przeraża mnie widmo rozwodu !!!

11.11.08, 12:13
Kochani. Właśnie wczoraj dowiedziałam sie, ze mój mąz postanowił
ułożyc sobie na nowo życiepo 15 latach małżeństwa. Znalazł sobie
panią, która go doskonale rozumie, maja podobne pasje,są jak dwa
puzzelki z układanki itd itp.Planują wspólne życie, więc za miesiąc
zamknie drzwi i pójdzie przekreślając wpólne 15 lat.A ja wyję od
wczoraj, nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźc, nie potrafię
wyobrazić sobie rekacji naszego 10 letniego syna, który bardoz kocha
tatusia. Co powiedzieć dziecku??? Jak to wszystko przezyć? Czy
zgodzić się na rozwód bez orzekania winy??? Pomóżcie !!!
    • catrinceoir Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 13:39
      wsciekla jestem czytajac kolejna taka historieuncertain Katarzyno, wspolczuje
      serdecznie! przede wszystkim wyplacz sie, jesli masz bliska osobe, ktora Ci moze
      pomoc wysluchaniem Cie. co do meza-drania - na rozwod bez orzekania o winie bym
      sie nie zgadzala, po co mu ulatwiac zycie? skoro chce je sobie ulozyc na nowo,
      niszczac przy okazji Twoje i Waszego dziecka, niech mu to przyjdzie jak
      najwiekszym kosztem...
      • 37justysia Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 13:51
        Chce odejsc ma inna lepsza ok.nie zatrzymuj go glowa do gory ciesz sie ze odchodzi teraz jak jeszcze jestes mloda a nie pozniej z synem niech on rozmawia i tlumaczy nie godz sie na rozwod bez orzekania o winie bo tak nie jest.Wiem to bardzo ciezkie ale musisz sie trzymac musisz pokazac ze jestes silna dasz rade masz syna na mezu swiat sie nie konczy uwierz.
    • z_mazur Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 14:07
      O odejściu ojca powinien on sam porozmawiać z synem.

      Jeśli tego nie zrobi, to nie powinnaś synowi tłumaczyć jego decyzji tylko poinformować o niej.

      Jak przeżyć...? To jest najtrudniejsze bo na to nie ma jakiegoś cudownego sposobu. Zdrada, rozstanie zawsze bolą i tylko czas leczy te rany.

      Co do rozwodu, to nie masz się co z nim spieszyć. Jeśli się dopiero co rozstaliście, to sąd i tak go nie udzieli, bo uzna, że nie nastąpiło trwałe i nieodwracalne zerwanie więzi.

      Gdy trochę opadną emocje będziesz bardziej świadoma, czy to orzekanie winy jest Ci potrzebne, czy nie.
    • dsz27 Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 16:09
      Przechodziłam jak wielu z nas podobną historie i wiem jak bardzo Ci ciężko.
      Płacz ile wlezie, ile potrzebujesz, nie zamykaj się na ludzi, pozwól sobie
      pomagać, wspierać Cię. Z czasem ból minie, a na pewno będzie mniej odczuwalny,
      zobaczysz pierwsze promyki słońca i wtedy będzie już lepiej. Czas to jedyne co
      może pomóc w tej sytuacji.
      Zgadzam się z przedmówcami, synowi niech wytłumaczy ojciec dlaczego już nie
      będzie z Wami mieszkał. Masz już duże dziecko więc nie obędzie się bez trudnych
      pytań. Jedyne co mogę doradzić to nie tłumacz ojca, niech sam się wytłumaczy. Ty
      zajmij się sobą i synem, zabezpiecz Wasz byt, okazuj mu bardzo dużo
      zainteresowania i miłości a zobaczysz, że wszystko się jakoś ułoży.
      I pamiętaj nie masz na wszystkie rzeczy wpływu a tym bardziej na postawę męża.
      Życzę dużo siły i pisz tutaj tak często jak będzie Ci to potrzebne. Mi
      forumowiecze bardzo pomogli i z pewnością zrobią to także dla Ciebie.

      Trzymaj się i uwierz mi, to się da przeżyć.
      Donia
    • kaja-p Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 20:09
      cóż Kasiu moge napisać, wiem jak jest Ci ciężko, sama przechodziłam
      to jakieś dwa lata temu, wtedy też myslałam, że już nigdy się z
      łóżka nie podniosę, że już zawsze bedzie tak samo bolało...ale teraz
      z perspektywy tych dwóch lat, wiem ,że może boleć mniej, chociaż nie
      powiem że wcale, wiem, że jakos muszę żyć dla siebie i syna, chociaż
      wolałabym z nim tworzyć rodzinę, ale cóż czasami ktoś za nas
      dokonuje wyboru, a my albo się z tym godzimy, albo próbujemy się
      pogodzić, tak jak ja to robię od dwóch lat...
      • kawamija Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 11.11.08, 22:04

        Mnie nie przerażało, bo uważałam ze tak trzeba i juz - by zwyciężyła
        prawda i juz. Ale cała sytuacja jest trudna jak cholera. Nie napisze
        nic odkrywczego. Mądre posty były juz przede mną. Jedyne co moge tak
        naprawde potwierdzic........spokojnie, nie musisz a możesz,dziecko -
        niestety bedzie Twoim problemem smile jakkolwiek to brzmi, nie
        tłumacz ojca, pokazuj, ze boli, płacz, mów........nawet
        dziecku......daj się przytulić ........nie zamykaj sie w domu...kup
        nowe spodnie.......banały.....ale przeżyłam więc się da !
    • katarzyna_sk Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 12.11.08, 10:40
      Kochani, dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Minął weekend a ja
      nadal chodzę jak w amoku, od trzech dni nie jem, nie potrafię
      normalnie funkcjonować.Przeraża mnie wizja syna płaczącego za ojcem,
      nie wiem czy nie skończy się to wizytą u psychoterapeuty crying( Koszmar
      nad koszmary, chciałam wlaczyć ale widzę że jestem bez szans....
      • catrinceoir Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 12.11.08, 20:20
        psychoterapeuta to dobry pomysl, mysle...
        trzymaj sie, przytulam smile
        • stokroteczka721 Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 12.11.08, 23:28
          Świetny tekst jak mówić dzieciom o rozstaniu rodziców, polecam:

          www.mezczyzna.cba.pl/news.php?extend.29
          I jedna UWAGA: Proponowałabym aby rodzice powiedzieli obydwoje o rozstaniu, dziecko 10-cio letnie jest już na swój sposób dorosłe ale nie na tyle aby zrozumieć, kto tu jest winien rozpadu małżeństwa, kto się wyprowadza do kogo i kto tu nawarzył piwa!!
          W takich sytuacjach należy trzymać dziecko daleko od spraw dorosłych, ono niczemu nie zawiniło a dojrzałość rodziców polega na tym aby zapewnić je, że jest i będzie kochane zarówno przez mamę jak i tatę! Trudne ale wykonalnesmile
          • errormix Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 13.11.08, 21:43
            Droga Kasiu. Powiem z wlasnego doswiadczenia, a tym mozesz skorzystac lub zrobic
            jak zechcesz.
            1. Nie probuj na sile przekonywac meza zeby zmienil zdanie, nie pros, nie
            blagaj, nie szantazuj dzieckiem, nie sil sie na granie na emocjach czy
            wzruszeniach. Prawda jest taka, ze jak ta druga strona nie chce, to za zadne
            skarby jej nie przekonasz. Co innego jesli facet da ci jakis wyrazny znak lub
            zrobi gest, po ktorym zauwazysz, ze jest gotowy na jakas rozmowe lub negocjacje.
            Wtedy probuj.
            2. Psychoterapeuta tak, ale pod kilkoma warunkami. Nie bierz pierwszego
            lepszego. Dla wiekszosci z nich liczy sie kasa. Najpierw poszukaj, popytaj
            znajomych, poradz sie bliskich. Nawet jak juz trafisz do fachowca nie licz, ze
            ci pomoze, a twoje problemy i klopoty natychmiast znikna. Moj przyklad - cztery
            spotkania, 400 zlotych, a na koniec psycholog mowi: To nasze ostatnie spotkanie.
            "Nie mam serca od pana wyciagac juz wiecej pieniedzy, bo na tym fotelu powinna
            siedziec pana zona, a nie pan". No i zostalem z niczym.
            3. Dziecko - najwazniejsza sprawa. Opiekuj sie nim, dbaj, kochaj, przytulaj.
            Bron Boze, zebys mowila mu, jaki to jego ojciec dran i lobuz. 10-latki to juz
            duze dzieci. Rozumieja o wiele wiecej niz nam sie wydaje. Badz dobra i troskliwa
            mama, a przekonasz sie, ze to zaprocentuje. Nie dopusc, by dziecko w domu sie
            balo. Nie krzycz, nie trzaskaj drzwiami, nie rzucaj w faceta w sprzetami. Jak
            maly pojdzie do szkoly, to mozecie sie pozabijac, jak jestescie razem zero
            reakcji. Nie placz przy dziecku, nie wzdychaj jakby za chwile mialby sie swiat
            skonczyc. Ono od razu to zauwazy, a skoro tobie jest ciezko to pomysl jak ono to
            bedzie odbierac.
            4. Uwazaj na hustawki nastroju. Nie ma nic gorszego jak jednego dnia pisac
            pozew, a drugiego go drzec, plakac i byc gotowym nawet na upodlenie sie, byleby
            tylko osiagnac kompromis i zgode.
            5. Pod zadnym pozorem nie dawaj sie niczym sprowokowac. Nie ma nic gorszego jak
            stracic kontrole nad swoim zachowaniem. Gwarantuje ci, ze po dwoch dniach
            bedziesz tego zalowac.
            6. Racje maja ci, ktorzy mowia: Zadbaj o siebie. Tylko uwazaj. Zadbanie o siebie
            to nie kupienie sobie kremu na zmarszczki, albo nowej kiecki, bo to i tak
            radosci ani ukojenia ci nie przyniesie. Zadbac o siebie to znaczy skoncentrowac
            sie na tym, by nie zostac na lodzie jak to wszystko szlag trafi, zeby nie wpasc
            w jakis cholerny nalog, depresje itp. Zacznij zyc tak jakbys juz od dawna byla
            sama. Zrob cos na co zawsze mialas ochote, ale zawsze to odkladalas, oswajaj sie
            mysla, ze to moze byc juz faktycznie koniec.
            • jarkoni Re: przeraża mnie widmo rozwodu !!! 13.11.08, 22:34
              katarzyna_sk 11.11.08, 12:13 Odpowiedz
              Kochani. Właśnie wczoraj dowiedziałam sie, ze mój mąz postanowił
              ułożyc sobie na nowo życiepo 15 latach małżeństwa.

              Kasiu droga,
              Chyba i Tobie i wszystkim zakręcę teraz w głowach, bo są tu i ci, którzy znają
              mnie od pięciu lat.
              Ja tu widzę siebie sprzed tych paru lat, w idiotycznej, ale odwróconej sytuacji.
              Różnica polega na tym, że ja chciałem zostać i naprawiać, ona nie.
              Twój On chce odejść, Ty chciałabyś naprawiać..

              Kasiu, jak mawia mój Tata "tylko spokój może Cię uratować"
              Nie rób nic gwałtownego i nieprzemyslanego.
              I nie wierz tym, którzy radzą, że wyciągnięcie max majątku od męża ma być Twoim
              celem.
              Twoim celem ma być syn i jak najlepsze z nim stosunki, cierpliwe tłumaczenie co
              się dzieje, i niech Ci do głowy nie przyjdzie robienie z taty wroga publicznego
              numer 1, bo to się wcześniej czy później zemści.
              Po takim wywodzie powinienem chyba dodać "amen"..
              Kasia, jeśli mąż jest pewny tego co robi i nie ma szans na porozumienie, to
              oczywiście praktyczne porady są ważne = nie zostańcie z gołymi ścianami albo
              nawet bez tych gołych ścian. Każdy musi płacić za swoje błędy, a jego błędem
              jest to, że chce zostawić kochającą żonę z dzieckiem.
              Nie wiem za bardzo jak powinnaś walczyć prawnie, dostaniesz pewnie dużo
              podpowiedzi, ale moja podpowiedź pozostaje ta sama: "syn Kasiu, syn".. Wille,
              majątki, pralki, plazmowe TV, działki itp. przemijają..
              Życzę Ci super życia z synkiem, plus oczywiście z kimś kochanym i
              odpowiedzialnym, a uwierz są jeszcze tacy na tym swiecie..
              PS. Post był szczery, jako facet po rozwodzie po kilku latach jakby mam gdzieś,
              że honorowo zostawiłem wszystko byłej żonie. Boli, że z córkami się "spotykam" a
              nie widzę codziennie.. Teraz będzie "amen"
              • jarkoni Re: PS 13.11.08, 22:40
                Jako PS powtórzę raz jeszcze: są jeszcze i wartościowi i odpowiedzialni i
                kochani na tym świecie.
                Wierz zarówno na słowo i jakby z autopsji mojej..
                Trzymaj się, nie daj się i pozdrawiam serdecznie
                • errormix Re: PS 13.11.08, 22:45
                  jarkoni napisał:

                  > Jako PS powtórzę raz jeszcze: są jeszcze i wartościowi i odpowiedzialni i
                  > kochani na tym świecie.
                  > Wierz zarówno na słowo i jakby z autopsji mojej..

                  Podziwiam. Ja mam plci przeciwnej dosyc na jakies 15 lat smile
                  • kawamija Re: PS - do errormix :-) 14.11.08, 00:31

                    errormix........jakoś czuje ze sie zgrywasz smile 15
                    lat.....hmmmm........ciut za duzo smile))).......tak to czuje smile
                    • jarkoni Re: PS - do errormix :-) 14.11.08, 00:46
                      errormix wychodzi ze słusznego założenia, ze jak się człowiek raz sparzył
                      porządnie to śpieszyć się nie nalezy..
                      Ale te 15 lat to chyba przegięcie.
                      Przecież nawet jak Wołodyjowski do Kamedułów polazł i powtarzał "memento mori",
                      to też myślał, ze to juz na zawsze..
                      Errormix, za każdym rogiem może czekać Baśka, nie zarzekaj się kolego.
                      Czego wszystkim jeszcze nie śpiącym życzę.
                      A ja nie śpię bo się stresuję z powodu takiej właśnie
                      • kawamija Re: PS - do jarkoni 14.11.08, 00:59

                        Stresuj się , stresuj jarkoni i obyś do jakis konkretnych wniosków
                        doszedł.....choć rokowania słabe bo już pózno smile
                        Pozdrowienia dla tych co nie śpią bo pracują - i tez sie muszą
                        stresować , choc ich problemy bywają zdecydowanie mniej
                        romantyczne smile
              • kawamija Re: do jarkoni i kasi_sk 14.11.08, 00:42

                Jarkoni - moj mąz zabrał telewizor, lodówke i inne rzeczy.....a
                nawet łozko - to niby wspólne......wiec może dziś dla Ciebie to nie
                ma znaczenia ze zostawiłeś wszystko nawet nie zonie ale
                dzieciom....ale takie zachowanie poprostu swiadczy o facecie i
                już..Moj ex postąpił odwrotnie i dla mnie ma to znaczenie bardzo
                duze ;-((

                Kasiu_sk - myslisz może jakie ta dziewczyna pisze głupoty - ja sie
                rozwodze a ta o łózkach gada i telewizorach......ale zobaczysz...z
                czasem jak sobie wyobrazisz widok exa z innymi kobietami w "waszym
                łozku", które zabierał ze wspólnego domu jak
                gówniarz.......hmmm.........juz sie tylko można
                smiac.......przyjdzie i do Ciebie ten uśmiech.........naprawde smile
                • jarkoni Re: do jarkoni i kasi_sk 14.11.08, 01:07
                  kawamija, ja akurat mam ostatnio takie marzenie, żeby moja córka wykradła z
                  byłego mojego domu całą moją wypieszczoną i latami wyszukiwaną po antykwariatach
                  kolekcję Chandlera i Rossa McDonalda..Całe lata 80-te prawie mi to zbieranie
                  zajęło(przed ślubem)..
                  Czy to aż tak wiele?
                  • kawamija Re: do jarkoni i kasi_sk 14.11.08, 01:16
                  • kawamija Re: do jarkoni 14.11.08, 01:19

                    hmmmmmmm.........czekaj, czekaj.......juz pózno.....ale cos wymysle
                    może smile.........
                    1 poprosic poprostu ex zonę ??
                    2 jakaś forma handlu zamiennego ??
                    3 moze wykorzystaj moment jak bedziesz u ex tylko z dziecmi ???
                    4.......nic wiecej jakoś nie jestem w stanie wymyslec.........na
                    swoje usprawiedliwienie mam tylko to,ze juz po nawet duchy poszły
                    spac smile
                    • jarkoni Re: do kawamija 14.11.08, 01:30
                      Wszystko pudło..
                      1.Z ex żoną nie rozmawiam, porozumiewamy się ew. przez córkę
                      2.Handel zamienny/wymienny nie wchodzi w grę, bo ona ma wszystko co było
                      wspólne, nie będę chyba proponował swoich majtek?
                      3. Nie wchodzę do byłego wspólnego domu, córki widuję wyłacznie poza nim
                      4. Wygląda na to, że jestem duchem, albo wyjątkowo dziś nocnym Markiem
                      5. Daj znać jak wymyślisz coś nowego - ale włamanie nie wchodzi w grę..
                      • kawamija Re: do kawamija 14.11.08, 01:39

                        Jarkoni......poddaje się....ide spac....tej nocy nie umiem Ci
                        pomóc smile
                        dobraaaaaaaaaanoooocccccc.............
                        • jarkoni Re: do kawamija 14.11.08, 01:52
                          No i radź się tu baby (pozytywne to określenie miało być).
                          Dyskusja, porady, wymiana opinii.. I co?
                          Ziewnęła i poszła spać..Ech wy..
                          • kawamija Re: do kawamija 14.11.08, 01:54
                            smile
                            • errormix Re: do jarkoni 14.11.08, 08:06
                              Chlopie, mam ten sam problem ze sprzetami, ktore do tej pory wyniosla mi zona.
                              Chyba z 17 razy juz sie jej odgrazalem, ze wpadne i odbiore wszystko, ale po
                              chwili przychodzi chwila refleksji, czlowiek siada, zastanawia sie, macha reka i
                              za kazdym razem zadaje sobie pytanie "Czy na pewno warto?". Ale w
                              przeciwienstwie do ciebie, ja po rozwodzie, zabiore wszystko co sam do domu
                              kupowalem i nawet gdy mielismy dobre chwile wg niepisanej umowy uwazalismy to za
                              moje. A wiec: telewizor, radio, komputer i skarpetki smile
                              • errormix Re: do jarkoni 14.11.08, 08:10
                                A co do tych 15 lat, hmmm. Moj dziadek pracowal kiedys na kolei. Raz wagon
                                przygniotl mu noge. Mial potem rane, ktora nie zagoila sie juz do konca jego
                                zycia. To byla noga. A jak dlugo moze goic sie rana na duszy?
                                • kawamija Re: do jarkoni 14.11.08, 10:36

                                  WIerze, że na duszę są jakieś lepsze leki niż na nogę......tam
                                  napewno musiały byc jakieś zaniedbania lekarskie smile...Tak to
                                  widze smile
                                • biedronka784 Re: do jarkoni 14.11.08, 11:16
                                  pewnie jakas zadra zawsze zostanie ale mam nadzieje że nie tyle dusza co
                                  serduszko zacznie mocniej bić gdy spotka się kogoś przy kim zapomnij się o
                                  nieudanym związku i przy kim znów zacznie się czuć "motylki w brzuchu"- wiecie
                                  trzeba wierzyć, że jednak jest na tym świecie ktoś nam przeznaczony smile
                  • ravny jarkoni 14.11.08, 11:00
                    jarkoni napisał:

                    > kawamija, ja akurat mam ostatnio takie marzenie, żeby moja córka wykradła z
                    > byłego mojego domu całą moją wypieszczoną i latami wyszukiwaną po antykwariatac
                    > h
                    > kolekcję Chandlera i Rossa McDonalda..Całe lata 80-te prawie mi to zbieranie
                    > zajęło(przed ślubem)..
                    > Czy to aż tak wiele?


                    Odpowiedz : czy powiedziałeś żonie choć raz, że zalezy Ci na tych kolekcjach i prosisz o zwrot??
                    Bo jeśli nie powiedziałeś - to o co tutaj bijesz pianę robiąc z zony jakąś heterę która przetrzymuje twoją własnośc wbrew prawu??

                    Druga sprawa - znęcacie się nad własnymi dziećmi wykorzystując je do przekazywania sobie informacji między rodzicami bo sami nie umiecie lub nie chcecie lub boicie się dogadać. To krzywdzące dla dzieci, opamiętaj się wreszcie i zacznij się zachowywać jak dorosły bez wysługiwania się dziećmi.
                    • jarkoni Re: jarkoni 14.11.08, 19:25
                      ravny, moja żona jest dla mnie po rozwodzie zagadką.
                      Mianowicie potrafiła wyczyścić półki z moich starych książek i mi je (bez
                      proszenia) oddać. Książki typu stare podręczniki, trochę mało ważnej
                      beletrystyki, całość czegoś czym się męska masa ludzi podniecała na początku lat
                      90-tych: typu Ludlum i jego różne klony z wydawnictwa Amber. Jednakowoż o dwóch
                      PEŁNYCH półkach Chandlera, McDonalda, Agaty Christie, nawet Alistair Mac
                      Lain-jakoś zapomniała. Wybiórcza pamięć?
                      A z piwnicy oddała mi stare buty, parę par, zapomniane ciuchy, ale parę w miarę
                      wartościowych rzeczy MOICH-już nie.
                      Wybiórcza jest pamięć kobiety? Nie sądzę.
                      I wcale jej nie winię, w końcu zostawiłem wszystko-dzieciom głównie- nie jej,
                      ale momentami ta wybiórcza pamięć co twoje a co moje mnie przeraża.
                      Toć to moje ukochane książki, każdą pieczołowicie obłożyłem w folię, przy
                      czytaniu starałem się nie rozginać zbytnio, bo Klub Srebrnego Klucza przechodził
                      chwilowe/przejściowe, i kiepsko kleił..
                      To część moich wspomnień, buszowania po antykwariatach łódzkich kiedy jej
                      jeszcze nie znałem. Czemu mi to odbiera? Nigdy ani nie czytała, ani się nie
                      interesowała..
                      I nie mówcie tylko, że to pytanie godne filozofów..
                      • ravny Re: jarkoni 14.11.08, 19:45
                        To nie jest pytanie do filozofów tylko DO CIEBIE : dlaczego SAM nie zadbałeś o
                        sprawiedliwy WG CIEBIE podział majątku
                        (NIE POWIEDZIAŁEŚ ŻONIE co z tych rzeczy chcesz mieć dla siebie!!!! uważasz, ze
                        to była żona ma dbać o twoje sprawy??)
                        -a teraz ciągle na forum wylewasz żal do niej, że W MYŚLACH CI NIE CZYTA i nie
                        zrzeka się wszystkiego co Ty sobie W TWJEMNICY wymarzyłeś żeby ci oddała?

                        to jest pytanie do Ciebie.
                        Dla mnie niepojęte nie-działanie i SPYCHANIE odpowiedzialności za konsekwencje
                        swojego nie-działanie na innych.

                        I Twoje MARZENIA by córka wyniosła te rzeczy z domu od zony sa straszne, wolisz
                        wypchać przed siebie córkę, żeby ona kłamstwem, kradzieżą podjęła konfrontację i
                        poniosła odpowiedzialność na którą Ty się nigdy nie odważyłes... To jakaś paranoja.

                        Żona nic Ci nie ODBIERA. Trąbisz na forum ciągle że WSZYSTKO JEJ ZOSTAWIŁEŚ. W
                        tym kontekście, to ona zrobiła Ci uprzejmośc , że COKOLWIEK Ci oddała. Więc
                        zostawiłes jej czy nie?
                        Albo kłamiesz w tym co opowiadasz, albo masz przedziwne rozdwojenie jaźni.
                        Drugi człowiek nie ma obowiązku dbania o Twoje potrzeby o których milczysz.
                        Najwyższa pora zrozumieć tą podstawową w komunikacji międzyludzkiej regułę.
                        • ravny Re: jarkoni 14.11.08, 19:53
                          A krótko : Zależy Ci na czymś co zostało u żony to należy jej o tym powiedzieć i
                          poprosić o zwrot, A nie sugerowac na forum jej niskich intencji, że ona ci
                          czegoś nie chce oddać o czym może nawet nie wie, że tego chcesz.
                          To nie boli -bierzesz telefon, wykręcasz nr, mówisz dzień dobry, itd...
                          • kawamija Re: jarkoni 14.11.08, 20:35

                            Łatwiej sie pisze...niż robi w rzeczywistości. Ludzie się rozstają,
                            bo nie mogą się porozumieć. Gdyby to umieli prawdopodobnie po prostu
                            nazwali by problem i w wiekszym lub mniejszym stopniu by go
                            rozwiązali. Ja miałam naiwną wizję rozwodu - ze będziemy umawiać
                            sie kiedy kto opiekuje się dzieckiem, w jakimś stopniu będąc
                            elastycznym itd. No i skończyło się na tym, ze porozumiewamy sie
                            smsami a harmonogram wizyt ustalamy na piśmie........a ile przy tym
                            było komentarzy.........ojojoj....Więc z mojego doświadcznia
                            porozwodowego mogę napisać, ze takie po prostu zadzwonić i
                            wyłuszczyć problem oczekując konstruktywnej rozmowy............bywa
                            trudne z tendencją do niemożliwego.
                            • ravny Re: jarkoni 14.11.08, 20:54
                              Masz rację, ale Jarkoni nie rozwiódl się wczoraj. Pora zacząć unormalniać
                              stosunki i pogodzić się z tym co się samemu ustaliło.
                              Albo pogodzi się ostatecznie z tym, że zostawil z własnej woli żonie graty i nic
                              nie chciał, albo odważy się porozmawiać z nią o zwrocie tego na czym mu zależy.
                              Nienormalnym masochizmem jest taplać się w żalach a nie robić nic by zmienić
                              swoją rzeczywistość.
                              Opcja - ja jestem wspaniały i ci wszystko daję, ale ty jesteś ostatnia świnia
                              jeśli to przyjmiesz i mi nie zwrócisz - jest dziecinnie pokrętna i destrukcyjna.

                              Żeby oczekiwać konstruktywnej rozmowy od drugiej osoby, wypadała zacząć od tego
                              by samemu być konstruktywnym.. Nawet gdy druga osoba jeszcze nie potrafi, to
                              można samemu być konstruktywnym w zakresie wlasnego życia, zachowań i decyzji.
                              Dla własnego dobra.
                              • kawamija Re: jarkoni 14.11.08, 21:13

                                Pozwole sobie na taką generalną refleksję: trzeba przeżyć zal po
                                rozwodzie, zauważyc swoje straty, zapłacić za nie......koszty bywają
                                często większe niż zyski...nie da się często zapłacic za wszystko w
                                jednej transzy......okazuje się ze pojawiają się dodatkowe "
                                opłaty" - wiesz niespodziewanie okazuję się ze podpisałeś się
                                jeszcze pod czymś, co było maleńkim drukiem.......hmmm.......
                                Ja sie tego nie przezyje......wraca .......w róznej postaci...może
                                ksiażek......może miejsc gdzie bywaliście razem itd. Gryzie...zabija
                                smak tego co nowe....Trzeba umieć zamykać ksiązkę....i odłożyc na
                                półkę.
                                • katarzyna_sk Re: jarkoni 18.11.08, 19:18
                                  Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję za dobre słowo, życiowe rady
                                  wynikające z tych bolesnych doświadczeń. Bardzo się cieszę, że jest
                                  to forum, że nie pozostajecie obojętni...
                                  U mnie aktualnie huśtawki nastrojów, mąż mnie skrzywdził swoja
                                  zdradą a ja wpadłam w jakieś cholerne poczucie winy. Na szczęście
                                  zaczynam sie powoli podnosić, zauważać, że nie ma kogo żałować, że
                                  nie był takim ideałem za jakiego go uważałam. Jednak bez skrupułów
                                  oszukiwał mnie przez 3 miesiące, aż prawda "sie rypła". I faktu, że
                                  nie zasługuje na moją miłość będę się trzymać. I tego, że jest
                                  podłym, cynicznym draniem !!! I że wojego szczęści nie zbuduje na
                                  mojej i naszego dziecka krzywdzie !!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja