Historyjka porozwodowa

16.09.08, 02:08
..z exem w tle.
Otoz: rozwiedlismy sie w maju po 24 latach malzenstwa, mamy 40-costam oboje.
Cala sprawe przeprowadzilam ja, ex wszystko podpisal i bylo po klopocie (nie
mieszkamy w Polsce, tutaj jest latwiej). Dlaczego? ksiazke by napisac a krotko
bo juz wreszcie udalo mi sie wyzwolic i jestem pewna ze go nie kocham i nie
chce byc jego zona wraz ze wszystkim co to okreslenie niesie. Ex, ucieszony
pojechal na 3 tygodnie do ojczyzny w celu... no... pofologowania sobie, w
koncu niedlugo by zasechl na amen :o) Zalapal jakies tam towary, i mlodsze ode
mnie i ladniejsze i... zaniemogl, nie dal rady, wysiadl (sorry ale diabelski
chichot ciagle jeszcze wzbiera we mnie na sama mysl :o)). Moze powinnam dodac
ze cale te 24 lata zabiegal o tego typu sytuacje, wykorzystujac je mniej lub
bardziej doglebnie (!!!). Wrocil... przekonany ze niepowodzenie bylo
spowodowane tym ze to nie bylam ja, przyzwyczail sie, tak mu pasowalo a tamto
mimo calego uroku, obce bylo, nie takie w dotyku czy w zapachu (!!). I z tego
wniosku narodzil sie wlasciwie otwarty podryw exiej czyli mnie. Ze wzgledu na
mala corke widujemy sie codziennie, no i teraz mam obiadek pod nosem jak
wracam z pracy, musze odmawiac jak proponuje ze to smieci wyniesie to cos
naprawi w domu itp. Moje uczucia do niego sa takie same jak przedtem, nie da
sie zapomniec kim on tak naprawde jest. Moje pytanie do Was (jak sie juz
przestaniecie smiac): co ja mam z tym zrobic? zezwolic na takie zachowania,
zabronic, unikac go (to troche trudne). Ja nie mam nikogo i nie mysle zeby sie
ktos trafil ale on niestety wyladowal w dosc duzej grupie facetow z ktorymi za
Boga sie nie zwiaze ze wzgledu na brak tzw. chemii.
Dzieki :o)
    • tricolour Zabronić nie możesz... 16.09.08, 08:47
      ... choć właściwie możesz tylko co to da? Przecież nie zakleisz mu ust, by nie
      proponował wyniesienia śmieci. Gdy ugotuje obiad, to będzie ugotowany, a Ty
      możesz co najwyżej nie zjeść.

      Codzienne wizyty ojca uważam za niepotrzebne i szkodliwe dla wszystkich: dziecko
      może mieć wrażenie, że nic sie nie stało, facet może mieć nadzieje na Ciebie, a
      Ty jesteś sfrustrowana nieustanną obecnością exa.

      Mówiąc inaczej "ze względu na małą córkę" szkodzicie sobie wszyscy.
      • chalsia Re: Zabronić nie możesz... 16.09.08, 09:10
        > Codzienne wizyty ojca uważam za niepotrzebne i szkodliwe dla
        wszystkich: dzieck
        > o
        > może mieć wrażenie, że nic sie nie stało, facet może mieć
        nadzieje na Ciebie, a
        > Ty jesteś sfrustrowana nieustanną obecnością exa.
        >

        zgadzam sie z Tri.
      • cynta Re: Zabronić nie możesz... 16.09.08, 15:59
        Moze powinnam byla uscislic ze widywanie codzienne corki ma zwiazek
        z ogolnymi zasadami rozwodow w panstwie w ktorym zyjemy. Tutaj
        dorosli moga sie rozwodzic ile im sie podoba ale jezeli sa w zwiazku
        dzieci to sad dba wlasciwie tylko o ich dobro. A tak nazywa nie
        naruszone uklady z rodzicami, czyli jezeli tata wozil na pilke
        nozna, to ma dalej wozic, jak mama zabierala na plywalnie to ma to
        samo nadal robic. A dziecku nalezy powiedziec ze owszem rodzice juz
        sie nie kochaja i nie chca mieszkac razem ale dla dziecka to ma nic
        nie zmienic. W mysl tej zasady moj ex odbiera mala ze szkoly i
        zajmuje sie nia do mojego powrotu z pracy czyli od +- 15:30 do 18.
        Poki on moze ja odbierac bedzie to robil, jezeli nie bedzie mogl w
        przyszlosci bedzie musial placic za opiekunke (teraz nie placi
        alimentow). To byl jedyny uklad w ktorym ja nie mialam wrazenia ze
        odbieram ojca dziecku i w jakis sposob uratowalam wlasna skore...
        choc to moze sie jeszcze okazac nieprawda, jak on ciagle bedzie w
        okol mnie, nadskakujac i zapraszajac mnie na kawe do siebie to ja i
        tak wysiade.... Chcialam mu "zabronic" nazwijmy to dodatkowych
        zachowan to mi powiedzial: "Nie zabieraj mi chociaz tego.." Czy ja
        jestem ugotowana na zycie??????
        • tricolour Niezłe pytanie... 16.09.08, 16:04
          ... "Czy ja jestem ugotowana na zycie??????"

          skoro dla dziecka ma nic się nie zmienić, to po co rozwód? Skoro mąż przebywa
          kiedy chce i kiedy musi (dla dziecka), gotuje obiadki i jeszcze Cię podrywa...

          ... to weźcie się w końcu rozwiedźcie, a nie udawajcie.
          • cynta Re: Niezłe pytanie... 16.09.08, 16:33
            No, no, powolutku... JA nie chce byc jego zona, JA nie chce zeby on
            mnie podrywal, JA sie w tym tez jakos licze nie???
            To jest nieprzewidziany efekt, mial isc w tango, nalapac tych mlodek
            co to tak bardzo sie za nimi slinil cale zycie i... zajebac sie na
            amen (chyba mnie nie skasuja za wyrazanie sie? :o)
            Poza tym... uwazasz ze na tym wlasnie polega zwiazek 2 ludzi: na
            gotowaniu obiadkow i zarywaniu (jedynej osoby, o ktorej myslisz ze
            ci z nia wyjdzie???)
            • chalsia Re: Niezłe pytanie... 16.09.08, 17:29
              > No, no, powolutku... JA nie chce byc jego zona, JA nie chce zeby
              on
              > mnie podrywal, JA sie w tym tez jakos licze nie???
              > To jest nieprzewidziany efekt, mial isc w tango, nalapac tych
              mlodek
              > co to tak bardzo sie za nimi slinil cale zycie i... zajebac sie
              na
              > amen (chyba mnie nie skasuja za wyrazanie sie? :o)
              > Poza tym... uwazasz ze na tym wlasnie polega zwiazek 2 ludzi: na
              > gotowaniu obiadkow i zarywaniu (jedynej osoby, o ktorej myslisz
              ze
              > ci z nia wyjdzie???)


              bosssski tekst smile))))
              • cynta Re: Niezłe pytanie... 16.09.08, 19:58
                Dzieki.. :o)) czasem mi taki wyjdzie....
                • to.ja.kas Re: Niezłe pytanie... 16.09.08, 21:59
                  Kobieto pisz tu czesciej i zdawaj relację...to już mój ulubiony
                  wątek smile))))
            • tricolour No to tragedia... 16.09.08, 17:47
              ... jesteś po rozwodzie i nie chcesz faceta, nie chcesz być podrywana, nie
              chcesz obiadków, wyrzucania śmieci itp a jednocześnie dla dobra dziecka musisz
              tolerować codzienne wizyty exa i jeszcze usprawiedliwiasz to systemem kraju, w
              którym żyjesz.

              I co dalej?

              smile
              • cynta Re: No to tragedia... 16.09.08, 19:56
                No wlasnie, co dalej? ale zeby zaraz to byla tragedia??? o wiekszych
                tragediach tu czytam.... Z dzieckiem jest tak jak jest, ona jest
                zadowolona, moge ta reszte ukrocic i o to sie tutaj pytalam. Czy
                jedynym rozwiazaniem jest czekac az ktos z nas sie na kogos
                zalapie?, to prawdopodobnie rozwiaze problem, a jak nikt sie na
                nikogo nie zalapie (szanse sa mizerniutkie)?
                I co z tego ze tak uzasadniam?? przynajmniej sie dobrze czuje ze
                dziecku krzywdy nie robie...
                • ravny Re: No to tragedia... 16.09.08, 20:30
                  > jedynym rozwiazaniem jest czekac az ktos z nas sie na kogos
                  > zalapie?,

                  ale w czym masz problem? w tym żeby powiedzieć byłemu mężowi, że tych tamtych i
                  jeszcze tamtych jego zachowań nie chcesz w twoim domu, bo rozstałaś się z nim
                  nieodwołalnie i nie chcesz z nim kontynuacji rodzinnej wspólnoty?

                  bo nie bardzo wiadomo czego Ty sama właściwie chcesz.

                  bawią Cię jego umizgi-to zostaw jak jest, męczą cię - to je ukróć. a jak się
                  będzie czuło dziecko gdy po tym prawie-powrocie rodziców jedno z was kogoś
                  pozna- to sama sobie odpowiedz bo znasz sytuację, czy nie odczuje rozwodu po raz
                  drugi.
    • zuza145 Re: Historyjka porozwodowa 16.09.08, 08:49
      noooooooooooo- rób swoje- czyli nic.
      Chroń swoje granice- a resztę olewaj.
      Zachłysnął się biedak wolnością czy jak? Jak mój.

      Nic nie rób- bo chyba nic nie ma do zrobienia. Moim zdaniem- nie
      musisz robić nic. Się zobaczy. Kontakt z dzieckiem ma- a to ważne- a
      reszta? Brak reakcji to też podobno reakcja- i kto wie czy czasami
      nie najlepsza.
      Pozdrawiam.
    • nangaparbat3 Re: Historyjka porozwodowa 16.09.08, 09:16
      Byłoby to wszystko bardzo smieszne gdyby nie fakt, ze koniec końcow zapłacic
      moze mała córka.
      Spróbowałabym pogadac na maxa szczerze.
      I troche smutno mi się zrobiło, ze on tak bez szans.
      • pc_maniac Re: Historyjka porozwodowa 16.09.08, 09:31
        nangaparbat3 napisała:

        > Byłoby to wszystko bardzo smieszne gdyby nie fakt, ze koniec końcow zapłacic
        > moze mała córka.

        W rozwodach zawsze najwięcej płacą dzieci. Bez względu na to jak będzie on wyglądał.
        Zawsze rozwód to zmiana dotychczasowej sytuacji, a dziecko najczęściej nie
        rozumie co się stało (no chyba, że jest na tyle dorosłe, że już samo łyknęło
        dorosłego życia).

        A jak się dalej to potoczy zależy wyłącznie od Ciebie i tego jak Ty
        zadecydujesz. To Ty teraz jesteś panią własnego losu.
        • nangaparbat3 Re: Historyjka porozwodowa 16.09.08, 09:44
          pc_maniac napisał:
          >
          > A jak się dalej to potoczy zależy wyłącznie od Ciebie i tego jak Ty
          > zadecydujesz. To Ty teraz jesteś panią własnego losu.

          Bzdury.
          Nikt nie jest panem własnego losu - w kazdym razie nie w tym znaczeniu, ze
          sprawy POTOCZĄ sie tak, jakbysmy sobie wyobrazali, pragnęli.
          Na PP jest na ten temat ciekawa dyskusja (watek Julki).
          • to.ja.kas Re: Historyjka porozwodowa 16.09.08, 16:13
            A mnie wątek rozbawił smile
            Wszystko zalezy w jakich relacjach jestescie i na ile Ci przeszkadza
            zabieganie o Ciebie.
            Jak nie bedziesz reagować moze mu się znudzi i znajdzie taka co
            zapach i gładź skóry bedzie miec odpowiednia???smile))

            No proszę są i takie problemy smile))))
    • cynta Dla tych co lubia ten watek, troche pieprzu? 17.09.08, 20:24
      A propos sypiania z nie-kochanymi partnerami (watek bambi), myslicie
      ze mozna sypiac z nie-kochanym exem?? Jak sie naprasza a samemu tez
      juz jest sie zdesperowana w tym wzgledzie???? ( to tez jest
      nieprzewidziana konsekwencja rozwodu) Czy to jest niemoralne w\g
      Was? Tak teoretycznie oczywiscie... :o)))
      • panda_zielona Re: Dla tych co lubia ten watek, troche pieprzu? 17.09.08, 20:40
        Jak się naprasza,a samemu jest się zdesperowanym to proponuję dwa
        szybkie,trzy prędkie i można zobaczyć i exa w barwniejszym
        odcieniu wink
      • nangaparbat3 Re: Dla tych co lubia ten watek, troche pieprzu? 17.09.08, 20:57
        Jak sie ma ochotę i zadnych zobowiazań wobec innych osób (tzn. Ty zadnych i Ex
        żadnych) - nie widzę powodow do niepokoju, w kazdym razie moralnegowink
        • zmienilamnicka Re: Dla tych co lubia ten watek, troche pieprzu? 17.09.08, 22:17
          Proponuję umowę z exem :

          seksimy się do woli ale obiad sobie robię sama i od moich śmieci też się odczep
          wink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja