widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc..

05.10.08, 08:58
wiem,ze posty były,ale innego rodzaju

Nie jesteśmy po ślubie,więc ani spotkań ani alimentów nie mam
załątwionych podczas rozwodu..
Tatuś nie przychodzi praktycznie do dziecka. niby pracuje od 7 rano
do 3 w nocy,firmę otwiera(jasne). wpada raz na 2 tygdnie na godzinę
czy kilka ! dzis w nocy się przekonałam,że jednak tatuś ma czas
spotykac się z jedną lub 2 paniami.pomijam oszukiwanie mnie w wielu
kwestiach....w każdym razie dziecko BARDZO tęskni,płacze za nim a on
nie może znaleźć w ciągu dnia czy tygodnia 15 choćby minut żeby
przyjść ! płaci mi całe 200zł!nowe ciuchy ma,gdzies mieszka i coś
je,za coś jeździ.Za kilka dni ma sprawę o przedłużenie renty ale
raczej mu nie przedłużą-inaczej by się nie szykował do zakładania
firmy.Czekać na wynik( o którym i tak mnie nikt nie poinformuje) czy
zakłądac sprawę już-i JAKĄ albo JAKIE
chcę 500zł alimentów,bo ja nie zarabiam dużo a muszę płacić ok
1300zł opłat! jego 200 starcza na polowe przedszkola.dziecko ma 4,5
roku.
w związku z tym,że woli spotkania z panienkami zamiast z dzieckiem,
chcę sądownie ustalić mu widzenia.Mam dość patrzenia na smutek i
płacz swojego dziecka,nie jestem w staie tego wytrzymać i nie wiem
co jej mówić...chcę żeby musiał danego dnia przyjść do
niej,najchętniej co najmniej raz w tygodniu.
ja nie rozumiem,tyle kobiet utrudnia kontakty a ja ile bym dała,żeby
dziecko widziało częściej ojca,który mieszka w tym samym mieście i
CODZIENNIE bywa pod moim domem(bo chyba pracuje tu u kogoś) !
i chcę ODPOCZĄĆ....mieć chociaż pół dnia wolnego od dziecka.praca to
nie wolne. mam mamę,ale ona raczej nie weźmie córki do siebie,i tak
ostatnio często ją odbiera z przedszkola,mimo renty i BARDZO chorego
serca....poza tym to obowiązek ojca a nie mojej matki

co mam zrobić?alimenty mogę złożyć ale jak wygląda sprawa o widzenia
z dzieckiem-jest zapewne osobną sprawą. Nie wiem co z ograniczeniem
praw-i chodzi tu o ograniczenie,żeby mi nie przyszedł i nie
powiedział,ze ona na wakacje tu nie jedzie,do tej szkoły nie
pójdzie. co innego jakby się z nią normalnie widywał i zachowywałsię
jak prawdziwy ojciec,ale cxo innego jak on sobie robi ewidentnie
jaja z dziecka i ze mnie(to moze mniej ważne).

i o ile min alimentów mogę się ubiegać?boję się,ze on sie jakoś
wykręci rentą czy małymi zarobkami.wiem,ze gdzieś
pracuje,przynajmniej nieoficjalnie,widziałam różne papiery w nocy u
niego,trochę dowodów na to jest. także na olewanie dziecka się
znajdą,jeśli będzie trzeba.

nie chcę nic robić na złość.chcę tylko sprawiedliwości i szczęścia
mojego dziecka. NIKT inny ani nowy nie zastąpi jej ojca,z któym ma
bardzo dobry kontakt..bardzo bardzo jest do niego przywiązana..

tak mi smutno,że doprowadził do tego,że muszę iść do sądu :
(((widocznie niektózy się nigdy nie zmienią i taka siła perswazji
jest jedyną...
    • aniaje nie dodałam 05.10.08, 09:00
      co ważne, że ma 2 dziecko,starsze,na któe ma alimenty zasądzone
      300zł.z tamtą jest po rozwodzie.
    • chalsia Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 09:11
      > co jej mówić...chcę żeby musiał danego dnia przyjść do
      > niej,najchętniej co najmniej raz w tygodniu.

      do niczego go nie zmusisz, nawet wyrok o kontaktach go nie zmusi.
      Nie będzie chciał przychodzić - to nie będzie, bez względu na
      wyrok, i to praktycznie całkowicie bezkarnie.

