alimenty - co może ojciec

23.09.08, 09:13
Nie mieszkają razem od roku. Ona z dzieckiem na drugim krańcu Polski. Ona
złożyła pozew o rozwód bez orzekania winy (wie, że on udowodniłby jej winę),
on na to przystał, bo po co się szarpać, skoro łączy ich tylko kawałek
papieru. Ona mówi dziecku, ze on to wujek. dziecko jest małe, mało rozumie,
kto jest kim. Odległość sprawiła, ze on nie chce mieszać dziecku w głowie.
Ona zarabia 1400 zł /msc, on 1200 zł/msc. Ona chce 600 zł alimentów. On chce
płacić, ale nie tyle. Jak dla niego to za dużo.
Według prawa, gdyby matka wyłozyła drugie tyle to na dziecko szłoby 1200 zł
/msc. bzdura. Jak on ma powiedzieć przed sądem, ze może płacić tylko 350 zł. A
w miarę możliwości finansowych przesyłałby więcej? Nadmienię, ze on akbolutnie
nie chce uchylać się od płacenia.
    • tricolour A gdzie proporcje? 23.09.08, 09:19
      Gdyby rodzice partycypowali w połowie, to dziecko miałoby 1200zł, ojciec 600, a
      matka 800.

      Wystarczy normalnie powiedzieć przed sądem, że z 600zł nie da się przeżyć.
    • tricolour I jeszcze jedna sprawa... 23.09.08, 09:29
      ... alimenty zasądza sie od ojca dziecka, a nie od wujka. Warto by ta "ona"
      serio traktowała porządek rzeczy i zdobyła się na odwagę.
      • marek_gazeta Re: I jeszcze jedna sprawa... 23.09.08, 11:49
        Właśnie - od razu zwróciłem na to uwagę - wujek czy tatuś?

        Wujek może co najwyżej przysłać czekoladki. Nie ma żadnego obowiązku płacić na nie swoje dziecko.

        Ciekawe, po co te kombinacje?
        • triss_merigold6 Re: I jeszcze jedna sprawa... 23.09.08, 12:01
          Stawiam, że to wersja pana sprzedana nowej pani. Nowa pani
          tradycyjnie powinna się wzruszyć szlachetnością pana i pazernością
          eksi.
          • krolowazla Re: I jeszcze jedna sprawa... 23.09.08, 12:15
            To nie żadna wersja ,a rzeczywistość. Tak jest faktycznie.
            • pelagaa Re: I jeszcze jedna sprawa... 23.09.08, 14:37
              Gratuluje wyboru pana wink
              Niedlugo bedziemy czytac o tym, ze go utrzymujesz, bo wredna ex
              podwyzsza co roku alimenty. Wszystkiemu winne te wredne exiary wink
              Ja pierdziele, ale ludzie to maja tendencje do komplikowania sobie
              zycia.
    • triss_merigold6 Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 11:38
      Cherie nie wiąż się z mało zarabiającym typem obciążonym alimentami
      to nie będziesz musiała wyliczać ile kosztuje utrzymanie CUDZEGO
      dziecka.
      BTW skoro pani mieszka na drugim końcu Polski to na niej spoczywa
      cała opieka nad dzieckiem ergo pani wkład osobisty w realizowanie
      obowiązku alimentacyjnego jest duuużo wyższy niż pana ergo pan
      powinien to rekompensować kasą na utrzymanie potomstwa.

      BTW2 samotnej matki zazwyczaj nie stać na to, żeby wiązać się z
      typem zarabiającym 1200 zł czy innym bezrobotnym i zadłużonym
      rencistą.
      • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 12:22
        Ile kosztuje utrzymanie dziecka na które mają być płacone alimenty - to ja wiem.
        Nie muszę wyliczać.
        Pani mieszka z rodzicami. Dodam , ze powód dla czego rozpadło się małżeństwo
        jest taki, że Pani do najbliższego hipermarketu miała 20 km i umierała z nudów.
        On sam zrezygnował z kontaktów z córką. Był czas , ze jeździła do niej, ale
        matka, utrudniała mu te kontakty.


        Jeśli ktoś zarabia 1200 zł to źle?? Ja proponuje zamieszkać tu gdzie ja. Tutaj
        2000 zł to bardzo dużooooo.


        Twój post jest przesycony jadem. Twoje - co napiszesz.
        • dziwna_pl Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 12:30
          > Ile kosztuje utrzymanie dziecka na które mają być płacone
          alimenty - to ja wiem
          > .


          Przepraszam skad to wiesz???

          Pani mieszka z rodzicami
          To raczej ma maóo do rzeczy . Może mieszka bo nie ma gdzie indziej
          zamieszkac - nie ma własnego mieszkania. Czsy nie sa porste nie da
          sie tak o na rynku kupic mieszkania i to zprzy takich zarobkach .
          To znaczy dziadkowie maja utrzymywac zamiast ojca?

          > On sam zrezygnował z kontaktów z córką. Był czas , ze jeździła do
          niej, ale
          > matka, utrudniała mu te kontakty.
          To znaczy co robiła??/
          I On tak po prostu odpuścił???

          Skad tak dobrze znasz psowody jej odejsci..
          Czy to Twoja wolan interpretacja???
          Dziwna



          • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 12:51
            dziwna_pl napisała:

            > > Ile kosztuje utrzymanie dziecka na które mają być płacone
            > alimenty - to ja wiem
            > > .
            >
            >
            > Przepraszam skad to wiesz???


            Bo mam dziecko w tym samym wieku.
            >
            > Pani mieszka z rodzicami
            > To raczej ma maóo do rzeczy . Może mieszka bo nie ma gdzie indziej
            > zamieszkac - nie ma własnego mieszkania. Czsy nie sa porste nie da
            > sie tak o na rynku kupic mieszkania i to zprzy takich zarobkach .
            > To znaczy dziadkowie maja utrzymywac zamiast ojca?

            Pani mieszka z rodzicami, bo tak chciała. Miała warunki, oddzielne mieszkanie.
            Sami sobie, ale ona wprost powiedział, ze woli mieszkać z mamą. Nie trudno
            wyczuć dlaczego.
            >
            > > On sam zrezygnował z kontaktów z córką. Był czas , ze jeździła do
            > niej, ale
            > > matka, utrudniała mu te kontakty.
            > To znaczy co robiła??/
            > I On tak po prostu odpuścił???


            On jeździł do małej zatrzymywał siew hotelu. Matka dziecka wiedziała, ze on
            przyjeżdża, bo ją powiadamiał. Umawiali sie na konkretny termin. A w momencie ,
            gdy on już był na miejscu i dzwonił, ze zaraz przyjedzie do małej, matka
            informowała, żże małej nie ma, bo np. pojechała gdzieś z dziadkami, albo obie
            wyjechały, albo jest z ciocią. zdarzało sie to nie raz nie dwa. moim zdaniem to
            utrudnianie kontaktów.
            >
            > Skad tak dobrze znasz psowody jej odejsci..
            > Czy to Twoja wolan interpretacja???
            > Dziwna


            No właśnie powody odejścia są dziwne, zupełnie tak samo jak ta Pani.





            Ale tu chodzi o inną sprawę. On chce płacic alimenty, tylko 600 zł to jest za
            dużo. Nic nie próbuje kombinować. po prostu ma taka pracę. Nic na to nie
            poradzi. Ale jak już pisałam. tutaj wiekszość tak zarabia.
            >
            >
            >
            • dziwna_pl Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 13:00
              > Bo mam dziecko w tym samym wieku.
              > >

              To , zemasz dziecko w tym samym wieku nie znaczy ze wiesz ile
              wynosza koszty utrzymania konkretnego dziecka...

              > Pani mieszka z rodzicami, bo tak chciała. Miała warunki, oddzielne
              mieszkanie.

              Dzo końca nie znam sytuacji tej Pani ale:
              Mieszka z rodzicami bo może pomagaja je w opiece nad dzieckie może
              byc wiele a nawte tysiace powodów dla których zdecydowała sie tak a
              nie inaczej - ale to dalej nie ma wpływu na koszty utrzymanai
              dziecka iza przeproszeniem to jakby nie Twoja sprawa.

              3.Co do utudniania .
              Moze warto ustalic kontakty sądownie - zamians odpuszczac/

              Moze warto pisemnie potrwierdząc uzgodniony termim spotkania .
              Bo pytanie czy ona tylko wiedziała ze on wtedy a wtedy przyjeżdza
              czy zostało to z nia ustalone . jesli tak warto to robic na pismie.


              > No właśnie powody odejścia są dziwne, zupełnie tak samo jak ta
              Pani.
              >


              Nie wyrokowałabym , ze ta pani jest dzinwa, a jedynie ,że Ty nie
              masz zielonego pojęcia o powodach jej odejści. I swoje co najwyzej
              przypuszczenia - przedstawiasz jako fakt...

              Troche dystansu jesli to nie Twoja sprawa...
              • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 13:41
                Moim zdaniem pojecie mam o tej osobie. Na własne oczy widziałam jej zachowanie
                na codzień. Każdy ma gorsze dni, ale ta Pani była wiecznie nie zadowolona.
                Mieszka z rodzicami, bo jest jej tak wygodnie. Na szczęslie dziadkowie
                troskliwie opiekuja sie wnuczką. Gdyby Pani mieszkała osobno, to wszystkie
                obowiązki domowe spadły, by na nią, może musiałaby wynając nainię, albo puścic
                małą do przedszkola.


                O terminach kiedy ojciec chciał być z córką, wiedział. Ustatali to
                telefonicznie. Ale jak widać sa matki i matki.


                Sądze , ze koszty utrzymania dziacka przezemnie i przez tą pania są Podobne,
                dzieci sa w tym samym wieku, zarabiamy podobnie. U mnie dochodzi przedszkole, bo
                tam babcia zajmuje się wnuczką.
                Na pewno róznica w utrzymaniu dzieci nie jest np. dwukrotnie wyższa.
                • dziwna_pl Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 15:02
                  Jeszcze raz. To ze Ty na utrzymanie dziecka przy masz tyle i tyl ei
                  dajesz tyle i tyle nie znaczy ze ktos inny musi tak samo. Bo
                  jegpoodziecko może mieć inne potrzeby .
                  odnosząc sie do sytuacji to ze ty na dziecko dostałas 200 zł
                  alimentów nie oznacz ze wszystkie dzieci w wieku przedszkolnym -
                  podobnym do twojego dziecka musza tyle dostac.

