dzindzer9
20.12.08, 21:25
Witajcie.
Trochę czasu już spędziłam podczytując to forum, ale zawsze to inaczej
opowiedzieć fragment swojej historii a czytać o innych.
Z mężem parą jesteśmy od pięciu lat, małżeństwem od 1,5 roku. Mamy też
niespełna roczne dziecko. Gdy dziecko miało kilka miesięcy mąż stwierdził, że
nie chce już ze mną być, że nie może się ze mną dogadać. Mieszkaliśmy w
mieszkaniu męża, z którego się kilka tygodni temu wyprowadził żeby mieć dowód
na ustanie więzi gospodarczych i fizycznych. Na uczuciowe dowodu najwyraźniej
nie trzeba

Pozwu jeszcze nie złożył, ale domyślam się, że czeka jedynie by czas gdy nie
mieszkamy razem był wystarczająco przekonujący dla sądu.
Ja tego rozwodu nie chcę, bo mimo wszystko chcę z nim być. Że nie wspomnę o
bezradności jaka mnie ogarnia, że dziecko ma się wychowywać bez ojca.
Najchętniej wyprowadziłabym się od niego, ale obawiam się że wtedy sąd uzna,
że mi na tym związku nie zależy.
Proponowałam terapię małżeńską, ale mąż uznał, że to szarlatani stojący tylko
po stronie matek. Trudno dyskutować z takim argumentem.
Prawdę powiedziawszy nie wiem co robić, ani czego oczekiwać ze strony sądu.
Czy możecie i mnie coś poradzić, czy choćby poklepać po ramieniu

Pozdrawiam serdecznie.