Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów?

01.12.08, 11:46
Witam, mam pytanie,czy jest możliwe na rozprawie rozwodowej,aby żona
zrzekła się świadczenia alimentacyjnego na rzecz dziecka? Nie mam
adwokata ani radcy prawnego i dlatego pytam na forum. Dodam, że żona
sama zaproponowała takie rozwiązanie tylko oboje nie wiemy,czy jest
to możliwe do zatwierdzenia w sądzie? Czy zawsze sąd przyznaje
alimenty, bo tak głosi prawo? Oczywiście, nawet jeżeli sąd przyzna
alimenty to nie będę musial ich placic jezeli zona nie bedzie ich
żądać. Oboje mamy dość wysokie dochody (zona 5000-10000 tys.
brutto , ja mam 5000-9000 tys. brutto) , wiec zone bedzie stac na
samodzielne utrzymanie siebie i synka. Ja oczywiscie bede lozyl na
jego utrzymanie, ale dobrowolnie i w innej formie. W koncu synek to
najwiekszy w zyciu skarb jaki mam. Dodam,ze w pozwie rozwodowym zona
wpisala na razie alimenty w kwocie 500zl, teoretycznie przy moich
dochodach jaka kwote moglaby wywalczyc?
    • chalsia Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 12:26
      to możliwe do zatwierdzenia w sądzie? Czy zawsze sąd przyznaje
      > alimenty, bo tak głosi prawo

      tak, ustalenie alimentów jest częścią wyroku rozwodowego.


      > najwiekszy w zyciu skarb jaki mam. Dodam,ze w pozwie rozwodowym
      zona
      > wpisala na razie alimenty w kwocie 500zl, teoretycznie przy moich
      > dochodach jaka kwote moglaby wywalczyc?

      zalezy od wieku dziecka i kosztów jego utrzymania. Spokojnie do 20%
      zarobków netto czyli pi razy drzwi ok. 1000 zł.
    • karolina331 Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 12:29
      To jakaś bzura.
      Żona może się zrzekać alimentów nawet notarialnie, w kościele i przy
      świadkach. Możesz jej nawet zapłacić jakąś sumę od razu np. pół
      miliona. Nic z tego nie wynika, bo W KAŻDEJ CHWILI matka dziecka ma
      prawo wystąpić o alimety bieżące na dziecko, a także o zaległe: trzy
      lata wstecz i zostaną te alimenty z całą pewnością zasądzone.
      Alimenty są na dziecko i sądu nie obchodzą żadne wcześniejsze
      ustalenia, ani wpłacane kwoty, które sąd uzna za dobrowolną
      darowiznę na rzecz byłej żony.
      Poza tym, skoro tak dobrze zarabiasz, tym bardziej masz OBOWIĄZEK
      łożyć na dziecko! Łaski nie robisz!
      • matali76 Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 12:40
        Oczywiscie,ze nie robie laski. Tylko ustalilismy z zona, ze lepiej
        bedzie gdybym odkladal te pieniadze na przyszle studia syna, ma
        obecnie 5 lat. Ona jest w stanie utrzymac sie teraz z biezacych
        dochodow,wiec comiesieczne swiadczenia nie sa jej potrzebne.Ja
        odkladalbym co miesiac jakas kwote na konto synka. Wiesz, sa
        zwiazki, gdzie slowo jest wazniejsze od pieniedzy. Ktos zapyta,
        dlaczego sie wogole rozwodzimy? Dobre pytanie, ale odpowiedź to
        temat na ksiazke a nie pisanie o tym na forum. Wiec ewentualnie
        zrobimy tak,ze nawet zasadzone alimenty pojda na oddzielne konto, to
        kwestia zaufania.
        • akacjax Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 13:09
          Nie rozumiem dlaczego żona nie mogłaby sama odkładać tych pieniędzy na
          przyszłość dziecka. Tylko tworzy się sztuczny problem-czy musi sąd zadecydować o
          tym.
          Oczywiście sąd decyduje też o tym, kto ma prawo do opieki nad dzieckiem takiej
          codziennej( z kim dziecko mieszka itp.).