      Ograniczenie praw z reguły polega na ograniczeniu władzy ojca do
      WSPÓŁdecydowania w sprawach tzw. ważnych to znaczy własnie takich
      jak miejsce zamieszkania, szkoła, kształcenie, paszport.

      o ile alimentów mozesz się ubiegać - wylicz dokładnie koszty
      utrzymania dziecka i wystąp o 60-70% tej kwoty skoro ojciec
      dzieckiem się nie zajmuje.
    • jarkoni Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 10:39
      Jakoś zbyt skomplikowany wątek jak dla mnie.
      Sama sobie przeczysz momentami Aniaje.
      Albo ja mam IQ rozwielitki..

      Ad rem: "Nie jesteśmy po ślubie,więc ani spotkań ani alimentów nie mam
      załątwionych podczas rozwodu.."
      To skąd sąd i rozwód skoro nie jesteście po ślubie? Konkubinaty też są sądownie
      rozwodzone?
      Dalej już dziwniej:"ja nie zarabiam dużo a muszę płacić ok
      > 1300zł opłat!"
      Nie wiem w jakim apartamentowcu mieszkasz, nie czepiam się wcale, ale same
      opłaty 1300 co miesiąc to trochę.. Wliczasz w to oczywiście opłatę za internet,
      bo w końcu tu piszesz, mam rację? TV kablowe i jakieś HDMI też, telefon
      stacjonarny i komórka też?
      Chcę w miarę racjonalnie ocenić sytuację,nie znam Cię, ale coś sobie myślę, że w
      opłaty miesięczne wliczasz też solarium, kosmetyczkę, kosmetyki, tipsy itp. W
      końcu to też "opłaty" konieczne dla pełnego dobrego samopoczucia życia..
      Powiesz, że wredny tekst?
      To posłuchaj sama siebie:"CODZIENNIE bywa pod moim domem(bo chyba pracuje tu u
      kogoś) !
      > i chcę ODPOCZĄĆ....mieć chociaż pół dnia wolnego od dziecka.praca to
      > nie wolne. mam mamę,ale ona raczej nie weźmie córki do siebie,i tak
      > ostatnio często ją odbiera z przedszkola,mimo renty i BARDZO chorego
      > serca....poza tym to obowiązek ojca a nie mojej matki"
      I dalej: "co mam zrobić?alimenty mogę złożyć ale jak wygląda sprawa o widzenia
      > z dzieckiem-jest zapewne osobną sprawą. Nie wiem co z ograniczeniem
      > praw-i chodzi tu o ograniczenie,żeby mi nie przyszedł i nie
      > powiedział,ze ona na wakacje tu nie jedzie,do tej szkoły nie
      > pójdzie"
      No żesz... To takie niby przekleństwo, wiem, że przy niedzieli nie wypada za bardzo.
      Kobieto, czyli chcesz, żeby on:
      1. Płacił więcej.. to rozumiem, w końcu masz same opłaty 1300.Aż się dziwię, że
      chcesz tylko 500, przecież poza opłatami trzeba dziecko ubrać, wyżywić, do
      szkoły posłać itp. Skoro nie zarabiasz dużo, to powinnaś zażądać minimum dwa
      tysiące alimentów. I to w EURO. Patrz perspektywicznie..
      2.Żeby zajął dzieckiem, bo masz dość swojego dziecka i chcesz chociaż chwilę
      odpoczynku od.. no od kogo? Bo aż ciśnie się na usta to, co chciałabyś
      powiedzieć. Znam słowo "bachor", ale jestem pewny, że nie to chciałaś
      powiedzieć. Jesteś przecież matką i kochasz...
      (tu będzie wrednie: chyba kochasz samą siebie)
      3. Chcesz ojcu ograniczyć prawa?
      "jak wygląda sprawa o widzenia
      > z dzieckiem-jest zapewne osobną sprawą. Nie wiem co z ograniczeniem
      > praw-i chodzi tu o ograniczenie,żeby mi nie przyszedł i nie
      > powiedział,ze ona na wakacje tu nie jedzie,do tej szkoły nie
      > pójdzie.'
      To w końcu ma się widywać i odbierać z przedszkola, czy chcesz ograniczać?
      4."> nie chcę nic robić na złość.chcę tylko sprawiedliwości i szczęścia
      > mojego dziecka. NIKT inny ani nowy nie zastąpi jej ojca,z któym ma
      > bardzo dobry kontakt..bardzo bardzo jest do niego przywiązana..
      >
      > tak mi smutno,że doprowadził do tego,że muszę iść do sądu :
      > (((widocznie niektózy się nigdy nie zmienią i taka siła perswazji
      > jest jedyną..."

