wspolnota majatkowa - prosze o rade

30.11.08, 22:50
Witam
Napisze w skrocie.
Kilkanascie lat w zwiazku malzenskim.
Kilkanascie lat prowadzenia jednoosobowej dzialalnosci gospodarczej.
Wspolny majatek, dom, samochody. Zona nigdzie nie pracowala.
Otrzymalem dobry, prestizowy kontrakt za granica. Podjelismy
wspolnie decyzje o wyjezdzie. Ja wyjechalem pierwszy, zona miala
dolaczyc pozniej, po sprzedazy domu i reszty. Wynajelismy dom za
granica. Kilka miesiecy temu dolaczyl syn, ktory mieszka obecnie ze
mna i tutaj chodzi do szkoly. W miedzyczasie, zona zmienila zdanie i
stwierdzila, ze zostaje w Polsce. I nie chce juz dalej zyc w
zwiazku. Zalozylismy sprawe rozwodowa bez orzekania o winie i bez
ograniczen co do opieki nad nastoletnim synem. Syn wybral zycie ze
mna. Przed wyjazdem zostawilem zonie upowaznienie notarialne co do
sprzedazy nieruchomosci bez mojej obecnosci. Nie zakladalem
sytuacji, ze zona zmieni zdanie i bede kompletnie zaskoczony.
Wszystko zostalo sprzedane, zona zabrala wszystkie srodki i
przeznaczyla je na zakup i wyposarzenie mieszkania na swoje
nazwisko, nasze wspolne samochody sprzedala i kupila sobie nowy na
siebie. Teraz chce szybkiego rozwodu.
Pytanie brzmi: jak to jest prawnie ze wspolnota majatkowa ? Czy zona
moze zawlaszczyc sobie wszystko co wspolnie mielismy ? Czy moge
odzyskac jakos moja czesc po sprzedazy wspolnego majatku ? Jak sie
za to wszystko zabrac ?

Dziekuje z gory za wszelkie szczere porady...
Grzegorz
Jak sie w ogole za to wszystko zabrac ? Od czego zaczac ?
    • manderla Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 30.11.08, 22:56
      Iść do adwokata - tak się za to zabrać.
      Jeżeli żona wszystko to sprzedała i kupila będąc nadal Z Toba w
      związku malżeńskim, to nadal jest to wasz wspolny majątek. I nie ma
      znaczenia, czy jest na jej nazwisko, czy na Twoje.
      Weź co Twoje, i tyle.
      • akacjax Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 30.11.08, 23:35
        Drobne ale..jeżeli kupowała mając papier z US, że własnie otrzymała darowiznę od
        najbliższej rodziny...mogło się zdarzyć, że kupiła na siebie, wyłacznie.

        A nawet jeżeli nie..zabrać i tak nie będzie łatwo. Ale pomyśl...czy kasa
        najważniejsza? Może raczej dziecko?
        • akacjax p.s. 30.11.08, 23:38
          Zależy jej na szybkim rozwodzie? Ciekawe jak bardzo szybkim i jak bardzo jej zależy.
          Ale my znamy relacje tylko jednej strony...
          • grzegorz1202 Re: p.s. 01.12.08, 00:04
            Tu nie chodzi o relacje jednej strony.
            Zadalem pytanie czy jestem w stanie odzyskac cokolwiek, poniewaz
            czuje sie oszukany, tym bardziej, ze bedac za granica wysylalem
            wiekszosc srodkow aby utrzymac wszelkie zobowiazania i utrzymac zone
            do czasu sprzedazy nieruchomosci. Dziecko ja sam utrzymuje, zona nie
            daje mi nic mimo, ze podjela prace. Ja oplacam bilety do PL. Tu nie
            chodzi o pieniadze glownie tylko o zasady i zdrade (nie fizyczna),
            oszukanie najblizszej osoby....
            • leptis ... 01.12.08, 07:56
              Grzegorz, krotko

              Formalnie conajmniej polowa majatku wydaje sie byc Twoja. Praktycznie mozesz nigdy juz tego nie zobaczyc.

