norah5
09.08.08, 15:12
Właśnie były mąż, z którym mam ustaloną wspólna opiekę nad dzieckiem (2 Lata)
zabrał małą na "widzenie" i powiedział, że nie odda mi ją na noc bo ma takie
same prawa do decyzji jak ja. Nie ma nic-pieluch, butelki, mleka, nie zna się
na jej spaniu, na niczym oprócz spacerów. Jest w amoku szaleńczej zazdrości o
mojego nowego partnera. Mała nocowała u niego 1 raz, dawno, z wielkim
niepowodzeniem (płacz i wszystko rozregulowane). Jestem przerażona. Jakie tak
naprawdę w tym momencie mam prawa- czy mogę mu nie wydać dziecka po prostu
(jak już mi je przywiezie?), co policja na to (bo groził że jeśli tak będzie
to wezwie).Czy jako matka, u której mieszka dziecko mam prawo decydować czy ją
mu dać czy nie? On stał się niepoczytalny praktycznie.
Mam zamiar jak najszybciej wnieść o uregulowanie widzeń (do minimum - czy to
się uda?) ale co do tej pory?
On powtarza że będzie całe życie dziecku recytował "jaką szmatą jestem" i z
jakim "gnojem " się związałam. Czy jego brak dbałości o psychikę dziecka sąd
może uznać za argument do np. ograniczenia jego praw?