spotkania z dzieckiem

20.09.08, 11:57
Mam problem i proszę o pomoc , bo nie wiem jak mam się zachować.
Otóż mój jeszcze mąż (nie mamy ustalonych jeszcze widzeń sądownie z
dzieckiem, jestem po 1 sprawie) zabiera sobie dziecko kiedy chce i
kiedy jemu pasuje nie uzgadniając tego wczesniej ze mną. Dzwoni i
mówi że jedzie po dziecko - a ja pedem do domu przyszykowac malego!
Pisałam mu już że takie jego zachowanie burzy spokój mój i dziecka -
i nic. Od jakiegoś czasu bierze malego tylko w soboty i w niedziele
i to nie zawsze. Teraz np. czekam bo nie wiem czy zadzwoni czy nie
mały idzie spac wstanie ok 15 . Jak mu nie dam dziecka to bedzie
afera. A nie chce mu dac bo jak go wezmie o np 17 to juz mi go nie
przywiezie! Maly ma 1,5 roku i tylko raz spal z ojcem, pozatym
ojciec jest nieodpowiedzalny.Moim zdaniem gdyby mu zalezalo na
dziecku po tygodniu niewidzenia sie z nim to by byl juz o 8 rano! On
mi sie tlumaczy że ktos musi zarabiać! Ale nie rozumiem tego bo
cholera gdybym ja nie miala tydzien dziecka to bym se żyły wypruła
by być jak najwczesniej . Doradzcie mi coś co mam mu powiedzieć , bo
już sama nie wiem.
    • kaja-p Re: spotkania z dzieckiem 20.09.08, 12:02
      moja sytuacja była bardzo podobna do Twojej tylko z tą różnicą, że
      mały starszy (4latka), męczyłam się z tym wszystkim trochę, nie
      powiem, że było łatwo, ale w końcu postanowiłam że i ja zacznę
      stawiać warunki, wynikiem tego wszystkiego jest to, że ojciec
      przyjeżdża do małego co środę od 15 do ok. 20, no i co drugi weekend
      mały jest z nim, chyba że np. pracuje to wczesniej mnie o tym
      informuje, i uzgadnia w końcu ze mną zasady widzeń i spotkań z
      małym.
    • anula36 Re: spotkania z dzieckiem 20.09.08, 12:03
      ustalic sadownie i trzymac sie tego,kierujac sie glownie dobrem dziecka,a nie wzajemnymi animozjami.
    • chalsia Re: spotkania z dzieckiem 20.09.08, 13:51
      > Pisałam mu już że takie jego zachowanie burzy spokój mój i
      dziecka -

      jak najbardziej

      > mały idzie spac wstanie ok 15 . Jak mu nie dam dziecka to bedzie
      > afera. A nie chce mu dac bo jak go wezmie o np 17 to juz mi go
      nie
      > przywiezie! Maly ma 1,5 roku i tylko raz spal z ojcem,

      zgadzam się z Tobą. Dziecko to nie paczka do odebrania.
      Zrobi aferę? A niech robi. Nie wpuszczaj do domu i tyle, rozmawiaj
      przez domofon czy telefon.
      Napisz mu mail z info jak uważasz, że powinno to być rozwiązane
      (nie jestes ani dziecko na zawołanie "już jadę"), jesli nie będzie
      chciał tego respektowac, to nie dawaj dziecka w sytuacjach jak
      teraz opisana przez Ciebie (nie musicie czekac na łaskawcę na
      standbaju cały dzień). Jak mu sie nie podoba - niech złoży do sądu
      o ustalenie kontaktów.
      • zalamana29 Re: jeszcze jedno pytanko 20.09.08, 14:08
        Wiecie co normalnie padam z nóg - nie zadzwonił! i już pewnie nie
        zadzwoni.
        Mam jeszcze jedno pytanie . Po rozwodzie kiedy sąd ustali kontakty
        ojca z dzieckiem np. soboty i niedziele 8 :00 - 18:00 .
        Co w sytuacji kiedy np. szanowny ex przyjedzie o np 8:30 a ja np.
        bede w pracy albo pojade juz z malym gdzieś?
        I drugie pytanie co w sytuacji kiedy nie przyjedzie on po dziecko
        tylko np. babcia albo (zgrozo) jego "koleżanka". Jak wtedy sie
        zachować?
        • chalsia Re: jeszcze jedno pytanko 20.09.08, 18:58
          > Mam jeszcze jedno pytanie . Po rozwodzie kiedy sąd ustali
          kontakty
          > ojca z dzieckiem np. soboty i niedziele 8 :00 - 18:00 .
          > Co w sytuacji kiedy np. szanowny ex przyjedzie o np 8:30 a ja np.
          > bede w pracy albo pojade juz z malym gdzieś?

          Ty masz umozliwić ojcu zabranie dziecka w tych godzinach, nie wazne
          czy będziesz w domu czy pracy. I dziecko ma być tam, skąd ojciec,
          zgodnie z wyrokiem sądu, ma je odebrać. Jednak nie oznacza to, ze
          między 8 a 18 masz czekać kołkiem na niego. Jesli bez powiadomienia
          nie stawi się wciągu np. pól godziny (zalezy od odległosci - na
          zdrowy rozum) od wyznaczonej godziny, to potem możesz robić co
          chcesz.

          > I drugie pytanie co w sytuacji kiedy nie przyjedzie on po dziecko
          > tylko np. babcia albo (zgrozo) jego "koleżanka". Jak wtedy sie
          > zachować?

          Nie masz obowiązku "wydać" dziecka komukolwiek innemu niż jego ojcu.
          • rene15 Re: jeszcze jedno pytanko 20.09.08, 23:28
            A co jeśli w wyroku nie mam informacji skąd ojciec ma zabrać
            dziecko?.
            Rozumiem, że wtedy nie muszę być z dziecmi w domu. Ex ma ustalone
            kontakty, ale realizuje jakieś 20% i nie powiadamia mnie, że nie
            przyjedzie.
            • chalsia Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 10:56
              > A co jeśli w wyroku nie mam informacji skąd ojciec ma zabrać
              > dziecko?.
              > Rozumiem, że wtedy nie muszę być z dziecmi w domu.

              nie musisz być w domu w takim razie - czyli odebranie dziecka tam,
              gdzie ustalicie.

              > kontakty, ale realizuje jakieś 20% i nie powiadamia mnie, że nie
              > przyjedzie.

              no cóż, buc (jak wielu) i tyle. W takim razie obowiązuje Cie
              tzw. "kwadrans akademicki" i juz.
              • manderla Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 11:08
                chalsia napisała:

                > > W takim razie obowiązuje Cie tzw. "kwadrans akademicki" i juz.


                Skąd taki wniosek (autorytatywny) ?
                • chalsia Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 11:36
                  > > > W takim razie obowiązuje Cie tzw. "kwadrans akademicki" i juz.
                  >
                  >
                  > Skąd taki wniosek (autorytatywny) ?

                  jeśli ojciec ma wyznaczony kontakt z dzieckiem w godzinach np. 10 -
                  18, to nie oznacza, że on ma dowolność wyboru godziny przyjazdu
                  miedzy 10 a 18 (co oznaczałoby, że matka/opiekun i dziecko w tym
                  czasie mają siedzieć w domu w blokach startowych).
                  Sąd jasno to (przynajmniej mi i eksowi) wyjasnił - w wyznaczonych
                  godzinach kontaktów ojciec ma byc dypsozycyjny dla dziecka.
                  Ponadto ustalenie tychże godzin kontaktów oznacza także, że opieke
                  nad dzieckiem w tym czasie przejmuje ojciec - a więc matka zajmuje
                  się swoimi sprawami.
                  Tak więc, jesli ojciec nie stawia się w oznaczonym czasie (plus
                  minus jakieś 30 minut-godzina - zalezna od odległości i środków
                  komunikacji, skontaktowąc się z nim nie można), to matka po
                  pierwsze formalnie przejmuje opieke nad dzieckiem, po drugie
                  realizuje swoje plany (np. wybywa gdzieś).
                  • manderla Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 12:21
                    chalsia napisała:
                    >
                    > jeśli ojciec ma wyznaczony kontakt z dzieckiem w godzinach np. 10 -
                    > 18, to nie oznacza, że on ma dowolność wyboru godziny przyjazdu
                    > miedzy 10 a 18

                    Zgadzam sie. Tylko ten "kwadrans akademicki"... Kwestia umowna. Dla
                    jednych "kwadrans" moze być 0 minut, dla innych 2 godziny. Zaden sąd
                    tego nie reguluje.
                    Jezeli ma byc o 10.00, to ma byc o 10.00, uzględniając ewentualne
                    trudności komunikacyjne jako człowiek rozumny i majacy zdolność
                    przewidywania smile
                    Reszta, to jest kwestia dobrej woli.
                    • chalsia Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 12:31
                      > Zgadzam sie. Tylko ten "kwadrans akademicki"... Kwestia umowna.

                      dlatego napisałam to w cudzysłowiu
                      • manderla Re: jeszcze jedno pytanko 21.09.08, 12:39
                        chalsia napisała:

                        > > Zgadzam sie. Tylko ten "kwadrans akademicki"... Kwestia umowna.
                        dlatego napisałam to w cudzysłowiu.

                        Kurczę, nie zwróciłam uwagi żeś w cudzysłowie to napisałaś smile
                        Taka ze mnie gadzina big_grin
    • burza4 Re: spotkania z dzieckiem 20.09.08, 14:00
      jeśli ci jego żądania nie pasują - to im zwyczajnie nie ulegaj. Po
      co czekasz, czy zadzwoni czy nie? zajmij się swoimi sprawawmi.
      TO ON MA SIĘ DOSTOSOWAĆ do ciebie, a nie odwrotnie.

      zrobi aferę? może ci skoczyć, jak się będzie ciskał - wezwij policję
      i tyle. Jesli nie ma ustalonych kontaktów - nie ma podstaw żeby
      czegokolwiek żądać.
      • lampka_witoszowska Re: ok, ale tatusiowie mają standardowy tekst 20.09.08, 22:29
        "dziecko jest tez moje i mam prawo decydowac o miejscu jego pobytu
        tak samo jak ty"

        i co?
        • chalsia Re: ok, ale tatusiowie mają standardowy tekst 20.09.08, 22:37
          > "dziecko jest tez moje i mam prawo decydowac o miejscu jego
          pobytu
          > tak samo jak ty"
          >
          > i co?
          >

          Nie. Nieograniczona władza rodzicielska obojga rodziców po
          rozwodzie NIE oznacza, że kazdy z rodziców może sobie dowolnie o
          wszystkim decydować. Ta władza to WSPÓŁdecydowanie, a w przypadku
          braku porozumienia miedzy rodzicami sprawę rozstrzyga i decyzję
          podejmuje sąd. Dotyczy to zwłaszcza spraw życiowo ważnych -
          leczenie, kształcenie, paszport, wyjazd za granicę na dłużej.
          Oznacza to równiez, że decyzje w kwestiach spraw codziennych
          dziecka (np. wyjście akurat na basen czy pójście do kina, wyjazd do
          rodziny w czasie weekendu) na bieżąco będzie podejmować ten rodzic,
          z którym dziecko w danym momencie przebywa.
          Jedyna rzecz "wyjęta" z współdecydowania to miejsce zamieszkania
          dziecka - w granicach Polski - o ile sąd ustalił przy kim dziecko
          ma miejsce zamieszkania.
          • lampka_witoszowska Re: ok, ale tatusiowie mają standardowy tekst 20.09.08, 23:08
            czyli przy proponowanym w pozwie ustawieniu spotkań 3 razy w tyg., w
            tym jeden dzien weekendowy, nie mam mozliwości wyjechac z dzieckiem
            na weekend?

            obawiam się, że "dogadanie się" będzie trudne
            • chalsia Re: ok, ale tatusiowie mają standardowy tekst 21.09.08, 10:53
              lampka_witoszowska napisała:

              > czyli przy proponowanym w pozwie ustawieniu spotkań 3 razy w
              tyg., w
              > tym jeden dzien weekendowy, nie mam mozliwości wyjechac z
              dzieckiem
              > na weekend?

              zgadza się - nie możesz. On także nie - tak przy okazji (o ile nie
              będzie olewał spotkań z dzieckiem). Możesz za to, chcąc wyjechać z
              dzieckiem na weekend zaproponować ojcu "zamianę" tzn. Ty jedziesz
              na weekend a on w nastepny weekend ma 2 dni. No ale, jak piszesz,
              może być trudno się dogadać.
              Dlatego też jestem zdecydowaną orędowniczką ustalania kontaktów w
              dni weekendowe na co drugi tydzień.
    • young_and_bored Re: spotkania z dzieckiem 20.09.08, 23:08
      Możesz wyartykułować na kolejnej rozprawie, że w związku z w/w
      sytuacjami zależy Ci na ustaleniu zakresu kontaktów i -
      prawdopodobnie - sąd w takim przypadku zdecyduje się sprecyzować ich
      wymiar w wyroku rozwodowym.
    • agusia75 Re: spotkania z dzieckiem 22.09.08, 11:48
      Jeżeli nie da się dogadać - to niestety takie rzeczy trzeba ustalić
      sądownie. Będzie musiał i koniec w konkretnym terminie. Trudne to
      ale czasem tak trzeba.
      Trzymam kciuki smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja