rozpad z jego winy.
        • z_mazur Re: I zamiast całej tej dyskusji o moderacji... 20.07.08, 08:19
          Specjalnie napisałem używając zaimka "własna", bo wiem, że tak się często współmałżonka postrzega. Na tym forum też pojawiają się posty pań, w których padają zdania typu: "nie potrafię zrozumieć jak mój własny mąż mógł to zrobić".

          I zaraz na początku dyskusji zapytałem, ale żadna z pań nie odpowiedziała, czy tak trudno było złożyć pozew rozwodowy w trakcie pobytu męża w więzieniu, pewnie bez problemu ten rozwód by uzyskała. Ile tutaj razy padają zdania o kończeniu jednego przed zaczęciem drugiego. A tutaj dla pań ciąża zamiast dowodem winy stała się jakąś "tarczą" chroniącą kobietę przed odpowiedzialnością. Pewnie mniej byłyby zbulwersowane, gdyby dźgnął po prostu swoją żonę, ale w ciąży... jak to możliwe coż za zbrodnia.

          To uderzyło pewnie w przeświadczenie, że mężczyzna "opiekun i ostoja" nie może zaatakować kobiety w stanie błogosławionym, że kobiecie w ciązy to się miejsca w autobusie ustępuje, rękę podaje, otacza troską. A tu bach.... nóż. No więc cierpliwie staram się wytłumaczyć jaka jest różnica w postrzeganiu ciężarnych kobiet.
          W większości przypadków kobieta w ciąży będzie dla mężczyzny obiektem troski, ale są pewne szczególne okoliczności, w których kobieta w ciąży stanie się obiektem nienawiści. Tak, nienawiści, bo o to pewnie tutaj chodzi.

          A że nienawiść jest zła.... Oczywiście że jest. Ale do tego, że ta nienawiść się pojawiła, przyczyniły się obie strony.
          • akacjax Re: I zamiast całej tej dyskusji o moderacji... 20.07.08, 10:45
            Zapewne uzywamy często bezwiednie określonego słownictwa, niby mając, co innego na mysli, jednak podświadomość dobiera nasze słowa. Może od zwracania uwagi na to powinniśmy odpowiadać na posty.

            Po drugie nie możemy wypowiadać się o skłądaniu pozwu rozwodowego za ową kobietę, bo nie znamy faktów-dla nas, którzy juz przeszli przez drzwi sądu okregowego to wydaje się łatwe, a zobacz ile osób czuje jeszcze lęk,niepewność przed tym-choć są pewne decyzji.
            (Gdy pojawiłam się na forum mój pozew leżał w szufladzie, choć wiedziałm, że nie ma innej drogi-wiem jak to jest.)

            Po trzecie o co chodzi-czy o to, że zdradziła, czy o to, że do tego przytrafiła się ciąża?
            Dla mnie każdy atak, każda przemoc, jest przestepstwem. W przypadku kobiet w ciąży(dwa życia) są one nawet prawem szczególnie otoczone troską.
            Ja nie zauważyłam by posty potępiające czyn przemocowca pokazywały szczegolną litość dla kobiety mimo, że zdradziła, raczej współczucie, bo została zaatakowana.

            z_mazur napisał:
            Pewnie mnie
            > j byłyby zbulwersowane, gdyby dźgnął po prostu swoją żonę, ale w ciąży... jak t
            > o możliwe coż za zbrodnia.

            Tego fragmentu nie rozumiem. Pierwsza część jakoś dla mnie przeczy drugiej.
            >
            > o możliwe coż za zbrodnia.
            • z_mazur Re: I zamiast całej tej dyskusji o moderacji... 20.07.08, 10:56
              Ciąża trwa 9 miesięcy. Z tego co wiem płód przeżył, więc musiała w tym konkretnym przypadku trwać co najmniej 7 miesięcy. Naprawdę wystarczający czas, żeby się rozwieść. Tym bardziej.

              Dyskutujemy na zupełnie różnych płaszczyznach. Ja nie usprawiedliwiam ataku. Tylko rozumiem sprawcę.

