Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do facetów)

24.07.08, 13:45
Witam,

Pytanie do facetów: Jak radzicie sobie z myślą że obcy facet wychowuje wasze
dziecko? "Ten obcy facet" spędza z waszym dzieckiem 10 razy więcej czasu niż
wy, jest gdy wasze dziecko dorasta i spędza z nim czas, a wasza rola
marginalizuje się...
    • tricolour Zupełnie normalnie... 24.07.08, 13:52
      ... sobie radzimy, bo na tym forum raczej nie ma facetów, którym
      obcy faceci wychowują dzieci.
    • aron95 Ja na to nie pozwoliłem 24.07.08, 13:56
      bo sobie tego nie umiałem wyobrazić
      • pimpek007 Re: Ja na to nie pozwoliłem 24.07.08, 14:19
        "bo sobie tego nie umiałem wyobrazić" - czyli jesteś w takiej sytuacji?

        Więc jak to jest? Twoja była związała się z innym facetem i razem wychowują
        twoje dziecko?

        Jak sobie więc radzisz z tym że jesteś weekendowm ojcem, i tak naprawdę ktoś
        inny wychowuje twoje dziecko na co dzień...

        Dla uściślenia powiem że to ja wychowuje nie swoje dziecko i piszę tutaj bo
        chciałbym zrozumieć tok myślenia "weekendowych ojców" ...
        • aron95 Re: Ja na to nie pozwoliłem 24.07.08, 15:43
          Napisałem
          Ja na to nie pozwoliłem - bo sobie tego nie umiałem wyobrazić

          czyli to ja wychowuje swoje dziecko a ex jest "weekendową mamą"
          albo miesięczną czasem kwartalną

          źle odczytałeś
          • andreas077 Re: Ja na to nie pozwoliłem 24.07.08, 20:57
            Na wychowywaniu cudzych dzieci czasem jest złoty interes
    • jumanji_7 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 25.07.08, 03:51
      pimpek007 napisał:

      > Witam,
      >
      > Pytanie do facetów: Jak radzicie sobie z myślą ...


      I to też dobra okazja by coś tam, tu drapnąć...
      Tu na tym forum napisałem tak krótko, ale dla wielu to temat przyszłości, dziś
      jeszcze niezrozumiały bardzo jak widzę?
      Rozwód z trakcie ok 2 lat, dzieci wędrują raz od jednego do drugiego rodzica,
      nikt nikomu alimentów nie płaci. Jedno z dzieci dzieci niepełnosprawne od lat
      wielu w trakcie leczenia obecnie w szpitalu.
      Wakacje, pozostałe dzieci z matką i z jej kolejnym narzeczonym planują wyjazd na
      wczasy nad morze chyba do Grecji?.
      Nagle niespodziewana sytuacja, w przeddzień wyjazdu matka (na wysokiej posadzie)
      poszukiwana listem gończym znajduje się w
      więzieniu, za jakieś drobne występki z przeszłości i nieuregulowane zobowiązania
      nakazane prawomocnym wyrokiem sądu. Kobieta ot tak sobie wyjeżdża na dość długo,
      jej narzeczony podpisuje kwit, że zaopiekuje się jej niepełnoletnimi dziećmi.
      Ojca dzieci nikt oficjalnie nie informuje o zaistniałej sytuacji. Konkubent usilnie
      stara się, by dziecko niepełnosprawne musiało zrezygnować z leczenia i było
      niańką dla pozostałych, na co nigdy się nie zgodzi, ani lekarze nie przystaną,
      co sąd zrobi jeszcze nie jest wiadomo, to wiele zależy jacy kuratorzy sprawę
      zbadają i co "ustalą"...
      Dzieci chętnie by już były u ojca, ale mają warunek, że jak pojadą to matka nie
      wyjdzie, choć wiedzą że to blef kolejny, mimo to nadzieję mają do końca i ja im
      się nie dziwię. Ojciec też chce by matka nie musiała dzieciom takiego gotować
      losu kolejny raz. Nawet uważa, że lepiej jak by oddała wyłudzone, niż ma sędziów
      oskarżać od notorycznych przestępców w/g teorii narzeczonego, choć ten widzi
      świat trochę inaczej i uważa, że jednak każdego można kupić, albo ..., ciekawe,
      jutro będzie wiadomo czy i za ile? Myślę że tego szczegółowo też się dowiem i
      chętnie tu napiszę, jak zechcecie? Ociec mówi, że nie zdradził "szwagrowi" jaki
      jest konkretny powód pobytu dziecka, któremu załatwił w czasie wakacji ten
      turnus (CNiRDiM)...., a ten bardzo chce wiedzieć by mógł w sądzie udawać jak to
      się bardzo troszczy o cudze dziecko i nagle "dba" o jego zdrowie, zapominając
      jak traktuje to dziecko, gdzie na dobrą sprawę, to już po za prawem działania...
      Wiedzą o tym doskonale w szkole, internacie, gdzie przy pomocy wspaniałych
      ludzi znalazło schronienie, w szpitalu, ale ja myślę, że to też szybko wyjdzie,
      o ile kasa nie zmąci ludziom odpowiedzialnym umysłów. Ojciec dzieci takich myśli
      nie dopuszcza, on mówi że ludzie uczciwi są, no może i ma trochę racji, ale
      poczekajmy...???
      A co do tematu tu zapodanego to myślę że głupio jest takiemu facetowi, kiedy
      odebraną ma satysfakcje z bycia ze
      swoimi potomnymi, gdzie to motorem jest do działa, do wysiłku i wielu radości
      życia. Ale niestety chciejstwo często górę bierze nad rozumem ludzi i nie ma
      rady taki ślepy pęd za bilionami, waluta tu bez znaczenia ... A myślę też, że
      czasem lepiej mieć o 7 tysięcy mniej w miesiącu, a żyć bez nerwów i w ciągłym
      popłochu, i strachu.
      Ja tu nie piszę o ludziach na zasiłkach, czy takich co się z pogardą na nich
      patrzy w pewnych kręgach, a o życiu realnym mówię w ogóle, tak o życiu, proszę
      nie mylić z wegetacją.
      Ok. muszę kończyć, bo płacą mi nie za pisanie na forach, jeszcze podpadnę ?wink
    • burza4 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 25.07.08, 22:12
      facetem nie jestem, ale od siebie powiem, że to czy rola ojca się
      marginelizuje - zależy od jakości jego ojcostwa, a nie ilości
      spędzanego czasu.

