Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowywać

09.09.08, 20:25
Pytam w imieniu znajomej która nie ma dostępu do netu. Czekają na sprawę
rozwodową. Mąż (który zdradził ją kilkakrotnie) zapowiedział żonie(która
zdradziła go raz), że znajdzie i naśle na jej byłego kochanka lokalną "mafię"
żeby mu zrobili krzywdę. Jest człowiekiem nieobliczalnym(ja twierdzę że
przemocowiec), znajoma nie spodziewała się czegoś takiego po nim, ale pamięta,
że gdy raz ich okradziono to mąż chwalił się że załatwił że złodzieje mają
połamane ręce i nogi.
Boi się o przyjaciela i jego rodzinę. Prawdopodobnie nie pójdzie z tą groźbą
na policję, bo mimo wszystko nie wierzy że mąż byłby zdolny do przestępstwa.
Ale co można zrobić? Czy ktoś z Was był zastraszany? Grożono mu? Jak rozmawiać
z przemocowcem? Ona na razie stara się łagodnie i polubownie, by jakoś
doczekac do rozwodu, boi się, że jak mężowi się postawi np wyciągnięciem
brudów przy rozwodzie to zacznie się wojna na całego..
    • cynta Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 09.09.08, 20:28
      Na moj gust albo zglosic na policje albo najac taze "mafie"..
      • jumanji_7 Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 10.09.08, 00:17
        A jaka to różnica, skoro ma dobre układy to zapewne wszędzie ???
        • pc_maniac Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 09:40
          > Ona na razie stara się łagodnie i polubownie,

          Hahaha.
          Najlepiej jak nadal będzie robiła to czego od niej mąż żąda. Wtedy będzie to na
          100% "łagodnie i polubownie".

          Jesli ma do czynienia ze skur..em, to łagodność i polubowność jakoś się wyklucza.
          Bo coś takiego może przynieść skutki, gdy obie strony idą na kompromis.
          Po prostu zwinąć żagle i wystąpić o rozwód z pozycji osoby już usamodzielnionej
          i uniezależnionej od tego człowieka. Ale licząc się z tym, że jak się walczy z
          gówienkiem, to niestety czasem człowiek się musi usmarować.
          Albo z pozycji siły wysłać do tego człowieka adwokata, w roli mediatora, by
          zaoferował propozycję rozwodu bez orzekania o winie, bo jeśli nie "to moja
          klientka gotowa jest "na wojnę na śmierć i życie przed sądem, a to panu się po
          prostu nie opłaca".

          To prawnik powinien porozmawiać z tym panem, ponieważ on występuje jako osoba
          nie zaangażowana emocjonalnie w tą sprawę, mająca duże doświadczenie w
          sytuacjach rozwodowych, no i jako "papuga" ma gadane.
          Inna sprawa, że jak facetowi puszczą nerwy przy takiej rozmowie to kolejny plus
          na liście zarzutów przeciwko niemu.
          • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 10:05
            Jeśli zaczyna sprzeciwiać się mu to w nim rośnie agresja i wymyśla coraz gorsze
            rzeczy by ją zmusić do uległości. Więc się boi i zaczyna żałować, że temat
            rozwodu rozpoczęła bo teraz ma w domu piekło, a wcześniej miała tylko
            beznadziejne małżeństwo ze schematycznymi napierdalankami... uncertain
            Sytuacja jest taka, że mieszkają w jego kwaterunkowym małym mieszkaniu. Ona
            czuje się winna, że miałaby jego wyrzucać z jego własnego mieszkania. Jest tak
            "wytresowana" że zawsze nad nim się lituje, nie majac litości dla siebie
            (wieczne poczucie winy w którym on zawsze sprytnie ją utrzymuje)...
            Fakty - Ona nie ma gdzie się wyprowadzić bo nie ma tyle pieniędzy(zarabia, ale
            niewiele) by utrzymać siebie i kilkoro dzieci/nastolatkowie/.. Gdyby nie dzieci
            to by odeszła sama, ale boi się zostawić dzieci z nim a z sobą nie ma dokąd
            wziąć.. Sytuacja patowa. Ona nie ma pieniędzy na adwokata pewnie nawet do głowy
            jej nie przyjdzie by je wydawać tak "niepotrzebnie" a facet manipuluje ją jak
            chce...raz wyznaje ogromną miłość, za chwilę grozi, za chwilę szantażuje, za
            chwilę zabiera do drogiej restauracji.
    • a.b1 Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 10:22
      a) kochanek to nie chłop? jak będą problemy to wtedt trzeba je
      rozwiążywać?
      b) zazwyczaj ta krowa co dużo ryczy mało mleka daje
      c) może warto namówić znajomą na małą zmiane zachowania, bo im
      ofiara potulniejsza tym kat ostrzejszy
      • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 10:32
        Namawiam ją do zmiany zachowania ale nie wiem co w tym przypadku będzie
        najlepsze i do czego facet jest zdolny. Opisałam w wypowiedzi wyżej pokrótce jej
        sytuację.
        • akacjax Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 14:14
          Na groźny karalne-o ile takie padły, na przemoc psychiczną-jedna rada-policja,
          prokurtura, założenie sprawy.
          Czasem pokazywanie swoich granic jest pierwszym krokiem do niezależności.
          Poza tym najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale mam wrażenie, że ona nie dba w
          tym względzie ani o siebie, ani o dzieci.

          Rozumiem, że założona jest sprawa o rozwód-jaka jest gwarancja, że jej
          "polubowność" przyspieszy rozwód? Może okaże się, że nie ma między nimi rozkładu
          trwałego, a poza tym nie ma żadnych gwarancji, że nie obędzie się bez wyciagania
          brudów. Tym bardziej, że mąż jakoś się dowiedział o zdradzie.
          • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 14:51
            Nie wiem jak namówić ją do zgłoszenia tego na policję. Sama na bank tego nie
            zrobi bo nie wypada na męża donosić itd. Chyba, że przegram nagranie na swoją
            komórkę i ja to zgłoszę by był jakiś ślad na policji? Ale czy się do tego
            wtrącać? Ona mieszka z nim pod jednym dachem i cokolwiek zrobione przez jej
            znajomych w tej sprawie - bezpośrednio odbije się na niej. Nie chcę się aż tak
            wtrącać bo co jeśli stanie się jej krzywda od niego przez moje działania? uncertain
            Jak myślicie, czy ktoś postronny może coś zrobić oprócz rozmawiania z nią by
            sama zaczęla coś robić? Nie widzę tego..
            • pc_maniac Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 14:59
              Pomaganie masochistce na siłę może się jedynie skończyć źle dla Ciebie.
              Ty będziesz o nią walczyła, a jak przyjedzie policja, to ona wszystkiemu
              zaprzeczy, a Ty będziesz kozłem ofiarnym.

              Sorry, olej tą sprawę. Widać kibitce jest dobrze z tym co ma i nie dojrzała do
              podejmowania decyzji samodzielnie.
              Po prostu, gdy zacznie się wyżalać - utnij rozmowę mówiąc "ja swoje zdanie
              przedstawiłam już dawno i więcej nie chcę tego roztrząsać".

              Może to zmusi koleżankę do samodzielnego myślenia. Inaczej to Ty na zmianę z jej
              mężczyzną będziecie nią sterować. Raz Ty będziesz górą, a raz on, a koleżanka
              będzie się zachowywać jak piłeczka na korcie tenisowym, tyle, że w tym meczu
              mistrzem rozgrywki jest facet, który ma nad nią "władzę" więc Ciebie wybije jej
              z głowy (nie argumentami lecz może pięściami lub szantażem, ale wybije). Więc
              daj sobie spokój.

              Z tego co piszesz koleżanka ma 18 lat, więc może już sama decydować o swoim
              losie, jeśli chce mieć dalej to co ma, to wybacz. Zamiast do Ciebie na
              wypłakanie swoich żali, niech pójdzie do księdza. Oboje jej tak samo pomożecie tongue_out
              • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 15:06
                Heh, do księdza to poszedł mąż gdy dowiedział się, że ona chce rozwodu tongue_out Facet
                zadeklarowany ateista od lat, teraz od miesiąca lata do spowiedzi i chce
                nawracać żonę na drogę cnoty:p. Piiii...
                • pc_maniac Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 15:10
                  Z księdzem, to napisałem jako ironię.

                  Po prostu każdy do decyzji musi dojrzeć sam. Nie możemy ich do podejmowania
                  decyzji zmuszać.
                  • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 15:23
                    Wiem, sytuacja jest taka, że ona chce się rozwieść. Już ustalili że będzie to za
                    porozumieniem stron. Po paru dniach mąż zaczął jazdy z szantażami przeróżnymi i
                    próbami wymuszenia na niej przeróżnych "zeznań" (ma kolegę rozwodnika
                    nienawidzącego kobiet, który go nakręca przeciw niej że na pewno chce go z kasy
                    oskubać).. Ona nie umie sobie poradzić z zastraszaniem i manipulacjami męża bo
                    nie ma wypracowanych zdrowych reakcji na nie tkwiąc w schemacie, że jest tą
                    gorszą i że racja i siła (finanse, jego mieszkanie, operatywność, męska władza)
                    jest po jego stronie. I znowu się daje zahukać.

                    • akacjax Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 19:48
                      A jak ona sobie wyobraża zycie po rozwodzie?
                      Z tego co piszesz-brak mieszkania, kasy...na co ona liczy?
                      • minneapolic Re: Proszę o radę - zastraszanie, jak się zachowy 11.09.08, 20:45
                        Ona Stara się o dodatkowe prace, żeby finanse polepszyć. Może liczyć na okresową
                        pomoc finansową od rodziny, ale z dziećmi nikt jej nie przyjmie bo nie ma gdzie.
                        Porzucić je, dla własnego komfortu? nie potrafi. Jej rodzina często im jako
                        małżeństwu pomagała finansowo, żona daje tę kasę mężowi jako "głowie rodziny",
                        jednak bez żadnych pokwitowań. Mąż narobił długów , ma fach w którym teraz może
                        spokojnie zarobić sporo pieniędzy więc może się odbić jeśli się weźmie za
                        robotę. Jeśli. U niej z tym gorzej ale się wzięła za robotę.
                        Mąż najpierw wyprowadził się z mieszkania, postanawiając, że zostawi
                        mieszkanie dzieciom i zonie jako ich opiekunce. Tak było ustalone. Ale szybko
                        mu przeszło i ewidentnie wprowadza się z powrotem pod pozorem wymiany mebli w
                        pokoju, Jej dajac opcję, że albo zostanie na jego warunkach albo wyp... .
                        Przeszukuje jej rzeczy podczas nieobecności by znaleźć "haki", kontroluje
                        wydatki i to gdzie przebywa itd. Sam stwierdził, że on przeciez nie da rady
                        zajmowac się dziećmi i równocześnie zarabiać, ale nie widzi nic niewłaściwego w
                        tym, że ona ma robić wszystko w domu, zajmowac się dziećmi i zarazem zarabiać co
                        najmniej tyle co on. To w sumie nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że jego zdrady
                        nic nie znaczą a jej zdrada jest zbrodnią..
                        Jej powoli otwieraja się oczy, że tak łatwo rozstać się nie będzie, ale ciągle
                        jest ogromnie naiwna w jego temacie i daje sobą manipulować.
                        Chyba faktycznie to jeszcze musi "dojrzeć". Tylko dzieci mi żal.. bo rodzice
                        skupieni na własnych rozgrywkach nie wiedzą co im czynią. uncertain
Pełna wersja