serek.m
14.09.08, 13:45
Proszę Was o pomoc w mojej sprawie. Mam 35 lat i taką sytuację:
Kiedyś poznałem wspaniałą wydawało mi się dziewczynę, nie wiem czy
to miłość czy zauroczenie ale doszło do małżeństwa. I wszystko
zaczeło się psuć. Nie mogliśmy się porozumieć, coraz większe
nieporozumienia, kłótnie, brak rozmów. Oczywiście nie byłem bez win,
nie to żebym Ją zdradzał nigdy nie miałem innej kobiety, ale
beznadziejna sytuacja w pracy, nerwy w domu spowodowały że coraz
częściej sięgałem niestety po alkohol, zabawy przez sms, kłamstwa.
Kiedyś po 10 latach małżeństwa żona stwierdziła że ma dosyś i kazała
mi się wyprowadzić. Obecnie mieszkamy od 2 lat osobno, płacę
miesięcznie na utrzymanie córki, staram się mieć z Nią dobty
kontakt. Żona zażądała rozwodu o który ja mam wnieść z mojej winy,
ponieważ Ona nie czuje się winna i mam to zrobić ja. Wiem że trzeba
tą sytuację rozwiązać do końca, ale nie mam pojęcia jak to zrobić.
Nie wiem czy chodzi jej o alimenty na siebie czy nie ale płacąc
obecnie 500 zł na dziecko nie będę przy moich dochodach mógł płacić
więcej, sam nie mam ochoty też na sprawę w której wywlekane będą
brudy i jest bardzo kosztowna bo to ja będę musiał zapłacić za
wszystko. Co mi radzicie, proszę o kilka rad, każda pomoc mile
widziana.