lenka001
10.12.08, 21:20
Mamy orzeczoną od 5 lat separację. Powodem była zdrada, odejście na jakiś czas do innej kobiety. Po orzeczeniu separacji postanowiliśmy dać sobie szansę. Głównym motywatorem była dwójka dzieci, które bardzo cierpiały. Bez wchodzenia w szczegóły próba nie bardzo się powiodła. Dojrzałam w końcu do decyzji o rozwodzie. Mąż od prawie tych 5 lat nie pracuje, był kilka m-cy w Walii ale wrócił i od pół roku znowu siedzi przed tv i kompem na zmianę. Był na długiej terapii grupowej, pół roku chodziliśmy na terapię małżeńską. Samodzielnie chodziałam na roczną terapię dla współuzależnionych. Efekty są ale niekoniecznie takie jak byśmy chcieli. Dzieci podrosły a mnie pokłady starchu na przemian z litością powoli się wyczerpały. Chcę wystąpić o rozwód - chciałabym bez orzekania o winie żeby było szybciej. Boję się jednak, że za jakiś czas będę musiała płacić mężowi alimenty (zachowuje się trochę dziwnie, ma stałe problemy emocjonalne i nawykowo ucieka od wszelkich problemów). Nie chcę kłótni i publicznego oskarżania męża. Chcę tylko świętego spokoju. Nie stać mnie jednak będzie na płacenie jemu alimentów (utrzymuję 2 nastolatków, spłacam kredyt hipoteczny i mogę liczyć finansowo tylko na siebie). Czy wiecie na ile ryzyko alimentów dla męża jest realne. Czy Waszym zdaniem jest się czego bać?