to i ja zapytam o radę

20.12.08, 21:25
Witajcie.
Trochę czasu już spędziłam podczytując to forum, ale zawsze to inaczej
opowiedzieć fragment swojej historii a czytać o innych.
Z mężem parą jesteśmy od pięciu lat, małżeństwem od 1,5 roku. Mamy też
niespełna roczne dziecko. Gdy dziecko miało kilka miesięcy mąż stwierdził, że
nie chce już ze mną być, że nie może się ze mną dogadać. Mieszkaliśmy w
mieszkaniu męża, z którego się kilka tygodni temu wyprowadził żeby mieć dowód
na ustanie więzi gospodarczych i fizycznych. Na uczuciowe dowodu najwyraźniej
nie trzeba smile
Pozwu jeszcze nie złożył, ale domyślam się, że czeka jedynie by czas gdy nie
mieszkamy razem był wystarczająco przekonujący dla sądu.
Ja tego rozwodu nie chcę, bo mimo wszystko chcę z nim być. Że nie wspomnę o
bezradności jaka mnie ogarnia, że dziecko ma się wychowywać bez ojca.
Najchętniej wyprowadziłabym się od niego, ale obawiam się że wtedy sąd uzna,
że mi na tym związku nie zależy.
Proponowałam terapię małżeńską, ale mąż uznał, że to szarlatani stojący tylko
po stronie matek. Trudno dyskutować z takim argumentem.
Prawdę powiedziawszy nie wiem co robić, ani czego oczekiwać ze strony sądu.
Czy możecie i mnie coś poradzić, czy choćby poklepać po ramieniu smile
Pozdrawiam serdecznie.

    • tiana77 Re: to i ja zapytam o radę 20.12.08, 22:05
      Nie wiem czy dam ci dobrą radę bo u mnie to ja chcę się rozwieźć.
      Skoro twój mąż się wyprowadził to może ma kogoś innego bo sam
      argument że dla sądu to mało przekonujące? A z drugiej strony czy
      warto przy sobie trzymać kogoś kto nic do ciebie nie czuje, jest z
      tobą z litości? Dla dziecka też nie warto bo po co stwarzać pozory?
      I tak dziecko za jakiś czas wyczuje że jest nie tak... Nie wiem ile
      masz lat i nie wiem co ci jeszcze poradzić.
      • dzindzer9 Re: to i ja zapytam o radę 20.12.08, 22:16
        Nie mam zamiaru trzymać na siłę, bo to przecież głupie i niemożliwe. Nie chcę
        jednak by cokolwiek zostało przez sąd zinterpretowane tak, że i ja chcę tego
        rozwodu. Bo przecież jeśli powiem zgodnie z prawdą, że dla mnie ten związek się
        jeszcze nie skończył i że widzę szanse choćby na próbę, ale mąż tego nie chce,
        to sąd i tak orzeknie rozwód.
        A na karku ma trzy krzyżyki wink
        Z tego co wiem to nikogo nie ma "na boku". Póki co smile

        • tiana77 Re: to i ja zapytam o radę 20.12.08, 22:24
          Jeżeli on chce rozwodu a ty nie to po prostu sprawa bęzdie trwała
          trochę dłużej. Poza tym nie piszesz jaki on podał powód skoro jak
          piszesz nie ma innej. Czy już mu się znudziło? czy co? Może chodzi o
          dziecko, że więcej czasu mu poświęcasz co jest normalne i żaden sąd
          tego nie podwarzy. On też musi podać powód rozwodu w śadzie
          ewentualnie dostaniesz pozew i będziesz wiedziała o co idzie.
        • akacjax Re: to i ja zapytam o radę 20.12.08, 22:30
          Mąż się dobrowolnie wyprowadził, zostawił Cię z małym dzieckiem...zmień zamki w
          drzwiach. To na początek.
          A poza tym czy zabezpiecza potrzeby dziecka? Finansowe i rodzicielskie? Odwiedza
          dziecko?
          Oprócz spełnienia tych cech ustania pożycia jest jeszcze coś. Rozwód nie może
          być orzeczony o ile ucierpiałoby dobro małoletniego dziecka.
          A inne porady-bólu za Ciebie nijak nie przeżyjemy, swój zaliczyliśmy. Jedyne
          pocieszenie-czas jest lekarzem, ale wymaga cierpliwego przeczekania trudnych
          dni, miesięcy.
          I też stawiam, że mąż ma kogoś. Nie wiem, czy istnieje na forum przypadek, który
          tego nie potwierdza.
          • wawrzyniecpruski Re: to i ja zapytam o radę 21.12.08, 03:08
            Radami, żeby zmienila zamki w drzwiach narażasz tylko autorke wątku
            na straty finansowe. Przeciez napisała wyraźnie, że jest to
            mieszkanie męża. Zawsze będzie mógł wejść do tego mieszkania i
            dowolnie nim dysponować, gdyż jest to jego własność. Najwyzej
            rozwali zamki w drzwiach.
            • krolowazla Re: to i ja zapytam o radę 22.12.08, 08:52
              wawrzyniecpruski napisał:

              > Radami, żeby zmienila zamki w drzwiach narażasz tylko autorke wątku
              > na straty finansowe. Przeciez napisała wyraźnie, że jest to
              > mieszkanie męża. Zawsze będzie mógł wejść do tego mieszkania i
              > dowolnie nim dysponować, gdyż jest to jego własność. Najwyzej
              > rozwali zamki w drzwiach.

              Własność tylko na papierze. Może wejść jeśli ma klucze lub meldunek stały. Jeśli
              kluczy nie ma i nie ma meldunku stałego - wejść nie może.
              Znam to z własnego doświadczenia. Ex jeszcze w czasie małżeństwa, wymienił zamki
              w drzwiach do wspólnego naszego mieszkania. Pojechałam na policję i usłyszałam,
              że nic nie moga zrobic , bo nie mam meldunku. Kazali czekać, aż mąż się pojawi,
              potem wezwać policję i tak w asyście, będe mogła zabrać z mieszkania rzeczy ,
              ale tylko osobiste osobiste. Takim oto sposobem można zostać bez dachu nad głową
              i pozostałych rzeczy.
    • kami_hope Re: to i ja zapytam o radę 20.12.08, 23:43
      A może to kryzys związany z pojawieniem się nowego członka rodziny?
      Być może rola w jakiej stanął Twój mąż go przerasta. Nie godzi się z
      tym, że nie występuje już w roli pierwszoplanowej, obecnie jego
      pozycja - że tak powiem - jest satelitarna, a w centrum jest (jego!)
      potomek.
      Proponuję Ci nakłonić męża na wspólną terapię. To nie wstyd załamać
      się pod ciężarem problemów. Wstydem jednak jest (dla dojrzałego
      człowieka) ucieczka bez - choćby próby - walki.

      Większość par, doświadcza podobnych kryzysów. Nie załamuj się!
      Przetrwaj ten trudny czas.
      Życzę Wam mądrych rozwiązań.
    • lampka_witoszowska Re: to i ja zapytam o radę 21.12.08, 00:29
      nie bój się wychowywac - byc może tylko do czasu - bez niego

      bardziej przerażający są tacy mężczyzni
    • plujeczka Re: to i ja zapytam o radę 22.12.08, 08:33
      twój mąż to przykład człowieka nieodpowiedzialengo, którego rola
      ojca, męża przerosła a może to Piotruś Pan?...jasli tak to nie ma
      czego i kogo żałować, trudna jest twoja sytuacja zwiazna z
      mieszkaniem bo będziesz musiala sie wyprowadzić a nie piszesz czy
      masz dokąd.Jesli mąż nie płaci to wystap o alimenty równiez aliemty
      na czas trwania procesu oraz wystąp o zabezpieczenie rodziny.Cóz
      samotne macierzyństwo to zapewne źródło frustacji z róznych
      przyczyn ale też żródło satysfakcji,moralnej odpowiedzialności i
      mimo wszystko cudownego rodzicielstwa.
    • kicia031 Re: to i ja zapytam o radę 22.12.08, 14:31
      Polecam ci ksiazke: Jak odzyskac mezczyzne, ktory porzucil cie dla
      innej. Mnostwo porad, jak przetrwac z godnoscia trudny okres, nie
      spalic za soba mostow, ale tez dojrzale zastanowic sie, czy warto
      malzenstwo ratowac.

      Oczywiscie cudow nie ma, jesli jedna ze stron nie chce, nie kocha,
      to nic nie pomoze, ale jesli tylko sie pogubiliscie, przezywacie
      kryzys, to warto sie zastanowic nad krokoami naprawczymi.

      I tez sadze, ze twoj maz kogos ma. Nieczesto zdarza sie, ze
      mezczyzna odchodzi w samotnosc, a nie na zielensza laczke.
Pełna wersja