adwokat czy bez?

29.11.08, 11:01
Dzisiaj ex z usmiechem na ustach poinformował mnie, że jesli bede
żadała podziału majatku, to on od razu uprzedza, że będzie z
adwokatem. rzecz jasna mnie nie stac na adwokata. moge co najwyżej
sobie pozwolić na pomoc radcy prawnego przy napisaniu wniosku o
podział. czy ktos z Was miał podział i był sam, a ex z adwokatem.
czy wogóle mam szanse coś uzyskać?
    • tricolour Dziewczyno, nie bój się... 29.11.08, 11:21
      ... przecież właśnie na strach obliczona jest manipulacja exa, który nie chce
      podziału majątku (czytaj: chce wszystkiego dla siebie).

      Spokojnie i rzeczowo napisz wniosek z żądaniami i z uśmiechem zbywaj miotanie
      się faceta.
      • fragile66 Re: Dziewczyno, nie bój się... 01.12.08, 14:01
        A gdzie on będzie z tym adwokatem?
        Sprawy o podział majątku odbywają się w trybie nieprocesowym, więc
        sąd nie musi wyznaczać terminów innych niż w celu przesłuchania
        świadków. Jeśli nie ma świadków, w zasadzie sprawa może się
        ograniczyć do wymiany dokumentów, pism itp.
        • krolowazla Re: Dziewczyno, nie bój się... 02.12.08, 08:02
          fragile66 napisał:

          > A gdzie on będzie z tym adwokatem?
          > Sprawy o podział majątku odbywają się w trybie nieprocesowym, więc
          > sąd nie musi wyznaczać terminów innych niż w celu przesłuchania
          > świadków. Jeśli nie ma świadków, w zasadzie sprawa może się
          > ograniczyć do wymiany dokumentów, pism itp.


          Jak to. To na sprawie będę tylko ja i ex?? To ja już nic nie rozumiem, przeciez
          co chwile tu na forum pojawiają się wątki z prośbą o polecenie dobrego adwokata?
          • fragile66 Re: Dziewczyno, nie bój się... 03.12.08, 10:03
            Prawdę mówiąc, nie wiem jak wygląda w praktyce tryb nieprocesowy -
            też mnie to czeka za parę tygodni. Na pewno sprawy o podział majątku
            dorobkowego małżonków po ustaniu małżeńskiej wspólności majątkowej
            są ustawowo rozpatrywane w takim właśnie trybie.

            Różnic w stosunku do zwykłęgo procesu jest kilka: składa się
            wniosek, a nie pozew; postępowaniu tym nie ma stron procesowych -
            są uczestnicy postępowania o identycznym statusie procesowym; mniej
            rygorystyczne, niż w procesie, są reguły prowadzenia postępowania -
            nie ma bezwzględnego obowiązku rozpoznawania spraw na rozprawie, a
            niestawiennictwo stron nie tamuje postępowania; wreszcie sprawa
            rozpoznawana w postępowaniu nieprocesowym kończy się nie wyrokiem,
            lecz postanowieniem.
            W stosunku do procesu istnieją również inne, mniej istotne różnice,
            dotyczące składu i właściwości miejscowej sądu, sposobu prowadzenia
            posiedzeń i ogłaszania orzeczeń, kosztów postępowania, skutków
            prawnych postanowienia i podstaw jego wzruszenia w trybie wznowienia
            postępowania.

            Ale to wszystko teoria - jak będzie wyglądać w praktyce, też jestem
            ciekawy. A najbardziej: jakie nowe sposoby na przeciąganie sprawy
            wymyśli moja ex?
      • danagr Re: Dziewczyno, nie bój się... 01.12.08, 15:05
        tricolour napisał:

        > ... przecież właśnie na strach obliczona jest manipulacja exa, który nie chce
        > podziału majątku (czytaj: chce wszystkiego dla siebie).

        mam dokladnie to samo ale przy rozwodzie, tez uslyszalam tekst, ze na nastepna
        sprawe przyjdzie z adwokatem, chcial mnie tym przestraszyc, dowiedziec sie jaka
        podjelam decyzje i u ciebie wyglada na to samo.
        >
        > Spokojnie i rzeczowo napisz wniosek z żądaniami i z uśmiechem zbywaj miotanie
        > się faceta.

        po trzykroc racja i tri dobrze pisze.
        Tri jakbym miala mozliwosc to przybilabym ci piateczkesmile, nie ma to jak
        spojrzenie na sprawe z punktu widzenia mezczyzny.
    • krolowazla Re: adwokat czy bez? 02.12.08, 08:08
      Po pierwszym szoku i przełakanym dniu, stwierdziłam, ze nie ma się co
      zamartwiać, zycie przedemną, jestem młoda , dam radę. Więc postanowiłam walczyć
      , ale tylko o mieszkanie i działkę, na reszte szkoda moich nerwów. Dałam ex
      termin do 15 grudnia z prośbą o zwrot moich rzeczy, dałam mu listę, żeby miał
      pełny obraz napisałam co zostawiam mu. Oczywiście wkurzył się. W jego mniemaniu,
      to co jest jego - to jest jego, a to co jest moje i wspólne - trzeba podzielić
      na jego korzyść. Od jakiegoś czasu daję mu dyskretne sygnały, że nie będe
      walczyła o mieszkanie - taktyka chyba dobra. Wczoraj zadzwonił z pytaniem, co ma
      zrobić z bizuterią , którą dostałam od jego mamy z okazji slubu. powiedziałm
      spakować mi smile zawsze mogę przetopić na łańcuszek dla córy smile)
      • tricolour To jest zła taktyka... 02.12.08, 19:29
        ... "Od jakiegoś czasu daję mu dyskretne sygnały, że nie będe walczyła o
        mieszkanie - taktyka chyba dobra". Dyskretne sygnały daje sie komuś subtelnemu,
        a nie podczas podziału majątku.

        Jeśli chcesz zostawić mieszkanie i nie chcesz marnować nerwów, to nie dawaj
        żadnych sygnałów tylko okaż wspaniałomyślność w sądzie: podaruj swoją część
        mieszkania, o które mogłaś walczyć.

        Dając dyskretne sygnały odbierasz sobie partnerstwo i facet zacznie traktować
        Cię adekwatnie do tego, jak traktujesz siebie: byle jak - moim zdaniem.
        • krolowazla Re: To jest zła taktyka... 03.12.08, 07:46
          Ex ma hopla na punkcie tego mieszkania. Zupełnie nie interesuje go to, ze jest
          ono nasze wspólne, bo kupione po slubie, w dodatku na kredyt. Uważa, ze jest
          tylko jego, baaa nawet jego matka ośmieliła się wmówić swoim koleżakom (żeby
          zrobić z siebie taką bidulke, która ma złą synową czyli mnie), że to mieszkanie
          jest jej, bo ona je znalazła i załatwiła z właścicielem sprzedż.

          W kwestii wyjaśnienie, kiedy otwarcie mówiłam, ze chce swoją połowę i bede o to
          walczyła, to miałam jazdę na całego. Ile w tamtym okresie nerwów zjadłam, to
          szkoda słów. Rzecz jasna z mieszkania nie zrezygnuje, ale jeśl to co robię
          (czyli udaje, ze mi nie zalezy na mieszkaniu) sprawia, ze mam "spokój" z exem.
          To bede to ciągneła dalej. O podział wystąpie nagle, nie informując exa. na
          szczęście w moim sadzie na sprawę czeka się bardzo krótko.
Pełna wersja