rozwód a wiara w ludzi

11.11.08, 08:11
Tak mi się nasuwają pytania: jak ludzie po zeznaniach w sądzie tłumaczą sobie
swoje kłamstwa? Jak mogą spojrzeć w lustro? Jak co niedzielę idą do kościoła?
Czy to przypadek, czy rzeczywiście świat jest pełen kłamców, oszczerców i
oszustów? I wreszcie najważniejsze: jak nie utracić wiary w ludzi?
    • kingas38 Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 09:40
      Ależ mogą kochana,mogą...oni nie wiedzą co to wyrzuty sumienia bo
      najzwyczajniej w świecie go nie mają,patrzą w lustro i widzą to co
      chcą widzieć,,do kościoła idą aby inni widzieli...to jest taki typ
      ludzki...bez uczuć wyższych,zadufanych w sobie,widzących tylko swoje
      racje i dążących do własnego celu choćby po,, trupach''.Na szczęście
      są jeszcze normalni,uczciwi choć t ginący gatunek
    • arkac123 Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 10:51
      Ależ oni nie kłamią....... Oni po prostu inaczej interpretują fakty, i święcie wierzą w to, co mówią.

      Ludzie "naginają" rzeczywistość, kiedy stoja pod ścianą, kiedy chcą się wybielić.
      Muszę przyznać, że mój eks, z którym przed rozprawą ustaliliśmy wszystkie szczegóły, nie kłamał, a w zamian za jego szczerość rozwód dostaliśmy na błyskawicznie na pierwszej rozprawie.

      Rzeczywistość za to interpretowały była teściowa i kochanka eksa (to juz wiem z drugiej ręki), które chciały się usprawiedliwić przed znajomymi. Ponieważ jednak zawsze uważałam je za kobiety inteligentne inaczej, w żaden sposób nie wpłynęło to na moją wiarę w ludzi.


    • baremi Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 12:06
      A ja może na pociechę napiszę coś w pewnym sensie zabawnego. Dzięki kłamstwom mojej teściowej zyskałam wysokie alimenty. Brzmi to paradoksalnie, ale na to wyszło.
      Mąż odszedł do innej kobiety i wniósł pozew o rozwiązanie małżeństwa bez orzekania o winie. Zgodziłam się na rozwód, ale wniosłam o orzeczenie jego winy. Miałam bardzo duże szanse na to rozwiązanie (świadkowie), ale dzień przed drugą rozprawą zdecydowałam, że nie będę walczyć, że szkoda mi mojego życia i nerwów i zdecydowałam, że nie będę absorbować nawet tych, którzy sami oferowali pomoc jako świadkowie.
      Przed rozpoczęciem drugiej sprawy wstałam i poinformowałam Sąd o swojej decyzji. Sędzina jednak poprosiła mnie o zastanowienie się i przystąpiono do przesłuchania świadka, mojej teściowej. Takich kłamstw mających na celu zniszczenie mnie i wybielenie jej syna jeszcze nie słyszałam w jej wykonaniu. Była z siebie dumna kłamiąc po zaprzysiężeniu, wierząc, że pomaga tym swojemu synkowi, ktory nie mógł przecież okazać sie draniem. Nie wiedziała o mojej decyzji wygłoszonej na wstępie.
      Za to jej syn i jego adwokat (która w pewnym momencie broniła mnie! przerywając ten potok bzdur gdy teściowa zagalopowała się i prostowała pewne rzeczy) słyszeli. Spodziewali się, że dopiero słuchając tego zacznę walczyć i mogę nawet wytoczyć sprawę o krzywoprzysięstwo itp. On przecież dobrze wiedział jak było naprawdę. Zanim sędzina zapytała mnie o moją decyzję, mąż sam zadeklarował alimenty dla mnie w wysokości 500 zł miesięcznie jesli nie zmieniłam decyzji. Na pytanie sędziny czy takie alimenty mnie satysfakcjonują i czy nadal zgadzam się na nie-orzekanie winy odpowiedziałam - tak.
      A ja zastanawiałam się czy dostanę jakiekolwiek!
      Nie trać wiary w ludzi, nie wszyscy kłamią, a los często lubi płatać figle kłamcom.
      • karolina331 Baremi 11.11.08, 13:11
        GRATULUJĘ.
        I klasy i zimnej krwi i alimentów.
    • dsz27 Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 16:18
      Wiesz ktoś (niestety nie pamiętam kto) miał taką sygnaturkę: Z prawdą jest jak z
      dupą, każdy siedzi na swojej...

      I chyba tak jest, niektórzy ludzie naginają pewne fakty a potem zaczynają w nie
      wierzyć.
      • drugiezycie Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 21:56
        No dobra, jestem w stanie zrozumieć różną interpretację faktów. Ale jeszcze raz
        powtarzam: faktów.
        Ale wymyślanie całej historii małżeństwa - to wg mnie podłość. Przynajmniej
        człowiekowi otwierają się oczy kim był otoczony.
        Tylko skoro wcześniej się tego nie przeczuło, to jak w przyszłości dobierać
        otoczenie, żeby się nie sparzyć?
        • kami_hope Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 22:40
          Mój teść doniósł rewelację mojemu eks, cyt. z pamięci: "szlaja się
          po Londynie... wylądowała w rynsztoku i prostytucją zarabia na
          narkotyki". Było to w rozmowie telefonicznej, a ja stałam obok smile
          cała i zdrowa i nie w rynsztoku...
          Po kilku latach, teść dokonał zmian w swoich rewelacjach - podobno
          zawsze bardzo mnie lubili (czyt. teściowie) i nie wiedzą kompletnie
          dlaczego nie utrzymuję z nimi kontaktu, taak im przykro... smile

          Nie matrw się! - wiem, że łatwiej powiedzieć, a trudniej wykonać.
          Fakt, wypłakałam swoje. Wiem jednak, że każde kłamstwo wyjdzie na
          jaw, a każdemu - że tak powiem w uproszczeniu - niesprawiedliwemu,
          wcześniej czy później powinie się noga, a wtedy? ...dupa! przyjaciół
          niet!
          Przetrzymaj!
          Głowa do góry!
    • cosmopszczolka Re: rozwód a wiara w ludzi 11.11.08, 20:48
      Każdy z nas ma swoje ego, i tak naprawdę nim się kieruje i pragnie
      je zaspokoić. Ale potrzeby i punkt widzenia każdego z nas są różne.
      Dlatego dochodzi do starć i grania do swojej bramki podczas rozwodu.
      Jest to brutalne i tracimy wiarę w człowieka, z którym chciało się
      dzielić życie. Jednak najważniejsze, to nie tracić wiary w samego
      siebie po rozwodziesmile!.
Pełna wersja