Smuty, marudzenie, niepewność- o zaufaniu i wierze

24.12.08, 00:02
Przepraszam, ale nie mam gdzie wylać żali. Może trafiam pod zły adres. Mam
nadzieję, że nie.
Rozstaliśmy się po prawie ośmiu latach związku, bez konkretnego powodu, z jego
inicjatywy, ale w porozumieniu. Bardzo cierpiałam i czekałam aż poprosi żebym
wracała do domu, że wszystko będzie jak dawniej. Poprosił, po trzech
miesiącach, kiedy już się pozbierałam, zaczęłam żyć po swojemu, nie chciał mi
dać spokoju, szalał i błagał. Nie uległam, nie wróciłam, bo nie czułam już
tego co nas łączyło, uważam, że dopadł go lęk przed samotnością.
Teraz spotykam się z innym mężczyzną, zaczyna się coś nowego. W środku jednak
ciągle czuję niepewność, myślę, że nie warto się angażować. Padły słowa o
miłości, które, nie wiem dlaczego- dla chwili, pod wpływem impulsu czy gdzieś
z dna zagłuszanego nieufnością serca- odwzajemniłam. Okropnie mnie to dręczy.
Nie potrafię uwierzyć w szczerość uczuć, nie potrafię się odciąć od swojej
przeszłości i nie patrzeć na niego przez pryzmat jego poprzednich związków.
Myślę o tym, dla kogo jeszcze były te same słowa, które wypowiada do mnie. Nie
wiem, czy uda mi się zaufać, uwierzyć w miłość na nowo. Może nawet nie chcę.
Wszystko co ma nas zbliżyć powoduje u mnie lęk. Wolałabym żeby nasza relacja
była niezobowiązująca i niezmuszająca do angażowania się. A zarazem wiem, że
to tylko strach. Nie wiem, czy jestem taką egoistką czy takim tchórzem, żeby
już zawsze uciekać. Wigilię mamy spędzić tylko we dwoje, a ja mam nieprzepartą
chęć zakończenia tej znajomości. Dlaczego ludzie w ogóle muszą się wiązać?!
    • plujeczka Re: Smuty, marudzenie, niepewność- o zaufaniu i w 24.12.08, 07:00
      nie muszą się wiązać ale z różnych powodów chcą.
    • tricolour Ludzie nie muszą się wiązać... 24.12.08, 08:36
      ... nie ma takiego obowiązku.

      Dlaczego mówisz, że kochasz, gdy nie kochasz? Dlaczego godzisz się na wspólną
      Wigilię gdy nie tylko nie chcesz Wigilii, nawet nie chcesz tej znajomości?
      Dlaczego zarzucasz facetowi nieuczciwość ("dla kogo jeszcze były te same słowa,
      które wypowiada do mnie") gdy sama okłamujesz?
    • kawamija Re: Smuty, marudzenie, niepewność- o zaufaniu i w 25.12.08, 00:38
      wszystkoch napisała:


      > Teraz spotykam się z innym mężczyzną, zaczyna się coś nowego. W środku jednak
      > ciągle czuję niepewność, myślę, że nie warto się angażować. Padły słowa o
      > miłości, które, nie wiem dlaczego- dla chwili, pod wpływem impulsu czy gdzieś
      > z dna zagłuszanego nieufnością serca- odwzajemniłam. Okropnie mnie to dręczy.
      oj to wyszło bardzo źle....przeżyłam związek budowany na niepewności i obserwuje
      w swym bliskim otoczeniu związek scalony miłością - może po trosze magią, może
      jakąś niebywała siła i są to naprawdę inne związki w tym danym momencie , nie
      mówiąć juz o przyszłości...
      fatalnie ze powiedziałas kocham nie kochając.....

      > Nie potrafię uwierzyć w szczerość uczuć, nie potrafię się odciąć od swojej
      > przeszłości i nie patrzeć na niego przez pryzmat jego poprzednich związków.
      Widzisz nie wierzysz w szczerość uczuć,ale sama jak postępujesz !!!
      A co to znaczy patrze przez pryzmat poprzednich związków ? Jeśli nie ma 18 lat
      to pewnie ma juz jakięś zwiazku za sobą i bynajmniej nie jest to wada....
      Juz to wielokrotnie padło na forum, ale sie z tym bardzo zgadzam więc powtórze -
      najpierw trzeba samemu sobie odpowiedziec na swoje pytania , znać siebie, po
      prostu wiedzieć sporo o sobie a wtedy jest szansa na ułożenie relacji z druga
      osobą......nie odwrotnie..

      > Myślę o tym, dla kogo jeszcze były te same słowa, które wypowiada do mnie. Nie
      > wiem, czy uda mi się zaufać, uwierzyć w miłość na nowo. Może nawet nie chcę.
      > Wszystko co ma nas zbliżyć powoduje u mnie lęk.
      Sama sobie odpowiedz czego chcesz.......a potem mu to powiedz....

      Wolałabym żeby nasza relacja
      > była niezobowiązująca i niezmuszająca do angażowania się. A zarazem wiem, że
      > to tylko strach. Nie wiem, czy jestem taką egoistką czy takim tchórzem, żeby
      > już zawsze uciekać.
      Jak juz to wiesz to mu to powiedz....

      Wigilię mamy spędzić tylko we dwoje, a ja mam nieprzepartą
      > chęć zakończenia tej znajomości. Dlaczego ludzie w ogóle muszą się wiązać?!
      Ludzie nie muszą się wiązać.......jest oczywiście kilka plusów bycia razem,
      ale....nie trzeba tak zyc - jedynie można.....
      pozdrawiam......i mam nadzieje, ze szczera rozmowa w Wigijny Wieczór stała sie
      faktem....myśl, ze musiałabym siedziec przy stole w TAKI WIECZÓR i nie kochac
      tych ludzi, cos ukrywać, rozmawiać z niedopowiedzeniami zamuca mnie, więc zycze
      Wam raz jeszcze szczerej rozmowy.....
      • jarkoni Re: Smuty, marudzenie, niepewność- o zaufaniu i w 25.12.08, 06:11
        Jeżeli wspólna Wigilia niewiele wyjasniła i niczego do przodu nie posunęła - to
        może dzisiejszy Bożonarodzeniowy spacer?
        Tam gdzie spędziłem dzieciństwo była taka prawie tradycja: spacer 25 grudnia,
        najfajniej w lesie, bez pośpiechu, słońce i skrzypiący pod butami śnieg.... i
        dużo trudnych słów, pytań, poważnych rozmów, które trudno było przeprowadzić
        przy kuchennym stole, czy nawet stole wigilijno-odświętnie-udekorowanym..
        Wiem, że o śnieg coraz trudniej(podobno przez te wasze babskie dezodorantywink...
        Ale jeśli wczoraj nie poszło tak jak chciałaś- namawiam- spróbuj dziś z moim
        pomysłem. Pozdrawiam i napisz co było i wczoraj i dziś...
    • akacjax Re: Smuty, marudzenie, niepewność- o zaufaniu i w 26.12.08, 11:33
      Padły słowa o
      > miłości, które, nie wiem dlaczego- dla chwili, pod wpływem impulsu czy gdzieś
      > z dna zagłuszanego nieufnością serca- odwzajemniłam. Okropnie mnie to dręczy.
      > Nie potrafię uwierzyć w szczerość uczuć, nie potrafię się odciąć od swojej
      > przeszłości i nie patrzeć na niego przez pryzmat jego poprzednich związków.
      > Myślę o tym, dla kogo jeszcze były te same słowa, które wypowiada do mnie. Nie
      > wiem, czy uda mi się zaufać, uwierzyć w miłość na nowo. Może nawet nie chcę.
      > Wszystko co ma nas zbliżyć powoduje u mnie lęk.

      Z jednej strony może jeszcze nie zamknęłaś starych spraw.
      A z drugiej ten lęk. Jeżeli intuicja podpowiada coś konkretnego, widzi
      niepokojące zachowanie...to odpuść sobie, poczekaj. Może nawet napisz tu o
      niepokojach-z daleka lepiej widać, może coś podpowiemy.

      Jeżeli jednak tylko boisz się zaufać na nowo......
      W życiu jest tak, że warto zaryzykować, spróbować. Inaczej nie dowiesz się, co
      to było warte. I do tego może przejść koło nosa coś wielkiego, niepowtarzalnego.

Pełna wersja