      mój mąż jest z nami od paru lat - a nigdy nie zastąpi jakościowo
      ojca młodej. Z mężem gadają, kłócą się, zwierzają sobie - ale ojciec
      jest z innej półki.

      Fakt, niektóre decyzje zapadają u nas w domu, a nie u ojca, ale z
      tym mu akurat dość wygodnie, bo nigdy nie protestował.
      Dla córki jest, był - i zawsze będzie najbliższą osobą, choćby
      ojczym spędzał z nią tysiąc razy więcej czasu.
      • pimpek007 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 25.07.08, 22:23
        Więc ile czasu twój ex spędza z córką, wiadomo że wszystko zależy od jakości,
        natomiast nie da się ukryć że jakość na ilość też musi się jakoś przełożyć.

        Czy wg. Ciebie można zachowywać dobry kontakt z dzieckiem widując się z nim raz
        w miesiącu?
        • zuza145 czy mogę poprosić o opinię? 25.07.08, 23:53
          Jeśli tak- to proszę- powiedzcie mi- jak mam traktować chęci mojego
          męża- bo jest mężem póki co- który się zainteresował koleżanką z
          pracy- naszej wspólnej- dzięki Bogu zaś - z innej dyrekcji- więc mam
          mały kontakt acz jeżdzimy windą czasami - w trójkę.
          nie awaturuję się, jestem obojętna choć powiem jedno- spokój na
          widok-dużo kosztuje.
          Tak "ścieżka zdrowia" dużo czasami zdrowia kosztuje. Fizycznie. Ale
          klasę trzymam - nie wiem czy rozumiecie co mam na myśli- bo prawdę
          powiedziwszy jak rozmawiam sobie z ludźmi zdradzonymi- to nie
          spotkałam nikogo kto na codzień jeżdzi windami z małżonkiem/małżonką
          oraz kochankiem/kochanką- którzy nota bene bywali w domu u mnie a my
          u nich- przed faktem.
          No wiem- jak z ksiązki mam.

          To co mam zrobić- postawiłam tamę na kontakty dzieci z kochanką.
          On teraz nie robi podchodów- bo ucięłam słownie- kulturalnie-
          wszelkie próby oraz groźby i szantażowanie mnie- tak, tak-
          szntażowanie mnie oraz groźby. Finansowe konsekwencje również
          przetrzymałam- tak, tak- finansowe reperkusje też były.
          Nie pozwoliłam.
          To niby co mam o tym mysleć?

          Odnośnie tematu głównego- nie potrafię obiektywnie odpowiedzieć-
          choć pytanie było do panów.
          tęsknicie- tak rozumiem, wiem że matki mają większe szanse w sądach.
          Wiem że czasami to ojcowie zasługują na opiekę.
          Nie potrafię wyrazić swojej opinii- może jutro- dzisiaj mi źle
          cholera.


        • zuza145 Pimpek 25.07.08, 23:56
          jako idealistka- uważam że możesz zachować dobry kontakt- bo liczy
          się jakośc.
          Być może jestem mało obiektywna- zarz ci opiszę czemu- ja sprawuję
          opiekę nad naszymi dziećmi- moja córka weszła w wiek dojrzewania-
          cała siła buntu z tym związanego - skierowana jest na mnie- wiesz
          czemu?
          Bo ja jestem pod ręką.
          Jest mi cięzko- ale nigdy nie oczernię ojca dzieci.
          • zuza145 Re: Pimpek 26.07.08, 00:00
            zapomniałam dopisać- mąz jest jak prezent- jest ojcem z Hollywood.
            Trudno- jest ojcem.
            Ja mu cenzurek wystawiać nie będę.
            Jak mi coś nie pasi- to mu piszę- bo jak napisałam- z jednej formy
            jesteśmy.
            Przy dzieciach zaś zero rozmów w kwestiach spornych.
            A jak mi źle- to sobie radzę po swojemu- nie na plecach dzieci.
        • burza4 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 30.07.08, 12:38
          córka miala 5 lat, kiedy się rozstaliśmy. Widywali się różnie,
          ograniczeń nie stawiałam. Średnio raz na 2 tygodnie spędzali razem
          weekend.

          Bywało, przez dluższy czas widywali się raz w miesiącu albo i
          rzadziej, bo eks pracowal w weekendy. Teraz też bywa, że widują się
          rzadko, bo młoda ma po prostu swoje sprawy. Nie wpływa to na relacje
          aż tak bardzo jak ci się wydaje.

          jeśli np. dorosłe dziecko jedzie na studia - to nadal kocha rodziców
          tak samo, czyż nie? jeśli są solidne podstawy - dobry kontakt się ma
          nawet jeśli się nie rozmawia zbyt często. Po prostu potem streszcza
          się hurtem dłuższy okres czasusmile chodzi o to JAK się rozmawia,
          częściej wcale nie musi oznaczać lepiej.
    • young_and_bored Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 26.07.08, 01:36
      Jeżeli chodzi o mnie, to doceniam że ten facet stara się tworzyć
      rodzinę także dla mojego dziecka i sam widzę, że dziecku jest w tym
      układzie w miarę dobrze. Nie próbuję negować czegoś co jest
      oczywiste, czyli nawiązanej więzi córki z wychowującym ją wraz z
      matką ojczymem, co więcej - oceniam tą więź jako pozytywną dla
      mojego dziecka. Nie mam z tym problemu, bo generalnie to nie widzę
      faceta, tylko swoje dziecko i jego potrzeby emocjonalne.
      Paradoks sytuacji polega tu na tym, ze nie mogę w tej kwestii liczyć
      na podobne zrozumienie drugiej strony - tzn. oni moją obecność
      postrzegają już jako ingerencję w ich życie, tzn. nie szanują prawa
      małej do kontaktów ze mną (nawet gdyby na mocy wyroku sądu miały one
      przebiegać tylko raz w miesiącu). Nie winię jednak za to męża eks,
      bo wiem że to nie jego decyzja i że po prostu dla świętego spokoju
      stanął w tej sprawie po stronie swojej kobiety, co było do dla mnie
      do przewidzenia.
      • zuza145 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 26.07.08, 03:23
        Pisząc swój post-mam na względzie jedno- pokazanie drugiej strony.
        Facet jest fajny- to fajnie.

        Pytam :




        Skąd wiesz że dziecku jest dobrze?
        Czy nie jest to ucieczkowe myślenie- bo dziecko nie potrafi
        powiedzieć jak jest? A ty wiesz? Skąd- pytałeś??????
        Czy myślisz że dziecko= po latach-hm- po czasie jak byłeś z matką
        dziecka- śmiejący, radosny, wesoły- i dziecko widziało- a jak było
        za malutkie- to tylko odbierało "fluidy" że jest w domu fajnie i
        wesoło- więc pytam- czy myślisz że dzieco zapomniało?
        Who is who????


        Czemu uważasz że musisz negować więż jaką next nawiązał z twoim
        dzieckiem? A jakie to ma znaczenie- nexa więź z twją więzią?

        To jest chyba inna więź?
        Ty ojciec- on ojczym?????????

        Nie widzisz faceta generalnie- to fajnie ale czy pytałeś- nie wprost-
        tylko dookoła- dziecko czy pytałeś czy widzi problem?



        Paradoks sytuacji polega na tym że skoro oni widzą twoją obecność w
        życiu dziecka jako ingerencję- to reasumująć- za jakiś- nieokreślony
        czaS- DZIECKO TEŻ TAK TO WIDZIEĆ BĘDZIE- WIEM- TO JEST MANIPULOWANIE.
        pYTAM- CZY NIE WIDZISZ TEGO PARADOKSU I CZY DOPRAWDY ONA- TA
        SYTUACJA CI NIE PRZESZKDZA?????
        nIE WIERZĘ!!!!

        I osttanie- skoro przewidywałeś- trzeba było ochronnie
        reagować!!!!!!.

        ps:


        mój mąz ( jeszcze) ma pogląd jeden- -" wiem co zrobiłem i jak mnie
        ocenią"
        po miesiącu-" wiem co robię i wytłumaczę"
        po dwóch-" tak wiele chciałbym powiedziec- ale nie mogę".
        Kolejnośc dowolna.


        Wiesz co?

        2 lata temu polazłam do tow. obrony praw dziecka- byli tam na
        warsztatach ojcowie- jak ty!!!!!!!!!!!!!!

        nauczano nas- jak utrzymywać więzi- ich nauczano- bo ja podtrzymuję.
        Kurde- poszukaj- idż.

        Sorki- zaburzyłam najprawdopodobniej poczucie bezpieczeństwa- bo
        przecież nie próbujesz negować więzi.Ty tylko zaakceptowałeś.

        I osłabia się twoja więź- ale przecież dla świętego spokoju facet
        uległ- a ty też.


        Cholera!!!!!!!!!!!!!!!!
      • zuza145 Re: Obcy faceci - czyli wredna odpowiedź 26.07.08, 03:39
        pierwsze zdanko prowokuje- postaw sobie pomnik.
        JESTEŚ DOSKONAŁY OJCIEC.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        nie masz "ątów"

        ps pytanko- wiesz co czują córki?
        Jak nie- to ci podeślę.


        ps2:

        Bardzo przepraszam- young and itd. nie jest jedyny- inni tyż
        rozprawiali co i jak.


        Ja jestem wredna i podła- więc jakby co- to się wytnie- jakby nie
        patrzeć- zrobiłam bardzo osobistą wycieczkę .


        W kwestii dywagacji- służę dzisiaj- jak wreszcie zasnę!.

        .
        • young_and_bored Re: Obcy faceci - czyli wredna odpowiedź 26.07.08, 23:22
          zuza145 napisała:

          >Skąd wiesz że dziecku jest dobrze?
          >Czy nie jest to ucieczkowe myślenie- bo dziecko nie potrafi
          >powiedzieć jak jest? A ty wiesz? Skąd- pytałeś??????

          Mała jest zdrowa, zadbana, uczęszcza do prywatnego przedszkola,
          ma zapewnioną dobrą opiekę medyczną i niczego jej nie brakuje.
          Powiedziała mi na ucho, że go kocha jakby wstydliwie szukając w
          moich oczach akceptacji z powodu takiego stanu rzeczy - i oczywiście
          ją znalazła, odpowiedziałem jej, że to dobrze i że wszystko jest
          o.k. Koleś traktuje ją jak swoją córkę i chciałby ją adoptować, na
          co ja się oczywiście nie zgadzam. Ale mogłoby być gorzej - eks
          mogłaby się związać z kimś nieodpowiedzialnym, przy kim mojej córce
          byłoby źle. I to miałem na myśli pisząc, że jest jej dobrze -
          rodzina rekonstruowana spełnia swoją funkcję.

          >Czemu uważasz że musisz negować więż jaką next nawiązał z twoim
          >dzieckiem? A jakie to ma znaczenie- nexa więź z twją więzią?

          Nigdzie tego nie napisałem - jest wręcz przeciwnie. To mężowi eks
          przeszkadza moja obecność i to oni zaprzeczają istnienia więzi
          pomiędzy mną a dzieckiem. Chcieliby żeby mnie w ogóle nie było.
          Jest to ich myślenie życzeniowe, bo pomimo tego, że mnie eliminują z
          życia dziecka, córka chciałaby żebym w jej życiu jakoś funkcjonował,
          chociaż niekoniecznie im to okazuje. Mnie okazuje - a przynajmniej
          okazywała, kiedy żeśmy się ostatni raz widzieli w październiku
          ubiegłego roku, i to mi wystarcza do podejmowania działań
          ukierunkowanych na odzyskanie kontaktu z nią.

          >To jest chyba inna więź?
          >Ty ojciec- on ojczym?????????

          Doprawdy, nie musisz mi tego tłumaczyć. Ale oni są zdania, że ojcem
          jest ten kto wychowuje, nie ten kto spłodził.

          >2 lata temu polazłam do tow. obrony praw dziecka- byli tam na
          >warsztatach ojcowie- jak ty!!!!!!!!!!!!!!
          >nauczano nas- jak utrzymywać więzi- ich nauczano- bo ja podtrzymuję.
          >Kurde- poszukaj- idż.

          Nie potrzebuję szybkiego kursu podtrzymywania więzi ze swoim
          dzieckiem. Potrzebuję gwarancji w miarę regularnych kontaktów. Jak
          to wyegzekwuję, to z resztą sobie poradzę.

          >I osłabia się twoja więź- ale przecież dla świętego spokoju facet
          >uległ- a ty też.

          Ja nie uległem i nie ulegnę, jakkolwiek obiektywnie rzecz biorąc, to
          sytuacja wygląda nie najlepiej. Toczy się regularna wojna pomiędzy
          mną a nimi i ich adwokatem. Sąd nie zareagował na ponawiane przeze
          mnie od kilku miesięcy wnioski o zabezpieczeniu konatktów i
          skierował sprawę do RODK. Trudno mi powiedzieć jak dziecko zareaguje
          na mój widok w RODK po roku niewidzenia, co napiszą w opinii biegłe,
          co orzeknie sąd. Trudno mi też powiedzieć, czy w przypakdu
          pozywtynego rozstrzygnięcia sprawy uda mi się wyegzekowawać
          kontakty..

          >ps pytanko- wiesz co czują córki?

          Przypuszczam, że za mną czasami tęskni. Ja za nią też.

          >Ja jestem wredna i podła- więc jakby co- to się wytnie- jakby nie
          >patrzeć- zrobiłam bardzo osobistą wycieczkę.

          Nie odebrałem tego w ten sposób. Sądzisz, że jesteś w stanie choćby
          mnie zadrasnąć swoimi słowami ? smile
          • z_mazur Re: Obcy faceci - czyli wredna odpowiedź 27.07.08, 10:24
            Young, współczuję, ale i podziwiam.

            Podoba mi się Twoja konsekwencja i równowaga w tym co piszesz.
            Bez tej rezerwy i dystansu nie miałbyś najmniejszych szans, a tak... może dzięki nim, w końcu Ci się uda wywalczyć, to co powinnieneś mieć bez walki.
          • zuza145 Re: Obcy faceci - czyli wredna odpowiedź 27.07.08, 10:26
            young_and_bored napisał:

