Jest mi strasznie smutno :((

16.10.08, 23:05
28 mamy sprawę rozwodową. Do dzisiaj w głębi serca miałam nadzieję,
że uda się to wszystko jakoś poskładać, że mamy jeszcze szansę, że
nie można tak łatwo przekreślić 24 lat wspólnego życia. O ja
naiwna......dzisiaj potwierdził to, co czułam już wcześniej. Zdradza
mnie już od jakiegoś czasu. A ja tak bardzo chciałam wierzyć, że
jest uczciwym człowiekiem, że nie kłamie prosto w oczy, i że......
sama już nie wiem, w co jeszcze chciałam wierzyćsad(
Teraz chciałabym zasnąć, i już się nie obudzić
    • catrinceoir Re: Jest mi strasznie smutno :(( 16.10.08, 23:18
      nie, on nie jest wart, zebys rezygnowala z zycia. to potwornie boli, wiem. ja 2
      miesiace temu gryzlam poduszke w nocy, zeby nie bylo slychac, jak krzycze i
      szlocham. teraz co jakis czas dalej mam okresy, kiedy przez kilka dni z rzedu
      placze. ale to z czasem minie, wierze. Tobie tez - zobaczysz! szukaj wsparcia,
      mow - do przyjaciol, na forum, do rodziny... nie zostawaj sama z tym, co
      czujesz. przytulamsmile
    • woman-in-blue Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 05:04
      Doskonale Cie rozumiem... wydaje sie, ze reakcja depresyjna jest w
      Twojej sytuacji naturalna. Ja tez zostalam zdradzona i porzucona po
      prawie 20 latach. Wiem jak to boli...moje poczucie wartosci spadlo
      ponizej zera i przyszlosc widze raczej niewesolo.. Natomiast moj maz
      kwitnie w zwiazku z mlodza kobieta, spodziewa sie dziecka i jak
      twierdzi nareszcie jest szczesliwy.... Wydaje mi sie, ze najbardziej
      mnie boli urazona ambicja... bo przeciez nie moge kochac czlowieka,
      ktory nie dbal o mnie ani troche... Ale jest mi ciezko, nie spie po
      nocach...stad to pisanie. Tylko mam nadzieje, ze po rozprawie bedzie
      lepiej... I zaczne myslec nareszcie o sobie... Poki co trzeba z
      siebie wyrzucic wszystkie nagromadzone emocje.. Mamy prawo do zaloby
      po zwiazku, placzu, zalu .... Trzeba szukac wsparcia u
      przyjaciol...Pamietaj, ze nie jestes sama, zawsze znajdzie sie ktos
      kto Cie zrozumie... Glowa do gory! Trzymaj sie cieplutko.
      • sbelatka Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 20:44
        24...20...u mnie 17 czy 18 (he he, juz zapomnialam smile ).. to
        boli...

        nasi chłopcy poszli w świat u boku nowych kobiet głąsząc swe
        szczęscie...
        no i co?.. Ano trzeba poplakac, odpracowac żałobę i spokojnie
        ktoregos dnia zabrac sie za życie jak za chleb. (ktos tam spiewal
        cos takiego..)

        ja juz widze piekno kwiatów, czuje cudne zapachy świata...czuje
        radość pzrenikająca moje ciało.. a bo to .. a bo sio..Chocjakiśczas
        temu myslam, ze sie nie pozbieram..

        Wy sie tez pozbieracie dziewczyny - kobiety..
        Zawiesze za chwilę konkretna infomacje o tym z czego - moim zdaniem
        warto - skorzystac w najbliższy weekend
        • jezynka93 Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 21:02
          Mój po jedenastu latach... Dowiedziałam się miesiąc temu. Nie
          jadłam, płakałam, ale mówiłam, mówiłam, mówiłam. do dziś zadziwia
          mnie desperacja, z jaką budowałam sobie "grupę wsparcia"... Ale
          pomogło, już czuję sie lepiej, już tak nie boli. Rozmawiaj, jeśli
          tylko możesz. Jasne, że wiele ciężkich chwwil przed nami. Mąż wciąż
          mieszka w domu, nie chce się wynieść, na razie nic nie wiem o
          rozwodzie poza tym, że chce... ale wierz mi, będzie lepiej.
          • minaapll Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 21:16
            Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy i wsparcia. Znaczy to dla
            mnie bardzo dużo. Narazie widzę swiat w czarnych barwach, bo ja
            niestety z tych, co to szklankę do połowy pustą zawsze widzą. Staram
            się nad sobą pracować, ale efekty są mizerne. Mam 44 lata i w tej
            chwili nie wyobrażam sobie reszty życia. Chyba trzeba będzie
            pokochać samotne wieczory, noce i weekendy.
            Ściskam mocno i przytulam
            • jezynka93 Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 21:20
              Na jakiś czas pokochaj samotne, daj sobie czas, poukładaj wszystko,
              odbuduj siebie. A potem - zobaczysz. Wierzę głęboko, że będzie
              lepiej.
            • jamama_live Re: Jest mi strasznie smutno :(( 17.10.08, 21:25
              minaapll-i cóż z tego że 44 lataa pomyśl co by to było gdybys tak
              tkwiła jeszcze z 10 czy 20 lat?Masz 44 i jesteś super babeczka i
              zastańów się czy ON jest wart choćby jednej Twojej łzy? wyśpij się a
              rano po kawusi(jeśli pijasz poranną kawę) zrób cokolwiek tylko dla
              siebie i to żebys Ty była zadoowooloona. Dałaś mu siebie i zrobił co
              zrobił a teraz zrób cokolwiek TYLKO dla siebie.Pozdrawiam
              cieplutko.Takich rad i ja dostałam dziś kilka i mam zamiar posłuchać
              bo tu bardzo życzliwi i mądrzy ludzie są.
            • jarkoni Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 05:15
              minaapll 17.10.08, 21:16 Odpowiedz
              Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy i wsparcia. Znaczy to dla
              mnie bardzo dużo. Narazie widzę swiat w czarnych barwach, bo ja
              niestety z tych, co to szklankę do połowy pustą zawsze widzą. Staram
              się nad sobą pracować, ale efekty są mizerne. Mam 44 lata i w tej
              chwili nie wyobrażam sobie reszty życia. Chyba trzeba będzie
              pokochać samotne wieczory, noce i weekendy.
              Ściskam mocno i przytulam

              Czy to jest damskie towarzystwo wzajemnej adoracji?
              Jestem w Twoim wieku droga Minaapll, i też życiowo doświadczony..
              I moja rada poniewczasie: trzeba dbać o związek. Nigdy nie ma jednego winnego.
              Co z tego, że wygrasz w jakimś sądzie, jeśli po latach będziesz sobie wyrzucać,
              że mogło być inaczej?
              Moja była żona uznała, że jestem zbędny i mam się wynieść, zrobiłem to. Dlaczego
              znalazłem i w ogóle szukałem kogoś innego? O tym mowy nie było. Było "won" i
              zrobiłem won.
              Minaapll, jesteśmy w najlepszym wieku, żaden 20 czy 30latek nie podskoczy(choć
              chciałbym mieć 35 i swoją wiedzę).
              Ja odświeżyłem listę starych znajomych, mam kilku nowych- żyję.
              Polecam to samo, jesteśmy młodzi kobietko, co było to zamknąć, chwal się tym co
              nowe i szczęśliwe.
              Rozumiem Cię i pozdrawiam, to dojście do "nowego" moze trochę potrwać. Ale
              warto, wierz mi..
              • minaapll Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 08:28
                jarkoni napisał:

                > I moja rada poniewczasie: trzeba dbać o związek. Nigdy nie ma
                jednego winnego.
                > Co z tego, że wygrasz w jakimś sądzie, jeśli po latach będziesz
                sobie wyrzucać,
                > że mogło być inaczej?

                Wiesz Jarkoni, dowaliłeś mi tym tekstem.
                Dbałam o ten związek jak umiałam. Popełniałam błędy i zdaję sobie z
                nich sprawę. Ja podobnie jak Ty nie uważam, że tylko jedna strona
                ponosi winę. Z punktu widzenia mojego męża tylko ja jestem winna. To
                jest jego subiektywna prawda i ma do niej prawo. W sądzie nie
                zamierzam walczyć, zresztą już nie ma o co, mimo, że ja mojego męża
                nadal kocham. To On się wyprowadził, to On ma kochankę, to On nie
                interesuje się swoimi dziećmi i nie łoży na ich utrzymanie.
                Ja prosiłam męża, byśmy wnieśli o separację, a nie o rozwód, bo w
                tym dostrzegałam jeszcze dla nas szansę.....ale to mąż zdecydował,
                że ma być rozwód (o ironio, podobno nie chce mi rąk wiązać). Ja
                tylko napisałam pozew, bo mój mąż zrzucił to na mnie. Pozew składał
                się z 3 zdań i nie zawierał ani jednego zarzutu.
                A w sądzie nie wygram, bo już obydwoje przegraliśmy, przegraliśmy
                własne zycie.
                Przykro mi, że miałeś tak cięzkie doświadczenia, i cieszę się, że
                potrafisz odnaleźć się na nowo. Ja tego jeszcze nie umiem, ale też
                nie umiem i nie chcę żle zyczyć mojemu mężowi.
                Niech będzie szczęśliwy
                • sbelatka Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 08:57
                  eeeee tam... zaraz szczęsliwy...

                  nie wystarczy na poczatek jak mu nie będziesz życzyc źle... smile ja
                  to tak sie zastanwiam czy w takim momencie zyczenie komus kto nas
                  naprawde zranił szczęcia nie jest dla nas szkodliwe.. No, ale nie
                  wiem...
                  • minaapll Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 09:46
                    Nie potrafię Go nienawidzieć.
                    Od kiedy mój mąż się wyprowadził ja staram się zrozumieć siebie.
                    Chodzę na terapie do przychodni leczenia uzależnień i staram się
                    pozbyć tych wszystkich złych emocji, które mi towarzyszyły w trakcie
                    mego zycia z osobą nadużywającą alkoholu. Powoli zaczynam dostrzegać
                    sekwencję zdarzeń, które doprowadziły do "rozkładu pożycia'. Jeszcze
                    nie zawsze potrafię zapanować nad słowami, ale nauczyłam się mówić
                    przepraszam. Teraz, gdy nie mieszkamy już razem i gdy już mam tę
                    wiedzę, że mój mąż układa sobie zycie na nowo, nie czuję do niego
                    nienawiści. Czuję gorycz własnej porażki i żal nad tym, że On nie
                    zechciał o nas walczyć.
                    • sbelatka dziewczyno.. 18.10.08, 22:35
                      no ja nie wiem.. Ty albo o tym, ze mu zyczysz szczęscia .. albo, ze
                      nie potrafisz go znienawidziec...

                      Ja tam nie wiem - ale między jednym a drugiem jest jakies obrzymie
                      morze mozliwości.. odczuwania czegoś wobec byłego...

                      ja sobie prywatnie mysle, ze najlepsze dla mnie będzie ze wszech
                      miar odczuwanie obojętności.. owszem, lekko podbarwionej sympatia...

                      Ale podbarwiac będe potem - jak juz osiagne stan idealnej
                      obojetności.. O co wcale nie jest mi tak łatwo.. Choc czynie
                      postepy wink



    • anka.gd Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 07:22
      Tak jak wcześniej pisałam,ja też mam sprawę 28.Zobaczymy co z tego
      wyniknie...Po wszystkim napiszę.Wczoraj dowiedziałam się,że mąż nie
      odebrał jeszcze pisma z sądu,leży na poczcie,bo gdy chodziła
      listonoszka,to w domu nikogo nie zastała.Pismo czeka już chyba ze
      dwa może trzy dni i jakoś mu nie spieszno do odbioru.Ale czemu -
      tego nie rozumiem...Przecież,to on chciał mieć to za sobą jak
      najszybciej.O co tu chodzi?Mnie też jest ciężko,ale staram się jakoś
      funkcjonować:dla siebie,a przede wszystkim dla dziecka,ale niestety
      nie wszystko da się przed nim ukryć,a złe emocje często biorą górę.
    • cynta Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 10:03
      Mina, ja tez mam 44 lata i 24 lata stazu malzenskiego ZA SOBA. Reszta moze
      troche inaczej niz w Twojej historii ale co to ma za znaczenie? Wazne ze
      cierpimy po straconym, po tym co nie wyszlo i ze jakos tam mamy wyjsc na prosta.
      Napisze ci co ja robilam, technicznie jakoby zeby sie troche wyprostowac. Dlugo
      ( jeszcze w malzenstwie) mi sie wydawalo ze nie bede w stanie nawet polubic
      jakiegos innego faceta, wiec jako cwiczenie wymyslilam sobie "lubienie" takiego
      tam jednego w pracy. I zabawialam sie mysla co by bylo gdyby........., nic
      oczywiscie nie bylo ale mnie z biegiem czasu zaczelo sie wydawac ze byloby
      fajnie gdyby.: i tu wpisac indywidualne potrzeby :o))))))) To dalo otwarcie na
      inne sytuacje..
      Wydaje Ci sie ze jestes stara, widzisz jakies tam mankamenty urody?, popatrz w
      lustro i zastanow sie co mozesz zrobic, co chcialabys zmienic aby sie
      z-re-definiowac. Ja od maja czyli od dnia rozwodu ufarbowalam wlosy chyba ze 6
      razy na inny kolor, obcielam tez ze 3 razy, ciagle inaczej, przejzalam zdjecia z
      lata: okulary wek, kupilam szkla kontaktowe. Fakt, wydalam troche na ubrania ale
      co tam. Moze kosmetyczka? moze wiecej cwiczen? Poszlam tez do lekarza zeby sobie
      przebadac hormony, zeby mi wlasne wnetrze nie bruzdzilo poza mna....
      Idz do ksiegarni i kup troche ksiazek na temat wychodzenia na prosta: i zmuszaj
      sie do ich czytania. Zastanow sie co to dla Ciebie znaczy zrobic "cos dla
      siebie", przypnij na lodowke karteczke przypominajaca a takim wlasnie codziennym
      obowiazku i zmuszaj sie do wykonywania go. Np. jezeli kiedys wyszywalas:
      rozpocznij nowy projekt, moga byc druty czy szydelkowanie, albo cokolwiek w tym
      stylu. Ja wiem ze sie nie chce, ze nie widzi sie sensu itp. Masz sie fizycznie
      zmusic do takich zajec i to jak cwiczenie pozwoli Ci na uwierzenie ze mozesz...
      Zrob dzieciom fajny obiad sobotni, taki jak lubia, upiecz ciasto, takie jak TY
      lub dzieci lubicie.
      I pisz na forum, problemy, pytania, zawsze znajdziesz odpowiedz na nie, chocby
      "przez kwiatek" chocby w tym ze czegos nie uslyszysz.
      Na dluzsza mete pomysl co zawsze chcialas zrobic a nie zrobilas, teraz jest czas
      zeby odgrzebac stare marzenia: lekcje konnej jazdy, studia zaoczne?
      Rob to wszystko jakoby wbrew sobie, zmuszaj sie jezeli trzeba, to bedzie twoje
      pierwsze zwyciestwo: nad Soba.
      Powodzenia!
      • jezynka93 Re: Jest mi strasznie smutno :(( 18.10.08, 11:43
        A nie jesteś na męża zła? Wściekła? możesz zdawać sobie sprawę z
        własnych błędów, nawet powinnaś, ale to że popełniamy błedy, nie
        upoważnia drugiej strony do ZDRADY! Ja sobie też niedawno to
        uświadomiłam, że prócz tego, że wciąż go kocham, jestem przede
        wszystkim zła na niego za to, co zrobił. A ta złość paradoksalnie mi
        pomaga, wcale nie niszczy. Daje mi siłę, żeby zrobić coś dla siebie:
        manicure, wyjśc z domu (dzieci zostawiam z tatusiem), spotkać się z
        kimś, pogadać. Spróbuj tę złość poczuć, bo on na to zasłużył. Mimo
        że też nie jesteś bez winy, podobnie jak ja nie jestem.
        • minaapll Re: Jest mi strasznie smutno :(( 21.10.08, 19:43
          Od kilku dni nie robię nic innego tylko rozmyślam o tym, co czuję.
          Sama siebie nie rozumiem. Kiedyś na samą myśl, że mógłby mnie
          zdradzać, byłam wściekła na Niego. A teraz, kiedy już mam tę pewność
          nie czuję złości, nie czuję nienawiści.....tylko gorycz i ból. Nie
          potrafię także wzbudzić w sobie złości na tę kobietę. Być może
          dlatego, że nie potrafię jej sobie spersonifikować, gdyż nic o niej
          nie wiem. Tylko mi cały czas w głowie kołaczą słowa męża, że ją
          kocha.
          • sbelatka Re: Jest mi strasznie smutno :(( 21.10.08, 21:13
            noooo, to bolesne doświadcznie jest... trudno mi podsuwac Ci pod nos
            moje sposoby radzenia sobie z tym bolem, z myslami...

            Muszisz szukac swoich... zacznij od ksiązek.. Do mnie we własciwych
            momentach przyszły ksiązki, ktore pozwoliły mi nie zatonąc w
            bezmairze cierpienia, lęku i niedowierzania...
Pełna wersja