prośba o radę- rozwód po separacji

10.12.08, 21:20
Mamy orzeczoną od 5 lat separację. Powodem była zdrada, odejście na jakiś czas do innej kobiety. Po orzeczeniu separacji postanowiliśmy dać sobie szansę. Głównym motywatorem była dwójka dzieci, które bardzo cierpiały. Bez wchodzenia w szczegóły próba nie bardzo się powiodła. Dojrzałam w końcu do decyzji o rozwodzie. Mąż od prawie tych 5 lat nie pracuje, był kilka m-cy w Walii ale wrócił i od pół roku znowu siedzi przed tv i kompem na zmianę. Był na długiej terapii grupowej, pół roku chodziliśmy na terapię małżeńską. Samodzielnie chodziałam na roczną terapię dla współuzależnionych. Efekty są ale niekoniecznie takie jak byśmy chcieli. Dzieci podrosły a mnie pokłady starchu na przemian z litością powoli się wyczerpały. Chcę wystąpić o rozwód - chciałabym bez orzekania o winie żeby było szybciej. Boję się jednak, że za jakiś czas będę musiała płacić mężowi alimenty (zachowuje się trochę dziwnie, ma stałe problemy emocjonalne i nawykowo ucieka od wszelkich problemów). Nie chcę kłótni i publicznego oskarżania męża. Chcę tylko świętego spokoju. Nie stać mnie jednak będzie na płacenie jemu alimentów (utrzymuję 2 nastolatków, spłacam kredyt hipoteczny i mogę liczyć finansowo tylko na siebie). Czy wiecie na ile ryzyko alimentów dla męża jest realne. Czy Waszym zdaniem jest się czego bać?
    • kami_hope Re: prośba o radę- rozwód po separacji 10.12.08, 21:48
      Lenka, miałam podobny dylemat do Twojego. Dodam, że Twoja
      imienniczka zaszczepiła mi te wątpliwości (Helena/Lenka) smile
      Zdecydowałam się jednak na rozwiązanie jak najmniej bolesne. I póki
      co... wszystko wskazuje na to, że było to słuszne rozwiązanie.

      Ryzyko zawsze jest. Chociaż nie wydaje mi się aby tak sądy lekką
      ręką zasądzały (matce z dwojgiem dzieci) alimenty jakiemuś
      obibokowi. Jeśli chodziłoby o ciężkie kalectwo, czego skutkiem byłby
      brak możliwości utrzymania się - to prędzej, chociaż i tak nie do
      końca, bo przecież są i inne rodzaje świadczeń z tytułu choćby
      ubezpieczeń sp. Ponadto, o ile dobrze mi wiadomo to zobowiązanie
      można zasądzić w okresie do 5 lat od orzeczenia rozwodu.

      Jeśli jedynym powodem dla Twojego wniosku o rozwód z orzeczeniem
      winy jest obawa przed alimentami, to odradzam ten pomysł... nie
      warto!
      • lenka001 Re: prośba o radę- rozwód po separacji 05.02.09, 22:15
        Czy fakt, że mąż ma przewlekła chorobę metaboliczną może spowodować, że będę mu musiała płacić alimenty dłużej niż te 5 lat? Chcę sprawdzić najczarniejszy scenariusz. Mąż nie jest ubezpieczony samodzielnie - tylko jako mój mąż - tak więc żadne świadczenia mu nie przysługują, Nie ma też wyrobionych lat pracy do renty. Wolałabym rozwód bez orzekania o winie ale boję się, że wpakuję się w jakąś pułapkę. Cała rodzina mnie ostrzega i namawia na orzeczenie o winie męża. Czy brak pracy i niepłacenie alimentów przez 4 lata może być podany jako powód winy współmałżonka?
        • tricolour Lenka, to nie tak... 05.02.09, 22:25
          ... jeśli mąż jest winny rozpadowi małżeństwa, to orzekaj jego winę.

          Nie szukaj wątpliwego sposobu w postaci alimentów, bo trudno wygrać sprawę
          omijając temat główny: wina rozpadu. Sąd nie jest głupi i musisz dostarczyć
          dowodów winy, a nie pobocznych argumentów za winą: w domyśle - nie chcesz płacić
          alimentów.

          Skup się na centrum problemu. Brak pracy i alimentów to poważne poszlaki za
          winą, bo mąż zaniedbuje swoje obowiązki, a cały ciężar utrzymania rodziny jest
          na Twoich barkach.
        • mariefurie Re: prośba o radę- rozwód po separacji 05.02.09, 22:36
          Tak sobie myśle, ze przeprowadziłabym bez orzekania.
          Ale, na dwoje babka wróżyła. Jezeli on udowdni, ze ta jego choroba uniemozliwia
          mu sprawne funkcjonownie i udzielanie sie w rodzinie, to mozesz miec cięzko.
          Szczegolnie jezeli to "cos" istniało jak zawieralas związek małżenski.
          Nie wiem co to za choroba , wiec trudno mówic cokolwiek.
          Bo jego argumentacja moze byc taka w tym momencie, ze jest np. cięzko chorym
          człowiekiem, wiedzialas o tym jak wychodzilas za mąż, a teraz nagle zaczelo ci
          to doskwierac, i chcesz rozowdu. I jestes po uszy pogrążona! Ze na przykład ma
          te chorobe dobrze udokomentowaną. Chorobe taka, ze jedni przy tym moga normalnie
          funkcjonowac, a inni nie są w stanie, sa kalekami z tego powodu.
          Zalezy wszystko od jjego determinacji i dowodów ws jego choroby. Moze byc tak,
          ze mozesz nie przekonac sądu, ze to zwykły truteń i obibok, i żaden cięzko
          chory człowiek. sad uzna go za kalekę niezdolnego do utrzymania sie
          samodzielnego, a ciebie za perfidną zonę co to zycie jej lekkie sie marzy.
          Znasz jego chorobe, wiec wydydukuj jakie argumenty moze miec, aby startowac o
          alimenty od Ciebie. Jezeli zadnych bądź mało ważkie, to bez orzekania.
          • lenka001 Re: prośba o radę- rozwód po separacji 06.02.09, 19:48
            Ta choroba to cukrzyca - od 18 roku życia. To nie ona uniemożliwia
            mu pracę - to trudna choroba i nie jest z nią łatwo ale mąż pracował
            i moim zdaniem może pracować, oczywiście nie we wszystkich zawodach.
            Nie był hospitalizowany od wielu lat - tak naprawdę tylko jeden raz
            w zyciu od wykrycia (3 dni w szpitalu) kilka lat temu.
    • akacjax Re: prośba o radę- rozwód po separacji 11.12.08, 08:46
      Chcę wystąpić o rozwód - chciałabym bez orzekania o winie żeby b
      > yło szybciej. Boję się jednak, że za jakiś czas będę musiała płacić mężowi alim
      > enty (zachowuje się trochę dziwnie, ma stałe problemy emocjonalne i nawykowo uc
      > ieka od wszelkich problemów).

      A teraz się nie boisz-w separację wpisana jest pomoc wzajemna bez ograniczeń
      czasowych.
      W rozwód bez orzekania winy 5lat dla osoby w szczególnym ubóstwie. (Inaczej niż
      przy orzekaniu winy-osoba niewinna rozkładu ma prawo do alim o ile jej sytuacja
      uległa pogorszeniu).

      Natomiast do rozwodu bez orzekania winy potrzebna jest na to jego zgoda-to jest
      ważne.
    • dorata351 Re: prośba o radę- rozwód po separacji 06.02.09, 09:08
      Moze jestem wredna i mściwa, a może poprostu nie wiem jak wygladaja
      sprawy rozwodowe, ale na dzień dzisiejszy szczerze nie rozumiem
      czemu ma być rozwód bez orzeczenia o winie, jesli gosc zdradził,
      oszukał. Rozumiem , ze zawsze jakaś tam wina jest po obu stronach,
      ale czy cokolwiek usprawiedliwia takie postępowanie. Ja jestem
      zdania , ze trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, i nie zawsze
      da się łatwo, lekko i przyjemnie.
      • fragile66 Re: prośba o radę- rozwód po separacji 06.02.09, 10:01
        dorata351 napisała:

        > Moze jestem wredna i mściwa, a może poprostu nie wiem jak
        wygladaja
        > sprawy rozwodowe

        Chyba to ostatnie.
        Jeśli żądasz orzeczenia winy, musisz tę winę udowodnić. Z reguły
        wtedy zwykłe codzienne problemy urastają do rozmiarów Mt.Everest.
        Druga strona - żeby się bronić - wyciąga każdą najdrobniejszą
        nielojalność czy słabość i stara się ją udowodnić.

        Po paru miesiącach takiej wojny już zapominasz, jakie ci na początku
        przyświecały szlachetne pobudki i robisz już tylko na złość drugiej
        stronie: żeby dopiec, żeby obsypać łajnem, żeby on też nie miał,
        skoro ja nie mogę mieć itd.

        Brak orzekania o winie oznacza z reguły, że strony doskonale wiedzą
        kto jest winny, ale są wystarczająco dorośli, aby nie dyskutować
        tego w obecności sędziego i dwojga ławników.

        No, chyba że się jest ekshibicjonistą i taki proces sprawia
        przyjemność, ale to już kwestia dla psychiatry, a nie prawnika...
        • dorata351 Re: prośba o radę- rozwód po separacji 06.02.09, 12:04
          No chyba, ze pan m , zgadza się na wszystko. U mnie przynajmniej tak
          jest, nawet sam zaoferował, ze jesli mi na tym zależy to złoży
          pozew, bo jemu papierek rozwodowy niepotrzebny. Narazie, ( nie wiem
          co bedzie dalej ), bierze wine na siebie. Tylko jakos składa i
          składa ten pozew.
          • tricolour Składa i składa... 06.02.09, 12:12
            ... czyli nie składa. Bierze też winę na siebie w procesie, który nawet pozwu
            jeszcze nie ma. Zgadza się na wszystko, bo może bez żadnych konsekwencji
            obiecać, co dusza zapragnie.

            Rzeczywistość zweryfikuje czcze deklaracje.

            • dorata351 Re: Składa i składa... 06.02.09, 12:42
              Z tego co go znam, raczej czeka aż załatwię wszystko za niego.To
              taki człowiek, napieprzyć potrafi, ale z podjęciem konkretnej
              decyzji to już gorzej.Ja narazie nie mam ani ochoty, a ni siły
              biegać po sadach, jak poczuje potrzebę to doprowadzę to do końca. I
              szczerze mówiąc nie sądzę , zeby mi sie wtedy buntował w
              czymkolwiek, taki juz jest. Swojego czsu zaproponował mi oddać
              wszysto (dom itd.), a nawet zaproponował ze jesli bedzie tak trzeba
              to bedzie mi pomagał finansowo. Papiery dotyczace własnosci domu
              załatwiliśmy, podpisał. Taki wspaniałomyslny, czasem wolałabym żeby
              troche stanał okoniem.
              • dorata351 Re: Składa i składa... 06.02.09, 12:51
                Jak tak czytam co Wy tu piszecie , to u mnie to wszystko wyglada
                nienormalnie. Był w porządku, potem pojawiły sie problemy, nie
                poradzilismy sobie z nimi , oddalilismy sie od siebie. Potem w ciagu
                3 miesiecy, miał 3 panie , w których się zakochał, prawie
                jednocześnie. A teraz niby chce mi pomagać, chociaz nie proszę, ale
                nic nie robi.Moze jakby zawalczył troche to i ja bym sie
                zmobilizowała, a tak normalnie nie mam sił Chyba jakiegos kopa
                potrzebuję, bo życia szkoda.
                • tricolour Skoro facet taki zgodny... 06.02.09, 14:02
                  ... i w sumie dość dobry (materialnie) dla Ciebie, to zaciągnij go za uszy na
                  jakąś terapię. Z faktu, że miał trzy kobiety nie wynika, że nie możecie być
                  jeszcze szczęśliwi. Facet chce pomagać, do rozwodu się nie garnie, darował swoją
                  część majątku - możesz trafić gorzej w przyszłości.
                  • dorata351 Re: Skoro facet taki zgodny... 09.02.09, 10:15
                    Tylko , ze on uważa, ze terapia nie ma sensu, bo jemu się żyć nie
                    chce, a co psycholog nauczy go chęci( to jego słowa). Po tych
                    kłamstwach to nie wiem czy cokolwiek jest szczere, nie wierzę mu.
                    Uwaza, ze to dla mojego dobra, bo on sam siebie nie rozumie i
                    tyle.Tylko jak zachowuje sie tak bezkonfliktowo, to u mnie durnej
                    pojawiają się wątpliwości, a nie chciałabym ich mieć zbyt wiele.
                    A co do przyszłości, to chyba już nie mam ochoty na nikogo trafiać,
                    po tym co mi zafundował. Szkoda mi go czasami, ale powoli mam tego
                    dość.
                    Dzieki tricolour za zainteresowanie, spojrzenie faceta( nie muylę
                    się?) wiele dla mnie znaczy.Pozdrawiam.
                    Dzięki tricolour za zainteres
Pełna wersja