                  To jest indywidualan sprawa.
                  Myśłe ze NIC nie wiesz ani o tej kobiecie , ani jej problemach , ani
                  tym co kieruje nia przy podejmowaniu decyzji .
                  masz TYLKO bardzo subiektywne odczucia i to jak widac uzależnione
                  znacznie od Twojej obecnej pozycji ...
                  Prezentujesz psotawa - Ja wiem co kto myśli i wiem co sie komu
                  nalezy mierzone mojamiarą.
                  Siwat nie mierzy sie Twoja miara......
                  • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 15:11
                    Faktycznie skoro rodzice różnych dzieci mają takie same zarobki, to jedne
                    dziecko bedzie miało wieksze wymagania. Ludzie czytajcie co piszecie.

                    Gdyby ona nie odeszła, to dziecko miałoby tyle ile oboje rodzice do domu
                    przyniosą, ale skoro, rodzice się rozchodza, to ojciec ma wyprówac sobie zyły i
                    zawiazac żołądek, bo jego dziecko ma potrzeby i koniec.




                    Tok myslenia kobiet, które chcą żerować na alimentach.
                    • babe007 Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 15:24
                      krolowazla napisała:

                      > Faktycznie skoro rodzice różnych dzieci mają takie same zarobki,
                      to jedne
                      > dziecko bedzie miało wieksze wymagania. Ludzie czytajcie co
                      piszecie.
                      >
                      > Gdyby ona nie odeszła, to dziecko miałoby tyle ile oboje rodzice
                      do domu
                      > przyniosą, ale skoro, rodzice się rozchodza, to ojciec ma wyprówac
                      sobie zyły i
                      > zawiazac żołądek, bo jego dziecko ma potrzeby i koniec.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Tok myslenia kobiet, które chcą żerować na alimentach.
                      >

                      No pewnie, to matka ma sobie wypruwać żyły, i stawać na rzęsach,
                      żeby dziecko miało godziwe warunki, a ojciec ma się łaskawie
                      dołożyć, jak mu coś zostanie po zaspokojeniu wszystkich swoich
                      potrzeb!

                      Na szczęście to sąd zdecyduje ile to konkretne dziecko powinno
                      dostac od swojego (nie angażującego się) ojca, a nie jego nowa
                      partnerka.
                    • dziwna_pl Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 16:02
                      To rozumiem ze dziecko ma sobie zawiazac załodek .

                      nawet jesli rodzice o=tyle samo zarabiaja to o niczym nie swiadcz.
                      To za np. ja zarabiam 1000 zł i Pani X zarabia 1000 zł nie znaczy ze
                      tyle samo wydajemy na dziecko i tak samo oceniamy jego potrzeby
                      ja moge w zwiazku znp choroba dziecka łozyc wiece - a pani x mnie .

                      Mam pytanie ty wystepowałas do sadu ao alimenty a twoje dziecko - to
                      wystepowałas o 200 Zł ??

                      I rozumiem ze wszyscy którzy występuja o wyższe - zeruja na byłych
                      męzach...

                      Nie rozumiesz ze ludzie sa rózni , maja rózne potrzeby ?
                      Potrzeby jednych nie majasie nijak do drugich...

    • cathy_bum Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 13:05
      Nie chcę wnikać w sprawę wysokości alimentów, choć dla mnie
      utrzymanie dziecka za 700 zł (zakładając równy udział rodziców po te
      350 zł) jest trudne do pojęcia.
      Ale nie mogę zrozumieć, że ojciec rezygnuje z kontaktów z
      dzieckiem "żeby nie mieszać dziecku w głowie". Dla mnie to marny
      wykręt. Rozumiem, że matka utrudnia kontakty. Ale w takiej sytuacji
      ojciec winien wnosić o ich sądowe ustalenie i to egzekwować...
      jeżeli jest ojcem, a nie "wujkiem". I jeżeli on z tych kontaktów
      rezygnuje, to matka ma prawo domagać się nierównego wkładu ojca,
      znacznie przekraczających te 50%.
      • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 13:45
        Ja naprawde po raz kolejny nie mogę zrozumieć, dalczego kazdy mówi, ze za tak
        niskie alimenty nie da się utrzymać dziecka. Ludzie ja mam miesięcznie 1000 zł +
        200 alimentów (które ojciec jak ma ochote to zapłaci0 i utrzymuje sie z tego z
        córką. Więc nie piszcie , ze nie można.

        Nie wiem może u nas wszystko jest tańsze, bo zarobki bardzo niskie. Ale
        uwierzcie, ze tutaj ludzie za takie pieniądze zyją.

        Albo istnieje jeszcze opcja, ze faktycznie , wiele kobiet chce żerować na ojcu
        dziecka.
        • triss_merigold6 Ciekawe 23.09.08, 17:51
          Zależy gdzie mieszkasz i jakie masz opłaty. Ja samych opłat z
          przedszkolem włącznie mam 1200 zł.

          Ciekawe na co wystarcza 200 zł w sensie zaspokajania potrzeb
          dziecka - na buty zimowe i spodnie? Na wyżywienie przez 10 dni?
          Skoro zasądzono Ci tylko 200 zł alimentów to trzeba było się
          odwoływać do skutku a potem egzekwować - komornik, ściąganie z
          dziadków, prokuratura etc. Nie rozumiem idei ustępowania skoro
          żyjesz na poziomie minimum socjalnego.

          Pan posiadający dziecko powinien na dziecko zarobić. Niech się
          dokształca, zmienia pracę, robi na 2 etaty. 1200 zł to wynagrodzenie
          dla świeżego magistra na stażu a nie dla dorosłego faceta. Fatalne
          lata 90-te się skonczyły, pracy jest w cholerę, można poszukać. Pan
          do roboty a Ty się nie użalaj nad nim, bo jednego gołodupca już
          miałaś. Skoro sama zarabiasz mało to nie stać Cię na pana bez kasy -
          proste.

          Argument o żerowaniu na ojcach dzieci w kontekście propozycji
          alimentów na poziomie 350 zł jest deko komiczny.
          • krolowazla Re: Ciekawe 24.09.08, 08:44
            triss_merigold6 napisała:

            Pan
            > do roboty a Ty się nie użalaj nad nim, bo jednego gołodupca już
            > miałaś. Skoro sama zarabiasz mało to nie stać Cię na pana bez kasy -
            > proste.
            >
            > Argument o żerowaniu na ojcach dzieci w kontekście propozycji
            > alimentów na poziomie 350 zł jest deko komiczny.



            Dlaczego myślisz , że mój ex to gołodupiec, skąd takie przypuszczenia??

            Nie stac mnie na Pana bez kasy - tym mnie rozbawiłaś. Od razu widać, czym ty sie
            kierujesz w życiu. Gdybym ja kierowała się w zyciu wyłacznie dobrami
            materialnymi, to skuliłabym ogon i nadal tkwiła przy exie.
            Jak widać mamy inne pojecie do szczęściu swoim i naszych dzieci.

            Może myslałabym inaczej, gdyby ex ode mnie odszedł, wtedy byc może chciałabym mu
            pokazać, ze zrobił po chamsku i walczyła o wyższe alimenty. Prawda jest taka, ze
            to ja odeszłam, aby zapewnić sobie spokój.
            • triss_merigold6 A widzisz 24.09.08, 09:24
              Z góry zakładasz, że matka, która uważa, że RODZICE powinni zapewnić
              dziecku przyzwoity standard życia, została porzucona. Pudło.
              Odeszłam od męża i żyję z kochankiem ale nie muszę do niego dokładać
              ani wyliczać na co facet wydaje. Znaczy - aktualny jest
              nieobciążający finansowo dla mnie a ja samowystarczalna. Gdyby był
              obciążający to cóz... trudno, tam są drzwi. Nie pozwolę, żeby facet
              obniżał poziom życia mnie i mojemu dziecku.

              Jeszcze mąż płaci alimenty IMO nieprzesadnie wygórowane, bo w
              wysokości 700 zł ale finansuje dziecku sporo rozrywek, dokłada
              połowę do ubrań, butów i leków oraz wydatków wakacyjnych i poświęca
              potomkowi sporo czasu.

              Moje pojęcie szczęścia opiera się na solidnych podstawach
              materialnych, kasa to spokój i względny koomfort życia + możliwości
              rozwoju i inwestycja w dziecko.
              • krolowazla Re: A widzisz 24.09.08, 09:36
                triss_merigold6 napisała:


                Gdyby był
                > obciążający to cóż... trudno, tam są drzwi.


                Ciekawe czy on o tym wie??? Proszę zanim coś napiszesz, przeczytaj na co
                odpowiadasz.

                • babe007 Re: A widzisz 24.09.08, 10:05
                  krolowazla napisała:

                  > triss_merigold6 napisała:
                  >
                  >
                  > Gdyby był
                  > > obciążający to cóż... trudno, tam są drzwi.
                  >
                  >
                  > Ciekawe czy on o tym wie??? Proszę zanim coś napiszesz, przeczytaj
                  na co
                  > odpowiadasz.
                  >

                  No wiesz, w moim świecie facet, który by wisiał finansowo na
                  kobiecie (tzn taki, który nie potrafiłby się sam utrzymać - i nie
                  mam tu na mysli, że ma niższą pensję niz kobieta, tylko to, że
                  zarabia tyle, że kobieta MUSI do niego dokładać) ma swoją, mało
                  chlubną nazwę.

                  Od razu uprzedzam, że nie mam na myśli kogoś, kto jest chory, lub
                  jest w okresie przejściowym - między jedną pracą a drugą (no i
                  jeżeli "okres przejściowy" nie ciągnie sie latami wink )

                  Za partnerów trzeba sobie brać... no właśnie kogoś kto będzie dla
                  ciebie partnerem, a nie słodko prężącym się bluszczem ;-P. No chyba,
                  że ktoś jest bardzo majętny i nie przeszkadza mu (a w tym konkretnym
                  przypadku jej), że zamiast partnera ma utrzymanka...


