teuta1
04.10.08, 17:38
Dostałam dziś smsa od kolegi, który będzie sie rozwodził. Pytał,
dlaczego mu się nie udaje, czemu częsć małżeństw sie nie rozchodzi
i jest szcześliwa. Gdy odpisałam, że należy mieć realistyczne
oczekiwania, radzić sobie z własnymi szajbami, szanować odmienność
drugiej osoby i umieć rozmawiać o własnych odczuciach, odpisał mi z
oburzeniem, że jest PRZECIWNY PROGRAMOWANIU ZWIĄZKU. Pomijając fakt,
że poczułam sie głupio, bo podzieliłam się z nim swoimi
okołorozwodowymi refleksjami, zaczęłam się zastanawiać, czy ja
czasem czegoś nie widzę w krzywym zwierciadle. Moze pójście na
zywioł ma sens, może związek sie dzieje, a my tak na bieżąco go
kształtujemy na plus? No ale skoro tylu nam nie wyszło, to chyba nie
jest takie łatwe i pewne warunki brzegowe powinny być określane?