Rozwód z orzekaniem o winie

11.09.08, 21:34
Czy ktoś z Was przeszedł rozwód z orzekaniem o winie? Ja jestem na
samym początku drogi i ciekawa jestem ile to trwa? Czy da się to
przetrwać? Nasłuchałam się od swojego prawnika o prawdzie życiowej i
sądowej, które nie zawsze idą w parze, itd. Napiszcie jak to było w
Waszym przypadku i podnieście mnie na duchu smile
    • sauber1 Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 00:31
      Ja taki pozew złożyłem w 2006 roku i myślę, że jak nie w tym, to już w przyszłym
      mogę spodziewać się zakończenia, a jaki finał będzie nie wiem, to tak jak w
      lotto na chybił trafił, choć co do wniesionego pozwu mam argumenty i dowodów
      niezliczoną ilość ale wiadomo, życie jedno, a decyzję sądu różne. W sumie szkoda
      dzieci, nawet dachu nad głową już nie mają, w życie wchodzą z gołą dupą, choć
      nie musiały, ale taki jest efekt chciejstwa. Taka standardowa bajka o rybaku ...
      , bardzo przykre...
    • a.b1 Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 10:46
      ja jaestem po rozwodzie z orzeczeniem winy byłego męża
      odbyło się na jednej sprawie, miałam mocne dowody, dobrego świadka,
      byłam bez adwokata, no i ex swoją postawą, zachowaniem.....ba nawet
      ubraniem mi pomógł
      musisz się jednak liczyć, że twój jeszcze mąż będzie walczył
      a niestety adwokat ma racje, że są dwie prawdy, dobitnym przykładem
      są zawsze sądy rodzinne
      Sama musisz podjąść decyzje jak rozwód ma przebiegac
      aaaaaaaa.....zrobiłam załozenie, ze masz mocne srgumenty za rozwodem
      z orzekaniem winy, a nie jesteś pieniaczką, która chce za wszelką
      cene dopiec jeszcze mężowi
    • mwhite nie warto! 12.09.08, 11:41
      jestem przy końcu drogi przed którą stoisz...
      gdybym teraz przed nią stała, chyba poszłabym "na skróty" byle iść
      do przodu a nie babrać się w tym g..nie..

      po ponad roku rozwodzenia moje wnioski:
      -Sąd to człowiek a nie instytucja jak myśli większość. Skoro to
      człowiek Cię ocenia, to wiele "ludzkich czynników" ma wpływ na wyrok
      a nie tylko litera prawa
      -Tu gdzie zaczyna się wojna, kończy się prawda!!!
      rozwód jest wojną...
      -sąd to idealne miejce do manipulacji
      -każdy dowód można odpowiednio podważyć
      -przebieg rozwodu zależy od ludzi: mąż, żona i Sędzia działający w
      oparciu o prawo i swoje życiowe doświadczenia itp.
      -znajomości między adwokatami a sędziami nie są bez wpływu na
      przebieg rozprawy..
      -nerwowym nie polecam porywu na walkę w Sądziesmile


      Wszystkie powyższe stwierdzenia są generowane na podstawie moich
      osobistych przeżyć i subiektywnego spojrzenia na rzeczywistość
      sądową.
    • marek_gazeta Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 12:07
      Po co Ci to? Liczysz na alimenty na siebie od jeszcze męża? Nie udało Ci się małżeństwo, rozwiedź się polubownie, jak najprędzej, a potem układaj sobie życie na nowo.
      • timi_i_aga Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 12:23
        I faceci tak właśnie myślą. Ze jak rozwód z winą męża to odrazu alimenty na żonę.
        Może niektóre tak robią, ale np akurat mi chodziło o zabezpieczenie w
        przyszłości żeby to on nie mógł ode mnie żądać na siebie alimentów.
        • marek_gazeta Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 12:37
          > I faceci tak właśnie myślą.

