norah5
26.11.08, 18:48
Jestem z mężem 8 miesięcy po rozwodzie, mamy 2,5 letnią córkę. Sąd ustalił, że
dziecko mieszka ze mną, mężowi nie ograniczał praw. Do tej pory
'dogadywaliśmy' się z ojcem dziecka- brał ją wtedy kiedy miał wolne(nie ma
stałych dni wolnych)albo na spacer, czasem do siebie na popołudnie lub cały
dzień a od jakiegoś czasu zgodziłam się na sporadyczne nocowanie dziecka u
niego. pomimo tego, że ojciec wyraża chęci do spotkań z córką, a córka z nim
(tatuś zawsze kupi loda, u taty jest piesek, u taty wszystko można)mam wiele
zastrzeżeń do tych spotkań: po pierwsze dziecko już wiele razy wracało od ojca
chore, w wyniku niedopilnowania czy braku wyobraźni (on uważa że to zawsze
przypadek bo dziecko chodzi do żłobka), przemęczone (aż rzuca się przez sen,
zasypia w nietypowych porach), ostatnio nawet zasikane (na mrozie!) bo on nie
zauważył a pieluchy nie założył bo myślał że się "uda' a córka bardzo
wierzgała przy ubieraniu. Non stop objawy dziwnej beztroski..I zawsze
zapieranie się bzdurnymi argumentami. Nie wspomnę już o tym, że tatuś nagadał
coś o wilkach i mała boi się wejść do ciemnego pokoju w domu bo wilk!I tatuś
tak się rozochocił, że nagle chce brać córkę już nawet nie co drugi ale w
każdy weekend. Dodam, co istotne, ze były mąż pomieszkuje trochę u siebie -
czyli w zimnym wynajętym pokoju, trochę u swojej kobiety, która jest z nim w
ciąży i mieszka w dwóch pokojach razem ze swoimi prawie dorosłymi
córkami.także dziecko śpi w pokoju, chyba nawet w łożku z ojcem i jego
kobietą. Ja mieszkam (niestety) z moją mamą w dwóch pokojach- w jednym ja z córką.
Chcę wnieść sprawę o uregulowanie kontaktów, w którym chciałabym żeby córka
nie nocowała u ojca w ogóle i spotykała się z nim w co drugi weekend od rana
do wieczora, pod warunkiem, że ja uznam że jest zdrowa i może(były mąż zawsze
uważa że kłamię i przesadzam), także pod takim warunkiem, mógłby zabierać ją
raz w tygodniu na 4 godziny po złobku (potem przedszkolu).
Czy uważacie, że w takiej sytuacji mam szanse na uzyskanie takich warunków
(przede wszystkim żeby nie nocowała u ojca)? ona ma dopiero 2,5 roku, jest
związana emocjonalnie z ojcem ale tak małe dziecko nie wie co dla niego dobre
i ta chęć przebywania z nim wynika w dużej mierze po prostu z atrakcji jakich
nie dostarcza w takiej ilości na codzień zapracowana mama?
Czy w ogóle dziecko 2, 3 letnie powinno/może sypiać u ojca?