szczęscie nasze i naszych bliskich

05.10.08, 15:40
Tak na marginesie jednego z watkow pomyślalo mi się:
czesto mowimy, piszemy: jeśli ja będę szczęśliwa/szcześliwy, moi bliscy tez bedą czuli sie lepiej. I na odwrót.

I to jest prawda, ale chyba często słuzy nam teraz za wykręt i wymowkę.
    • cynta Re: szczęscie nasze i naszych bliskich 06.10.08, 01:19
      Wydaje mi sie ze jezeli my czujemy sie wewnetrznie nieszczesliwi, samotni nie
      pozbierani, opuszczeni, itp. to przy pewnym wysilku mozna zapewnic dzieciom to
      co potrzebuja: opieke, poczucie bezpieczenstwa, mile spedzony czas, jedzenie,
      wanne i odrobione lekcje. Minimalne szkolenie w wciaganiu maski na twarz jest
      wymagane ale nie ma w tym nic trudnego. Gorzej jak nie umiemy nie pokazywac
      naszych osobistych uczuc, wtedy faktycznie nasi bliscy cierpia razem z nami.
      Trzeba sie tylko troche wysilic zeby inni tego nie widzieli....
      • czerwonymuchomor Re: szczęscie nasze i naszych bliskich 10.10.08, 10:03
        mój syn musiał patrzec na matkę w depresji,sam też był nieszczęśliwy
        z tatusiem alkoholikiem-to on dał mi siłę na zmiany,poszłam do
        lekarza,leczyłam się,wyszłam z depresji i przeprowadziłam rozwód.

        trochę potrwało zanim wszystko doszło do normy(psycholog itd.),ale
        teraz mogę powiedzieć-jesteśmy szczęśliwi
    • ja.bazylia Re: szczęscie nasze i naszych bliskich 10.10.08, 10:22
      nangaparbat3 napisała:

      > >
      > I to jest prawda, ale chyba często słuzy nam teraz za wykręt i
      wymowkę.

      a w jakim sensie służy nam za wymówkę ?
      • nangaparbat3 Re: szczęscie nasze i naszych bliskich 10.10.08, 16:13
        Po prostu często czytam o tym, ze dzieci bedą szczesliwe kiedy ich mama bedzie
        szczesliwa, gdy ta mama chce odejśc do kogoś, w kim sie własnie zakochała.
        Świadomie piszę o "mamie", bo mam wrazenie, ze argument o szczesciu dzieci
        spowodowanym wymiana jednego z rodzicow przytaczaja raczej kobiety (pewnie i
        dlatego, ze jak męzczyzna odchodzi do innej kobiety, nawet nie myśli o
        zatrzymaniu dzieci przy sobie - bo niby jak zresztą?)
        Żeby było jasne - nie odnosze sie tu do sytuacji, kiedy w domu jest piekło.
    • farukh2 Re: szczęscie nasze i naszych bliskich 10.10.08, 13:16
      Juz ponad 3 lata jestem "szczesliwa" w nowym zwiazku.Przeszlismy
      pieklo.Ale moje i jego dzieci przeszly jeszcze wieksze pieklo.NIe
      zale sie, tylko chce uzmyslowic tym ,ktorzy chca postawic na jedna
      szale zycie swoje i bliskich, gdy podejmuja takie dezycje,ze ktos
      bedzie plakal.ZAWSZE!Trzeba naprawde dobrze rozwazyc "za i przeciw".
      Dzieci powoli sie uspokoily, juz jest akceptacja, bo w domu jest
      zawsze radosnie,milo,kochamy sie bardzo.Ale to,co przezyly
      pozostanie w nich na cale zycie.Ja zaplacilam za swoje szczescie, a
      One?
      • nangaparbat3 Farukh 10.10.08, 16:14
        Dziekuję i najserdeczniej pozdrawiam
        n.
Pełna wersja