          W sumie zastanowiło mnie też pytanie o kwotę alimentów-występuje się o tyle ile
          kosztuje utrzymanie dziecka uwzględniając koszty łożone przez stronę występująca
          o alimenty.
          Pod tym pytaniem zdaje się kryć coś jeszcze. Może nieregularność dochodów, może
          niechęć ujawniania dochodów w sądzie? I skąd to skojarzenie, że żona może
          "walczyć" o alimenty? Skoro tak wszystko można dogadać?
          A może tylko dziś mam taki dzień, że kojarzę dziwnie...
        • karolina331 Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 13:17
          No przecież tłumaczę! Co tu ma do rzeczy kwestia zaufania?
          Dziś jest tak, jutro będzie inaczej. Skąd wiesz, że żonie się nie
          odwidzi? Poznasz ładną panienkę, będziesz chciał sobie z nią ułożyć
          życie, żona będzie sama lub po kolejnym nieudanym nowym związku i
          się zacznie! Przecież może się zdarzyć, że matka dziecka zacznie ci
          po prostu robić na złość.
          Masz gwarancję, że nie zacznie?
          Żadne konta na rzecz dziecka NIC nie dadzą, CHYBA, że będziesz
          WYRAŹNIE pisał PRZY KAŻDEJ wpłacie: alimenty na.... płatne do rak
          matki... za miesiąc... roku...! I muszą to być COMIESIĘCZNE wpłaty!
          No i licz się z tym, że sąd zasądzi alimenty w wysokości około 2tys.
          przy tych zarobkach, BO DZIECKO MA MIEĆ TAKI SAM STANDARD życia, jak
          PRZED rozwodem.
          Weź adwokata, chyba cię stać?
      • z_mazur Karolino 01.12.08, 13:10
        Nie odnoszę się do merytorycznej treści Twoich postów, ale jeśli nie
        zmienisz formy na grzeczniejszą, to zacznę je ciąć.
        • karolina331 Z Mazur 01.12.08, 13:23
          A co jest obelżywego w mojej wypowiedzi?
          To, że rodzice MAJĄ OBOWIĄZEK łożyć na swoje dzieci?
          Znajdziesz to w K.C.
          Też będziesz ciąć?
          Irytują mnie ludzie, którzy mogą sobie opłacić adwokata, a zawracją
          głowę innym, jakby nie stać ich było newet na mleko dla dziecka.
          • z_mazur Re: Z Mazur 01.12.08, 13:54
            Karolino jak już pisałem, merytorycznie Twoje posty są bardzo ok,
            ale niepotrzebnie posuwasz się do sformułowań typu: "łaski nie
            robisz". To niepotrzebnie podnosi temperaturę dyskusji, a od tego
            prosta droga do pyskówek i utarczek słownych.

            Tylko o to mi chodzi.
            • ladyhawke12 odpowiadam 01.12.08, 14:02
              Alimenty sa dla dziecka, zona nie moze sobie od tak zrezygnowac, bo ucierpi na tym dobro dziecka. Alimenty to czysta i jasna sytuacja dla was jak i dla dziecka ktore bedzie roslo, w zyciu bywa naprawde roznie, sparwy wazne nalezy zawsze dobrze zalatwic, bez zostawiania niepotrzebnuch niedomowien i furtek, to sie predzej czy pozniej nieztety msci. Wasze zarobki teraz sa takie, za chwilke moga byc inne, dobro dziecka dla sadu i dla was powinno byc najwazniejsze.
            • karolina331 Re: Z Mazur 01.12.08, 14:37
              A jak potraktować stwierdzenie dobrze zarabiającego pana, że "żonę
              stać na samodzielne utrzymanie siebie i syna?"
              Bez urazy, ale łożenie na potomka to OBOWIĄZEK pana i pani czyli
              OBOJGA RODZICÓW wobec ICH WŁASNEGO DZIECKA.
              Oczywiście, ci ludzie mogą sobie zrobić co zechcą, ale WSZYSTKICH w
              Polsce obowiązuje TO SAMO prawo i lepiej, aby mieli tego świadomość.
              A konsekwencje nieznajomości prawa mogą być nieobliczalne, a nawet
              im oboju zrujnować życie, bo jak zapewne wiesz, w Polsce obowiązuje
              zasada, że "NIEZNAJOMOŚĆ PRAWA NIE CHRONI PRZED ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ".