                  • krolowazla Re: A widzisz 24.09.08, 10:20
                    babe007 napisała:
                    >
                    > No wiesz, w moim świecie facet, który by wisiał finansowo na
                    > kobiecie (tzn taki, który nie potrafiłby się sam utrzymać - i nie
                    > mam tu na mysli, że ma niższą pensję niz kobieta, tylko to, że
                    > zarabia tyle, że kobieta MUSI do niego dokładać) ma swoją, mało
                    > chlubną nazwę.


                    Ja nie mam zamiaru nikogo utrzymywać.


                    Jeszcze raz proszę o powrót do początku ja tam wyraźnie napisałam o co mi chodzi.
                    Ja nie napisałam w jaki sposób my sie rozliczamy ze wspólnych wydatków, typu
                    rachunki. Chodzi mi zupełnie o inną rzecz.

                    Mianowicie jak powiedzieć w sądzie, że ojciec dziecka chce płacić alimenty,
                    partycypowac w kosztach jego utrzymania, ale w takim stopniu w jakim
                    utrzymywałby dziecko, bedąc z jego matką dalej w zwiazku.
                    • babe007 Re: A widzisz 24.09.08, 10:27
                      Czy to takie trudne? W sądzie należy mówić prawdę (przynajmniej ja
                      taka naiwna jestem, że kłamstwo nie przeszłoby mi przez usta wink ).
                      A sąd na podstawie tego co przedstawią obie strony, i swojej oceny
                      np. uzasadnionych wydatków na dziecko, czy mozliwości zarobkowych
                      zdrowego faceta, podejmie (miejmy nadzieję) sprawiedliwą decyzję.

                      Ty weź się zajmij swoimi sprawami, bo mam niejasne przeczucie, że
                      całe te przemyślenia (z zasady bezsensowne, bo sąd i tak zrobi to,
                      co uzna za stosowne) i dyskusje, zajmuja więcej czasu i energii
                      tobie niż osobie, której to dotyczy - czytaj Misiowi. Przeczytaj
                      sobie wątek o "wybawicielkach". Bardzo prawdziwy.
                      • triss_merigold6 Re: A widzisz 24.09.08, 10:40
                        Miś zamiast się żalić powinien iść do roboty. Proste. To nie eksia
                        chce na dziecko za dużo, to miś za mało zarabia.

                        Kolejna pani w typie zbliżonym do Alexolo, która wylicza cudzemu
                        dziecku ile powinno kosztować.
                        • krolowazla Re: A widzisz 24.09.08, 10:45
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Miś zamiast się żalić powinien iść do roboty. Proste. To nie eksia
                          > chce na dziecko za dużo, to miś za mało zarabia.
                          >
                          > Kolejna pani w typie zbliżonym do Alexolo, która wylicza cudzemu
                          > dziecku ile powinno kosztować.



                          Proszę przeczytaj co ja piszę w poprzednich postach.
                          Jeszcze raz - gdyby rodzice byli razem - to zarabialiby tyle ile teraz
                          zarabiają, bedąc osobno. na dziecko wydawaliby tyle ile by mogli. Wiec dlaczego
                          sytuacja ma się zmienić po rozwodzie, a ojciec ma płacić wiecej, niż dawałby
                          temu dziecku, gdyby był w związku z jego matką.

                          Dlaczego nikt nie bierze po uwage tego, ze dzieci w pełnych rodzinach mogą żyć
                          naprawde w bardzo niskim standardzie, ale nikt nic nie mówi.
                          Ale jak tylko dziecko żyje w rodzinie rozbitej - to od razu każdy mówi, ze
                          dzoiecko ma potrzeby i już. Skoro rodzice się rozwiedli - to dziecko ma od razu
                          dostawac wiecej???
                          • babe007 Re: A widzisz 24.09.08, 10:50
                            krolowazla napisała:

                            > Proszę przeczytaj co ja piszę w poprzednich postach.
                            > Jeszcze raz - gdyby rodzice byli razem - to zarabialiby tyle ile
                            teraz
                            > zarabiają, bedąc osobno. na dziecko wydawaliby tyle ile by mogli.
                            Wiec dlaczego
                            > sytuacja ma się zmienić po rozwodzie, a ojciec ma płacić wiecej,
                            niż dawałby
                            > temu dziecku, gdyby był w związku z jego matką.
                            >

                            Może dlatego, że będąc z jego matką oprócz pieniędzy sprawowałby na
                            nim opiekę, której to nie sprawuje, ponieważ mieszka daleko a i
                            przestał je odwiedzać.
                          • triss_merigold6 Re: A widzisz 24.09.08, 11:04
                            Inna jest struktura wydatków w pełnych rodzinach. Koszt przedszkola
                            mam identyczny niezaleznie od tego czy jestem w małżeństwie czy
                            samotna. Zresztą w pełnej rodzinie ojciec i matka realizują
                            obowiązek alimentacyjny także przez osobisty wkład w opiekę nad
                            dzieckiem.
                            Jeśli dzieci w pełnych rodzinach żyją na bardzo niskim standardzie
                            to jest to wina rodziców zazwyczaj i oni równiez powinni się ruszyć.
                • triss_merigold6 Re: A widzisz 24.09.08, 10:26
                  Cóż, nie jest upośledzony umysłowo i zna moje poglądy więc wie
                  doskonale. Mężczyzna wiszący na kobiecie z dzieckiem nie mieści się
                  tak w mojej jak i jego rzeczywistości. Krótko mówiąc to pasożyt.
                  Zresztą nie mieszkamy razem i nie zamieszkamy dopóki perspektywa
                  własnego domu nie będzie bliższa, obydwoje musimy mieć bezkolizyjną
                  przestrzeń.

                  Widzisz, ja jestem na maksa realistyczna i pragmatyczna. Zarabiam
                  przyzwoicie ale nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym
                  dokładać do dorosłego, zdrowego mężczyzny. Rozumiesz? Moje dziecko
                  NIE MOŻE STRACIĆ na tym, że mam chłopa/przyjaciela/gacha. Bilans
                  zysków i strat - związek musi mi się opłacać emocjonalnie,
                  psychicznie i zaspakajać pewne potrzeby oraz nie generować minusów i
                  poważniejszych stresów. Miałam wystarczająco dużo stresów w życiu
                  żeby ich unikać i nie wiązać się z mężczyznami pod jakiś względem
                  problemowymi.
                  • ambiguous Re: A widzisz 27.09.08, 09:01
                    hej Triss, jak dobrze czasami spotkać pragmatyczną i zdrową myslącą kobietę, w
                    100% podzielam Twoje poglądy, partner nie ma być kolejnym obciążeniem w zyciu
              • pyzz Re: A widzisz 26.09.08, 14:51
                Wiesz, każdych dwoje ludzi ma prawo ułożyć sobie życie, jak im się podoba i
                innym nic do tego. Dlatego Twoje poglądy "ja nie będę faceta utrzymywać" mi nie
                przeszkadzają. Za to jestem ciekaw, co sądzisz o mężczyźnie, który stawia sprawę
                tak samo: "jak się sama nie potrafi utrzymać, to tam są drzwi"? Ciekaw jestem,
                czy taką postawę uważasz za równie uprawnioną, jak Twoja?
                • babe007 Re: A widzisz 26.09.08, 16:03
                  Co prawda nie wiem, czy to było do mnie, ale ponieważ ja równiez
                  jestem tego zdania, to odpowiem. NIe jestem zwolenniczką "dmuchania
                  w domowe ognisko". Poza wszystkim bałabym się sytuacji, kiedy nie
                  jestem (w razie czego) samowystraczalna. Czyli tak, tak uważam, że
                  jeżeli nie ma takiej konieczności (spowodowanej chorobą, czy
                  wychowywaniem dzieci - niemowląt, to oczywiste, i starszych, po
                  wspónym podjęciu takiej decyzji), kobieta powinna pracować. Dla
                  siebie samej (poczucia wartości, bezpieczeństwa) i dla wspomożenia
                  rodziny. Jeżeli NIE CHCE tego robić, to mężczyzna ma prawo tego nie
                  tolerować. No chyba, że OBYDWOJE podejmą decyzję, że ona
                  będzie "dmuchać w ognisko"...

                  PS. W przypadku kiedy kobieta (na prośbę, bądź za aprobatą męża)
                  zajmowała się domem na tyle długo, zeby stracić sznsę na normalny
                  porwót na rynek pracy, to, moim zdaniem, jeżeli panu sie
                  znudzi "stary model" to powinien w znacznym stopniu wspomagać ją
                  finansowo. I oczywiście dopuszczam sytuacje lustrzane. Wszak w życiu
                  wszystko jest możliwe... wink
                • chalsia Re: A widzisz 27.09.08, 00:02
                  pyzz napisał:

                  > Wiesz, każdych dwoje ludzi ma prawo ułożyć sobie życie, jak im
                  się podoba i
                  > innym nic do tego. Dlatego Twoje poglądy "ja nie będę faceta
                  utrzymywać" mi nie
                  > przeszkadzają. Za to jestem ciekaw, co sądzisz o mężczyźnie,
                  który stawia spraw
                  > ę
                  > tak samo: "jak się sama nie potrafi utrzymać, to tam są drzwi"?
                  Ciekaw jestem,
                  > czy taką postawę uważasz za równie uprawnioną, jak Twoja?

                  jak najbardziej, w końcu mamy równouprawnienie.
      • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 13:47
        Pozatym sądowne ustalenie kontaktów nic nie da. Wszyscy wiemy, ze matce za
        utrudnianie kontaktów nic nie grozi. Najwyżej grzywnę zapłaci. A ON w ustalonym
        terminie pojedzie , wyda na podróż, hotel i pocałuje klamke.
        On naprawde nie jest zamożnym facetem.
        • cathy_bum Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 14:00
          Nie przekonują mnie argumenty, że ustalenie kontaktów nic nie da. To
          można wiedzieć dopiero, kiedy się spróbuje. Ja tam znam przypadki,
          gdzie takie ustalenie jednak sporo dało, bo utrudniaczowi nie
          chcialo się bujać z policją i grzywnami. I owszem znam wielu ojców
          przez duże O, którzy mają kłopoty ze spotkaniami mimo wyroków sądów
          i innych cudów. Ale oni walczą o to, bo kochają swoje dzieci i nie
          wyobrażają sobie bez nich życia.
          A co do oceniania, że wyższe alimenty oznaczają z pewnością
          żerowanie na ojcu... Są i takie przypadki. Podobnie jak tatusiowie,
          którzy uważają, że ich pociechy mogą żyć powietrzem. Szczęściem mój
          ex sam zaproponował takie alimenty, jakie dostaję, bo uważał, że to
          godziwa kwota na utrzymanie córki. To może nie żeruję na nim aż tak
          bardzotongue_outPP
    • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 21:44
      krolowazla napisała:

      > Nie mieszkają razem od roku. Ona z dzieckiem na drugim krańcu
      Polski. Ona
      > złożyła pozew o rozwód bez orzekania winy (wie, że on udowodniłby
      jej winę),
      > on na to przystał, bo po co się szarpać, skoro łączy ich tylko
      kawałek
      > papieru. Ona mówi dziecku, ze on to wujek. dziecko jest małe, mało
      rozumie,
      > kto jest kim. Odległość sprawiła, ze on nie chce mieszać dziecku w
      głowie.
      > Ona zarabia 1400 zł /msc, on 1200 zł/msc. Ona chce 600 zł
      alimentów. On chce
      > płacić, ale nie tyle. Jak dla niego to za dużo.
      > Według prawa, gdyby matka wyłozyła drugie tyle to na dziecko
      szłoby 1200 zł
      > /msc. bzdura. Jak on ma powiedzieć przed sądem, ze może płacić
      tylko 350 zł. A
      > w miarę możliwości finansowych przesyłałby więcej? Nadmienię, ze
      on akbolutnie
      > nie chce uchylać się od płacenia.


      No tak, facet w przeciwieństwie do swojej żonki nie wyczyta
      w najnowszym numerze Olivii "jak walczyć o alimenty krok po kroku".
      Nie dowie się też, bo i skąd, że na jej zachowanie jest tylko jedna
      odpowiedź - należy w odpowiedzi wnosić o rozwód z jej winy,
      powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej jemu i alimenty od
      niej, bo kobieta która utrudnia mu kontakty z dzieckiem nie nadaje
      się na matkę.
      Nie ma nic do stracenia, to jest wojna w której trzeba iść po
      trupach i licytować z góry. Jeśli nie zaatakuje teraz, kiedy ma
      jeszcze szanse ugrać swoją obecność w życiu dziecka, to za dwa lata
      nic już nie zrobi i będzie żałował, że nie spróbował.
      • akacjax Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 22:13
        Wstawka o rozwodzie i ustalaniu winy ( albo o rezygnowaniu z tego) jakoś
        podkręca napięcie.
        A prawda jest taka-jeżeli sąd uzna, że ojciec może ponosić koszty w udowodnionej
        wydokości-to znaczy widzi takie szanse. A przeliczanie, że każdy ma wkładać tyle
        samo-nie oznacza, że ma to być w postaci pieniędzy-o czym już tu pisano.
        Wysokość alimentów jest ścisle związana z kosztami-gdy dziecko mieszka np.w
        W-wie trudno liczyć, że utrzymanie kosztuje tyle, co w innych regionach.

    • lampka_witoszowska Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 23:04
      widzę to tak (mniej więcej)

      pan ustala sobie ze swoją była żoną swoje zobowiązania
      jeśli nie razem, to przez sąd
      godzi się ponadto z faktami jak człowiek z jajami i nie potrzebuje
      sojusznika,a juz na pewno nie w postaci kobiety, która jawi mu się
      jako piękna

      sprawę kontaktów z dzieckiem załatwia w swoim sumieniu, stawia
      kropkę tam, gdzie uważa, że jej miejsce - i nie obwinia innych za
      WŁASNE decyzje w tym temacie
      temat zamyka po prostu - tak, by dac radę spokojnie życ ze swoją
      decyzją

      potem ma kogos na oku i tu dwie sprawy:
      ma w sobie poukladaną przeszłosc na tyle, że uwagę poświęca nowym
      ciuchom i pięknym oczom/nogom/piersiom tejże wybranki
      a wybranki w żaden sposób nie miesza do spraw przeszłych

      wybranka zas godzi się godnie, jak dama, na taki stan rzeczy, jaki
      zastała i nic ją nie obchodzi ocena moralna kogokolwiek
      finanse zaklepane dla dziecięcia również ją nei obchodzą

      (...ale pewnosci nei mam, że tak będzie dobrze, bo ja cudowna byłam
      podobno również dlatego, że nie jątrzyłam, tylko łagodziłam... wink))

      więc róbcie jak chcecie
      źle buduje się przyjaźn na znajdywaniu wspólnych wrogów
      • kingas38 Re: alimenty - co może ojciec 23.09.08, 23:31
        No cóż, nasza królowa... jest zakochana w swym wybranku i troszczy
        się o niego... i dobrze ,tylko niech nie wtrąca się do spraw
        byłażona-on-dziecko ale najwidoczniej coś facetowi z jajami się
        porobiło i potrzebuje rzecznika prasowego... wiem królowo... że nie
        po nosie ci to co piszemy ale po co wcinasz się tam gdzie nie
        powinnaś?Jest ojcem ,dorosłym facetem i jeżeli sam nie potrafi
        uregulowac swoich spraw to znaczy że on krótkie majtki powinien
        nosić.Sorry ale tak to widzę...Daj sobie spokój z oceną jego żony,
        nieładne to jest..delikatnie mówiąc.
    • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 00:07
      zamiast tutaj bezsensownie bić pianę daj mu mojego maila, być może
      podpowiem co jeszcze może.

      --
      Rozumem nie grzeszyłaś, za to nadrabiałaś ciałem..
      • kingas38 Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 00:16
        No właśnie Young... podpowiedz mu jak być odpowiedzialnym
        mężczyzną...życzę powodzenia
    • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 08:38
      Widzę, że wiele osób porusza to co ja piszę. Prosze wrócić do poczatku wątku.
      Pytanie była tam zadane.
      W odpowiedzi czytam, że nie powinnam sie wtracać. To, że pytam nie znaczy , że
      sie wtrącam w czyjeś rzycie. Na pewno nie bedę nikogo utrzymywała.

      Jednak nadal nie moge zrozumieć toku myślenia niektórych osób.Proszę mi
      wytłumaczyć. W pełnej rodzinie, gdzie jest matka, ojciec i dziecko - dziecko
      zyje na pewnym poziomie. Skoro rodziców nie stac na pewne rzeczy to dziecko ich
      nie ma po prostu. Nikogo nie dziwi, że dziecko nie ma np. roweru, bo rodzice nie
      mają na to kasy.
      W momencie , gdy rodzice się rozchodzą, od razu mówimy o potrzebach dziecka.
      Owszem dziecko ma potrzeby, ale w dalszym ciagu powinno otrzymywać tyle na ile
      jest stac jego rodziców.
      Gdy Państwo o którym piszę mieszkali razem, zyli właśnie z takich pieniedzy.
      Wystarczało im.

      Może jestem mało pojeta, ale dla mnie potrzeby dziecka są takie same nadal.
      Jeśli matka w trakcie, gdy była z ojcem dziecka , kupowała dziecku buty za 50
      zł, to dlaczego teraz ma kupować za 100?? wcześniej robiąc zakupy zwracała uwage
      na ceny, a teraz ma brać wszystko z najwyższej półki??

      Nie mam pojęcia, może tak własnie robią kobiety po rozwodzie. Tylko ja jestem
      inna i nadal zyję tak jak wczesniej.
      • akacjax Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 09:06
        Potrzeby dziecka zmieniaja sie z roku na rok. Niestety jak się mkieszka razem z
        dzieckiem to sie widzi...czasem dziecko nie ma roweru, bo trzeba częściej buty
        kupić, gdy noga rośnie, a czasem warto kupić droższe-bo co tanie to drogie...
        Ile lat ma dziecko? Może to już gdzieś tu pisze, a mi umknęło.
        Co do udziału rodziców w utrzymaniu-pisaliśmy, że nie znaczy, ze każdy ma
        dokładać tyle samo w postaci pieniędzy, bo jednak mając dziecko w domu wykonuje
        się rozmaite czynności, które są trudne do wycenienia.

        Moje dzieci nie wymagaja stałej opieki, mogę wyjść i np. dodatkowo pracować-ale
        byłoby to niemożliwe gdyby dzieci wymagały przypilnowania, zrobienia śniadania,
        podania obiadu itp.
        Udział np. dziadków-to inna sprawa i nie można myśleć, że skoro oni są to
        alimenty też powinny być z tego tytułu mniejsze.

        Innymi słowy-najpierw należy sprawdzić, czy przedstawione przez matkę dziecka
        wyliczenie kosztów jest zasadne-tu na forum chętnie pomożemy w ocenie.
        • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 09:44
          Akacjo ja doskonale rozumiem, że dziecko ma swoje potrzeby. Ale mi nie chodzi o
          to, że dziecko nie ma czegoś, bo trzeba w to miejsce kupić coś innego, tylko o
          to, że dziecko nie ma czegoś, bo rodziców po prostu nie stac na to.

          W opisywanym przezemnie przypadku. Dziecko miało zapewnione wyżywienie - takie
          na jakie było stać., Ubranie - takie na jakie było stać, zabawki - takie na
          jakie było stać.

          Chodzi mi o to, że teraz kiedy matka wystąpiła o alimenty, to chce dużo więcej
          niż to dziecko by miało, gdyby ona była z ojcem dziecka.
          Niestety na tym forum wiele ludzi nie rozumie, że ojciec chce płacić, ale go nie
          stać po prostu na tyle. Dawał dziecku tyle ile mógł, nie zadłuzał się, więc
          dlaczego teraz ma popadać w długi.
          • pelagaa Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 10:02
            > Chodzi mi o to, że teraz kiedy matka wystąpiła o alimenty, to chce
            > dużo więcej niż to dziecko by miało, gdyby ona była z ojcem
            > dziecka.

