życie i rozwód z gejem

01.11.08, 12:04
W poniedziałek, zaczynam ostatni etap mojego małżeństwa, rozwód. Z
orzekaniem o winie. Wiedziałam, że jest gejem, ale wtedy ( 10 lat
temu ) nie był to jeszcze tak popularny temat jak dzisiaj, nie bylo
nawet internetu, a ja z małego miasta w którym w ogole sie o tym nie
rozmawiało, nie mialam pojęcia, ze orientacji nie mozna zmienic.
Mowil, ze kocha, ze tylko ja, ze nie chce byc gejem, i ze faceci juz
go nie pociagaja, tylko ja.. Dzisiaj wydaje mi sie to smieszne, ale
wtedy mialam 20 lat i chcialam wierzyc. Potem ciaza na wiesc o
ktorej zwial, wrocil po 3 miesiacach, ze jednak chce sprobowac.
Zgodziłam się ale nie chcialam miec meza z powodu ciazy, wiec o
slubie nie bylo mowy. Powiedzialam, ze wezmiemy go wtedy gdy bedzie
pewien. Ja bylam zakochana po uszy. Gdy cora miala 10 miesiecy sam
sie oswiadczyl, deklarujac milosc i definitywna zmiane orientacji (
o ja naiwna! ). Rok pozniej sie zaczelo, zdrady, wizyty w dark
roomach, o ktorych nie mialam pojecia. Podejrzewałam coś, ale robił
ze mnie idiotkę, ze przesadzam, ze jak tak moge, on ciezko pracuje,
a ja niewdzieczna mu nie ufam.. Do wszystkiego przyznal sie miesiac
przed slubem koscielnym, ktory rowniez z wielkiej milosci (?!)
wzielismy gdy dziecko mialo 3 lat, blagal o szanse, przysiegal, ze
sie zmieni. wzielismy slub, kupilismy mieszkanie. 3 miesiace pozniej
sie wyprowadzil. Gdy wrocil dwa dni pozniej, proszac czy moze z nami
spac jedna noc (podobno tak tesknil), znalazlam w komorce smsa: Moj
Ty ksiaze z bajki, sex z Toba byl cudowny! Dziekuje za ostatnia noc.
Krzysztof.... W poniedzialek ide do prawnika. Nie uzalam sie nad
soba, chce tylko zapewnic przyszłość dziecku.
    • anna2304 Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 12:22
      Moze mi wytlumaczysz na czym polega wina Twojego meza? To, ze jest
      gejem wiadome bylo Ci juz przed slubem.Pomimo tego, zdecydowalas sie
      zalozyc z nim rodzine. Usprawiedliwiasz sie mlodym wiekiem. Twoj maz
      pewnie nie byl wiele starszy. Z tego co piszesz widac, jak
      rozpaczliwie walczyl o zmaine swojego pociagu fizycznego. Nie udalo
      mu sie. Czy to jego wina? Na miesiac przed slubem koscielnym
      wiedzialas dokaldnie o wszystkim. Przyjmowalas do wiadomosci tylko
      to, co Ci pasowalo, co chcialas wiedziec. Twoj maz przegral ze swoja
      wlasna orientacja. Czy to jego wina? Czy moze to twoja wina, ze
      zafundowalas dziecku takiego ojca. Zal mi jego, zal mi Twojej corki.
      Kiedys sie przeciez dowie. Czy to na pewno wina jej ojca? Mysle, ze
      sad nie doszuka sie tu winy meza. Jesli juz, to winni jestescie
      oboje.
    • tricolour Rozwód jest raczej z Twojej winy... 01.11.08, 12:24
      ... mówiąc żartobliwie, bo najpierw chciałaś geja, a teraz nie chcesz.

      smile)
    • zonageja Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 12:38
      Nigdy nie chciałam geja, od samego początku rozmawialismy na ten
      temat, i zawsze obiecywalismy sobie szczerosc. A takze to, ze jesli
      jednak "przegra" niech mi o tym od razu powie, bo obydwoje
      zaslugujemy na szczescie. Nic na siłę. Jasne, ze walczyl. Nigdzie
      nie napisalam, ze jest sukinsynem, czy gnojkiem. To czego nie moge
      wybaczyc, to klamstwa, ze jest ok, ze nie ma mowy o facetach, ze nie
      zdradza. A tak naprawde dzien w dzien wracal z burdelu. Wlasciwie od
      samego poczatku. Mogl nas przeciez pozarazac jakimis swinstwami,
      przywlec do domu nie wiadomo co. Po co sluby? Po co mieszkanie?
      Bedac w ciazy nastawialam sie na zycie w pojedynke, planowalam jak
      to bedzie, czy sama dam sobie rade. Ale postanowil sprobowac, naszym
      kosztem. Takie mam odczucie. Do niczego go nie namawialam.
      • anna2304 Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 13:00
        Ale postanowil sprobowac, naszym
        > kosztem. Takie mam odczucie. Do niczego go nie namawialam.
        .............................
        Przeciez Ty tez postanowilas sprobowac. Nikt Cie do slubu przeciez
        sila nie mogl zmusic. Masz pretensje o slub o mieszkanie o to, ze mu
        nie wyszla zmiana orientacji. PRZED SLUBEM wiedzialas o tym, ze Twoj
        maz woli mezczyzn. Czy przed slubem nie mialas dostepu do ksiazek?
        Nie moglas poczytac na ten temat? Ty bylas zakochana w geju i taka
        jest prawda. Za geja wyszlas za maz z gejem masz dziecko. O tym
        wszystkim wiedzialas juz przed slubem. W czym jest wina meza? ze
        chodzil do burdeli? A gdzie mial swoje seksualne potrzeby
        zaspakajac? jak widzisz sama, zdusic mu sie ich nie udalo. Ty ich
        nie zaspakajalas. W czym jest jego wina? Nie powiedzial Ci prawdy?
        Moze walczyl ze soba. Moze wstydzil sie, co powie otoczenie,
        rodzina. Stwarzal pozory "normalnego" zycia, na ktore Ty ochoczo
        przystawalas. Nie mozna obarczac kogos wina za cos o czym wiedzialo
        sie przed zawarciem malzenstwa.
        • zonageja Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 13:32
          Aniu, Ja odbieram jego zachowanie jako manipulację. A ja.. Głupia i
          zakochana, miłość jest slepa. Tak, głupia jak but. Tak, mial mi
          powiedziec prawde. Tak, mialam prawo wiedziec, ze nie daje rady.
          Tak, czytalismy ksiazki o tej tematyce. Razem. Mialam prawo do
          szczescia a nie zycia w iluzji. Zaslugiwalam na szczerosc. To troche
          tak jak obwinianie dziewczyn/facetow, ze wybaczaja kolejne zdrady,
          ze wychodza za maz/zenia sie z osobami, ktore od zawsze zdradzaly.
          Tylko, ze kazdy z nas chce wierzyc ukochanej osobie, ze nie klamie,
          ze skoro mowi, ze kocha, ze jest wierna, to tak jest. Problem stary
          jak swiat. Mądry Polak po szkodzie. Tak jak napisałam wczesniej,
          jesli to forum czytaja osoby w podobnej do mojej sytuacji, to moze
          moja historia jakos im pomoze.
    • zonageja Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 12:56
      Zresztą wiele do zyczenia pozostawiaja jego kontakty z dzieckiem,
      dlugo walczylam, zeby w ogole sie na nie zgodzil, bo zawsze bylo cos
      wazniejszego. Praca, znajomi, imprezy, nowy chlopak ( to jego
      slowa ). Zdarzalo sie, ze bral ja na weekend, a okazywalo sie ze
      zostawial mala ze swoimi znajomymi, bo w tym czasie mial impreze czy
      koncert. Ostatnio ma pomysl na rodzinne weekendy, on jego facet i
      nasze dziecko. Pozniej slysze w domu od córki, ze tatus woli kolege
      niz ją, ze w ogole nie poswieca jej uwagi. Nie chce ograniczac im
      kontaktow, a z nim nie potrafie sie dogadac, na moje informacje, ze
      mala za nim teskni, ze chcialaby wiecej czasu spedzac tylko z tata,
      slysze, ze klamie i buntuje dziecko. Dlatego prawnik. Nie nastawiam
      sie na rozwod z orzekaniem o winie, po prostu jest to jedna z opcji,
      chce wybrac ta, ktora bedzie najlepsza dla dziecka. Jesli wystarczy
      bez orzekania o winie to ok. Jesli sa tu osoby z podobnymi
      problemami, to moze moja historia jakos im pomoze. Pozdrawiam
      wszystkich.
    • whatelse Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 14:18
      Ja z kolei dowiedziała się, że mąż zmienił orientację (lub ujawnił jak kto woli)
      jakiś czas temu. Mamy dwójkę dzieci. Papiery rozwodowe już złożyłam, czekam na
      termin pierwszej rozprawy.
      U mnie nie było żadnych imprez branżowych, filmów porno, szukania gejowskich
      stron w necie, pseudo delegacji, późniejszych powrotów do domu, sex był bardzo
      udany. Wszystko się zmieniło po jego powrocie z dłuższego wyjazdu.
      Teraz już wiem, że świadomość, ze kręcą go faceci (lub nie tylko kobiety) nabył
      mniej więcej w okresie dojrzewania. I albo oszukiwał mnie skutecznie przez te
      lata, albo podświadomie ukrywał to przed samym sobą. Jak zwał tak zwał.
      Nie pozwalam na kontakty dzieci z jego ... nowym chłopakiem. Ma zielone światło
      na spotkania z dziećmi u mnie w domu. Ale jak dotąd byłam bardzo tolerancyjna
      wobec homoseksualistów tak teraz jestem homofobem.
      Smutne ale prawdziwe.

      • zonageja Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 14:37
        Potrzebowalam roku terapii zeby sie po tym pozbierac. Dzieki temu
        stanelam na nogi ale tez nauczylam sie oddzielac relacje maz -zona
        od relacji tato - corka. Ojciec mojego dziecka jest gejem. To fakt.
        I nie przestanie nim byc. Na poczatku tez godzilam sie tylko na
        spotkania u mnie w domu. Pozniej zrozumialam, ze to ja mszcze sie na
        nim, ograniczajac mu kontakty z corka. Na dluzsza mete nikomu nie
        wyjdzie to na dobre. Dziecko kocha ojca, niezaleznie czy tato jest
        homo czy hetero. Dziecko potrzebuje ojca, szczegolnie kiedy jest
        małe. Pozniej sama zdecyduje i osadzi. Ciezko to zaakceptowac
        i "odciac" sie od ich relacji, kiedy ma sie serce zlamane na pół ale
        mnie sie udało.
        • whatelse Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 14:50
          Ja natomiast patrzę na to troszkę inaczej. Mąż zmienił się tak bardzo, że
          czasami zastanawiam się kim jest ten człowiek. Oszukał tyle razy, ze nie sposób
          tego zliczyć.
          Wiem, że ojciec jest wazny dlatego mimo, ze facet tak bardzo nas skrzywdził, ani
          przez moment nie odczuł, że stracił dzieci. Z dziećmi może kontaktować się tak
          często jak chce, a że chce coraz rzadziej - jego wybór.
          Może przychodzić kiedy chce i na tak długo jak chce, może prowadzać i odbierać
          dziecko z przedszkola, brać na spacery czy zakupy, nie odcięłam mu kontaktów
          podczas świąt, długich weekendów. Wszystko zalezy od jego inwencji twórczej.
          Ale nie ufam ani jemu ani jego facetowi bo jest bardzo zazdrosny o dzieci, nie
          wiem gdzie mieszkają i nie wyobrażam sobie, żeby dzieciaki przychodziły do domu
          tatusia gdzie przebywa tamten facet. Nie mówię juz o zagrożeniach jakie niesie
          nowe życie ich ojca.
          Z resztą tatuś już przedkłada kontakty z nim nad kontakty z dziećmi. I mam
          wrażenie, ze pasuje mu taki a nie inny układ.
          • zonageja Re: życie i rozwód z gejem 01.11.08, 15:25
            Oj tak, wszystko rozumiem i niestety też przez to przeszłam. Na
            szczescie moj maz mieszka sam. Wlasnie ze wzgledu na corke. Na
            poczatku, tez coraz bardziej ograniczal kontakty z dzieckiem, ale
            tutaj ja zainterweniowalam bardzo mocno. Po rocznej walce udalo mi
            sie uzyskac regularne wizyty, raz w tygodniu odbiera mala ze szkoly,
            i jest z nia co drugi weekend. Przesylalam mu artykuly na temat
            tego, jak wazna jest relacja z ojcem, w pewnym momencie
            zaangazowalam w to takze psychologa. Udalo sie i cieszy mnie, ze
            jest coraz bardziej swiadomy ojcostwa i obowiazkow jakie sie z tym
            wiaza. Ale powiedzialam, ze nie odpuszcze i albo bedzie tata z
            prawdziwego zdarzenia albo niech zrzeknie sie praw rodzicielskich.
            Walka byla trudna i wiele razy slyszalam, ze nie spotka sie z
            dzieckiem, bo chlopak jest zazdrosny i zwiazek mu sie wali (?!).
            Walczylam o to, zeby moje dziecko mialo w przyszlosci normalne
            relacje ze swoim partnerem, a nie placilo za bledy/brak ojca. Mam
            nadzieje, ze uda mi sie ograniczyc negatywne skutki naszego
            rozstania do minimum. Czego i Tobie z calego serca zycze.
Pełna wersja