inspiracja1
13.09.08, 12:12
juz trzeci miesiac po rozwodzie. jeszcze nie udalo mu sie zaplacic alimentow.
jak powiedzialam, ze dam sprawe do komornika to uzywal okreslen 'dojenie do
konca zycia' 'ma mozliwosc sie kykpic' 'te pieniadze daja mu wolnosc' ...
a podobno tak bardzo kocha corke i tak za nia teskni.
mieszka w uk.
przyjezdza za dwa dni bo podobno szuka pracy blizej rodziny.
ma ograniczone prawa (bez problemu sie na to zgodzil) do "współdecydowania o
istotnych sprawach związanych z wykształeceniem, wychowaniem i leczeniem
dziecka". Tyle w wyroku mimo iż w pozwie dokładnie określiłam jak widzę jego
spotkania z dzieckiem.
Powiedzcie mi prosze co to tak naprawde oznacza w praktyce. Co on może? Może
ja zabrać na kilka dni?
Jestem przerażona bo dogadywaliśmy się dość dobrze do momentu kiedy
'postraszylam' go komornikiem. Teraz jest pelen nienawisci. Jest nieprzewidywalny.
A ja chciałabym mieć jasność co prawnie jemu przysługuje.
Myslałam, że to właśnie będzie w wyroku a jak widać to dużo dowolność
interpretacji. Kodeks też czytała ale nie mam jasnej odpowiedzi.
Prosze o pomoc.