            No ok. Tylko jakby byli razem jednak moglaby liczyc na pomoc przy
            dziecku i wsparcie. Nie sa, ojciec jest bezkontaktowy.

            Ale pominmy nawet to wszystko.

            Wiekszosc osob zareagowala tak, a nie inaczej, bo to TY wiesz lepiej
            ile kosztuje OBCE Ci dziecko, ktorego pewnie iles tam miesiecy na
            oczy nie widzialas. Wybacz, ale to marna wiedza. Zdaje sie Lampka
            slicznie opisala sytuacje idealna. Warto nie godzic sie na
            bylejakosc w zwiazku i obarczanie nas nienaszymi problemami.
            • krolowazla Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 10:31
              pelagaa napisała:


              > Wiekszosc osob zareagowala tak, a nie inaczej, bo to TY wiesz lepiej
              > ile kosztuje OBCE Ci dziecko, ktorego pewnie iles tam miesiecy na
              > oczy nie widzialas. Wybacz, ale to marna wiedza.


              Ale ja nie piszę o alimentach na dziecko, które żyje w innym świecie niż moje.
              Myśląc racjonalnie,biorac pod uwagę, wiek dziecka (zbliżony ,różnica 3
              miesiace), płeć ta sama, dzieci zdrowe, zarobki rodziców podobne - chyba moge
              napisać, ze wiem ile kosztuje utrzymanie dziecka w tym wieku.

              Przecież nie może być dużej różnicy. Bo skąd na to pieniadze by były.
              • pelagaa Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 10:36
                Nawet jesli Ci sie wydaje, ze wiesz ile TO dzieckokosztuje, to nie
                jest to Twoja sprawa. O to chodzi.
                Polecam Ci watek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                f=24087&w=85078323
                • pelagaa Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 10:36
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=85078323
          • akacjax Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 10:06
            A może sąd widzi u ojca możliwości zarobkowe, których on nie dostrzega?
            Zawsze jest wiele aspektów sprawy-jeżeli ojciec jest zdrowy, nie ma zobowiązań
            opieki nad małym dzieckiem w sensie osobistym-to może szukać dodoatkowej pracy.
            Czasem trzeba spojrzeć z punktu widzenia matki, sądu...dopiero wykazanie
            faktycznej niemożności osiagnięcia wiekszych zarobków....
            Czasem ludzie zmieniają miejsce zamieszkania by zarobić więcej..., a czasem
            wykazuja tylko dochody te na papierze, a inne-np. z gospodarstwa jakoś
            przemilczają-bo co tam, to, że jarzynki rosną..albo te z dodatkowych prac-na
            czarno...ot życie.
      • tricolour Do Królowej. 24.09.08, 13:22
        Poruszyłaś ważne, ale drażliwe kwestie. Już dawno temu pisałem, że dziecko po
        rozwodzie rodziców nagle "doznaje olśnienia" i szaleńczo uczy się języków oraz
        konno jeździ na naukę pływania.

        Nawet to rozumiem: matki kompensują trud samotnego macierzyństwa podsuwając pod
        nos dzieciom coraz to nowe atrakcje albo liczą, że wychowają kogoś wyjątkowego.
        Oczywiście wychowają zwykłego, szarego człowieka, ale to już inna sprawa.

        W małżeństwie jest wspólny budżet i wiadomo ile jest pieniędzy. Jeśli na coś nie
        wystarczy, to tego nie ma i już. Po rozwodzie sytuacja zmienia się: kieszeń exa
        jest niewiadomą, a to uruchamia wyobraźnię, że kieszeń jest wielka i pełna -
        stąd często wyolbrzymione wymagania.
        • babe007 Re: Do Królowej. 24.09.08, 13:30
          Sytuację możnaby odwrócić. Ojcowie, kiedy przestają być 24/h to
          nagle zaczynaja uważać, że ich dziecko potrzebuje jednej pary butów
          i powinno żywić się w Biedronce. Myślę, że wynika to, po części z
          tego, że żyjąc w domu zazwyczaj nie mają zielonego pojecia ile co
          kosztuje (poprostu przynoszą pensję, wrzucają do wspólnego wora i
          przestają o tym myśleć). A kiedy dostają wyliczenie czarno na
          białym, to ta konkretna kwota, płacona jednorazowo (raz na miesiąc),
          a nie w miarę bieżących potrzeb wydaje się im niebotyczna.
          • tricolour Masz w 100% rację... 24.09.08, 13:35
            ... dlatego w przypadku alimentów (żadnej innej potrzeby po rozwodzie nie ma)
            potrzeba wspólnie usiąść i policzyć, by rozwiać wątpliwości dotyczące naciągania
            i skąpstwia.
            • ravny Re: Masz w 100% rację... 24.09.08, 13:37
              Tylko, że to maja zrobić rodzice dziecka między sobą a nie ich nexie z nextami.
              • tricolour To bardziej skomplikowane... 24.09.08, 13:39
                ... bo facet "z przeszłością" musi w przypadku alimentów dogadać się z byłą i
                obecną żoną - no taki już jego los, że mając dwie kobiety ma więcej obowiązków.
                • ravny Re: To bardziej skomplikowane... 24.09.08, 13:56
                  Owszem. Gdy obie mu wchodzą na głowę i kazda ciągnie jego "sukno" w swoją stronę
                  to dopiero ma problem smile.

              • natasza39 Po warunkiem, że w druga strone tak samo:) 24.09.08, 14:22
                ravny napisał:

                > Tylko, że to maja zrobić rodzice dziecka między sobą a nie ich
                nexie z nextami.

                Ok, tyle tylko, ze exie nie powinny zagladać do kieszeni nexi, ani
                exowie do portfeli nexów.
                A zatem, jeśli exia wystepuje o podwyzeszenie alimentów wara jej od
                tego czy nexia jest milionerka, czy nie a niepłacacy tatus nie
                będzie się migał od płacenia tylko dlatego, że aktualny ojczym jego
                dziecka ma kase.
                A niestety to się często zdarza.
                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
                jest z głupcami.
                • akacjax Re: Po warunkiem, że w druga strone tak samo:) 24.09.08, 14:26
                  Rzecz w tym, że w sądach pojawia się jednak zaglądanie do kieszeni next()w
                  imieniu prawa nawet.
                  Logika ponoć taka-skoro jest nowe małżeństwo to powinno się wspierać we
                  wszystkim- to w płaceniu za przeszłość też.
                  • natasza39 A zatem jeśli tak.... 24.09.08, 14:46
                    akacjax napisała:

                    > Rzecz w tym, że w sądach pojawia się jednak zaglądanie do kieszeni
                    next()w
                    > imieniu prawa nawet.
                    > Logika ponoć taka-skoro jest nowe małżeństwo to powinno się
                    wspierać we
                    > wszystkim- to w płaceniu za przeszłość też.

                    Jesli to "nowe małżeństwo" i powinno się wpierać, to next
                    może "wspierać" partnera w dążeniu do obniżeniu zobowiązań
                    związanych z "przeszłością".
                    Jeśli next mozna zaglądać do kieszeni w imieniu prawa, to next może
                    exi na zasadzie logikismile
                    • tricolour Masz rację... 24.09.08, 14:48
                      ... i w ten sposób dochodzi się do kompromisu.
            • babe007 Re: Masz w 100% rację... 24.09.08, 13:41
              Ty tri to naiwny jesteś....

              Potrzeba jest, ale nie znam takich przypadków.
              • tricolour Może i naiwny... 24.09.08, 13:46
                ... ale do porozumienia doszedłem.

                Faktem, że nie znasz "takich przypadków", wystawiasz kiepskie świadectwo sobie.

                tongue_outPP
                • babe007 Re: Może i naiwny... 24.09.08, 13:49
                  tricolour napisał:

                  > ... ale do porozumienia doszedłem.
                  >
                  > Faktem, że nie znasz "takich przypadków", wystawiasz kiepskie
                  świadectwo sobie.
                  >
                  > tongue_outPP

                  A to czemu?
                  • tricolour Powinnaś znać własny przypadek... 24.09.08, 13:53
                    ... o ile osiągnęłaś kompromis.

                    A tak przy okazji:
                    - jeśli kompromis osiągnęłaś, to może jesteś naiwna jak ja.
                    - jeśli nie osiągnęłaś, to nie ma czym się chwalić.

                    smile
                    • babe007 Re: Powinnaś znać własny przypadek... 24.09.08, 15:04
                      tricolour napisał:

                      > ... o ile osiągnęłaś kompromis.
                      >
                      > A tak przy okazji:
                      > - jeśli kompromis osiągnęłaś, to może jesteś naiwna jak ja.
                      > - jeśli nie osiągnęłaś, to nie ma czym się chwalić.
                      >
                      > smile


                      No wiesz, do kompromisu potrzebne są dwie strony. Skąd ta pewność,
                      że to akurat ja jestem przyczyną (ewentualnego) braku jego
                      osiągnięcia?
                      • alfika Re: ja przepraszam, ale się wtrącę... 25.09.08, 00:07
                        ...a domyślac sie mozna z tego, że tak dla Ciebie oczywiste, że się
                        nie da i że nei znasz przypadków takiego dogadania się

                        ja to tak na logikę odebrałam
                        jakbys stawała na głowie - albo i bez tego, po prostu zaproponowała
                        dogadanie się - to liczyłabys na to, że się uda smile
                        (wierząc, że takie przypadki w przyrodzie występują)
      • julka1800 Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 22:50
        krolowazla napisała:

        Jednak nadal nie moge zrozumieć toku myślenia niektórych osób.Proszę
        mi wytłumaczyć. W pełnej rodzinie, gdzie jest matka, ojciec i
        dziecko - dziecko zyje na pewnym poziomie. Skoro rodziców nie stac
        na pewne rzeczy to dziecko ich nie ma po prostu. Nikogo nie dziwi,
        że dziecko nie ma np. roweru, bo rodzice nie mają na to kasy. "

        czytam i czytam, widze, ze zalezy ci na konkretnych przykladach,
        wiec podam kilka. Poza podawanym tutaj wkladem ojca w wychowywanie
        dziecka, dochodzi koszt chociazby opiekunki, ktora przez kilka
        godzin zajmie sie malym dzieckiem (w przypadku dwojki rodzicow
        zakladam ze rodzice moga to robic naprzemiennie), koszt opiekunki
        gdy musisz dodatkowo zostac dluzej w pracy (niestety wiekszosc
        pracodawcow omija szerokim lukiem wynagradzanie w tzw godzinach
        nadliczbowych, a wiadomo samotna matka z obawy przezd utrata pracy
        nie odmawia), koszt polisy na zycie - tak tak to nie jest smieszne,
        bo gdy zostaje sie samemu z dzieckiem niczym czarna chmura nad glowa
        wisi widmo utraty zdrowia, wiec zabezpiecza sie "na wypadek".
        Jest jeszcze cos... co moznaby nazwac chcecia wynagrodzenia dziecku
        faktu braku ojca, to ze rodzicow nie stac bylo na rowerek, w pojeciu
        samotnej matki nie oznacza ze tego rowerku nie ma miec teraz. Moze
        pozbawione logiki, ale zyciowe.

