girri
22.09.08, 13:18
Witam, ciekawa jestem czy ktos ma taki sam problem jak ja z
zajeciami dodatkowymi dla dzieci. Moj eks ma ustalone bardzo
szerokie kontakty z dziecmi, wtorek i czwartek po poludniu i co
drugi week end z piatkowym popoludniem wlacznie. Wtedy zwykle
zabiera dzieci do swojej matki (20 km od nas) , bo u niej mieszka i
to ona sie nimi praktycznie zajmuje, ew. jedzie do znajomych gdzie
puszcza im TV. Jest to temat na inny watek, bo robi to glownie mi na
zlosc i mam nadzieje, ze z czasem uda mi sie sadownie ograniczyc ten
czas do jednego popoludnia (na razie trudno mi wykazac ze jego
spedzanie czasu z dziecmi jest symboliczne, a one sa za male zeby w
sadzie opowiadac co robia z tatusiem). W tej chwili moj problem jest
taki, ze ten tryb uniemozliwai mi praktycznie zapisanie ich na
jakiekolwiek zajecia, gdyz on odmawia zawozenia ich na cokolwiek w
swoje dni. W efekcie np. starszy chodzil w zeszlym roku na basen, a
teraz jego poziom ma zajecia we wtorki lub w piatki, czyli odpada.
Chcialam go zapisac na judo, gdyz miewa problemy z agresja i jest b.
ruchliwy, ale... zajecia sa we wtorki i czwartki. On mnie prosil o
pilke nozna, treningi sa wprawdzie w srody, ale co sobota jest mecz
i tak ze wszystkim. Na dodatek mieszkam w malej miejscowosci i np.
basen jest jeden. Nie iwem czy z czyms takim mozna isc do sadu,
chyba to niepowazne? Moja Mama mi radzi, zebym odpuscila i czekala ,
az dzieci beda starsze i same sie tego beda domagac, ale nie jestem
pewna, czy majac np. alternatywe TV + slodycze z Tata beda walczyc o
mozliwosc chodzenia na angielski? A nawet jak znajde zajecia
w "moje" dni to mnie to denerwuje, ze zamiast spedzac z nimi czas i
np. pobawic sie razem bede w moje dni wozila ich od zajec do zajec.
Moze mi cos poradzicie?