              A od kiedy jesteś tak wrażliwy na pyskówki?
              Parę razy spotałam się na tym forum wręcz ze zwykłym chamstwem i to
              tylko dlatego, że stanęłam w obronie maltretowanych psychicznie
              kobiet i starałam się uświadomić je o ich prawach.
              Mam mało czasu, więc zazwyczaj zabieram głos tylko w ekstremalnych
              przypadkach, kiedy wyraźnie widzę, że warto komuś pomóc.
              • manderla Re: Z Mazur 01.12.08, 14:41
                Karolina, - ...nie zwalnia z odpowiedzialności, nie zwalnia smile

                A swoją drogą Mazur...ze sie bardzo delikatnie Cie zapytam: odbiło
                Ci czy co? Cóż ona takiego powiedziała, że stosujesz groźby?!
              • z_mazur Re: Z Mazur 01.12.08, 14:57
                Dobrze, że zabierasz głos ale wystarczyło stwierdzić, że w Polsce
                istnieje obowiązek alimentacyjny i sąd jest zobowiązany ustalić w
                trakcie rozprawy rozwodowej małżeństwa, w którym są nieletnie dzieci
                kwotę alimentów i ta kwota jest bezwzględnie wymagalna, a personalną
                wycieczką w stylu: "łaski nie robisz", można było sobie darować.
                • matali76 Re: Z Mazur 01.12.08, 15:37
                  OK, nie ma problemu, wypowiedź Karoliny wcale mnie nie obraziła. Po
                  pierwsze dziękuje za odpowiedź. Stać nas na adwokata, ale chcemy
                  obyć się bez tego wszystkiego i jak najbardziej po ludzku sie
                  rozstać. Jezeli sąd zatwierdzi alimenty w takiej wysokości jak zona
                  wniosła w pozwie o rozwód to nie ma problemu. Synka i tak widuję
                  kilka razy w tygodniu i mam nieograniczony dostęp i to jest dla nas
                  najwazniejsze. Wakacje, wypady za miasto w gory, wszystko tak jak
                  przed rozwodem. Zobaczymy jak bedzie za rok smile ale na razie kazdemu
                  życzę, jezeli juz nie ma mozliwosci uniknięcia rozwodu, aby
                  przebiegał on równie bezproblemowo jak nasz. Nie jest to nic miłego,
                  ale zawsze może być gorzej.
                • karolina331 Re: Z Mazur 01.12.08, 16:24
                  No popatrz Z Mazur, teraz będziesz mi mówił co mam pisać i co mi
                  wolno? A wiesz, że udało Ci się mnie rozśmieszyć?
                  A to sztuka jest...
                  • z_mazur Re: Z Mazur 01.12.08, 18:49
                    A gdzie ja napisałem co Ci wolno a czego nie?
                    Ty sobie możesz napisać co chcesz, a ja na to jako moderator mogę zareagować jak chcę.
                    W każdym razie staram się dbać o nie tylko o merytoryczną stronę dyskusji, dla mnie forma również jest ważna.
                • chalsia Re: Z Mazur 02.12.08, 00:00
                  > kwotę alimentów i ta kwota jest bezwzględnie wymagalna, a
                  personalną
                  > wycieczką w stylu: "łaski nie robisz", można było sobie darować.

                  a ja się tu Mazurze z Toba zdecydowanie nie zgodzę. Bowiem w tym
                  konkretnym przypadku to JEST uwaga merytoryczna wobec stanowiska
                  autora, że matka dobrze zarabia i stać ja na samodzielne utrzymanie
                  dziecka. W tym kontekście alimenty od ojca widziane są nie jako
                  koniecznośc i obowiązek ale jako łaska.
                  A jak wiadomo łaska (pańśka) na pstrym koniu jeździ.
                  • z_mazur Re: Z Mazur 02.12.08, 09:08
                    Chalsiu do pewnych rzeczy każdy ma jakiś stosunek emocjonalny i
                    trudno się od tego uwolnić.

                    Ja np. żywię dużą niechęć do systemu alimentacji polegającego na
                    comiesięcznej wpłacie z góry określonej sumy pieniężnej
                    na "niewiadomoco". Ja rozumiem, że w większości przypadków to
                    konieczność, bo nawet to jest czasem trudne do wyegzekwowania. Ale
                    gdy współpraca pomiędzy rodzicami układa się dobrze, to zmuszając
                    ojca do płacenia takiej kwoty, odbiera mu się sporą część udziału w
                    życiu dziecka.

                    Uważam zdecydowanie inaczej niż karolina, że jeśli ojciec ma wysokie
                    dochody i chce brać udział w życiu dziecka, to wcale nie znaczy, że
                    alimenty od razu mają być w jakiejś kosmicznie wysokiej kwocie. Może
                    wystarczy je na początek ustalić w kwocie zabezpieczającej
                    rzeczywiście podstawowe potrzeby dziecka i zostawić ojcu wolną rękę
                    w kształtowaniu pozostałych nakładów, to być może wyzwoli większe
                    zaangażowanie ojca w życie dziecka. Gdy to się nie sprawdzi zawsze
                    można wnieść o podwyższenie alimentów.
                    • danagr Re: Z Mazur 02.12.08, 13:32
                      z_mazur napisał:
                      >
                      > Uważam zdecydowanie inaczej niż karolina, że jeśli ojciec ma wysokie
                      > dochody i chce brać udział w życiu dziecka, to wcale nie znaczy, że
                      > alimenty od razu mają być w jakiejś kosmicznie wysokiej kwocie. Może
                      > wystarczy je na początek ustalić w kwocie zabezpieczającej
                      > rzeczywiście podstawowe potrzeby dziecka i zostawić ojcu wolną rękę
                      > w kształtowaniu pozostałych nakładów, to być może wyzwoli większe
                      > zaangażowanie ojca w życie dziecka. Gdy to się nie sprawdzi zawsze
                      > można wnieść o podwyższenie alimentów.

                      Mysle dokladnie jak ty, tym bardziej, ze jak wynika z opisu autora strony chca
                      rozejsc sie zgodnie, w spokoju i bez szarpaniny. Wez mazur pod uwage iz
                      wiekszosc tutaj piszacych pan musi "walczyc" o alimenty stad takie posty na ten
                      temat, a nie inne.
                    • chalsia Re: Z Mazur 02.12.08, 13:34
                      z_mazur napisał:

                      > Chalsiu do pewnych rzeczy każdy ma jakiś stosunek emocjonalny i
                      > trudno się od tego uwolnić.

                      w takim razie nie powinieneś tu pełnić roli moderatora.

                      Zupełnie szczerze -IMHO to co w tym watku Karolina pisała
                      absolutnie nie zasługuje na opieprz/ostrzezenie etc.
                      • z_mazur Re: Z Mazur 02.12.08, 14:48
                        > w takim razie nie powinieneś tu pełnić roli moderatora.

                        Jak znajdzie się ktoś inny chętny, kto będzie chciał pełnić tą
                        funkcję, chętnie się jej zrzeknę. Uważam, że mimo wszystko lepsza
                        taka moderacja jak jest w tej chwili niż żadna.

                        > Zupełnie szczerze -IMHO to co w tym watku Karolina pisała
                        > absolutnie nie zasługuje na opieprz/ostrzezenie etc.

                        To co pisała rzeczywiście nie, ale to jak pisała już moim zdaniem
                        tak.

                        Oczywiście możesz to oceniać inaczej. Mnie irytuje emocjonalność
                        postów Karoliny. O ile rozumiem taką emocjonalność gdy przejawia ją
                        osoba, której bezpośrednio dotyczy sprawa (np. odpowiada w swoim
                        wątku na czyjś "atak"), o tyle u osoby, która wyraża opinię jest dla
                        mnie niewłaściwa.

                        To nie pierwsza taka sytuacja, większość jej postów jest pod tym
                        względem podobna, stąd zwrócenie uwagi.
                        • chalsia Re: Z Mazur 02.12.08, 15:04
                          > O ile rozumiem taką emocjonalność gdy przejawia ją
                          > osoba, której bezpośrednio dotyczy sprawa (np. odpowiada w swoim
                          > wątku na czyjś "atak"), o tyle u osoby, która wyraża opinię jest
                          dla
                          > mnie niewłaściwa.

                          mnie tez to irytuje, podzielam Twoja opinię.
                          Nie mniej, choc to jest dla Ciebie/mnie irytujące, taka forma
                          wypowiedzi - o ile nieobraźliwa (a taka nie była) - nadal jest
                          akceptowalna i nie zasługuje na ostrzeżenia/banmy.
    • gesiak Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 20:12
      Jeśli ma Pan dalej jakieś wątpliwości, służymy pomocą: Rozwód
    • young-and-bored Re: Rozwód bez orzekania o winie i bez alimentów? 01.12.08, 22:40
      Rekomenduję ustawić w banku stałe comiesięczne zlecenie przelewu
      tytułem alimentów na syna i pilinować, żeby te pieniądze jednak
      skapywały na konto matki i pozostawał po tym jakiś ślad. W końcu żona
      też może przekierowywać te środki ze swojego konta na jakąś lokatę
      lub polisę.
      Dla świętego spokoju i na wypadek gdyby matka za kilka lat przestała
      być tak miła, i postanowiła np. wszcząć egzekucję komorniczą
      należących się alimentów wraz z odsetkami, lub co gorsza próbować
      pozbawić Cię władzy rodzicielskiej argumentując, że nawet alimenty
      nie były płacone (sam twierdzisz, że synek to największy skarb jaki
      masz, więc ostrożność nie zawadzi).
Pełna wersja