              Panie tutaj w dyskusji często pisały o tym, że nie mogą zrozumieć jak ten mężczyzna mógł zaatkakować kobietę w ciąży. No to staram się wytłumaczyć, jak mógł. Że ciąża w tym konkretnym przypadku nie była czynnikiem, który mógł odwieść od ataku, a wręcz przeciwnie, ona pewnie była jego katalizatorem. Celnie w swoich postach pisze o tym burczybrzuszek.
              • burczybrzuszek Jedno zdarzenie - tyle emocji... 20.07.08, 11:41
                Wstałam, w nocy jeszcze pomyślałam...
                I piszę co następuje :
                1. biorąc pod uwagę aspekt psychologiczny :
                - pobyt w więzieniu, o ile było to pierwsze przestępstwo / za jazdę po pod
                wpływem alkoholu-tak podały media / jest dla Nożownika :
                a) oskarżycielsko obciążające –recydywa, chyba nawet multi
                b) obrończo – ja się tu przychylam – wpływa na złagodzenie, ze względu na np.
                depresję, nieprzystosowanie, przemoc osadzonych na współosadzonym , itp.,itd.
                2. jeśli wcześniejsze przestępstwo było kolejnym….to amen w pacierzu,
                multirecydywa jak ni! Nadzwyczajne obostrzenie kary i takie tam…
                3.Jeśli to był „dobry chłopak”, i w dziwnych – a uwierzcie baaardzo dziwnie w
                niektórych regionach kraju łapie się pijanych kierowców – okolicznościach
                „złapano’ go po pijaku to dobry adwokat wyciągnie go lekko….mając na uwadze
                dokładnie takie zapatrywanie na zdarzenie jakie ma Z_Mazur, toż On całkowicie
                przekonująco argumentuje to zachowanie, mało tego, mam takie leciutkie, ale to
                leciutkie przypuszczenie, ze będąc w sytuacji Nożownika, być może zrobiłby tak samo

                Poza tym, moje drogie Panie, czytając posty o rozwodach – o przyczynach, o
                zdradach itp., widać najwyraźniej jakie wzburzenie wywołuje, ile współczucia
                wypływa z postów, kiedy jedna z druga dowiaduje się, że jej chłopak, jej mąż,
                jej wieloletni partner, z Nią nie, ale z Inną jak najbardziej bzyknął sobie
                dzidziusia…..ile płaczu, ile lamentu, prób samobójczych, złości, złego życzenia…..
                Ile podstępu wtedy ujrzy światło dzienne….
                Każdy taki przypadek należy badać indywidualnie, nigdy nie wiadomo ile osobistej
                tragedii tkwi w takich wydarzeniach, które nota bene podsycane są przez ogień
                medialnych przekazów: żałosnych, bezlitośnie ukazujących zaszczutych
                „przestępców”, przy okazji ukazujących w jak najgorszym świetle rodziny, sąsiadów…..
                Społeczeństwo wyrabia sobie opinię, niejednokrotnie zafałszowaną…..czas płynie
                wszystko odchodzi w powolne zapomnienie, dopiero za kilka miesięcy, któryś z
                rzetelnych dziennikarzy przypomni sprawę…..z zupełnie innej perspektywy z
                nieoczekiwanym finałem….
                • akacjax Re: Jedno zdarzenie - tyle emocji... 20.07.08, 12:16
                  Tu nie było dyskusji o tym jak dziennikarze pokazują takie sprawy. Bo to nie na temat.

                  > jej wieloletni partner, z Nią nie, ale z Inną jak najbardziej bzyknął sobie
                  > dzidziusia…..ile płaczu, ile lamentu, prób samobójczych, złości, złego ży
                  > czenia…..

                  Złe życzenia głoszone publicznie powinny byćpietnowane. Ale poza tym zauważ osobisty płacz, czy lament, czy wpadanie z tego powodu we własną chorobę to coś innego niż dźganie nożem.
                  Gdyby moje myśli w chwili wielkich emocji szły w stronę ataku na kogoś(nie pisze o samoobronie), to musiałabym się zastanowić, czy ze mną wszystko ok.
                  Ale ja jestem kobietą, dla mnie nadmierne ryzyko i agresja nie dajążadnej nagrody.Tak mnie ewolucja ukształtowała. Inaczej wygląda to w myśleniu mężczyzn, bo ewolucja jest powolna i kiedyś szybki atak, mógł zahamować rozprzestrzenianie genów wroga. A teraz to po prostu przestepstwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja