Była żona i nowa rodzina...

25.07.08, 09:40
Mam problem i nie wiem co zrobić.
Jestem do roku w związku z mężczyzną po przejściach. Mamy synka. Wszystko było
dobrze do czasu gdy mój "mąż" nie zaczoł się spotykać ze swoi pierwszym synem
(3 lata) w obecności swojej byłej żony. Powiedziała mu, że chce żeby wrócił a
są prawie 2 lata po rozwodzie. Ostatnio nie wytrzymałam i doszło do spięcia na
jej temat i powiedział mi, że kocha mnie i ją tyle, że nie chce niczego
zmieniać (nie chce do niej wrócić).
Co mam robić i co myśleć ?
    • to.ja.kas Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 09:43
      Myslec o sobie...bo facet zaczyna kręcić.
      A juz taka huśtawka to zawsze kończy się wymiotami. Czego Tobie nie
      zyczę. I jej też nie.
      Kazać się zdecydować i być konsekwentną.
      • znowradosna Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 10:02
        Popieram w 100%. Myśl wyąłcznie o sobie i dziecku - szykuj sobie
        zaplecze do nowego życia, tak jakby on już poszedł. To nie jest
        proste ani miłe ale jeśli dojdzie do jego wyprowadzki to jakkolwiek
        będziesz przygotowana. Spróbuj może jeszcze powalczyć o niego ale
        pamiętaj nikogo do uczucia nie zmusisz ani do bycia z Tobą - ja
        próbowałam i... jestem już po rozwodzie. Ktoś mi kiedyś
        powiedział "miłość prawdziwa jest wtedy gdy facet wychodzi na piwo,
        spotyka się z kolegami ale zawsze wraca bo chce wrócić do kobiety a
        nie dlatego ze musi" - bardzo wiele w tym racji. Ale ja o tym wiem
        dopiero teraz, po swoich przejściach.
        Musisz być teraz egoistką!!! Dla siebie i dla dziecka
        • to.ja.kas Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 10:08
          Facet z tych co to za płotem trawa zieleńsza...jak był tam to
          zieleńsza była gdzie indziej...teraz znów za płotem ładniejsza.
          Dbaj o siebie i organizuj sie na wypadek jakby pan jednak chciał
          zmian.
          I obserwuj.
    • lampka_witoszowska Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 11:48
      łatwo mówic, ale ja jednak zażądałabym wyłączności
      konsekwentnie osobno i niech sie decyduje, jak ma dylemat uczuciowy

      z dzieckiem ma zakichany obowiązek utrzymac kontakt, zadbac o niego,
      bo dziecko to dziecko - i spotkania jak najbardziej mają byc

      a poza tym - bez sensu, kto by chciał byc jedną z dwóch??? seks też
      będzie z Tobą uprawiał myśląc raz o Tobie, raz o byłej?
      o rany...
      ja bym wolała osobno, nawet jeśli miałoby się to skończyc rozstaniem
    • ad-kl Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 12:03
      Ja akurat jestem tą "pierwszą" żoną i widzę to troszeczkę inaczej!Nie gniewaj
      się ale wiedziałaś w co się pakujesz!Przecież wiadomo,że facet który ma
      dziecko(oczywiście wykluczam nieodpowiedzialnych)będzie się z nim spotykał!A
      matka tego dziecka to jest część jego życia!!!A jeżeli ona chce być z nim a on
      ją jeszcze kocha...to prawda jest taka,że zrobi wszystko by byli razem!Wiem,że
      to wredne ale tak jest!!!Myśl o sobie i dziecku!Bo dzieci są najważniejsze a
      niestety płacą najwięcej za naszą głupote!!
      • lampka_witoszowska Re: Była żona i nowa rodzina... 25.07.08, 12:11
        widzę, że znalazłas odpowiedź dla siebie smile
        powodzenia z całego serca...
    • misbaskerwill I znowu teoria względności się kłania... 25.07.08, 18:45
      Radzicie postawić facetowi ultimatum - albo nowy związek, albo widzenia z tamtym
      dzieckiem.
      A co byście powiedziały, gdyby to WASZ EX stwierdził, że już nie spotka się z
      dzieckiem, bo mu Next postawiła ultimatum? Och, jak strasznym byłby dupkiem wtedy...

      Mam taką nieszczęśliwą sytuację, że od ponad roku mogę spotykać się z dzieckiem
      tylko w obecności byłej żony. Wniosłem o to nawet sprawę do sądu, na razie
      jednak nic się nie zmieniło...
      Zarówno ja jak i exia mamy pełną jasność, że nie wrócimy do siebie.

      Nie pozwoliłbym, by next stawiała mi ultimatum co do moich widzeń z dzieckiem.
      Nie liczy się to, co była żona powiedziała, liczy się to, co naprawdę czuje Twój
      partner. Jeśli mu nie ufasz, to najlepiej przykuj go do kaloryfera albo odejdź
      od niego zanim coś wykraczesz.
      • lampka_witoszowska Re: przeczytaj dokładnie, co proponują tu ludzie 25.07.08, 20:40
        raczej mowa o ultimatum "albo ona, albo ja"
      • anula36 Re: I znowu teoria względności się kłania... 27.07.08, 22:08
        no kocha obie biedaczekwink
        • moniaczekkkkkk Re: I znowu teoria względności się kłania... 30.07.08, 08:00
          Tak twierdzi. Zaczęłam wychodzić sama (bez dziecka) ubrana jak osiemnastka
          (określenie sąsiadki) i chyba zaczął się bać bo wiem, że poskarżył się swojej
          mamie i non stop wydzwania z pytaniem gdzie jestem.
          • adela38 Re: I znowu teoria względności się kłania... 30.07.08, 08:10
            Rok to nie dlugo...jak juz teraz "kocha was obie" szykuj sie do "zmiany
            modelu"...Powinnas zaczac od uswiadomienia samej sobie czego potrzebujesz i
            zdystansowac sie do niego...Wyjscia bez niego, otwarcie sie na zycie to krok w
            dobra strone...I uwazaj bys nie miala dwojki dzieci bo wtedy duzo trudniej
            bedzie ci znalezc nowego faceta...
            • moniaczekkkkkk Re: I znowu teoria względności się kłania... 30.07.08, 11:14
              Najpierw jedno muszę odchować a potem może pomyślę o drugim - na razie
              wykluczone. Poza tym w tej sytuacji jakoś nie ciągnie mnie do tych spraw...
              Czekam co dalej zrobi...
              • ad-kl Re: I znowu teoria względności się kłania... 30.07.08, 13:43
                Moniaczeekk...wybacz ale nie tędy droga!Na pewno w ten sposób go nie
                zatrzymasz(jeżeli chcesz zatrzymać).Strój na "nastke" i tel."co robisz" to
                błędna droga....a jaką masz pewność,że w tym czasie nie jest z pierwszą
                żoną????I tylko sprawdza o której będziesz,żeby mieć luz!!!!!!Przemyśl to!!!!
          • marek_gazeta Re: I znowu teoria względności się kłania... 30.07.08, 11:19
            > poskarżył się swojej mamie i non stop wydzwania z pytaniem gdzie jestem.

            Niezłe smile

            Błąd taktyczny ujawniający miętkość.
          • natasza39 Nie obraź się ale to dziecinne. 30.07.08, 14:28
            moniaczekkkkkk napisała:

            > Tak twierdzi. Zaczęłam wychodzić sama (bez dziecka) ubrana jak
            osiemnastka
            > (określenie sąsiadki) i chyba zaczął się bać bo wiem, że poskarżył
            się swojej
            > mamie i non stop wydzwania z pytaniem gdzie jestem.

            On nie wie z którą chce być bo "kocha obie".
            Ty przebierasz się za Lolitkę, żeby mu zrobić na złość i wzbudzić
            zazdrość.
            On skarży się mamusi.
            Gdyby to był mój syn ogoliłabym osobiście jajeczka, kupiła wiaderko,
            łopatkę i wywaliła towarzycho do piaskownicy.

            Moje pytania:
            Ile macie lat?
            Ilu macie znajomych na "Naszej klasie"? - Ponoć wyznacznik wartości
            człowieka jak mi powiedziała chrześnica - lat 15smile



            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
            • moniaczekkkkkk Re: Nie obraź się ale to dziecinne. 31.07.08, 06:41
              natasza39 napisała:



              > Ty przebierasz się za Lolitkę, żeby mu zrobić na złość i wzbudzić
              > zazdrość.

              Sprostowanie : nie przebieram się za nikogo i nie robię niczego po złości.

              Ciekawe jak większość z Was by się zachowała w takiej sytuacji ?

    • dzul1 Re: Była żona i nowa rodzina... 31.07.08, 07:15
      A tak z czystej ciekawosci, pojawilas sie w jego zyciu po, czy w
      trakcie trwania tamtego malzenstwa ?
      • moniaczekkkkkk Re: Była żona i nowa rodzina... 31.07.08, 11:32
        Po i to długo po.
        • ad-kl Re: Była żona i nowa rodzina... 31.07.08, 11:43
          A jak wyglądały jego relacje z pierwszą żoną przed waszym ślubem i za nim
          mieliście wspólne dziecko???
          • moniaczekkkkkk Re: Była żona i nowa rodzina... 31.07.08, 11:55
            Unikał kontaktu. Wcale nie rozmawiali. To ja namówiłam go na widzenia z
            dzieckiem i tym samym z nią (niestety). Z tego co wiem ich małżeństwo rozpadło
            się przez nią i jej rodzinę.
            • to.ja.kas Re: Była żona i nowa rodzina... 31.07.08, 12:31
              Małżeństwa w ustach nexiów zawsze rozpadają się "przez nią i przez
              jej rodzinę"... Jestem nexią coś na ten temat wiem...na szczęście
              niewiele, bo kiedyś jak próbował wypłakac mi się w mankiet "jaka to
              zła kobieta była" po jakiejś awanturze z nią powiedziałam, że był
              dorosły jak brał slub i mnie mało interesują relacje jakie panowały
              w jego małżeństwie. To co wiem to zaobserwowałam lub słysząc rozmowy
              jakie ze sobą prowadza przez telefon, rozmawiając z jego mamą,
              kolegami, przyjaciółmi...cos tam zawsze miedzy zdaniami się człowiek
              dowie. A jak ciekawski to dopyta tongue_outPP
              Jego dzieciom należą się wizyty i opieka taty i słabo sobie
              wyobrażam bycie z kimś kto odejście od zony stawia na równi z
              odejściem od dzieci...ale pewnie jakby mi się zwierzył, że kocha i
              mnie i ją...to kazałabym wyjść, spakowac się i wrócić jak się
              zdecyduje czego chce...tylko ja nie daję gwarancji czy ja będe wtedy
              go chciała.
              Uważam dokładnie jak Natasza, ogolić jajka i do piachu, niech się
              chłopiec bawi dalej.
              Ja na hustanie sie z takim frajerem nie miałabym nerw.
              Za stara jestem.
              • moniaczekkkkkk Re: Była żona i nowa rodzina... 01.08.08, 10:27
                Łatwo oceniać tylko, że w tym wypadku jest to Jej wina. Przykład : zabroniła
                kontaktu dziadkom i chrzestnej z dzieckiem. Ojciec rozumiem - różnie bywa.
                • ad-kl Re: Była żona i nowa rodzina... 01.08.08, 11:01
                  moniaczekkkkkk napisała:

                  > Łatwo oceniać tylko, że w tym wypadku jest to Jej wina. Przykład : zabroniła
                  > kontaktu dziadkom i chrzestnej z dzieckiem. Ojciec rozumiem - różnie bywa.

                  Jak dla mnie to nie jest przykład rozpadu małżeństwa!A czy ty go kochasz???Nic
                  na ten temat nie napisałaś!Odnoszę wrażenie,że chcesz toczyć z pierwszą żoną
                  jakąś walkę!
                  Typu;"i tak Ci go nie oddam,przetrwam wszystko a i tak zostanie ze mną"
    • espoire Re: Była żona i nowa rodzina... 01.08.08, 20:58
      Jeśli Cię kocha - to spotkania przy żonie nic nie zmienią . Boisz sie o swoje a
      czy pomyślałaś o potrzebach synka Twojego - jak to piszesz niby męża ? Czy
      pomyślałaś o tym jak ważne dla niego jest by tata i mama żyli w zgodzie i by
      choć raz na jakiś czas widział swoich rodziców razem ? Radziłabym Ci dobrze
      zastanowić sie na czym budujecie ten Wasz nowy związek - na zaufaniu czy
      podejrzeniach ? Nie unikniesz sytuacji , w których Twój partner będzie spotykał
      swoją żonę - chyba ze zrezygnuje z kontaktó z synkiem .
Pełna wersja