anka.gd
05.10.08, 16:11
Od dłuższego czasu śledzę wątek rozwodowy na tym forum.Znalazłam się
w podobnej sytuacji jak wiele osób piszących na forum.Niedawno
złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie i czekam jak dalej
rozwinie się sytuacja.Mam 7-letniego syna i prawie 8 lat małżeństwa
za sobą.Prawie od roku nie mieszkam z mężem,wyprowadził się do
mamy.Praktycznie nie utrzymuje z nami kontaktu mimo,iż mieszkamy w
tym samym mieście i codziennie w drodze do pracy przejeżdża obok
naszego mieszkania.Głównym źrodłem konfliktu był Internet
(gg,fotka.pl,itp) i dość intymne kontakty z panienkami.Cały czas
siedział przy komputerze pisząc z wieloma dziewczynami i rozsyłając
im intymne zdjęcia.Czytając ich korespondencję można wnioskować,że
się z nimi również spotykał.Wolał spędzać wolny czas z kolegą na
dyskotece niż ze mną i wlasnym synem.I tak powoli się od siebie
oddalaliśmy,aż przyszedł kres naszego związku.Po wyprowadzce
utrzymywalismy jeszcze kontakt,myslałam,że wróci i spróbujemy
jeszcze raz,ale nadszedł czas wakacji,które ja spedziłam z synem,a
on z jakąś panienką,która chyba nie ma pojecia,że my w ogóle
istniejemy.Ja się o tym dowiedziałam od "życzliwej" osoby i wszystko
bylo juz jasne.On oczywiście do końca twierdził,że wakacje spędził z
kolegami z pracy.Podobno po powrocie zerwał z tą dziewczyna,ale to
juz nie jest istotne.W czasie,gdy ja spędzałam wakacje z synem on
się zabawiał z inną,bądź innymi.Zdjęcia przypadkowo wpadły mi w
ręcę,a on mial dalej czelność się wypierać znajomości z tą
dziewczyną.Przeprowadziłam z nim poważną rozmowę,powiedział,że nie
chce do mnie wrócić i spróbować jeszcze raz,że chce
rozwodu.Zaproponowałam poradnię małżenską,a on stwierdził,że nie
jest małym dzieckiem,aby chodzić do
psychologa.Próbowałam,proponowałam i nic.Myślę,że wszystkie
możliwości pogodzenia wykorzystałam i pozostał tylko rozwód.Ciekawe
jak się zachowa jak otrzyma pismo z sądu?On chyba myśli,że ja
żartuję i tylko tak gadam,bo muszę zaznaczyć,że już kilkakrotnie
zapowiadalam mu,że złożę pozew.Sam zgodził się na rozwod więc mam
nadzieję,że w sądzie nie będzie robił problemów i wszystko
przebiegnie sprawnie.Żal mi tych lat spędzonych wspólnie i dziecka,z
którym się nie widuje.Ja sobie jakoś poradzę,ale dziecko...syn jest
zamknięty w sobie.Najgorsze są wieczory kiedy syn już śpi,a ja
samotnie siedzę przed telewizorem albo komputerem i mam
świadomość,że on się świetnie bawi z kolegą i panienkami w
dyskotece.Życie jest jednak brutalne i niesprawiedliwe.Dziękuję mu
jednak za wspaniałego syna,który niedługo nie będzie chciał mieć nic
wspólnego z ojcem.Mąż wszystkich wkoło okłamuje,mnie,ze ciągle
pracuje i nie ma czasu wpaść do syna,matkę-mówiąć,że nas nie ma w
domu jak przyjeżdża.A deklarował pomoc przy synu i nietylko.Juz sama
nie wiem o co w tym wszystkim chodzi.Tu mówi,że chce rozwodu,że nie
ma o czym ze mną rozmawiać i że budzę w nim obrzydzenie,a tu za
chwilę mówi,że chciałby być ze mną.Nie mam już na nic siły.Chodzę do
pracy,prowadzę dom,pomagam dziecku w szkole i mam dość życia.On nie
ma żadnych obowiązków.Pracuje to fakt,ale wszystko inne za niego
robi mamusia.Po jakim czasie od złożenia pozwu mąż otrzyma pismo z
sądu i kiedy mogę się spodziewać pierwszej i mam nadzieję ostatniej
sprawy?Czy syn bedzie musiał iść do jakiejś poradni czy nie wszyscy
sędziowie to preferują?Nie ukrywam,że jeszcze coś czuję do męża,ale
życie z taką osobą jest niemozliwe.Nie mam do niego za grosz
zaufania.Zawsze miałabym przed oczami jego i te panienki,a tak życ
się nie da.Na co muszę zwrócić szczególną uwagę jak pójdę na
rozprawę?Co mam sobie przygotować?