          Nie wiem, nie znam się na facetach.
    • timi_i_aga Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 12:20
      Złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie prawie pół roku temu, teraz czeka
      mnie apelacja bo wogóle rozwodu nie dostałamsad i to potrwa zapewne kolejne pół
      roku...
      Ale napewno wybrałabym ten krok jeszcze raz mimo że faktycznie to jest babranie
      się w gó....nie.
      Niestety.
      • margery Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 22:32
        Dlaczego nie dostałaś rozwodu??pozdrawiam
        • timi_i_aga Re: Rozwód z orzekaniem o winie 15.09.08, 09:30
          Nie dostałam bo wg sędziny za szybko złożyłam pozew.. Po ucieczce z domu z
          dzieckiem w środku nocy minęło 2 tygodnie do złożenia pozwu + miesiąc do
          pierwszej sprawy. Ostatnia sprawa była po 3 miesiącach od złożenia pozwu i nadal
          podtrzymywałam swoje powództwo i nic. Za szybko.
          Usłyszałam na odczytaniu wyroku "że może za dwa lata ktoś mi ten rozwód da"...
          Teraz czekam na uzasadnienie wyroku i działam dalej. Tym razem sie uda!!!
    • der1974 Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 22:47
      Prawda życiowa i sądowa nie idą w parze. Jeśli tylko ambicje mają
      decydować o orzekaniu o winie to osobiście odradzam taki proces. Ale
      jeśli ważne są alimenty albo podział majątku to i owszem warto się
      procesować.
      • akacjax Re: Rozwód z orzekaniem o winie 12.09.08, 23:52
        Czasem przyczyną jest nagły nawrót "miłości" drugiej strony. I nagle nie chcą
        dać zgody na rozwód. I nie ma wyjścia i trzeba dowody zbierać i orzekać.

        O zasadności orzekania winy już tu wiele było. A przeciez sąd ma obowiązek
        orzekać winę i odstąpić od tego może tylko przy zgodzie obu stron.
        Innymi słowy-orzekanie było pierwsze. wink

        • ta Re: Rozwód z orzekaniem o winie 13.09.08, 00:23
          Niepotrzebna jest "zgoda na rozwód" któregoś z partnerów. To sąd orzeka o
          rozwiązaniu małżeństwa przez rozwód znajdując ku temu przesłanki prawne (
          całkowity rozpad więzi ). Częste pohukiwanie " a ja nie dam ci rozwodu" jest
          tylko próbą zastraszenia małżonka i skłonienie go do wycofania się z decyzji
          odejścia. To nie małżonkowie "dają sobie rozwód".
          Jeżeli jeden z małżonków stoi twardo na stanowisku, że nie widzi możliwości
          bycia razem, to uporczywe upieranie się drugiego przy tym że kocha małżonka na
          nic się nie zda. Oczywistym bowiem dla wszystkich jest fakt, że do bycia razem i
          spełniania wszystkich obowiązków małżeńskich nikogo przymusić nie można. Sąd nie
          może swoimi decyzjami utrzymywać fikcji.
          Ta_
          • takasoobie Re: Rozwód z orzekaniem o winie 13.09.08, 02:26
            Dziewięć lat temu rozwód z orzeczeniem winy ex wydawał mi się aktem
            absolutnej sprawiedliwości, a dla mnie przepustką do szczęścia. Nie
            wyobrażałam sobie, że może być inaczej.Chciałam go udupić, skazac na
            samotnośc, bo która rozsądna kobieta zwiąże się z takim facetem!!!
            Uzyskałam go, owszem, od razu, bo ex miał wyrok za fizyczne i
            psychiczne znęcanie się,oczywiście nademną. I co? Ano nic. Emocje
            opadły już dawno, o alimenty dla siebie exa nie ścigałam. To
            orzecznie o winie nic, ale to absolutnie nic nie zmieniło w tym, co
            wydarzyło się przez te dziewięc lat po. Ex ma drugą żonę, dziecko.
            Nie udupiłam go więc w żaden sposób, nie jest samotny, raczej
            szczęsliwy.Udupiłam raczej siebie, bo straciłam rok, cenny rok ze
            swojego zycia, żeby walczyć z czymś/ kimś, co teraz dla mnie jest
            tak dalekie i obojętne. Więc ja mówie nie warto walczyć za wszelką
            cenę o orzecznie winy. Warto sie rozstać,jeżeli związek jest
            wypalony.
            • akacjax do takasobie 13.09.08, 07:38
              Jeżeli intencją orzekania jest ukaranie-ex-to tak się kończy. Pamiętaj, że wtedy
              byłaś w innym stanie psychicznym i może gdybyś tego nie zrobiła miałabyś do
              siebie żal-zwłaszcza widząc ex żonatego-może, że nie zadbałaś o ostrzeżenie dla
              przyszłej żony?

              A może nadal żyjesz tamtym życiem skoro ciagle rozpamietujesz stratę tamtego
              czasu, zamiast cieszyć się czasem odzyskanym?
            • tricolour Sama jesteś sobie winna... 13.09.08, 10:53
              .... skoro za akt absolutnej sprawiedliwości uważasz udupienie i skazanie na
              samotność. Sprawiedliwością miało być orzekanie winy za rozpad małżeństwa - by
              było jasne kto jest winny i co wyczyniał.

