Gdy zamkną się drzwi sali sądowej

09.09.08, 16:31
Wkrótce czeka mnie rozprawa. W mojej sytuacji pewnie będzie tylko jedna i do
tego krótka. Coraz częściej sobie myślę, co będzie, gdy sędzia ogłosi wyrok i
wychodząc zamkniemy za sobą drzwi sali rozpraw. Czy my, którzy kiedyś byliśmy
dla siebie całym światem, będziemy mieli sobie jeszcze coś do powiedzenia?
Napiszcie proszę, jak to wyglądało w Waszym przypadku.
    • sauber1 Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 18:41
      Obiecuję, że jak tylko doczekam się takiej chwili, obszernie opiszę ...
    • ivone7 Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 18:46
      po dlugich bojach..wyrok odczytali bez nas...po dlugim czasie potrafimy ze soba
      w miare normalnie rozmawiac..nie tylko o mlodej...
    • cathy_bum Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 19:37
      Przed ogłoszeniem wyroku i po sprawie rozmawialiśmy o naszej córce.
      Podsuwałam exowi, co Młoda lubi i jak mogą spędzać czas we dwoje. O
      żadnych porozwodowych kawach mowy nie było.wink
      Po roku od rozwodu rozmawiamy na temat dziecka i jego spraw, co
      oczywiste (a przynajmniej powinno być). Zdarza nam się prowadzić
      rozmowy na tzw. tematy ogólne, kiedy mamy okazję się spotkać.
    • cynta Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 20:25
      Roznie bywa... przed rozprawa wzywalam policje bo mnie dran dusil, a
      teraz kupuje z nim meble do jego mieszkania bo sam nie umie
      dobrac ;o)), i zastanawiam sie co odpowiedziec na pytanie czy
      przyjde tam do niego na kawke??? Wydaje mi sie ze w Polsce trudniej
      o przyjacielski rozwod, jakos nie promuje sie pozytywnego myslenia,
      szybkiego wychodzenia na prosta, wspolnego dobra dziecka (ci).
      Wszystko jednak zalezy od ludzi, jak sie chce wszystko mozna
      osiagnac.
    • z_mazur Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 21:05
      Wszystko zależy.

      Ja byłem raz na kawie, raz na obiedzie, wszystko przy okazji załatwiania pewnych formalności. Mamy wspólnego chrześniaka, mojego bratanka, parę miejsc, w których oboje bywamy, ale ogólnie nie brakuje mi kontaktu, wręcz przeciwnie im go mniej tym lepiej się czuję.

      Zaraz po rozstaniu miałem wizję, kumpelskich układów, jak w hamerykańskim filmie, ale to jednak nie dla mnie. Musiałbym to robić wbrew sobie, a to bez sensu.
    • lampka_witoszowska Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 21:39
      otóż drzwi się zamknęły, na korytarzu ex korzystając z okazji
      poprosił, żebym mu zadanie z chemii pomogła rozwiązac, więc jak
      skład sędziowski po kilku minutach wyszedł z sali i przechodził koło
      nas, uświadczył porozkładane studenckie notatki na jakims
      korytarzowym stoliku i nas nad kartką z tymże wspomnianym zadaniem

      proste było...
      i zadanie
      i sprawa rozwodowa

      wink
      • wmiedzyczasie Re: Gdy zamkną się drzwi sali sądowej 09.09.08, 22:14
        W tej minucie gdy zamknęły się drzwi byłam najszczęśliwszą osobą na
        świecie . Były mąż za to z sądowej sali wypadł wściekły.Po 2
        godzinach siedzieliśmy przy jednym stoliku z naszym dzieckiem. W to
        samo miejsce przyszliśmy na porozwodowy obiad;P Teraz , po 3
        miesiącach po jest o niebo lepiej niż 3 miesiące przed. Potrafimy w
        miarę spokojnie rozmawiać, chociaż jeszcze zdarzają się malutkie
        jazdy. Ostatnio zmienił mi przepaloną żarówkę w aucie.Nie szukam
        kontaktu, wolę unikać,ale okazuje się że można spokojnie i w miarę
        przyjaźnie. Byle nie za często wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja