kropk-a123
11.12.08, 00:37
witam wszystkich a w szczególności tych co mają dość teściowych.
Mam 23 lata i wyszlam nie dawno za mąż.moja sielanka skonczyla sie
wcześniej niż myślalam!!!wlasciwie skonczyla sie zanim wzielam
ślub!!!i chyba było głupotą brać wogóle ślub!jak ktoś opowiadał o
swoich teściowych ze są straszne to nie sądziałam ze kiedyś
przytrafi sie to mi

zanim wziełam ślub zanlam swego wybranka 3 lata i myslalam ze jest
naj cudowniejszą osobą pod słońcem!!!do momentu kiedy nie poznalam
jego mamy!!!!!odrazu na wstępie juz mnie nie lubiala jakbym jej coś
zrobila!a ja poprostu pokochalam jej syna!!!wlasciwie nie wiem za co
mnie nie polubiala!takie sobie wydzimisie!staralam sie ją do siebie
przekonać ale dla nic to bylo nic!ponieważ moj mąż jest jedynakiem a
ojciec mu zmarł to zapraszalam jego i jego mame na świeta do mnie do
domu do mojej mamy i na sylwestra i tak bylo przez 2 lata!a dla niej
to sie nie liczylo!ciagle namawiala mojego męża ze jestem nie
wiadomo jaka!jak zaczą wspominać jej ze chcialby ze mną wziąść ślub
to mu odradzala!wkącu mi sie oświadczyl!i przekazalismy tą nowine
jej.nie byla zadowolona prosila bym na niego wplynela i jak
najpóżniej wziela z nim slub!dzwonila do mojej mamy mowila ze on
jest biedny i chory na głowe!byle bym sie nie odważyla na ślub z nim!
jak zobaczyla ze to nic nie da to umyla rence od pomocy w slubie!jak
ją poprosil o glupie 1000 zl kazała mu wziąść kredyt na niego a ona
bedzie spłacać go!najgorsze jest to ze moj mąż byl na tyle glupi ze
dal sie przekonać zeby wziąść wiecej tego kredytu dla niej też bo
ona tonie w dlugach!no i wzioł!przy pierwszej kłótni z nią
stwierdzila ze nie bedzie splacać tego kredytu.udalo sie mu ją
przekonac zeby spalacila,oczywiście byl taki warunek ze tylko polowe
kredytu spalaci a resze on.to nie jest mala kwota jak 1000 zl!
najgorsze jest to ze go obskubala z kasy a potem mowila ze on
wszystko przechulal!a prawda jest taka ze nabrala kredytów gdzieś je
posiala!i chce zeby syn za nią spałacal!oki!mozna pomagac matce
ktora jest kochana a nie ona ciągle kłody rzuca pod nogi
wykorzystuje go a on ma pomagac!chcielismy sie do niej wprowadzic na
jakiś czas zeby zaoszczedzic kase to odmówiła nam!podobno dlatego ze
ze mną by nie wytrzymała ale dlamilości do syna mozna znieść tak
naprawde wszystko!moja mama mojego męża przygarneła do siebie do
domu!nawet nie da sie opisać tego co sie czuje!niedawno sie
dowiedzialam ze wzią kredyt dla swojej mamy!bylam załamana bo sami
jeszcze sie niczego nie dorobilismy!a jego mama w niczym nie chce
nam pomóc!tylko jeszcze czeka az jej sie pomoże!!!namawiala mojego
męża do barnia pożyczek w bankach i prowidencie by on razem z nią
utoną w długach!teraz juz nie wiem co robić!cieżko opisać co czuje!
boje sie ze mnie zrani!ze mnie oszukuje caly czas!!!!ciągle mam
wrażenie ze mnie oszukuje!ze nabierze kredytów a ja zostane kiedyś
sama z tymi kredytami!OSTRZEGAM WSZYSTKIE KOBIETY PATRZCIE JAKĄ
BEDZIECIE MIAŁY TEŚCIOWĄ BO DUŻO OD TEGO ZALEŻY.ja juz nie daje rady!
za każdym razem kiedy do niej jedzie-oczywiście sam bo ja jako żona
nie istnieje dla niej,czuje nie pokój!tak naprawde czuje ze sie
psuje moj związek czuje jego rozpad!chciałabym odejść bo moje
uczucia gdzieś giną i nie dlatego ze on nie ma pieniedzy ale dlatego
ze na pierwszym miejscu jest jego matka i jej potrzeby a nie ja!nie
liczy sie z tym ze jest za nasz związek odpowiedzialny!!!chcę sie
rozwieść bo nie moge juz tak żyć w ciągłym strachu ze znów bedzie
głupi i da sie namówić na kredyt.Boże a ja myslalam ze to bedzie
najpiekniejszy związek na świecie!!!!bo mocno go kocham!!!niedala
bym mu krzywdy zrobic dlatego tak mnie boli to ze matka go zle
traktuje!ze wmówiłamu ze on jest za nią odpowiedzialny!wmówila mu ze
całe życie ciężko pracowała aż 30 lat-z tym że nic nie ma z tej
pracy bo to przecież nie jej wina!pracować 30 lat i nie mieć
własnego mieszkania nawet!mieszka w komunalnym mieszkaniu ktore też
jest zadłużone!a wcale nie miala malej pensji!!!!nie wiem co z nią
robiła!mielismy sie starać o dziecko w pażdzierniku i wszystko
poszlo w kąt bo zapewne jego mama powiedziala zeby nie robił sobie
dziecka!bo tak mówiła nam przed ślubem!!!wiem jedno ze nigdy nie
bede taką matką jak ona,dla swych dzieci zrobię wszystko,by byli
szczesliwe!!!!czasem juz brak mi sil!nawet nie chce myśleć bo mi
dziwne rzeczy do głowy przychodzą!Boże daj mi silybo juz upadam!
wmawiam se każdego dnia ze jest fajowo i jestem szczęśliwa!ale gdy
tak sie rozejrze to tego szczescia nie ma obok mnie!on też sie staje
mało czuły i nie miły!i co mam z tym zrobić!?