      Jakoś mi na to wygląda, że chcesz zemsty i kasy, a dobro dziecka jest tylko
      podkładką.
      • young_and_bored Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:14
        Ja tego postu zupełnie tak nie odebrałem.
        Nie jest po ślubie i nie jest po rozwodzie w tym sensie, że
        po rozwodzie byłyby jakieś ustalenia w kwestii alimentów i kontaktów.
        A 1300 zł opłat ma wliczając czynsz, wodę, przedszkole, tel. - może
        się uzbierać. Jak chce wstępnie pięć stów, to przecież nie jest
        jeszcze tak dużo, w miarę rozsądna kwota od zdrowego rencisty wink
        dorabiającego na czarno. Dziewczyny teraz rzucają w pozwach kwotami
        o rząd większymy, więc naprawdę nie ma się co Anki czepiać.
    • zuza145 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 10:57
      • zuza145 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:05
        sorki- puste poszło.
        A tymcazsem chcę potwierdzić jedno- Kobieto!
        Szkoda twojego czasu- żaden sąd nie spowoduje że będzie pezychodził.
        Sprawa o widzenia i ustalenia kontaktów spowoduje że być może sąd
        wyznaczy mu dni i godziny co oznacza że poza wyznaczonymi masz prawo
        nie wyrazić zgody na wizytę.
        Tylko to.
        chalsia napisała prawdę- żaden sąd nie spowoduje że z tych godzin
        facet skorzysta.

        Sprawa alimentów- to coś innego.
        Jeśli masz zamiarsię ubiegać- to musisz dokładnie policzyć.
        A jak mogłam przeczytać- facet to miglanc jest i kombinator- więc
        wniosek jeden- sporo wysiłku będzie cię kosztowało udowdonienie jego
        możliwości finansowych.
        Bo to ma duży wpływ na wysokośc zasązanych alimentów.
        Jarkoni- nieco złośliwie odpisał ale nie dziwię się- wiadomości
        pomieszałaś,a tymczasem skoro masz zamiar w sązie występować- to
        powinnaś wszystko dokładnie dopracować.
        I zastanów się- czy ustalać te kontakty- bo da ci to tylko możliwośc
        wyrażenia braku zgody jak facet się zgłosi poza ustalonym dnieM, co
        pozostaje w sprzeczności ze zdaniem że starasz się aby kontaktów
        było jak najwięcej- takie sprawy prowadzi się w sytuacji gdy chce
        się właśnie ograniczyć nieplanowane wizyty rodzica w domu u dziecka
        a nie aby zmusić.Nie słyszałam o wyroku który nakazuje odwiedzać
        dziecko.
        A że facet świnia bo olewa dziecko- to się zgadzam- niestety-
        pozostaje ci tylko niwelować skutki tej emocjonalnej puistki- jaką
        dziecku facet funduje.
        Moim więc zdaniem- SZKODA TWOJEJ ENERGII.
        Zajmij się alimentami na małą.
    • young_and_bored Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:27
      Projekt nowelizacji, który leży w Sejmie wprowadza wprost obowiązek
      kontaktów pomiędzy dochodzącym rodzicem a dzieckiem, ale moim
      zdaniem ten przepis jak i wiele innych na dzień dobry pozostanie
      martwy - od nikogo nie da się wyegzekwować regularnych spotkań z
      dzieckiem.
      • zuza145 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:30
        zgadzam się.
        to taki odpowiednik bezsilności prawa wobec faktu utrudniania
        kontaktów rodzica z dzieckiem- a tu są przepisy przecież- i co?
        I nic.
        Też martwe w większości przypadków.
        • jarkoni Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:41
          Masz rację Zuza, za złośliwości przepraszam.
          Ale własciwie autorka najpierw się skarży, ze ojciec zbyt mało się widuje, a
          zaraz potem pyta o odebranie praw..
          Jeszcze te 1300 samych opłat(już nie wnikam jakich) i "tylko" 500 zł alimentów.
          I skąd te zasądzone alimenty, skoro ślubu nie mieli. Jaki rozwód bez ślubu..
          Wybaczcie, zbyt wiele nie rozumiem..
          • zuza145 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 05.10.08, 11:46
            skróty myślowe- ja też miewam że piszę skrótami.
            potem trzeba wyjaśniać jak się chce- albo prostować.
            Z pewnością jednak jest przestraszona i /lub zła za całokształt.
            A tu niestety zimno zabrzmi- trzeba spokojnie, opanować emocje i
            załatwić to- co można i trzeba.
            Reszta- to strata czasu.
            I niepotrzebny wydatek energii- więc trzeba ją oszczędzać aby na
            życie starczało.
            • aniaje JARKONI 05.10.08, 12:07
              jesteś ŚWINIĄ ! do potęgi

              co za kretynizmy,dawno takich nie czytałam.gratuluję odbioru mojego
              postu!!!
              tipsów nie mam,na solarium nie chodzę !!mam 1300 wszystkich oplat co
              jest LOGICZNE
              chce zeby miał zasądzone wizyty tak jak to sie robi podczas
              rozwodu !!!!!!!! czyli co jakiś tam dzień , i żeby mi nie decydowal
              o ważnych sprawach skoro sie nie interesuje dzieckiem!!!!!ciężko
              pomyślec i doczytać?????
              ubieram się zazwyczaj na STADIONIE w jakiś chłam a nie w butikach w
              centrach handlowych!!a jak w lepsze ubrania to dostaje od wlasnej
              matki!pracy lepszej na razie nie mogę znaleźć.
              a dziewczynom dziękuję za czytanie ze zrozumieniem i rady...
              dzisiaj ledwo sie do niego dodzwonilam,a on mowi,ze mam go nie
              szantażowac sądami(a robię to mowiąc ze jak nie chce sie z nią
              widywać to sie spotkamy w sadzie?-coś w tym dziwnego?) ,zebym
              straszyla swoich kolegow(to mowie,ze to jego dziecko a nie kolegów i
              zeby patrzyl na dziecko ktore placze za nim a nie na mnie), na co on
              mowi,żegnam i sie rozlącza smile nie sądzilam ,ze jego trzeba bedzie
              prosic o spotkanie z dzieckiem..bo wybiera baby..ale cóż...niech sie
              pocałuje i zaluje kiedyś swojej decyzji.
              i tak jestem wsciekla bo dzis w nocy sie dowiedzialam o kilku
              sprawach i o tym jak mnie znowu bezczelnie i sprytnie
              oszukał.biedactwo.zawsze gra i będzie grał i nie liczył sie z NIKIM.
              ale,że olewa dziecko, to już inna sprawa o o to się rozchodzi. ja z
              boku,ale dziecko codziennie mowiące o nim,placzące,widzące auto
              tatusia niedaleko to dla mnie za dużo!ja to bardzo przezywam.

              JArkoni albo zmień ton albo się nie wypowiadaj,jeśli można.
              • zuza145 Aniaje 05.10.08, 12:32
                Nie denerwuj się, to jest tak jak z rodziną- mówią ci coś z czym się
                nie zgadzasz, ale raczej nie mają nic złego na myśli- tylko maja
                inny odbiór tego co piszesz.
                A piszesz w sposób emocjonalny więc zabałaganiony.
                Moim zdaniem- aby nie tracić energii- a nie Jarkoni dał d jeśli
                chodzi o sytuację twojej córci- to powiem tak:
                przygotuj sobie plan i go realizuj- konsekwentnie.
                ZAcznij od alimentów- czyli niestety przechodzę do porad podłych-
                ale jestem podła- bo konsekwentna- więc zbieraj dowody na te facet
                finansowe kombinacje- abyś mogła spokojnie udowodnić że będzie
                wprowadzał sąd w błą przedstawiając się jako biedaczek.
                Bo będzie.
                Nie kłóć się z Jarkonim- skąd wiesz że on akurat też nie ma złego
                dnia- jest z tego samego klubu co i ty i ja.
                Skoro sobie dajesz prawo do bycia złą - to daj jeu też.
                Reasumując- przemyśl czy chodzi ci o ustalenie kontalktów ojca z
                dzieckiem- aby nie przylaził w dowolnym czasie- wtedy jest to mądre
                posunięcie, czy aby wogóle przychodził- wtedy strata czasu.
                Czy chodzi o ograniczenie władzy- bo chcesz samodzielnie podejmować
                decyzje strategicvzne dla życia córki- wtedy tak- bo może na złośc
                będzie robił- czy też aby pokazać że właśnie że wygrasz- wtedy
                strata czasu.
                I jeszcze jedno- pomyśl- czy jest sens wogóle się kontaktować?
                Potakich próbach jesteś zdenerwowana, jego zachowaniem i rewelacjami.
                Może pora zaprzesatć a robić swoje bez oglądania się na niego?
                Przecież z tego co opisujesz widać jedno- wszelkie starania aby
                ustalić ustnie- na niczym sie kończą.
                Mnie pomagał brak kontaktów.
                Noooooo- nie daj się zdenerwowaniu- bo to cholernie przeszkadza.
                A pracy cię czeka dużo- jeśli chodzi o przygpotowanie do bytności w
                sądzie.
                W sprawie pomocy płaczęcej za ojcem córke- jeśli jesteś z dużego
                miasta- to sprawdż czy macie oddział Tow. Obrnony Praw Dziecka- są
                tam fajni psychologowie- pomogą w opracowaniu zachowania jakim
                możesz bardzo mocno dziecku pomóc.
                Moim zdaniem- można poszukać takiego sposobu pomocy- pomagają
                bezpłatnie.
                Gadki faceta o straszeniu- bez sensu- stadardowe zachowanie.
                Szkoda czasu, szkoda.
                • aniaje Re: Aniaje 05.10.08, 18:11

                  • chalsia Re: Aniaje 06.10.08, 00:20
                    jasne, że masz prawo do czasu tylko dla siebie. Jarkoni napisał
                    bzdurę do potęgi n-tej. Tym bardziej, że prawdopodobnie nie miał
                    okazji zajmować się swoim dzieckiem bez pomocy żony przez okres
                    dłuższy niż dwa tygodnie.
                    • kingas38 Re: Aniaje 06.10.08, 00:51
                      umknął mi ten wątek ale dziewczyny maja rację , i jak pisze chalsia
                      jarkoni nie miał okazji zajmować się dzieckiem więc nie bardzo wie
                      jak wygląda zajmowanie się dziecmi non stop, zupełnie jak mój ex...
                      nawey\t nie wie jakie porzeby mają dzieci w tym wieku
                      ...ech kurcze brak słów...
                    • neell5 Re: Aniaje 06.10.08, 10:56
                      witam, Aniaje przez sąd mozesz zasadzić mu alimenty, ograniczyć
                      (odebrać) prawa rodzicielskie - to też trzeba udowodnić! ale nie
                      zmusisz taty córki do opieki nad dzieckiem jeśli tego nie chce. Im
                      szybciej to zrozumiesz bedzie łatwiej.
    • biedronka784 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 06.10.08, 10:46
      pisalas pod wplywem emocji stąd pewnie duzo skrótów myślowych. Wiem, że
      najbardziej ci przykro, że nie widuje dziecka i jak ono bardzo z tego powodu
      cierpi. Jak nie bedzie chcial to niestety nie bedzie go odwiedzal. Jedynie
      mozesz uregulowac sadownie wizyty gdyby mu sie kiedys przypomniało, że ma
      dziecko i nie wpadał Ci znienacka do domu. Dobro dziecka jest najważniejsze.
      Wiem, że łatwo się pisze i daje rady a gorzej wykonuje ale musisz dziecku
      wytłumaczuć,że tata ma inny domek i nie będzie go z Wami tak często ale,że nadal
      kocha dziecko. To właśnie jest najgorsze i wiem,że trudno się to realizuje. Mi
      tak doradził psycholog. Na razie ureguluj sobie sprawe alimentów a potem wizyty.
      Trzymaj sie cieplutko
      • chalsia Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 06.10.08, 10:53
        > Wiem, że łatwo się pisze i daje rady a gorzej wykonuje ale musisz
        dziecku
        > wytłumaczuć,że tata ma inny domek i nie będzie go z Wami tak
        często ale,że nada
        > l
        > kocha dziecko. T

        bzdura - nie należy mówić za drugiego rodzica, że kocha w sytuacji
        ledwo ciepłych kontaktów. Nie można dziecku mieszać w głowie.
        Można powiedzieć, że się ma nadzieję, że tata kocha dziecko.
        • aniaje dziękuję.. 06.10.08, 20:38
          za wasze zrozumienie...... crying jest mi cholernie ciężko..tatuś
          traktuje mnie jak szmatę i jest tak "zapracowany",że nie ma czasu
          widzieć dziecka a ja muszę jej mówić takie bzdury...uśmiechac się w
          pracy, w sklepie, w domu...
          • zuza145 Re: dziękuję.. 06.10.08, 21:39
            niech sobie traktuje jak chce.
            To jest odpowiednik na przykład tego- ktoś ci mówi że jesteś
            złodziej- czy to oznacza że nim jesteś?
            NIE!!!!!!!!!!!!!!
            Więc nigdy nie mysl o sobie w takiej kategorii- szmata.
            On- biedaczysko nie umie inaczej postąpić- d dał to szuka teraz
            powodu dla jakiego dał tej d.
            Czy myślisz że zdiagnozuje że to on dał de?
            NIE!!!!
            Znajdzie powód w tobie- i tak się broni.
            Większość nawet najfajniejszych kiedyś facetów tak robi- to prosty
            mechanizm obronny.
            I nie myśl już o tym.
            Skoro nie ma czasu-to jego problem.
            Dzieckiem się zajmij- pomagając dziecku niwelować tęsknotę za
            tatusiem zapracowanym.
            Na resztę czasu szkoda- siłą nie zmusisz ani nawet godnością
            osobistą też.
            Możesz tylko sprawić że tobie będzie z sobą samą fajniej i dobrze.
            Rozumiesz?
            Tylko tobie będzie lepiej- jak utrzymasz się na ludzkim poziomie.
            A faceta nie ciągnij ani nie tłumacz mu- nie dotrze.
            Bo ty moja droga nie masz prawa mieć racji- on się zeszmacił wobec
            ciebie- to musi kara być- traktuje cię tak a nie inaczej.
            To rposte jak konstrukcja cepa.
            A najlepsze na koniec- on nie zdaje sobie z tego sprawy- bo tego mu
            nie mówiono- no ja mu nie powiem.
            Mojego czasu też szkoda.
            Od teraz- zero szmat i takich tam.
    • ravny Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 12.10.08, 18:43
      a jak wyglądały kontakty Twojego expartnera z jego drugim dzieckiem?

      zadbaj sądownie o alimenty- zgromadż wiedzę o jego zarobkach, policz ile
      kosztuje Cię utrzymanie dziecka,

      ojca nie zmusisz do kontaktów z dzieckiem jeśli on sam ich nie będzie chciał
      utrzymywać, nie tłumacz go przed dzieckiem ale też nie oczerniaj, staraj się
      być dobrą matką , żyć z dzieckiem ciekawie a kiedyś dać mu fajnego
      opiekuna-ojczyma, a nie liczyć panienki byłego partnera..
      Często "tatusiowie" po latach budzą się i chwalą się SWOIMI dziećmi..których
      wychowywać nie mieli ochoty.

      • aniaje Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 12.10.08, 20:41
        odpuściłam..nie liczę
        nie dzwoni,ma gdzieś moje telefony,smsy,ze nie mam jak odebrac
        dziecka.mam go gdzieś.alimenty niebawem,przed dzieckiem przestałam
        tłumaczyć,mówię,ze nic nie umiem poradzić na to,że go nie ma i nie
        odbiera telefonu.
        do drugiego jeździliśmy jak były pieniądze na przejechanie
        500km..płacił jak miał,czyli często.nie zawsze,bo czasem nie miał
        pracy.bawił się z dzieckiem,chodzilismy na spacery itd.
        nie chce mi się już o nim myśleć.jakim jest ojcem-widać...

        a mi tak cholernie ciężko...sad mieć siłę na tą codzienność,bez
        pomocy i psychicznie jeszcze minie,zanim wrócę do normysad

        kiedyś pożałuje ,dzieci nie zapomną,ja nie zapomniałam,ze ojca nie
        było i podziwiam każdą samodzielną matkę.oni nie mają zielonego
        pojęcia co to jest,przynajmniej na początku..pogodzić wszystko ze
        sobą crying żyć w takim napięciu, spóźniać się godzine do
        przedszkola,czekac na marne 200zł,modlić się,zeby ci przedłuzyli
        umowę,bo nie utrzymasz siebie i dziecka,mieć silę na codzienne
        zajmowanie sie dzieckiem ,sprzątanie i dbanie o siebie,zakupy i
        miliony innych spraw. oni wstają,piją kawkę,idą do pracy-jak ją
        mają,wracają i robią co chcą
        ja trochę poczekam i jesli dalej będzie olewał dziecko,ogranicze mu
        prawa i poproszę o więcej alimentów,za to,ze sama zajmuję się
        dzieckiem,za zerowy wkład w jej życie
        ja MUSZĘ mieć siłę nawet jak jestem chora, pieniądze nawet jak
        straciłam pracę, czas,nawet jak go kompletnie nie mam, uśmiech jak
        nie chce mi się żyć.......nienawidzę go.........
        • zuza145 Re: widzenia się z ojcem, alimenty, prosze pomoc 12.10.08, 20:57
          rozumiem całkowicie- ale pamiętaj- nie nienawidż go- żcyie
          nienawiścią- to wegetacja.
          A ty jesteś kobieta która musi żyć a nie wegetować.
          Mało ci problemów?
          Nie wolno nienawidzieć- można być złym ,mieć żal- ale nie wolno tym
          żyć.
          Szkoda zdrowia, szkoda.

          To zasuwaj- licz dokładnie- to pomaga- nie liczenie- ale spokojne
          wykonywanie zaplanowanych czynności.
          Zaplanowałaś pranie- to pierz, czytanie lub bawienie z dzieckiem- to
          rób to.
          Metodycznie, spokojnie- poukładany świat pomaga zniwelować poczucie
          zagrożenia.

          Jak nie wierzysz- nie musisz- ale najpierw sprawdż- może zmienisz
          zdanie.

          Nie dzwoń- nie pisz- nie proś.
          Już to chyba robiłaś?
          To jak bez efektów- nie marnuj energii.

Pełna wersja