krolowazla
23.09.08, 09:13
Nie mieszkają razem od roku. Ona z dzieckiem na drugim krańcu Polski. Ona
złożyła pozew o rozwód bez orzekania winy (wie, że on udowodniłby jej winę),
on na to przystał, bo po co się szarpać, skoro łączy ich tylko kawałek
papieru. Ona mówi dziecku, ze on to wujek. dziecko jest małe, mało rozumie,
kto jest kim. Odległość sprawiła, ze on nie chce mieszać dziecku w głowie.
Ona zarabia 1400 zł /msc, on 1200 zł/msc. Ona chce 600 zł alimentów. On chce
płacić, ale nie tyle. Jak dla niego to za dużo.
Według prawa, gdyby matka wyłozyła drugie tyle to na dziecko szłoby 1200 zł
/msc. bzdura. Jak on ma powiedzieć przed sądem, ze może płacić tylko 350 zł. A
w miarę możliwości finansowych przesyłałby więcej? Nadmienię, ze on akbolutnie
nie chce uchylać się od płacenia.