              Nieudaną zemstą wymierzyłaś sprawiedliwość samej sobie. Nie jest więc prawdą, że
              orzekanie winy nic nie zmieniło - pozostał w Tobie ból i poczucie straty przez lata.
          • akacjax Re: Rozwód z orzekaniem o winie 13.09.08, 07:32
            Jeżeli pozwany(a) stwierdzi, że dalej kocha-czyli nie ma przesłanek
            rozwodowych(co w skrócie ujęłam-nie daje rozwodu-czyli zgody na rozwód bez
            orzekania winy)-to jedynym wyjściem, jest wystąpienie z orzekaniem winy.
            Gdy nie znane jest miejsce pobytu, to też rozwód przeprowadza się z orzekaniem
            winy i wyznaczaniem kuratora reprezentującego pozwanego.
          • timi_i_aga Re: Rozwód z orzekaniem o winie 15.09.08, 09:33
            A mi sie wydaje że w moim przypadku tak było. Uporczywie stałam przy tym, że to
            koniec naszego małżeństwa i że chce tego rozwodu... a on bez przerwy mówił że on
            nie chce...i co?? nie ma całkowitego rozpadu więzi wg sędziny.... Przykre to ale
            prawdziwe...
    • tricolour Zależy co jest w życiu ważne... 13.09.08, 10:56
      ... i dla jednych ważne jest szybkie osiąganie celu. Wtedy droga na skróty jest
      kusząca, a rozwód szybki jak numerek w bramie.

      Dla innych ważna jest jakość osiągania celu, a wtedy orzekanie winy może mieć
      głęboki sens.
      • sbelatka Tri 13.09.08, 11:35
        dawno sie nie odzywałes - i juz udalo mi sie zapomniec, ze jak cos
        powiesz.. to roztropnie..........
        • takasoobie akacja i tri 14.09.08, 00:01
          Zbyt szybko i pochopnie wyciagacie wnioski. We mnie nie ma żadnego
          bólu ani rozpamietywania przeszłości. Napisłam tylko o tym , jakie
          emocje wtedy mną kierowały i uważam, że szkoda było tej energii,
          emocji, czasu tylko po to, żeby mieć papierek, że ja byłam cacy a
          mój ex to bee. Ja większość emocji rozwodowych mam za sobą.
          Większość podkreslam, bo nadal jestem matką córki exa, więc mimo
          wszystko przszłość musi wracać. Ale po dziewięciu latach od rozwodu
          kogo tak naprawdę obchodzi kto zawinił? Czy obchodzi to mojego
          obecnego przyjaciela? Dla niego jest wazne to co jest teraz, a nie
          to co się wydarzyło w moim małżenstwie. Tak samo jak żona mojego exa
          ma to w dupie, że to on był winien, skoro zdecydowała się z nim na
          dziecko. Więc czy warto było? Nie, choc wtedy wydawało mi się to
          celem i życiową misją. Teraz mam to mówiąc dosadnie, w dooopie.
          • tricolour Nie ma problemu... 14.09.08, 00:44
            ... ludzie są różni. Twoim zdaniem orzekanie winy miało sens, ale ten sens z
            latami straciło, a zdaniem innych ma sens przez cały czas.
            • pc_maniac Re: Nie ma problemu... 15.09.08, 02:01
              Moja była wystąpiła o wyrok bez orzekania o winie.
              Ja powiedziałem veto - jak to kurcze blade, dała nogę z kochankiem, oskubali
              mnie do suchej nitki i jeszcze mam dać bez orzekania o winie?
              A wała.
              No i tak sprawa ciągnęła się przez półtora roku. Przy czym była żona stawiła się
              jedynie na 2 pierwsze rozprawy. Na pozostałych albo nie stawiała się, bo miała
              zaświadczenia, że stawić się nie może, albo stawiała się jedynie jej adwokatka.

              Po półtora roku machnąłem ręką. A kij jej w ucho, niech sobie idzie w cholerę
              bez orzekania o winie.
              I co się dowiedziałem od adwokata byłej, żona miała przygotowaną zagrywkę, by
              wycofać sprawę w ogóle gdyby miało dojść do orzeczenia z jej winy. Ponieważ to
              ona zakładała sprawę, miała prawo ją wycofać.

              Teraz cieszę się, że sobie odpuściłem i jestem już poza tym wszystkim.

              Ale czy na pewno poza? Nie, co jakiś czas wraca żal za zerwanym kontaktem z
              córką, którego zapewne nie da się odbudować, zbyt dużo czasu upłynęło zanim
              trafiłem na ślad córki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja