Przemoc psychiczna w rodzinie

17.12.08, 16:37
Napisałam swoje proste żale w poprzednim wątku,ale nie mam
odpowiedzi,więc moze z innej beczki.... Czy ktoś z Was doświadczył
przemocy psychicznej w rodzinie? Ja poczytałam trochę na ten temat i
wychodzi mi na to,że jestem ofiarą takiej przemocy.Wiem,że to ciężko
udowodnic,ale mam powody,zeby tak sadzić.Mój mąż ma dar mowy...blee
To co ja powiem w jednym zdaniu,on potrafi rozciągnąć na
50.Wykorzystuje to na każdym kroku.Ale od poczatku. Juz przed ślubem
byłam nie taka jak wymarzyła sobie teściowa,a moj mąż jest synusiem
mamusi.I tak się zaczeło.Ktoś kiedyś mi powiedział,żeby zwracać
uwagę na to,jak przyszły partner odnosi się do mamy,bo tak samo
będzie odnosił się do mnie....i to mnie zgubiło.Od poczatku byłam
gnębiona przez męża i teściów,moja rodzina była nienormalna,wszyscy
moi krewni porąbani i to tak intensywnie miałam wpajane,że sama w to
uwierzylam! Do moich rodziców jeździliśmy tylko na urodziny i na
swięta,a dalsza rodzina zupełnie została zamazana,podczas,gdy u
teściów byliśmy,albo maż był codziennie.Przez 20 lat robił mi wodę z
mózgu,a ja go kochałam i dałm sie manipulować.Teraz nasz syn ma 20
lat...mniej więcej od trzech lat mąż robi mu takie prznie mózgu jak
mnie przez 20 i wmawia mu,ze ja jestem nienormalna,że pochodzę z
rodziny idiotów,że na nic sie nie nadaję itd,itp.Syn w chwili
obecnej nie ma do mnie szacunku,ani poszanowania i to mnie
najbardziej boli.Od męża nieraz dostałam pod oko,teraz dostaję i od
syna,boli strasznie.Potrzebuję pomocy,bo dłużej tak nie wytrzymam,a
mam jeszcze drugiego syna (15 lat)i nie wiem,co mam dalej robić.Na
wszelkie moje uwagi,prośby i groźby jedyną odpowiedzią są kpiny i
drwiny.
    • useless00 Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 17.12.08, 17:20
      Wiesz, czasami trudno jest odpowiedzieć od razu. Często zanim ktokolwiek się wypowie musi się zastanowić. W takich sprawach nie chodzi chyba o szybkość odpowiedzi, ale o jej jakość. A przecież o to chyba chodzi.

      Mnie zastanawia tylko jedno, dlaczego pozwoliłaś na to wszystko? Z poczucia niższosci wobec Męża? I pozwalsz na to Synowi? Dlaczego nie reagowałaś wcześniej?
      • anka42_pl Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 09:35
        Dziękuję za odpowiedź.Dlaczego na to pozwoliłam??? Dziś sama zadaję
        sobie to pytanie.Przez wiele lat czułam sie gorsza i nigdy nie byłam
        dobrą zoną.Ja nie jestem ideałem i popełniłam duzo błędów w
        życiu,ale ktoż ich nie popełnia????
        Jednak zawsze starałam sie je naprawić,tylko co z tego,jeśli non
        stop o nich słyszę?Wszystko co złe,to moja wina,ja żyłam ciagle z
        poczuciem winy.I dlatego nie reagowałam wcześniej.Bo co miałam
        zrobić,skoro to MOJA WINA,skoro zasłużyłam sobie na to,żeby być
        niekochaną?Wiem,ze niektórym moze wydawać sie to śmieszne.Może ktoś
        pomyśli,że jestem prostą i głupią babą,bo tak to moze
        wyglada....nie,mam pracę,mam mnóstwo znajomych,nie mam wrogów.
        Moja przyjaciólka nie raz mi mówiła,nie bierz wszystkiego na
        siebie.Ja tego nie słyszałam.Teraz mi to przypomina.Byłam u
        psychologa.On mi dopiero otworzył oczy.Powiedział,żebym postarała
        sie nakłonić męża na wspólną wizytę,bo jeśli chcemy ratować
        małżeństwo,to musimy zrobić to razem.Co usłyszałam ? Jak jesteś
        wariatka,to sie lecz,ja tego nie potrzebuję.I jeszcze krótko:
        dlaczego pozwalam na to synowi? Nie pozwalam.Ale nie mam racji słowa.
    • mona.blue Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 17.12.08, 22:16
      Idź na terapię dla ofiar przemocy - są takie grupy przy poradniach
      uzależnień albo ośrodkach gminnych.

      Bez terapii będzie Ci ciężko poradzić sobie z tą sytuacją, wiem, bo
      sama przez to przeszłam. Byłam tak zmanipulaowana i zastraszona, że
      pozwalałam na takie traktowanie, ograniczanie praw, zmuszanie do
      wszystkiego, brak szacunku.

      Podczas terapii złożyłam pozew o rozwód. Dziś jestem już prawie rok
      po rozwodzie, wolna, zadowolona z życia, spokojna, żyję godnie.

      Powodzenia smile
      • fru-fru Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 17.12.08, 23:20
        heh kochana a ja myślałam że piszesz o moim partnerze... wypisz
        wymaluj moja sytuacja z jednym wyjątkiem że my nie mamy dzieci.
        w poniedziałek się wyprowadziłam.

        podam przykład który był kwintesencją naszego związku a który
        skłonił mnie w poniedziałek do wyprowadzki.
        mianowicie po pracy pojechałam na kawę do koleżanki. wróciłam do
        domu około godziny 20,30 podjeżdżając pod dom psim swędem wyczułam
        że cos nie gra. okazało się że nie mogę wejść do domu gdyż
        jestzostawiony klucz w zamku. myślę dobra spróbuję przez garaz -
        niestety zablował drzwi łączące garaż z cześcią mieszkalną.
        wychodzę przed dom i dzwonię na komórkę - nie odbiera.
        wróciłam do koleżanki ... wczoraj pojechałam wieczorem po jakieś
        rzeczy - jeszcze jadąc myśałam że może mnie przeprosi, lub chociaż
        jakoś to wytłumaczy. owszem wytłumaczł ale praktycznie ręcznie ....
        okazuje się że jestem k.urwą bo nie zapukałam w okno i go nie
        obudziałam.

        niestety moja droga, takie jest życie z przemocowcem ale co Ci będę
        opowiadać sama wiesz najlepiej.
        ja się jakoś trzymam.
        a Tobie życzę dużo spokoju, rozwagi i odporności
        ff
    • plujeczka Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 08:54
      wmoje ma łżeństwo to zwiazek z przemocowcem zarówno fizycznym jak i
      psychicznym.Próbowałam w 2003r skierować sprawę do sądu o znecanie
      sie psychiczne nade mna i córką ale prawde mówiąc wycofałam się bo
      nie wiedziałam jak to udowodnić w sądzie( patrząc dzisiaj na swoje
      sprawy sadowe widzę ,ze miałam rację)w koncu w domu bylismy we troje
      i zwierzak , młoda wówczas miała 17 lat.Odpusciłam ale niestety
      przez 20 lat małżeństwa bez przerwy słyszałam ,ze jestem głupia,
      nienormalna, ebil, k....a, szmata itp a juz teksty typu cytuje "
      zredz za moje pieniądze lub " ,,,bez moich pieniedzy zdechłabyś z
      głodu" po prostu mnie rozwalały ale tez pozbawiały
      godności.Próbowałam po dobroci, tłumaczyłam ,ze w ten sposób nie ma
      prawa do mnie mówić, próbowałam prosic aby nie zwracał sie do mnie w
      ten sposób przy dziecku ale niestety bez odzewu.W momencie w którym
      podjełam zaocznie studia " jazda" rozpoczęła sie na dobre, cały czas
      słyszałam ze te studia są mi niepotrzebne bo jestem debilem, mazz
      darł mi notatki z uczelni, wyzywał mnie w momencie kiedy rozmawiałam
      przez telefon z kolegami lub kolezankami z uczelni , wstyd było mi
      pojechać na zjęcia ponieważ wyzwiska były przez nich słyszane a
      byłam starostą na roku.Do nocnego repertuaru nalezało budzenie mnie
      o god 1 , 2 lub 3 w nocy ( maż akurat skonczył oglądać filmy z
      serii " zabili go i uciekł") po czym włączał wszystkie lampy,
      żarówki w pokoju gdzie spałam i trzymając rękę na kontakcie ( a rano
      miałam jechać do pracy i na uczelnię gdzie np. miałam 3 egzaminy) i
      mówił...cyt. i co k....myslisz ,ze sie wyśpisz a taki ch....sie
      wyśpisz,na odgłosy awantury z pokoju obok wstawała córka wchodziła
      do pokoj w tym momencie agresje kierował w kierunku córki, wyzywał
      ją mówiąc cyt..jak ci sie nie podoba to wypierdalaj..........
      Cóż dzisiaj po zniknięciu męża z naszego zycia odzyskałysmy spokój
      ale pozorny bo choc z nami nie mieszka razem ze swoja rodziną umila
      nam życie na wszystkie sposoby , dzielnie w tym pomaga mu jego
      adwokat , sprawa o rozwód toczy się 4 rok i konca nie widać,
      straciłam nadzieje ,że się kiedykolwiek od niego uwolnię .....moge
      tylko Ci powiedzieć ,że mimo wszystko nie nalezy dać sie obdzierać z
      godności, radzę rozwód i to jak najszybciej zanim dzieci nie pójdą
      za nim i w jego ślady.Mediacje mnie nie przemawiają do rozumu ,
      niewyobrazam sobie znów zblizyć się do kogoś kto tak naprawde
      zmarnował mi 20 lat zycia, rpzwalił rodzine i jeszcze czuje się
      pokrzywdzony a co z naszą krzywdą? córka wciąż korzysta z terapii
      dla DDA na sali sądowej jego adwokat śmieje sie nam w twarz a
      sędzina prowadząca sprawę uwielbia mojego meżża bezgranicznie co
      mnie dziwi ponieważ widziała go jeden raz 4 lata temu i przez 15
      minut.....ech sądy, sądy pewnie gdyby wzięła go do domu i po
      jakimś czasie zamiast kotku usłyszałaby ty k...miłość rozsypałaby
      się jak ' DOMEK Z KART"....życzę Ci wytrwałości nie czakaj tak jak
      ja 20 lat bo to niczego nie zmieni, czekałam ze strachu ale tak
      naprawdę na co?..sama nie wiem ..na zmianę? nie bo tacy ludzie sę
      nie zmieniają......
      • anka42_pl Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 09:53
        Ja też juz mam 21 lat po ślubie.Złośliwości typu "sie nie wyśpisz" u
        mnie nie było,ale sam fakt,ze każdy nasz wspolny problem omawia ze
        starszym synem,oczywiście przedstawiając wszystko w swoim świetle
        rujnuje mnie i nasze życie.Nieraz prosiłam,nie wciagaj w to dzieci..
        jak grochem w ścianę.Oni zawarli jakiś pakt przyjacielski,gadają
        sobie dosłownie o wszystkim,maż przekupuje go kasą,kupił mu
        auto,mimo,ze nam sie nie przelewa,a syn dobrze zarabia.Ostatnio mają
        hobby- panienki....I tu juz zupełnie mi dowalił,bo ja go nigdy nie
        zdradziłam i wierzyłam,ze on też tego nie zrobi.Ale podobno wszyscy
        faceci tacy są,tak sie mąż tłumaczy.
        Czytając inne posty,zastanawiam sie,czy ja sama nie robię z siebie
        ofiary..... bo nigdy nie robiliśmy sobie na złość i
        skłamałabym,gdybym napisała,że coś mi tam zabronił,wymawiał swoje
        pieniadze,czy wymyślał jakieś inne głupstwa.Tego nie było.
        • fru-fru Intencje są ważne 18.12.08, 10:18
          Aniu,

          jakby zmieszać twojego partnera z partnerem plujeczki to by wyszedł
          mój.

          twój nie zabraniał, nie wymawiał ale za to miał swoje "zagrania" w
          rezultacie czego Cię krzywdzi. tak jak w temacie - moim zdaniem
          mniejsza o to jakie sposoby wybierają sobie Panowie na uprzykrzenie
          życia Paniom (bo wachlarz możliwości jest na prawdę olbrzymi) ale
          ważne jest że jest to działanie intencjonalne, czyli zmierzające do
          ranienia, podkopywania wartości, okazania braku szacunku etc.

          Przemyśl, poczytaj, daj sobie chwilę
          pozdrawiam
          ff
          • anka42_pl Re: Intencje są ważne 18.12.08, 10:35
            Zgodzę sie z Toba.Dlatego trafiłam na to forum.No i widzę,że nie
            jestem sama.....
    • kort-illa Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 13:08
      Do plujeczki. Kochana, radziłaś mi na tym forum i do Ciebie się zwracam. Czy
      podałaś o rozwód z orzeczeniem winy? Gorąco mi odradzałaś tego, ale przeczytałam
      Twój post o Twoim życiu i .... o zgrozo!!!!! Wypisz, wymaluj mój maż!!!!! Tylko
      mój mnie dodatkowo zdradził i winę mi przypisuje. Nigdy w życiu się do błędu nie
      przyznał, a ja przez 28 lat byłam męczennicą, bo "pan" mnie tak "wychował".
      Rozwód sie zbliża wielkimi krokami, ale zamierzam zawalczyć i to nie tylko o
      wspólny majątek, ale o swoją godność, by móc patrzeć w lustro bez obrzydzenia.
      • anka42_pl Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 13:40
        Jak wyobrażasz sobie przyszłość? W samotnosci,czy masz plany zwiazać
        sie z kimś.Ja bopję sie panicznie samotności i to też jest kłoda pod
        nogi.
      • plujeczka Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 18.12.08, 15:03
        odpowiem ci na @ gazetową w pierwszy dzień świat ,wówczas bedę miała
        chwilkę czasu,zdania co do sensu orzekania o winie nie zmieniłam i
        nie zmienię po swoich doświadczeniach.Wtedy zrozumiesz ,ze to co
        tobie wydaje sę takie oczywiste oczywistym dla sądu nie jest.
    • zmienna34 Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 04.01.09, 17:04
      Witaj wiem co czujesz...znam to z autopsji. Osobom postronnym łatwo jest radzić,
      gorzej jak taka sytuacja dotyka nas samych. Znęcanie psychiczne jest jak super
      złodziej, zostajesz wkręcona w to wszystko nawet nie wiesz kiedy i jak. Nie
      umiesz sobie z tym poradzić , bo niby jak? Przecież ciągle masz przeświadczenie,
      że to Ty jesteś ta winna i chociaż czasem są przebłyski, że jest inaczej to twój
      kat psychiczny sprowadzi cię szybko na ziemię. Mój mówi, że jestem podłą
      perfidną babą, która opowiada rzeczy rodzinne obcym. Uważa to za infantylizm
      uczuciowy. To, że wprowadza terror do domu jest dla niego ok, bo uwikłana w jego
      zasady jestem ja. On jest i był ponad. To ja jestem nieudolna, puszczalska,
      głupia itd Jak to boli... Kto nie zaznał nie wie. Bo przecież biorąc męża
      liczysz na przyjaźń, miłość uczucie wsparcia a co dostajesz? Nóż w plecy. Zawsze
      każda słabość zostaje wykorzystana przeciw mnie. Nawet gdy miałam problemy w
      pracy zwierzyła się i co? I to, że po jakimś czasie zadzwonił do mojej szefowej
      aby ją "oświecić" kim jestem. Mój mąż to największy mój wróg, bo to jego muszę
      się strzec. I co zrobię? rozwiodę się? co dalej, skoro nie mam gdzie iść a na
      wynajem nie mam kasy? Jak sobie przypomnę jak innym radziłam...och jakie to było
      proste, kiedy mnie nie dotyczyło. A teraz jest żal, są łzy, beznadzieja
      • dsz27 Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 04.01.09, 21:40
        Faktycznie osobom postronnym trudno doradzić w tak trudnej sytuacji. Każda z
        opisanych przez Was historii jest dla mnie straszna i bardzo trudna, de facto
        trudno mi jest coś takiego sobie nawet wyobrazić... Nic Wam nie mogę doradzić bo
        nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam (na szczęście)
        Ale życzę Wam siły i wytrwałości, abyście nie rezygnowały z ratowania swojego
        życia.
        Życzę powodzenia!
      • smutna.ja Re: Przemoc psychiczna w rodzinie 08.03.09, 11:16
        Witaj....masz rację "Osobom postronnym łatwo jest radzić
        gorzej jak taka sytuacja dotyka nas samych."
        Sama doradzałam koleżance,a teraz nie umiem pomóc sobie.Dopiero
        kilka dni temu uświadomiłam sobie,że mój mąż stosuje wobec mnie
        przemoc psychiczną.Tyle,że robi to inaczej niż Wasi partnerzy,jest
        chyba bardziej przebiegły.Cały czas powtarza mi jaka to jestem
        piękna,prosi abym ubierała się kobieco.....czyli sam miód.
        Na tym koniec czułości.........zaczynają się zarzuty:dlaczego
        uśmiecham się do obcych,za długo siedzę na internecie,nie wolno mi
        podawać numeru telefonu, otrzymywać sms-ów od osób mu nie
        znanych,potrafi zadzwonić i spytać co tego kogoś ze mną
        łączy,seks...ma być tak jak on chce i wtedy kiedy chce, ja nie mam
        prawa odmówić.....nie mogę powiedzieć,że jestem
        zmęczona,niewyspana,nawet gdy jestem chora co zdarza się naprawdę
        rzadko nie mogę powiedzieć "NIE"....i nie robię tego bo następny
        dzień jest koszmarem,są dąsy pretensje,krzyki,złość.Przecież umiem
        skojarzyć fakty.Teoretycznie wolno mi wszystko w praktyce nie
        wiele.Do pracy poszłam wtedy kiedy on chciał...po 17 latach trwania
        małżeństwa i wychowaniu trójki dzieci...ponoć dla ich dobra
        siedziałam w domu tyle lat...Teraz pracując także zajmuję się domem
        i dziećmi...biegam po lekarzach,bo dużo chorują no i do tego jeszcze
        robię za nadwornego kierowcę...jestem już zmęczona...nie umiem sobie
        z tym poradzić...nie wiem co robić.
    • kami_hope syndrom "kobiety kochającej za bardzo" 08.01.09, 22:43
      Aniu, może to Ci się przyda?

      <Grupa wsparcia>
      Stowarzyszenie OPTA Warszawa
      ul. Marszałkowska 85 lok. 34
      tel/fax: (22) 622 52 52
      tel.: (22) 424 09 89
      (wejście od Lecznicy Inspol)

      www.kobieceserca.pl/czytelnia-rozne_rodzaje_nalogu_milosci.html.html
      www.kobieceserca.pl/czytelnia-uzaleznienie_kobiety_od_%20mezczyzny.html.html
      www.kobieceserca.pl/konsultacje.html

      warto przeczytać "Kobiety, które kochają za bardzo" - Robin Norwood

    • pokopanka dla zrozumienia schematów 12.01.09, 11:36
      działań kobiet (dla tych co nie rozumieja, jak tak można trwać) i
      dla tych, którzy może się w tym odnajdą i zrozumieją, że nie powinny
      czuć się winne
      www.kampaniaprzemoc.pl/2008/015.php
      polecam również lekturę trzepotu skrzydeł grocholi, bardzo otwiera
      oczy
      sama jestem w tym gronie, niestety
      jako pierwszy otworzył mi oczy psycholog...
      a teraz tylko się co krok utwierdzam, w jakim związku jestem
      (jeszcze, niestety, oby do maja)
Pełna wersja