        Tez nie wyobrazam sobie, by facet obarczal mnie problemami swojego
        przeszlego zycia, co innego akceptacja takiego stanu rzeczy a co
        innego zwalanie (byc moze zupelnie niechcacy) problemow na czyjas
        glowe. I vice versa.
    • z_mazur Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 14:36
      Też już pisałem o tym parę razy.
      Większość uczestników tego forum, to pracownicy wyżej
      wykwalifikowani, specjaliści, mieszkający w dużych miastach, część
      prowadzi własną działalność. Nieprawdopodobne wydaje im się to, że w
      tym kraju żyją ludzie, którzy zarabiają na rękę poniżej 2 tys. zł.
      Czasem to jest jedyny dochód w kilkuosobowej rodzinie.

      A tu już parę razy słyszałem, że wydatki na 1 dziecko na poziomie
      poniżej 1000 zł są żałosne.

      Nie mówię, że to jest dobre, ale mogę iść o zakład, że w większości
      polskich rodzin nakłady na jedno dziecko nie przekraczają tej kwoty.

      Średnia kwota alimentów w Polsce nie przekracza 400 zł, a na forum
      taka kwota jest uważana za śmieszną.

      Obawiam się królowo, że nie znajdziesz tu zrozumienia.
      • natasza39 A propos "śmieszności" 24.09.08, 14:56
        Mnie osobiście bardzo razi, jak niektórzy forumowicze (nie będę
        wymieniała ników) uzywaja w stosunku do kwot wymienianych jako
        alimenty, czy koszty utrzymania dziecka słów: śmieszne, żałosne etc.
        Przy czym wymieniaja sumy jakie sami wydatkuja na dziecko
        miesięcznie. Kwoty te często przekraczają wysokości miesięcznych
        zarobków niektórych z nas.
        Dla mnie jest to po prostu chamskie.

        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
        jest z głupcami.
        • zmienilamnicka Re: A propos "śmieszności" 24.09.08, 15:23
          ojejku, dla A kasa wydawana na dziecko przez B jest śmiesznie niska, dla B kasa
          wydawana przez A to szczyt rozrzutności i karygodne "poprzewracanie w d..ie" itd.
          I A i B ma ten sam problem, nie ma pojęcia o standarcie życia drugiego a chce mu
          życie układać wg swoich standardów które uważa za własciwsze. Dlaczego? Bo to
          drugie pyta na forum to każdy odpowiada wg siebie. Forum cierpliwe, wszystko
          przyjmie, nie ma z czego piany bić.
        • babe007 Re: A propos "śmieszności" 24.09.08, 15:35
          Kążde dziecko ma pewne podstawowe potrzeby, bez względu, czy
          urodziło się w rodzinie bankowców, czy bezrobotnych. Musi mieć dach
          nad głową, pełnowartościowe jedzenie, odpoweidnie do pory roku i
          wieku czyste ubranie, odpowiednie przybory do szkoły i.t.p. Te
          wszystkie rzeczy kosztują. Nawet jeżeli są na bardzo podstawowym
          poziomie. I jeżeli ktoś płaci alimenty, które nawet w połowie nie
          pokrywają tego bardzo, bardzo podstawowego minimum ( a np 200 zł
          moim zdaniem jest taką kwotą), to nie jest to śmieszne. To jest
          tragiczne, bo oznacza, że jest grupa dzieci, które nie dość, że nie
          mogą korzystać w pełni z dobrodziejstw cywilizowanego świata, to
          muszą żyć na pozimie wegetacji.
          • natasza39 Takie są polskie realia. 24.09.08, 15:46
            babe007 napisała:
            oznacza, że jest grupa dzieci, które nie dość, że nie
            > mogą korzystać w pełni z dobrodziejstw cywilizowanego świata, to
            > muszą żyć na pozimie wegetacji.


            Takie są polskie realia.
            Inaczej nie potrzebne byłyby bezpłatne obiady dla dzieci i wszystkie
            fundacje je dokarmiajace.
            Bynajmniej nie uważam, że dzieci z pełnych biednych rodzin, które
            jedzą bezpłatne obiady są "śmieszne".
            Tak samo nie uważam, że "smieszne" są alimenty w wysokości 200 nawet
            złotych od np.ojca - rencisty (był na tym forum taki post ojca).
            Apeluje tylko, aby przed zawyrokowaniem o "smiesznosci" pewnych sum
            nie porównywać tego do swojej sytuacji.
            Ja osobiscie 200 zł wydaję na byle jakie zakupy w supermarkecie, ale
            znam ludzi dla których 2 stówy to suma, która zostaje im w kieszeni
            po opłaceniu czynszów, mediów i lekarstw.
            A zatem sie nie smieję.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie
            jest z głupcami.
          • zmienilamnicka Re: A propos "śmieszności" 24.09.08, 15:51
            Wiesz, nie da się ukryć że tak się dzieje, że dzieci mają i bogaci i biedni.
            Nawet bezdomni i bezrobotni je mają. I sporo dzieci bywa głodne, zaniedbane,
            ubrane w ciucholandzie i z podręcznikami z darów. Ale jeśli te dzieci dlatego
            sa głodne lub bez szansy na lepszą edukację, że któryś rodzic nie chce płacić
            godziwych alimentów i robi wszystko by ich uniknąć, to jest to tragiczne i
            obrzydliwe.
            • babe007 Re: A propos "śmieszności" 24.09.08, 15:59
              Tak mi sie przypomniało a propos. Widziałam reportaż o ojcu -
              alimenciarzu, który poszedł siedzieć (za uchylanie się od płacenia).
              Reportaż był zrobiony w duchu - biedny facet, dziecko z poprzedniego
              związku, kiepska praca, niepracująca żona nr 2 i 4 (!) maleńkich
              dzieci (co rok prorok). Ja się nie dziwię, że on nie miał z czego
              płacić alimentów (ŻADNYCH!), bo na utrzymaniu 6 osób przy
              minimalnych dochodach. Tylko powiedzcie mi czemu tacy ludzie nie
              myślą tylko (bardzo przepraszam za określenie) produkują dzieci i
              skazują je na wegetację?!
              • triss_merigold6 Re: A propos "śmieszności" 24.09.08, 17:55
                Znałam pana, który potrafił swojej byłej zrobić zdjęcie
                udowadniające, że pani pracuje po to żeby obniżyć i tak smieszne
                alimenty. To były wczesne lata 90-te, kobieta zarabiała grosze na
                czarno jako ekspedientka.

                Znałam również pana, który zafundował podatnikom 4 dzieci z 3
                paniami - 1 - pierwsza żona, 2 - druga żona, 1 - konkubina. Pan był
                pracującym na czarno alkoholikiem o sporym uroku osobistym,
                całkowicie pozbawionym kasy. Kiedy ostatni raz o nim słyszałam
                zapłodnił jakąś małolatę. Każda z pań o swojej eksi słyszała wersję,
                że to pazerna suka, do czasu aż sama zakładała sprawę o alimenty.
                Pan odsiadywał albo nie, teraz będzie płacić FA.

                Reasumując: pani autorki wątku z dzieckiem o dochodach 1200 zł i
                pana zarabiającego 1200 zł MINUS ALIMENTY nie stać na kolejne
                dziecko. W razie gdyby marzyli o rozrodzie.
      • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 15:14
        Ja nie bardzo rozumiem problem. Bo w czym jest trudność by przedstawić w
        sadzie, że zarabiam 1200zł w zawodzie w którym więcej zarobić nie jestem w
        stanie(stawki zaszeregowań itd), mieszkam w okolicach gdzie takie zarobki nie są
        niskie ale normalne dla zdrowego faceta w pełni wieku-sił, mam obowiązkowe
        wydatki na mieszkanie;dojazd do pracy;jedzenie w wysokości X, Chcę dbac o
        dziecko ale w związku z ww nie mogę partycypować w kosztach utrzymania dziecka w
        kwocie 50% pensji tylko do Y . (do tego kwestia unormowania sądownego terminów
        spotkań z dzieckiem! bo czy ojciec chce odpuscic widzenia z dzieckiem? zadbać o
        sensowne postanowienia w wyroku a nie tylko o alimenty)
        Jeśli prawda jest , że on zarobic więcej nie może to sąd się zapewne przychyli
        do tego, tym bardziej lokalny.

        Faktycznie ja z tej półki zarobków wyszłam juz dawno temu (znajomi bez wielkich
        kwalifikacji, którzy tyle zarabiają oficjalnie to mają z drugie tyle
        nieoficjalnie) i niebardzo wyobrazam sobie zdrowego faceta który tkwi na
        posadzie za taką kwotę zamiast szukać lepszej bo dzisiaj pracy jest dosyć
        (kobiety mają większą tolerancję do siedzenia okoniem na byle jakich
        urzędowo/tescowych pensjach), ale jeśli tak jest to wydaje mi się, że sensownie
        przedstawienie tej sprawy i okoliczności w sądzie spotka się ze zrozumieniem.
        Królowa napisała wiele negatywnych rzeczy o byłej żonie męża, zgromadzić dowody
        na okoliczność "wujka" , niedawania córki gdy ojciec przyjeżdża po wcześniejszym
        ustaleniu(pisemnie najlepiej) , itd.. to wszystko pozbierać i przedstawić jako
        całość problemu na rozprawie. A na gadanie następczyni żony bez przedstawienia
        konkretnych dowodów że była jest zła, to każdy będzie patrzył z ukosa.
        • jarkoni Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 19:16
          Ja osobiście nie wiem co powiedzieć..
          Jestem zarówno za jedną i drugą stroną.
          Rozumiem kobiety, które mając wcześniej wysoki standard życia w małżeństwie,
          szczególnie, że mąż dużo zarabiał, a nie one - chcą mieć podobny po rozwodzie.
          Dziwne? Kazdy by chciał, a nawet więcej.. Chyba normalne.
          A u mnie już pewnie niektórzy wiedzą - po rozwodzie - zostawiłem wszystko,
          mieszkanie apartamentowiec z 2 garażami, chyba paręset tysiaków, wyposażenie też
          dziesiątki, z walizką z ciuchami w nowe życie. I co z tego. Ona i tak chce
          podwyższenia alimentów. Mam kontakt z dziećmi.. spotykam się - gdyby ktoś pytał.
          Mało.
          Tyle ode mnie, jutro po ewentualnych komentarzach napiszę więcej.
          Dzięki za uwagę.
          • kingas38 Re: Jarkoni... 24.09.08, 21:19
            myslałam że nie ma juz takich mężczyzn...chociaż mój były m tez opowiada że
            zostawił mi wszystko... tzn. wszystkie długi...sam umył rączki...i jeszcze
            alimentów od niego żądam...sorry jarkoni...ale tak mi się skojarzyło...
          • tricolour No i źle zrobiłeś... 24.09.08, 23:00
            ... bo dając "jak leci" przestałeś być partnerem, a jesteś od dawania jak leci.
            Co Ci jeszcze zostało do dawania? No alimenty...
          • chalsia Re: alimenty - co może ojciec 24.09.08, 23:50
            > A u mnie już pewnie niektórzy wiedzą - po rozwodzie - zostawiłem
            wszystko,
            > mieszkanie apartamentowiec z 2 garażami, chyba paręset tysiaków,
            wyposażenie te
            > ż
            > dziesiątki, z walizką z ciuchami w nowe życie.

            errata - winno być - zostawiłeś PÓŁ mieszkania z POŁOWĄ wyposażenia
            • manderla Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 00:06
              Czyżby korrrrrekta?
              A jednak...niektórzy faktycznie gadami są. smile
              • chalsia Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 00:13
                manderla napisała:

                > Czyżby korrrrrekta?

                zakładam, że Jarkoni miał współwłasność małżeńską i ten apartament
                z wyposażeniem był majątkiem wspólnym.
                Jakoś po prostu jeży mnie naciąganie faktów (nawet nieświadome),
                takie jak twierdzenie faceta "zostawiłem jej mieszkanie/dom" w
                sytuacji, gdy był razem z żoną tegoż lokum współwłaścicielem.
                • nicol.lublin ja trochę niezorientowana jestem, ale... 25.09.08, 08:49
                  Jarkoni czy ty masz podział majątku?
                  bo: alimenty są na bieżące utrzymanie dzieci, więc skoro potrzeby
                  dzieci się zmieniły, to jest sprawa o podniesienie alimentów. nic
                  dziwnego.
                  jesli masz dyskomfort z powodu zostawienia całego majątku, to
                  przeprowadź podział i zażądaj spłaty. a na sprawie alimentacyjnej
                  zawsze można powiedzieć, że nie stać cię na to czy tamto bo musisz
                  kupić sobie mieszkanie, skoro tamto zostawiłeś żonie i dzieciom. sąd
                  może to wziąć pod uwagę, ale wcale nie musi.

                  a może napisz wprost jaka jest twoja sytuacja Jarkoni? w jakim wieku
                  dzieci? czy odwiedzasz? i ile płacisz? to się ustosunkujemy jakoś.
                  • jarkoni Re: ja trochę niezorientowana jestem, ale... 25.09.08, 18:45
                    Nicol, to wcale nie takie trudne.
                    Prowadziłem swoją firmę od 1998, głównie z rynkami wschodnimi(niby mało ważne,
                    ale jednak, niektórzy wiedzą co się zadziało w sierpniu 1998).
                    Na początku 1999 roku przepisałem mieszkanie na żonę, notarialnie.
                    Ot, cała prawda. A co do wyposażenia, sprzętów, garaży, jej auta i inne duperele
                    - po prostu odpuściłem, tak bardziej honorowo.
                    PS.Nasze pierwsze M-3 kupiliśmy za 16 tysiaków(obecnych) w 1992 roku, z czego 12
                    to był kredyt od firmy zagranicznej, dla której pracowałem, a pozostałe po 2
                    tysiące od moich rodziców i nieżyjących już teściów(zresztą wspaniałych ludzi).
                    Wyjaśniłem w miarę dokładnie?
                    Dopowiedz sobie sama resztę..
                    Pozdrawiam
                    • nicol.lublin Re: ja trochę niezorientowana jestem, ale... 25.09.08, 19:16
                      rozumiem, ale co z resztą? ile płacisz? bo dzieci chyba dwoje?
                      • nicol.lublin Re: ja trochę niezorientowana jestem, ale... 25.09.08, 19:27
                        jak chcesz pogadać to napisz mi na priva, albo podaj swoje gg, ja
                        jestem z doskoku do późnego wieczora.
            • jarkoni Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 18:29
              Chalsiu - zostawiłem CAŁE mieszkanie i CAŁE wyposażenie..
              I nie mam ochoty przeżywać stresów z ewentualnym dzieleniem nieruchomości i
              ruchomości związanych.
              Po prostu mam dosyć.. W miarę logiczne wytłumaczenie?
              • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 20:22
                Ale to ja nie rozumiem o co Ci chodzi... Nie masz ochoty rozliczać żony z
                majątku bo tak Ci wygodniej i nie chcesz sie denerwować. Równocześnie masz do
                niej żal, że domaga się byś płacił na dzieci wyższe alimenty. Co ma piernik do
                wiatraka? Trzeba było zrobić podział sprzedać swój udział i teraz miałbyś kase
                na alimenty bez problemu. Zostawiłes z własnej woli a teraz ciągle to
                wywołujesz jako argument na pazerną żonę...
                Poza tym, zostawiając lekką ręką jak mówisz duży majątek żone dałeś jej wyraźny
                sygnał, że cię stac na to by każdą kasę nadal wykładać.
                Nie dbasz o swoje sprawy i jeszcze masz pretensje do żony, że ona o Twoje sprawy
                nie dba...A, gdyby mieszkała w mniejszym mieszkaniu i miała tańszy samochód- to
                i koszty utrzymania wszystkiego miałaby niższe smile nie myślisz perspektywicznie i
                tyle.
                • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 20:32
                  Aha, od razu dodam, ze jesli masz akurat trudną sytuację finansową a żona domaga
                  się za wysokich alimentów, to przeciez przedstaw całą sprawę w sądzie czarno na
                  białym, (jesli sprawa w sądzie o alimenty, lub napisz do exżony maila z tym co
                  Cię boli bo chyba z rozmową kiepsko..skąd ona ma wiedzieć że masz złą sytuację
                  teraz?) nie bój się zadbać o swój interes. Bo metodą uciekania nic nie
                  wskórasz tylko kolejne problemy Cię będą doganiac..
                  • sauber1 Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:00
                    zmienilamnicka napisała:

                    > Ale to ja nie rozumiem ...


                    Mam wrażenie jakbyś mnie o to pytała? Ok. to ja tak zadam pytanie? W jaki sposób
                    można udowodnić w sądzie, że żona ma duże dochody, nowe auto, za mieszkanie
                    płaci ponad dziesięć tysięcy na miesiąc, biorąc kredyty przedkłada zaświadczenia
                    o dużych dochodach, a w US najprawdopodobniej rozlicza się pod fałszywym
                    nazwiskiem i jej narzeczony też coś podobnie kręci?
                    • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:08
                      w US rozliczasz się pod NIP-em. to co? rozlicza się jako dwa różne NIP-y i ma
                      fałszywy dowód osobisty? zawiadom prokurature o podejrzeniu popełnienia
                      przestępstwa smile
                      • zuza145 Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:26
                        kurczę Jarkoni- szkoda że nie rozwodziłam się z tobą- i tobie by
                        lepiej było- w znaczeniu że spokojniej i mnie również- a nie jestem
                        pijawka- tylko pracowita kobita- godnie do spraw kasy podchodząca.
                        Gołego bym cię nie puściła- spoko.
                        • lampka_witoszowska Re: :))))) 25.09.08, 22:08
                          a ja mam wrażenie, że rozchodzę się własnie z Jarkonim, w pewnych
                          granicach przyzwoitości, ofkors, bo całego majątku to nam nei
                          zostawi, ba! nawet połowa mi się nei należy, bo mamy nierówne
                          wkłady!
                          i kilkuletnie gadanie, że jak żona nie pracuje, to zajmuje sie
                          domem, więc jej się połowa zawsze należy, to... o kant stołu smile

                          a dobry jest, bo aż połowę proponuje, choc uznał, że mi się nei
                          należy...
                          sprawiedliwych udziałów wyliczac się nie chce podjąc

                          ale do rzeczy
                          zostawianie "wszystkiego" (poza swoją pralką, za której drobną
                          naprawę płacimy po połowie smile)))) i dalszą, równie konieczną naprawę
                          ma taniej smile))))) i biurkiem smile) łączy sie z jego ogromną radością
                          (i w to wierzę smile)))), bo sprzedajemy gigantyczny 5pokojowy dom, a
                          przeniosę się do mieszkanka 2-3pokojowego big_grinDDDDD

                          ps. jak komus brakuje mebli, to śmiało smile))))
                          najprawdopodoniej będę rozdawac - jak juz uda mi się je wyniesc na
                          zewnątrz domu, z dzieckiem pod pachą smile))))
                          mam np. dwa 2metrowej szerokości łóżka smile)))))
                          moge nawet dowieźc, o ile spłacę mu połowę wartości auta smile
                      • sauber1 Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:42
                        zmienilamnicka napisała:

                        > w US rozliczasz się pod NIP-em. to co? rozlicza się jako dwa różne NIP-y i ma
                        > fałszywy dowód osobisty? zawiadom prokurature o podejrzeniu popełnienia
                        > przestępstwa smile

                        Po pierwsze ja nie o tym wymiarze, a po drugie po co, żeby mnie jeszcze od
                        szpicli wyzwał?
                        • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:51
                          no to tym bardziej nie rozumiem po co w ogóle wnikasz w tę sprawę, interesujesz
                          się czym kto jeździ, jak i gdzie się rozlicza, pod iloma nazwiskami, gdzie
                          bierze kredyty, jakie wysokie, ile płaci za mieszkanie - a potem nagle nic nie
                          robisz z posiadaną wiedzą zasłaniając się jakimś miałkim tłumaczeniem "bo
                          jeszcze zwyzywa mnie od szpicli"..

                          po co tracisz energię na coś z czego nic konstruktywnego nie wynika?
                • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:50
                  zmienilamnicka napisała:

                  > Ale to ja nie rozumiem o co Ci chodzi...

                  Jakbyś przepisała na męża mieszkanie za pół bańki, to pewnie też by
                  Ci się nie chciało szarpać o pozostałe kilka tysi z mebli i
                  samochodu.
                  • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 21:59
                    jeśli bym zdecydowała sama, że olewam kasę bo wolę święty spokój i mu wszystko
                    zostawiam, to zrobiłabym to po przemyśleniu czy faktycznie chcę mu to zostawić i
                    ze świadomością, że robię to dobrowolnie a darowanemu psu do zębów się już nie
                    zagląda .
                    Mieszkanie było wspólne bo oboje się na nie dorabiali w trakcie związku, dwoje
                    dzieci samo się nie wychowało, wystarczy pomysleć, że mieszkanie zostanie dla
                    dzieci a nie wyłącznie dla żony to może mniej będzie skręcać żal za majatkiem
                    o który nie bylo odwagi zawalczyć w odpowiednim czasie.
                    • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:03
                      Albo nie rozumiesz albo udajesz. Przepisał całe mieszkanie, bo
                      obawiał się żeby się nie zmarnowało. Tak więc mieszkanie w momencie
                      rozwodu było żony, a nie jego,
                      • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:20
                        No było. I co? Tak zdecydował i to jest tego konsekwencja.
                        Założę się, że nawet o tym fakcie z żoną przy rozwodzie nie porozmawiał bo wolał
                        "święty spokój".

                        Małżeństwo nie zepsuło się tydzień przed rozwodem tylko lata wcześniej. Więc był
                        czas pomyśleć o tym na czym się stoi i jak przyszłość zorganizować, tym bardziej
                        jeśli się już miało nową pannę. Albo się zostawia "honorowo" i daje spokój
                        sprawie, albo się ucieka i potem żałuje, że się coś zostawiło a wcale się tego
                        nie chciało zostawiać.

                        Mój znajomy też zostawił mieszkanie żonie z dzieckiem i nie płacze z tego
                        powodu, zapisał mieszkanie na małoletnie dziecko z prawem matki do mieszkania w
                        nim i alimenty płaci tyle ile ustalili.

                        Tak samo z ustaleniem wysokości alimentów/temat główny/ , nie wystarczy psioczyć
                        że ona znowu chce więcej, trzeba się wziąć do działania i wynegocjowac tyle ile
                        da rady się płacić. Samo się nie zrobi.
                        • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:24
                          Ja nigdzie nie doczytałem, że Jarkonie miał nową pannę. Zresztą nie
                          wiem jak u niego było, może się mylę.
                          • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:25
                            Jakby miał nową pannę, to by nie przepisywał na żonę - tak na logikę.
                            • lampka_witoszowska Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:29
                              a co ma nowa panna do starych dóbr starej rodziny?
                              nieważne,c zy była
                              zostawił, to się z tym wczesniej pogodził
                              nie pogodził się, to do konca życia będzie to kolcem w bucie
                              dla niego głównie

                              a nowa panna? a jakby miał 10 nowych panien na raz?
                              to nei ma znaczenia, chodzi o decyzje dotyczące "starego" życia
                              • young_and_bored Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:32
                                z mojej strony koniec, nie będę się za kogoś wypowiadał.
                              • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 22:46
                                chodzi mi o to, ze facet będąc jeszcze w małżeństwie planował bycie z
                                inną/polecam archiwum/ więc dziwne się wydaje, że nie myślał gdzie i za co
                                mieliby żyć, chyba, ze był tylko dla przyjemnosci i problem mieszkaniowy nie
                                zaświtał.
                                ale to na marginesie, bo słusznie, sprawa dotyczy starego życia z którego
                                wychodząc należało zrobić w nim porządek. Decyzje sam podjął takie a nie inne,
                                wtedy mu odpowiedały, nikt go nie oszukał bo innych ustaleń nie mieli.. Pluć
                                sobie do końca życia za własne decyzje z przeszłości KTÓRYCH NIE DA SIĘ JUZ
                                ZMIENIĆ to czyste masochizowanie się. Stało się. Jeśli coś jeszcze można ugrać z
                                ważnych rzeczy to należy to zrobić a nie odpuszczać znowu "dla spokoju" by za
                                chwilę sobie znowu nie pluć sobie bardziej w brodę. To co jest to są
                                konsekwencje decyzji, własnego działania lub decyzji o niedziałaniu, z wszystkim
                                tak bywa.



                      • chalsia Re: alimenty - co może ojciec 25.09.08, 23:48
                        young_and_bored napisał:

                        > Albo nie rozumiesz albo udajesz. Przepisał całe mieszkanie, bo
                        > obawiał się żeby się nie zmarnowało. Tak więc mieszkanie w
                        momencie
                        > rozwodu było żony, a nie jego,

                        to kurczę tym bardziej te żale Jarkoniego są jakby nie na miejscu -
                        w ogóle jej NIC nie zostawił, bo to wszystko od 10 lat i tak juz
                        było jej - zdecydował się na przepisanie majątku na żonę by chronić
                        dawno temu majątek.
                        • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 26.09.08, 00:15
                          hmm.. fakt, równie dobrze mógł nie przepisać na żonę i osiwieć ze stresu, lub
                          majątek wtedy stracić. Tylko, że wtedy by nie drażniło, że zona teraz ma a on
                          sam nie ma, bo oboje by nie mieli i byłoby "sprawiedliwie".., a jakas willa
                          ruskiej mafii mniej się rzuca w oczy niż exżony smile ot, życie.
                          • chalsia Re: alimenty - co może ojciec 26.09.08, 00:22
                            zmienilamnicka napisała:

                            > hmm.. fakt, równie dobrze mógł nie przepisać na żonę i osiwieć ze
                            stresu, lub
                            > majątek wtedy stracić. Tylko, że wtedy by nie drażniło, że zona
                            teraz ma a on
                            > sam nie ma, bo oboje by nie mieli i byłoby "sprawiedliwie".., a
                            jakas willa
                            > ruskiej mafii mniej się rzuca w oczy niż exżony smile ot, życie.

                            hi hi, co i tak nie zmienia faktu, że jak WTEDY przepisywał na
                            żonę, to też tylko PÓŁ majatku (łacznie z połową mieszkania), bo
                            drugie pól było i tak jej.
                            • zmienilamnicka Re: alimenty - co może ojciec 26.09.08, 00:39
                              no ja wiem, ale małżeństwo teoretycznie wspólnotą a przy rozstaniu od razu każdy
                              pamięta , że to on jednak więcej zarabiał więc...

                              A wystarczy tak zwyczajnie pomyśleć sobie, że swój udział za pośrednictwem żony
                              i tak trafi się ostatecznie dzieciom w spadku.

                              Znajoma miała 4 lata temu kupować mieszkanie ale w ostatniej chwili
                              zrezygnowała, teraz za takie samo musi zapłacić 250tys więcej, no i co jej da
                              wkurzanie się w kółko, że naiwnie posłuchała nie tych doradców co trzeba? nic
                              oprócz frustracji. Trzeba zarobić na nowe bo tamto nie wróci i tyle, choć ćwierć
                              bańki w plecy boli.
                              • sauber1 Re: alimenty - co może ojciec 26.09.08, 02:48
                                zmienilamnicka napisała:



                                >... A wystarczy tak zwyczajnie pomyśleć sobie, że swój udział za
                                > pośrednictwem żony i tak trafi się ostatecznie dzieciom w spadku....


                                Też kiedyś byłem podobnego zdania, doba miała 36 godzin, a dziś dzieci z golą
                                dupą w życie. Jak ja mam im to wytłumaczyć, że ludzi opętało chciejstwo, że
                                piramidy finansowe, przekręty tylko po to by miały "kiedyś" lepiej, chyba w
                                reinkarnację już nie uwierzą? choć w sercach na patriotyczna nutę im gra
                                jeszcze. Nie potrafię jeszcze słowem wyrazić bólu, za to myślę, że szkoda jest
                                pewnej części mieszkańców naszej już wolnej Ojczyzny, a tyle było nadziei na
                                lepsze jutro ...
                                • sauber1 Re: alimenty - co może ojciec 28.09.08, 16:15
                                  Na tak zadane pytanie, mam zawsze tylko jedną odpowiedź: zawsze i ojciec może
                                  próbować. Właśnie siedzę i tworze dzieło do sądu pt. "Wniosek o udzielenie
                                  zabezpieczenia alimentów", może na tzw. "Fundusz Alimentacyjny" się załapię, o
                                  ile nie zmieni się "przypadkowo" sytuacja, korzystając z doświadczenia
                                  życiowego, wiem że wszystko jest możliwe, a czasem szczęściu wystarczy tylko
                                  dopomóc ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja