jak to jest?

24.10.08, 12:25
Opiszę Wam taką historię.
Od 15 lat mieszkam z żoną i synem w mieszkaniu którego wcześniej
właścicielem był mojej żony dziadek, a teraz właścicielem jest żony
mama. Kilka lat temu, teściowa spisała z żoną umowę na wynajem tego
mieszkania - tak naprawdę to chyba tylko po to aby można było sobie
odliczyć ulgę podatkową za remont. Wszystkie pieniądze na zakup
różnych sprzętów (remont, rtv, agd i inne) pochodzą zawsze z naszych
zarobków.
Miesiąc temu moja żona zakomunikowała mi, że ona wyprowadza się na
miesiąc do swojej mamy, a po miesiącu wraca i ja mam się wyprowadzić
z tego mieszkania gdzie my mieszkamy.
Jak to wygląda prawnie? Mają prawo ot tak sobie mnie wyrzucić?
Zaznaczam, że nie jesteśmy po rozwodzie, nie został złożony pozew,
ja nie jestem zameldowany nawet czasowo w tym mieszkaniu.
    • tricolour Może i nie może... 24.10.08, 13:10
      ... bo trzeba by zapytać prawnika czy przez 15 lat użytkowania nie nabywa się praw.

      Poza tym czy teściowa płaciła podatek od najmu? Czy umowa najmu spisana jest na
      małżeństwo, czy tylko na żonę? Jeśli tylko na żonę, to czy Ty płaciłeś podatek
      od nieodpłatnego świadczenia usług (fakt mieszkania bez płacenia czynszu jest
      opodatkowany).

      Jeżeli teściowa chce Ci wymówić, a żonie nie, to skierowałbym przeciw teściowej
      sprawę o działanie na szkodę osób trzecich (rozbijanie małżeństwa) zanim żona
      złoży papiery rozwodowe.
      • 13trzynascie Re: Może i nie może... 24.10.08, 13:38
        Teściowa podatku nie płaciła za wynajem na 100%. Umowa spisana jest
        na żonę. Ja nie płaciłem żadnego podatku. Dawałem po prostu kasę
        żonie na życie. Z tego płaciła za wszystko. W umowie jest napisane,
        że teściowa użycza to mieszkanie nieodpłatnie. Należy płacić tylko
        opłaty.
    • z_mazur Re: jak to jest? 24.10.08, 16:21
      Od strony formalnej to umowa najmu zawarta przez jedno z małżonków (zawsze zawiera się ją z jedną osobą, nawet w przypadku małżeństwa), zobowiązuje oboje małżonków, więc teoretycznie prawa i obowiązki wynikające z tej umówy dotyczą zarówno Ciebie jak i żony. Tylko co to zmienia? Chcesz się użerać o przebywanie w mieszkaniu z kimś kto Cię tam nie chce? Jak to sobie wyobrażasz? Wcześniej czy później znajdą sposób, żeby się Ciebie z niego pozbyć (i obawiam się, że będzie to wcześniej niż później). Zamiast upierać się przy pozostaniu w nim, zacznij negocjować warunki na jakich je opuścisz i na tym skup swoją energię.
      • nangaparbat3 why not? 25.10.08, 23:51
        Były mąż mojej kolezanki do pokoju we wspolnym mieszkaniu (komunalne, ona tam
        mieszkala z rodzicami, potem rodzice umarli, a ona wyszla za maz) wprowadził
        nową partnerkę - i tak mieszkali, przez sciane. Widac niektory lubia.
Pełna wersja