            > zuza145 napisała:
            >
            > >Skąd wiesz że dziecku jest dobrze?
            > >Czy nie jest to ucieczkowe myślenie- bo dziecko nie potrafi
            > >powiedzieć jak jest? A ty wiesz? Skąd- pytałeś??????
            >
            > Mała jest zdrowa, zadbana, uczęszcza do prywatnego przedszkola,
            > ma zapewnioną dobrą opiekę medyczną i niczego jej nie brakuje.
            > Powiedziała mi na ucho, że go kocha jakby wstydliwie szukając w
            > moich oczach akceptacji z powodu takiego stanu rzeczy - i
            oczywiście
            > ją znalazła, odpowiedziałem jej, że to dobrze i że wszystko jest
            > o.k. Koleś traktuje ją jak swoją córkę i chciałby ją adoptować, na
            > co ja się oczywiście nie zgadzam. Ale mogłoby być gorzej - eks
            > mogłaby się związać z kimś nieodpowiedzialnym, przy kim mojej
            córce
            > byłoby źle. I to miałem na myśli pisząc, że jest jej dobrze -
            > rodzina rekonstruowana spełnia swoją funkcję.



            To bardzo dobrze- skoro tak jest.




            >
            > >Czemu uważasz że musisz negować więż jaką next nawiązał z twoim
            > >dzieckiem? A jakie to ma znaczenie- nexa więź z twją więzią?
            >
            > Nigdzie tego nie napisałem - jest wręcz przeciwnie. To mężowi eks
            > przeszkadza moja obecność i to oni zaprzeczają istnienia więzi
            > pomiędzy mną a dzieckiem. Chcieliby żeby mnie w ogóle nie było.
            > Jest to ich myślenie życzeniowe, bo pomimo tego, że mnie eliminują
            z
            > życia dziecka, córka chciałaby żebym w jej życiu jakoś
            funkcjonował,
            > chociaż niekoniecznie im to okazuje. Mnie okazuje - a przynajmniej
            > okazywała, kiedy żeśmy się ostatni raz widzieli w październiku
            > ubiegłego roku, i to mi wystarcza do podejmowania działań
            > ukierunkowanych na odzyskanie kontaktu z nią.


            Rozumiem- poprzednio odebrałam nieco inaczej- więc teraz rozumiem i
            doceniam że chciało ci się wyjaśniać obcej osobie.




            >
            > >To jest chyba inna więź?
            > >Ty ojciec- on ojczym?????????
            >
            > Doprawdy, nie musisz mi tego tłumaczyć. Ale oni są zdania, że
            ojcem
            > jest ten kto wychowuje, nie ten kto spłodził.


            Tego nie rozumiem- jeśli chodzi o nich- ale jestem daleka od pytania-
            a dlaczego tak się dzieje- choć myślę że ma to korzenie w sytuacji
            jaka doprowadziłam ciebie i matkę dziecka do rozwodu- bo w
            większości przypadków tak bywa.

            To nie jest ocena- tylko stwierdzenie.


            >
            > >2 lata temu polazłam do tow. obrony praw dziecka- byli tam na
            > >warsztatach ojcowie- jak ty!!!!!!!!!!!!!!
            > >nauczano nas- jak utrzymywać więzi- ich nauczano- bo ja
            podtrzymuję.
            > >Kurde- poszukaj- idż.
            >
            > Nie potrzebuję szybkiego kursu podtrzymywania więzi ze swoim
            > dzieckiem. Potrzebuję gwarancji w miarę regularnych kontaktów. Jak
            > to wyegzekwuję, to z resztą sobie poradzę.

            Myślę że błędne podejście- tam pomagali jak widziałam- w opracowaniu
            sposobów komunikacji z ex. Z next.
            A same warsztaty pokazywały zaskoczonym rozwojem sytuacji rodzicom-
            walczącym o utrzymanie kontaktu- co jeszcze mogą zrobić- również dla
            siebie- bo przyznasz że doświadczenia w takiej sytuacji - zabraniają
            ci kontaktów z własnym dzieckiem- to nie posiadasz.




            >
            > >I osłabia się twoja więź- ale przecież dla świętego spokoju facet
            > >uległ- a ty też.
            >
            > Ja nie uległem i nie ulegnę, jakkolwiek obiektywnie rzecz biorąc,
            to
            > sytuacja wygląda nie najlepiej. Toczy się regularna wojna pomiędzy
            > mną a nimi i ich adwokatem. Sąd nie zareagował na ponawiane przeze
            > mnie od kilku miesięcy wnioski o zabezpieczeniu konatktów i
            > skierował sprawę do RODK. Trudno mi powiedzieć jak dziecko
            zareaguje
            > na mój widok w RODK po roku niewidzenia, co napiszą w opinii
            biegłe,
            > co orzeknie sąd. Trudno mi też powiedzieć, czy w przypakdu
            > pozywtynego rozstrzygnięcia sprawy uda mi się wyegzekowawać
            > kontakty..


            Będziesz mieć podstawy prawne do egzekwowania- choć niestety papier
            nie wystarczy. Jak wiemy z historii tutaj przytaczanych a i z forum
            ojców ja też wiem- aż za dokładnie.
            Bo czytywałam.
            Współczuję.

            Osobiście powiem tak- ze znanych mi relacji bytności RODK- jest to
            loteria. Acz znanym mnie osobiście samotnynie wojującym o kontak z
            dzieckiem ojcom- pomogło ewidentnie.




            >
            > >ps pytanko- wiesz co czują córki?
            >
            > Przypuszczam, że za mną czasami tęskni. Ja za nią też.

            Czuje jeszcze więcej- ale jeśli robią jej pranie mógu- to ewoluuje
            jej opinia.



            >
            > >Ja jestem wredna i podła- więc jakby co- to się wytnie- jakby nie
            > >patrzeć- zrobiłam bardzo osobistą wycieczkę.
            >
            > Nie odebrałem tego w ten sposób. Sądzisz, że jesteś w stanie
            choćby
            > mnie zadrasnąć swoimi słowami ? smile

            Anop nie i nie to było intencją. Ja nawet swojego mężą nie staram
            się "dotknąć oraz ranic" słowami- choć z punktu widzenia zachowań
            ludzkich - byłoby to wytłumaczalne- jakby co oczywiście.





            Reasumując:

            z tego co napisałeś wnisokuję że spraswa jest w sądzie.
            Czy rozpatrywałeś możliwośc skorzystania z pomocy profesjonalych
            mediatorów?
            Złożenie wniosku do sądu o skierowanie na mediacje może być wykonane
            w każdej chwili i na każdym etapie trwania sprawy.
            Nikt nie zaręczy że przyniesie pozytywne efekty w postaci ustalenia
            spornej kwestii- ale ja bym spróbowała.
            korzystałam. Są dobrowolne- więc matka dzicka nie musi wyrazić zgody.
            Jednakże patrząc z puktu widzenia twojej sytuacji w sązie- jest to
            dowód jakie ludzkie masz intencje.
            Dowód dla sądu- a być może ustalisz.
            Wiem- miewam naiwne przemyślenia- wiarę w mądrośc i uczciwość.
            Ja bym składała taki wniosek.
            • leptis Obcy faceci a moje dzieci 27.07.08, 16:14
              co tu gadać, strasznie lubię te klimaty myślenia....
              nie wpakowałeś wszystkich; córki, żony
              i jej kolesia do jednego worka...że cały świat się na Ciebie
              obraził..
              zostałeś w majowy weekend upokorzony a
              i tak starasz się pokonywać różne pokusy spłaszczania sytuacji...
              myślałem...przez moment...że będzesz w permanentnym ataku
              występował..
              a Ty po prostu bardzo mądrze kochasz córę...
              i to wróci do Ciebie Younger wróci smile)

              dobrze że o takim podejściu piszesz na forum
            • young_and_bored "She'll be look for you..." 28.07.08, 23:02
              > > >To jest chyba inna więź?
              > > >Ty ojciec- on ojczym?????????
              > >
              > > Doprawdy, nie musisz mi tego tłumaczyć. Ale oni są zdania, że
              > ojcem
              > > jest ten kto wychowuje, nie ten kto spłodził.
              >
              >
              > Tego nie rozumiem- jeśli chodzi o nich- ale jestem daleka od
              pytania-
              > a dlaczego tak się dzieje- choć myślę że ma to korzenie w sytuacji
              > jaka doprowadziłam ciebie i matkę dziecka do rozwodu- bo w
              > większości przypadków tak bywa.


              To było tak - w końcówce wyczerpującej sprawy rozwodwej nie
              widziałem potrzeby ustalania kontaktów, bo na tamtym etapie nie było
              z tym problemów. Kontakt był wprawdzie rzadki (w tygodniu
              pracowałem, a w weekendy miałem zjazdy) ale dobrej jakości,
              przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Tak czy inaczej oddalałem
              się od córki na korzyść faceta matki, który pojawił się w ich życiu,
              co, przyznam - trochę mnie wówczas bolało.
              Po obronie pracy inżynierskiej nie miałem za bardzo pomysłów co
              dalej, więc wyjechałem z kraju. To był mój błąd, bo eks zdążyła w tym
              czasie zajść w ciążę i wyjść za mąż, czyli oddaliłem się od córki w
              kluczowym momencie tworzenia się jej nowej rodziny. Dzięki temu
              wprawdzie poukładałem swoje emocje i zrozumiałem jak bardzo mi na
              niej zależy, ale byłem już o jedno tempo za eks, która postanowiła
              pod moją nieobecność sprawić dziecku nowego ojca. Na początku
              próbowałem się z nimi dogadać, ale negocjacje szły jako tako dopóki
              byłem daleko. Po moim powrocie (po roku) pozwolili mi się spotkać z
              dzieckiem dwa, może trzy razy, jakby w nadziei że dziecko samo mnie
              odrzuci. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Córka ucieszyła się z
              mojego powrotu i szybko bym wszystko odkręcił. Niestety matka
              dziecka również to dostrzegła i w tej sytuacji postanowiła położyć
              szlaban na kontakty (a jej mąż po prostu wziął jej stronę, od niego
              niewiele tu zależało, nawet jeśli mu się naiwnie zdawało że jest
              inaczej) na co ja złożyłem do sądu wniosek o ich uregulowanie.

              Jak widzisz nic tu nie jest do końca czarno-białe, a nawet poniękąd
              rozumiem ich stanowisko. Co jednak w żaden sposób nie zmienia faktu,
              że czuję się ojcem, uważam, że dziecko ma prawo do kontaktów
              ze mną a oni nie maja prawa jej tego odbierać. Dlatego nie mam
              zamiaru się poddawać, chyba że przegram w sądach. W takim przypadku
              prawdopodobnie znowu wyjadę, tym razem po obronie magisterki smile, bo
              niewiele mnie tu będzie trzymało, więcej dołowało, - i po prostu
              zaczekam sobie gdzieśtam aż córka podrośnie.

              To tyle, dzięki za Wasze głosy.
    • jumanji_7 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 27.07.08, 00:49
      pimpek007 napisał:

      > Witam,
      >
      > Pytanie do facetów: Jak radzicie sobie z myślą że obcy facet wychowuje wasze
      > dziecko? "Ten obcy facet" spędza z waszym dzieckiem 10 razy więcej czasu niż
      > wy, jest gdy wasze dziecko dorasta i spędza z nim czas, a wasza rola
      > marginalizuje się...

      Szczerze to myślę, że kiedyś dojdzie do alternatywnego wyboru i bliższa koszula
      ciału, czy facet chce, czy nie, zawsze pozostanie obcym, a gdy dojdzie do
      wyboru, matka dziecku rękę poda, facet musi odejść, tak szybko jak się przed
      laty pojawił, "Murzyn" zrobił swoje, "Murzyn" może ...
    • dana26062 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 29.07.08, 15:28
      jestem kobieta ale obiektywnie napisze dzicko czuje i ojciec kiedy przestaje byc
      mezem ich matki to dalej jest ich ojcem tylko trzeba o to dbac nie rywalizuj
      tylko kochaj je!
      • andreas077 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 30.07.08, 05:58
        Słyszałem nawet o takich przypadkach, że ojcowie w nieświadomości cudze też
        wychowują, traktując jak własne tzw. "kukułcze jajo", ale ile w tym prawdy ???
        • aron95 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 30.07.08, 06:37
          Słyszałem nawet o takich przypadkach, że ojcowie w nieświadomości cudze też
          > wychowują, traktując jak własne tzw. "kukułcze jajo", ale ile w tym prawdy ???

          dużo andreas , kobiety też tak mają , i w świecie zwierząt takie przypadki do
          żadkości nie należą
          • andreas077 Re: Obcy faceci wychowujący wasze dzieci (do face 31.07.08, 15:34
            aron95 napisał:

            > dużo andreas , kobiety też tak mają , i w świecie zwierząt takie
            > przypadki do rzadkości nie należą

            Jak chcącemu krzywda się nie dzieje, to nie ma problemu
Pełna wersja