alexolo
30.08.08, 23:43
zastanawiam sie na co ida alimenty.... dla dziecka mojego faceta.
w sumie matka syna mego partnera ma 900 zł
dodatkowo utaro sie ż e partner co miesiąc zabiera syna na małe
zakupy... upragnione buty.... nowa koszulka jakiejś serii....... 3-4 x
w miesiącu wyjście na koncert czy warsztaty girarowe....kazdoraowo
wejście + napoje to ok 30-35 zł, w tym miesiącu 2x aqvapark
2x w miesiącu wyjazdy na weekend (grill spływ... czy inne atrakcje
w 100% pokrywane przez partnera.
a dzis jego syn... pisze do nas na gg że liczy na ojcowska
pomoc finansowa bo potrzebuje na buty , dresy..zeszyty i ksiązki i
"wogóle nie ma w czym chodzic na codzień".
hm... troche stanełam jak wryta... zaproponnowalam partnerowi... ż
e moż e faktycznie ten wrzesień jest pelen wydatków...i moz e cos
na w--f dokupimy jego synowi....ale tu kolejny szok.... bo ow 14
letni chłopak wyśmiał nasze wsparcie ...i stwierdzil ż e jak mamay
mu dac na buty na w-f 100 zł to lepiej nic mu nie dawac....
oznajmił ż e minimum to 230 zł i to tak z bólem bo teraz juz
takiego modelu z a 230 sie nie nosi...
ja sie wkur.... ale partner jeszcze negocjuje.. nie wiem gdzie
sa granice... i jak wytłumaczyc 14 latkowi .... że kazdy ma jakies
granice i możliwosci finansowe.