              Jakie ustalenia byly co do deponowania srodkow ze sprzedazy Waszego krajowego dorobku?
              Moze byly na wspolnym koncie? Jesli tak, to moze z banku by sie udalo zdobyc dokument obrazujacy przeplyw kasy na konto wlasciciela nowego mieszkania zony? Pomysl nad tym.


              pozdrawiam
              • adela38 Re: ... 01.12.08, 08:39
                Poniewaz sprzedana zostala nieruchomosc to o jej sprzedazy i wczesniejszej
                waszej wlasnosci mozesz zaswiadczyc notarialnie...To co zona zrobila kwalifikuje
                sie jako proba oszustwa i wyludzenia majatku.
                Poniewaz syn mieszka z toba to zona ma obowiazek placic alimenty na syna.Jesli
                nieruchomosc zostala sprzedana i nie ma dokumentow za jaka sume to mozna
                poprosic o wycene u rzeczoznawcy i ja zastosowac w sadzie podczas podzialu
                majatku.Zachowanie twojej zony daje duzo do myslenia- najwyrazniej planowala to
                duzo wczesniej, prawdopodobnie ktos jej w tych planach pomaga, wiec osob
                probujacych ciebie wydoic moze byc wiecej niz jedna...Poszukaj dobrego adwokata,
                bo lepiej zaplacic jemu niz takiej pani...
              • grzegorz1202 Re: ... 01.12.08, 09:32
                Prawdopodobnie srodki ze sprzedazy zona przelala na swoje prywatne
                konto, poniewaz nie zostawilem w tej sprawie pelnomocnictw. Jedyne co
                podpisalem to notarialne pelnomocnictwo co do sprzedazy nieruchomosci
                bez mojej fizycznej obecnosci i skladania podpisu.
                • ladyhawke12 Grzegorz 01.12.08, 10:12
                  wszystko co sprzedała było wasze wspólne, wiec mozesz domagac sie połowy, nie ma dokumentow ze Cie splacila,masz parwo wiedziec za ile sprzedala, jesli z tych srodkow kupila inne mieszkania, nadal jestescie malzenstwem, to nadal jest tez Twoje. Jesli zloyles papiery rozwodowe, mozesz wniesc o zabezpieczenie majatku, bo masz dowowdy na to ze malzonka jawnie Cie okrada, i zabezpieczenie alimentow na syna. Glowa do gory, wez adwokata.
    • karolina331 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 01.12.08, 12:16
      Weź adwokata.
      Mjątej jest do odzyskania, bo jest cały czas wspólny.
      Jeśli żona kupiła coś na kogoś innego (z rodziny) pozostaje Ci
      skarga pauliańska. Sprawa jest do wygrania, tylko musisz się
      pospieszyć. Acha i podaj żonę o alimenty na syna. Koniecznie.
      • grzegorz1202 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 03.12.08, 20:37
        Co to jest skarga pauliańska ?
        • kingas38 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 03.12.08, 21:36
          www.grzybkowski-guzek.pl/2008/content/view/309/47/lang,pl/
          Tutaj masz w skrócie wyjaśnione co jest co, resztę doszukaj...jestem w podobnej
          sytuacji.Pozdrawiam
    • grzegorz1202 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 23.12.08, 17:45
      Drodzy forumowicze

      Wróce jeszcze do mojego wątku. Sprawę rozwodową miałem mieć w
      grudniu przed świętami. Chciałem to już mieć za sobą, rozwód bez
      orzekania, wspólna opieka nad dzieckiem bez ograniczeń. Nawet
      zgodziłem się na sprawę bez mojej obecności i bez przedstawiciela.
      Po Waszych postach postanowiłem zasięgnąć porady prawnej.
      Skontaktowałem się telefonicznie z kancelarią i w skrócie opisałem
      sytuację. Zdecydowałem się na odroczenie. Wniosek uzasadniłem m.
      innnymi tym, że chcę być obecny na rozprawie oraz, że nie dociera do
      mnie żadna korespondencja (procedura wymaga aby pozwany był
      powiadomiony bezpośrednio na adres zameldowania). Pozwy były
      przesyłane do mnie mailem przez żonę z dużym opóźnieniem. Wysłałem
      faks z uzasadnieniem do Sądu na kilka dni przed rozprawą. Sąd
      przychylił się do wniosku i odroczył sprawę na 3 miesiące.

      W międzyczasie dowiedziałem się, że żona zlikwidowała wszystkie
      polisy ubezpieczeniowe i przelała środki na swoje konto. Niestety
      posłużyła się moim podpisem "in blanco", który zostawiłem w kilku
      egzemplarzach przed wyjazdem.
      Wiem, że zaraz ktoś napisze "kolejny naiwny", etc...
      Nie przewidziałem takiego rozwoju wypadków, nawet po 18 latach
      małżeństwa. Zostałem przysłowiowo "wydojony" ze wszystkiego. Żona
      mieszka teraz w wyremontowanym mieszkaniu, które kupiła z naszych
      wspólnych środków. Mieszka z teściową (żona jest jedynaczką,
      wychowywana tylko przez matkę). Dodam, że niemały udział w tym
      planie miała teściowa, która bała się, że straci córkę. Kilka
      miesięcy rozłąki wystarczyły, żeby przygotować to wszystko w
      szczegółach.

      Syn pomimo tego, że na początku entuzjastycznie przyjął nowe
      otoczenie (liczył, że mama wkrótce dołączy) po pół roku nie
      zaakceptował szkoły. Brak przyjaciół, jezyk, po powrocie ze szkoły
      sam w domu (mam odpowiedzialną pracę i wracam wieczorami),
      zaskoczenie decyzją matki, jedną nogą był tu (bardzo chce być ze
      mną) a drugą nogą w Polsce. W trakcie każdego pobytu w Polsce
      odwiedza swoich znajomych i lubi być wśród nich. Odwiedza nawet
      nauczycieli i dyrektora szkoły. Stracił pół roku, pomimo tego, że
      się bardzo staraliśmy. Niestety wraca, żeby dokończyć gimnazjum w
      Polsce. Tracę tym samym syna. Zresztą na podstawie kolejnych
      niespodzianek jakie przygotowała mi żona przypuszczałem, że
      potraktuje mnie jako "przechowalnię" dla syna do czasu ukończenia
      remontu nowego mieszkania. Tak to się wszystko dziwnie zbiegło w
      czasie. Syn wyjechał na Święta do Polski a ja patrzę w lustro i
      zadaję sobie tylko jedno pytanie: jak mogłem się tak dać wyrolować ?
      Spodziewam się wkrótce pozwu o alimenty, etc. Źona w końcu po
      kilkunasu latach nic nie robienia podjęła jakąś niskopłatną posadę.
      Teściowa dba o resztę (jest nadopiekuńcza), w końcu teraz ma
      ukocanego wnuka i córkę.

      Po tym wszystkim w jaki sposób zostałem potraktowany powiedziałem
      sobie, że nie pozostawię tego tak sobie. Nie chodzi tutaj o
      finansową strronę, chodzi o zasady. Będąc w związku nie oszukiwałem
      w ten sposób i nigdy bym nie zrobił czegoś takiego. Chcę to jakoś
      sensownie rozegrać. Nie miałem już siły na to w grudniu. Czuję się
      zbyt skopany.

      Poradźcie mi czy sprawa jest do wygrania i czy najpierw przejść
      przez rozwód a potem proces o oszustwa i wyłudzenie ? Czy da się
      podważyć wniosek pisany przez drugą osobę ale z moim podpisem ?
      Wiem, że muszę mieć dobrego adwokata. Nie wiem ile takie sprawy
      twają i jakie są koszta, nie wiem też czy cokolwiek odzyskam ale nie
      zostawię tego tak...
      • tricolour Sprawa jest do wygrania... 23.12.08, 18:14
        ... i mogą równocześnie toczyć się obie: rozwodowa i karna.

        Jednak będziesz pytany po co zostawiłeś czyste kartki z podpisem i musisz
        znaleźć sensowne wyjaśnienia. Przede wszystkim przypomnij wspólne ustalenia
        poczynione razem z żoną dotyczące tych kartek z podpisami - do czego one miały
        służyć (jakieś podania, wnioski itp) oraz wykaż, że zostały użyte wręcz do
        kradzieży. Zresztą gdy byłeś za granicą, to nie mogłeś jednocześnie złożyć
        papierów z odręcznym podpisem w Polsce (na pismach jest data). Mogłeś co prawda
        przysłać pocztą, ale żona nie ma kopert adresowanych Twoim pismem (wszystkie
        przypadkiem wyrzuciła?). Pisma pewnie pisane są komputerowo, prawda? Każda nowa
        drukarka zostawia na wydruku niewidoczną dla oka sygnaturę, ale jednoznacznie
        identyfikującą sprzęt. No i nikt o zdrowych zmysłach nie pisze pism przeciw
        sobie. Maile pisane są z opóźnieniem - sprawdź czy opóźnienie nie jest jakoś
        skorelowane z "twoimi" pismami.

        Powoli, systematycznie da się wszystko rzeczowo wyjaśnić i wygrać sprawę dla
        zasady. Pies drapał pieniądze.
        • sauber1 Re: Sprawa jest do wygrania... 23.12.08, 18:28
          Nigdy nie należy bezgranicznie ufać ludziom, nawet i najbliższym. Czy naiwny?
          Raczej dobry z Ciebie człowiek, ale trudno, przegrałeś z teściowa i nie Ty
          jeden, takich miliony, a okazja czyni złodziejemwink
        • grzegorz1202 Re: Sprawa jest do wygrania... 23.12.08, 19:32
          Zostawiłem czyste kartki z podpisami bo ustaliliśmy, że w razie
          konieczności załatwienia urzędowej sprawy nie będę musiał specjalnie
          przyjeżdżać, tym bardziej, że dopiero zaczynałem kontrakt. Znając żonę
          wszystkie pisma sporządza odręcznie, więc można rozpoznać inny
          charakter pisma. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że zostaną użyte do
          wyłudzenia...
    • der1974 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 23.12.08, 23:15
      Nie marnuj czasu na zastanawianie się co zrobić tylko zleć sprawę
      adwokatowi. Honorarium zależy od wartości majątku i kwoty jaką
      chcesz odzyskać. Pewnie kilka tysięcy trzeba będzie zapłacić. Uważam
      jednak, że warto to zrobić bo już nie masz nic do stracenia a
      formalno-prawnie masz podstawy do swoich roszczeń. Wiem co mówię, bo
      siedzę w tym na codzień i nie takie sprawy już widziałem. Masz
      szanse na wygrani procesu. Powodzenia.
      • grzegorz1202 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 24.12.08, 10:23
        Czy lepiej poprowadzić sprawy osobno czy razem (rozwód bez orzekania
        i proces karny)?. Tzn. chodzi mi o końcowe koszty i honorarium. A
        także o czas rozpatrywania spraw. Z rego co widzę to muszę wziąć
        naprawdę dobrego adwokata lub kancelarię. Zabieram się za to jeszcze
        w tym roku.

        Życzę wszystkim życzliwym na tym forum Spokojnych i Rdosnych Świąt
        Bożego Narodzenia...
        Grzegorz
        • sauber1 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 24.12.08, 14:25
          Grzegorzu, dwadzieśia lat szybko zleci, a teraz dzięki i wzajemnie Wesołych Światsmile
    • grzegorz1202 Re: wspolnota majatkowa - prosze o rade 26.12.08, 09:35
      Czy zna ktoś lub może polecić dobrą kancelarię lub doświadczonego
      prawnika w tych zagadnieniach z okolc Śląska ?
      Z góry dziękuję...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja