kontakty z dzieckiem

07.01.09, 12:53
Mam problem z mężem. Zabiera dziecko w sobotę i odwozi dopiero w
niedzielę. Dziecko za 3 mies. dopiero skończy 2 latka. Nie chcę by
ojciec brał go na noc , ale on się tylko uśmiecha i mówi że nie mam
nic do gadania i jak będzie chciał to dziecko weźmie na 4 dni i mogę
go w d.... pocałować! smile Ostatnio nie dałam mu dziecka w sobotę , bo
mały spał ...... to wezwał policję. Grzecznie wytłumaczyłam , że
dziecko nie jest "paczką do odebrania o której się chce", pozatym
nie będzę dziecka ze snu wybudzac , bo tatuś sobie o 15 chce go
akurat zabrać. Dodam że poinformował mnie dopiero o 14 że jedzie po
małego. W efekcie policja stanęła po mojej stronie , a on ......
powiedział że o to mu chodziło , aby był spisany protokół przez
policję.
Nie mamy jeszcze ustalonych przez sąd terminów odwiedzin dziecka (na
najbliższej rozprawie to załatwię).
Nie wiem co mam zrobić w tą sobotę i niedzielę. Bo jak weźmie małego
w sobotę to mi go znowu nie przywiezie na noc. Co powinnam zrobić ,
jak to załatwić. Dziecko bierze co sobotę i od niedawna mały sypia u
niego. Oczywiście dziecku fizycznie nic się nie dzieje , ale
psychicznie ..... ojciec wogóle się nim do roku nie zajmował, a
zaczął w momencie gdy zobaczył pozew.
Kiedyś napisałam mu meila z 5 mies. temu takiego , że jeżeli sąd nie
ustali inaczej to chciałabym aby spotkania z dzieckiem były
usystematyzowane tzn . co dwa tyg. w sobotę i niedzielę do 17. Przez
pewien czas on się tego trzymał , z tym że malego miał co tydzień.
Nie mam siły już z nim walczyć , bo on ciągle mnie straszy , krzyczy
grozi. Chodzi mi tylko o dobro dziecka, a wiem że małemu jest źle
bezemnie. Doradźcie mi co powinnam, zrobić. Sory za porozrzucane
myśli ale jestem zdenerwowana piszac to.
    • nuela Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 16:44
      Dziecko nie jest Twoją własnością, ma prawo przebywać z ojcem, w
      nocy przecież go nie zje, więc nie musisz się tak obawiać. Wzywanie
      policjo zaostrza konflikt, chciałaś postawić na swoim, pokazać ktu
      tu rządzi. Ważne dla dziecka są dobre relacje z każdym z rodziców.
      Jak można być dobrym ojcem od 12.00 do 13.00 ?
      • zuzka712 Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 17:32
        Policję wezwał ojciec, nie matka!

        Nie podoba mi się, że tak na nią napadłeś/aś. Wydaje mi się, że
        dziewczyna nie chce ograniczać kontaktów, tylko chce tego co uważa
        za najlepsze dla dziecka i siebie.

        Dziecko jet rzeczywście małe, ale jeżeli jest przyzwyczajone do
        nocowania u ojca, to ja bym nie zabraniała. Rzeczywiście to wzmocni
        ich więź. Dobrze, że ojciec chce tego.
        Jedynie mam wątpliwość czy na dłuższą mete się nie znudzi i nie
        zacznie sie po prostu wymigiwać. Albo chce Ci robic na złość. Bo
        widzi, że się wqrzasz. Jak się okaże, że nie masz nic przeciwko, to
        obawiam się, że mu zapał minie!
        • pyzz Re: kontakty z dzieckiem 08.01.09, 16:46
          > Nie podoba mi się, że tak na nią napadłeś/aś. Wydaje mi się, że
          > dziewczyna nie chce ograniczać kontaktów, tylko chce tego co uważa
          > za najlepsze dla dziecka i siebie.
          A mnie się nie podoba ta obrona. Założycielka niestety mówi, jak typowa matka,
          która właśnie CHCE odizolować ojca od dziecka: w deklaracjach ABSOLUTNIE jest ZA
          kontaktami, ale gdy mowa o szczegółach to nocowanie nie, ona MA się zgadzać, on
          ma "nie rozwalać programu dnia" itp. itd. To są typowe argumenty. ZAWSZE jakiś
          powód się znajdzie. Już najlepszy jest argument, że dwulatek jest za mały na
          nocowanie u ojca: kiedy nie będzie? po osiemnastce?
          Ograniczanie kontaktów tak właśnie w praktyce wygląda.
          Jeżeli ojciec naprawdę chce dzieckiem się opiekować, chce je zabierać na noc, to
          tylko się cieszyć, bo to jest dobre dla dziecka.
          • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 08.01.09, 18:06
            O jakiej izolacji Ty pyyz piszesz????
            Ja odizolować ojca od dziecka nie chcę! Proponuję mu dużo
            korzystniejsze warunki , niż większość tutaj o których zdążyłam
            przeczytać. Nie chcę by dziecko spało u ojca. Dlaczego?
            1. Ojciec przez rok czasu sam się od małego odizolował, wręcz
            mówił , że to dziecko to sobie sama zrobiłam - to wg. Ciebie jest
            normalne?
            2. Zaczeło go obchodzić to co dzieje się z jego dzieckiem w
            momencie , kiedy dostał pozew o rozwód i kiedy kochanka go póściła.
            3. Normalnym jest że ojciec bierze dziecko i nieinformuje matki,
            skoro dziecko przebywa z nią , że mały dzisiaj na noc nie
            przyjedzie. Gdyby chociaż zadzwonił i "wymyślił" głupią wymówkę ale
            nie to wg.
            pana pyzza to normalne ... dla mnie jest to trochę chore. Bo to nie
            ja robię w tym momencie kartę przetargową z dziecka tylko jego
            tatuś , bo mu nieszczesnemu życie się nie ułożyło.
            Niestety jak się zamiast głową myśli główką - to tak potem wygląda.
            • aiczka Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 18:25
              Chyba powinnaś trochę odsapnąć i policzyć do dziesięciu przed odpowiadaniem na
              posty. W kolejnych wypowiedziach zdradzasz nowe fakty, jednocześnie imputując
              przedmówcom, że wyrazili już zdanie na ich temat. To zrozumiałe, jeśli jesteś
              wzburzona, ale jednak warto pamiętać, że czytelnicy forum wiedzą tylko tyle, ile
              im napiszesz - nie znają całej Twojej sytuacji życiowej i nie koniecznie znają
              przyczyny Twoich oraz byłego postaw i uczuć.

              Jeśli chodzi o izolowanie... Tak, ojciec widuje dziecko co tydzień i z
              nocowaniem, ale Ty wolałabyć co dwa tygodnie i "do 17", czyli chciałabyś
              ograniczyć czas spotkań. Możesz wykonać ćwiczenie myślowe i sprawdzić, jak
              czułabyś się w sytuacji, w której to ojciec dziecka pozwalałby Ci na spotkania z
              potomkiem co drugi tydzień. Czy przypadkiem nie uznałabyś, że to nie fair?

              Jeśli chodzi o to, gdzie i z kim nocować ma dwulatek, mam wrażenie, że chcesz
              zapewnić dziecku "stabilność" większą niż mają dzieic z pełnych rodzin, które
              czasem zostają na noc u babci, czasem jadą na wakacje z jednym z rodziców,
              czasem kładzie je spać opiekunka, czasem zostają pod opieką jednego z rodziców.

              • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 18:51
                Aiczka napisała :
                Możesz wykonać ćwiczenie myślowe i sprawdzić, jak
                czułabyś się w sytuacji, w której to ojciec dziecka pozwalałby Ci na
                spotkania z
                potomkiem co drugi tydzień.

                Zaiste, niepozwoliłabym rozbić rodziny tzn. niedopóściłabym do
                sytuacji w której spotykam się z innym mężczyzną (tylko dla
                zaspokojenia swoich potrzeb), gdyby to mój mąż smile)))))) był w
                ciąży ..... ale to niestety nierealne smile))). Pozdrawiam
                Ps. nie muszę liczyć do dziesięciu ..... wystarczy do dwóch smile))
                • pyzz Re: kontakty z dzieckiem 13.01.09, 21:29
                  Acha. Czyli wylazło jakie to ważne potrzeby dziecka powodują, że nie powinno ono
                  nocować u ojca: fakt, że mama została zdradzona oraz ten, że to ona w ciąży
                  chodziła. Oba argumenty przytoczone z myślą o dobru wyłącznie dziecka!
                  • alfika Re: kontakty z dzieckiem 25.01.09, 14:14
                    pyzz, słonko, pora poczytac jakiekolwiek wypowiedzi psychologów co
                    do mozliwosci wykształcania więzi z dzieckiem rocznym, 2-letnim,
                    3letnim i potem dopiero starszym

                    w młodziutkim wieku wyraźnie jest pisane - często i krótko

                    potem dziecko dorasta do oddzielania od podstawowego opiekuna

                    POTEM, powtarzam, bo psychika malucha jakos nie dostowuje sie do
                    terminu rozwodu
          • chalsia Re: kontakty z dzieckiem 08.01.09, 18:31
            > powód się znajdzie. Już najlepszy jest argument, że dwulatek jest
            za mały na
            > nocowanie u ojca: kiedy nie będzie? po osiemnastce?

            bardzo proste - gdy osiągnie emocjonalną dojrzałośc przedszkolną.
            I to pod warunkiem, że zna ojca i ma z nim już wytworzoną więź.
            • pyzz Re: kontakty z dzieckiem 13.01.09, 21:20
              > I to pod warunkiem, że zna ojca i ma z nim już wytworzoną więź.
              ...którą to więź ma tworzyć raz na dwa tygodnie do siedemnastej. No oczywiście,
              chyba, że akurat tak się zdarzy, że w porze spotkania z tatą akurat się
              zdrzemnie, bo wtedy codwutygodniowe zajęcia z budowania więzi odbyć się nie mogą.
              Wybacz, ale TAKIE warunki stawia się specjalnie po to, aby ta więź NIE powstała.
              • alfika Re: kontakty z dzieckiem 25.01.09, 14:18
                ojcu przeciez nikt nei broni ubiegac sie chocby o codzienne godzinne
                spacery?

                ale to niewygodne, prawda? łatwiej "odwalac" wytwarzanie więzi przez
                noclegi, tym bardziej, że mamuśkę szlag trafia, a to przeciez takie
                miłe dla exa... jak matka jego dziecka się wkurza i usiłuje
                cokolwiek wytłumaczyc

                żartując - przy rozwodach z ciężąrną proponuję wnioskowanie o
                wypożyczanie brzucha
                wszak więź można zacząc budowac juz w okresie prenatalnym
      • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 17:34
        Ja absolutnie nie mowie że dziecko jest moją własnością, wręcz
        przeciwnie. Kontakty z ojcem są b. ważne i ja (bo dziecko jest zbyt
        male) to wiem. Wychodzę mu nawet naprzeciw tzn. która z Was
        pozwoliłaby na odwiedziny dziecka co tydzień w sobotę i w niedzielę
        z nocą, która z Was pozwoliłaby na zabranie dziecka na CAŁE święta
        (ja nie pozwoliłam , po prostu przyjechał i dziecka nie odwiózł - a
        ja nie miałam nic do gadania ... sad ), ktora z Was pozwoliłaby na
        to żeby np. w środę o 10 mąż napisał że jedzie po dziecko i o 10:30
        jakbym mu dziecka nie dała to on wzywa policję ..... Naprawdę przez
        5 miesięcy mam już tego dosyć. Ja robię wszystko by mu nie
        utrudniać , ale te 5 miesięcy jego nic nie nauczyło. Prosiłam go
        żeby mnie nie stawiał w takiej sytuacji że za 30min mam mu dać
        dziecko , by mnie wcześniej o tym informował , ale .... ręce
        naprawdę mi opadają .... i jeszcze ktoś mi tu pisze że ja robię z
        dziecka swoją własność .....
        • catrinceoir Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 17:39
          do tej pory bylas dla meza za dobra, a on to wykorzystuje i Cie zastrasza. na
          forum "Samodzielna mama" jest taki fajny post o postawie misia koali, zreszta
          tutaj w ktoryms watku (u jamama-live bodajze) juz przytoczony. przeczytaj,
          usmiechnij sie, wez gleboki wdech i pomysl, ze juz niedlugo kontakty beda
          ustalone sadownie. a do tej pory, ojciec czy nie, NIE MA PRAWA Cie tak szantazowac!!
          • zuzka712 Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 17:52
            Zgadzam sie z przedmówczynią smile Trochę za miękka jesteś!

            Niech wzywa policję do woli. Jeżeli nie ma wyroku sądowego, że tego
            dnia o tej godzinie ma prawo widzieć się z dzieckiem to nie może Ci
            dziecka zabrać siłą. Niestety to samo działa w drugą stronę. Ty też
            mu nie zabierzesz jeżeli nie będzie chciał oddać.
            Dlatego jak najszybciej ureguluj sprawę w sądzie. Albo złóż wniosek
            do sądu rodzinnego (chyba) o przyznanie Ci opieki nad dzieckiem do
            czasu uregulowania...

            To jakiś koszmar, o czym piszesz.
            • zalamana29 catrinceoir szukam tego wątku 07.01.09, 18:04
              Niestety taka jest prawda .
              Szukam tego wątku o postawie misia koali z forum "samodzielna mama"
              i nie mogę go znaleść.
              Zbliża się następny weekend a ja już mam łzy w oczach , bo znowu coś
              wymyśli. Najgorsze jest też to , ze ojciec do kościoła nie chodzi a
              ja nie mam dziecka w KAŻDĄ niedzielę. Tutaj mogę sobie tylko popisać
              a rzeczywistość i tak mnie dopadnie za parę dni ...
              • catrinceoir "obudz misia koale" :) 07.01.09, 18:26
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=88229228&wv.x=1&a=88330947
                ja to sobie wydrukuje i bede sie podpierac psychicznie, jak wkrotce spotkam sie
                z mezem w Polsce smile
                Zalamana, bedzie lepiej, zobaczysz smile widzisz, ze nawet policja po Twojej
                stronie byla wink
                • timi_i_aga Re: "obudz misia koale" :) 09.01.09, 18:42
                  Miś koala jest supersmile i sprawdza siesmile
    • monamam Re: kontakty z dzieckiem 07.01.09, 22:29
      Kochana...wiem o czym piszesz...rozwiodłam się rok temu, kontakty z dziecmi
      ustalone...on dzieci widuje co 2-3 dni, zabiera co 2 tyg w pt i zawozi w
      poniedziałek do szkoły i przedszkola i...wniósł sprawe do sadu o to, że mu
      UTRUDNIAM kontakty sad Jak wyjechałam na 2 dni z kraju i córke powierzyłam
      mamie, wezwał na nią policje..babcia w szoku.
      Obecnie w kraju LANSUJE sie role ojca, który ma prawo do wszystkiego, zwłaszcza
      jeśli ma współopikeke zasądzoną...A któraż sedzina nie uśmiechnie sie jak
      usłyszy ze ojciec STARA się na maxa o dziecko, bo przecież ILU olewa dzieci po
      rozwodzie...Tylko, ze sąd rzadko widzi że czasem wcale o dobro dziecka nie
      chodzi, a o chec odegrania sie na drugiej osobie. A psycholami sądy się nie
      zajmują....Trzymaj się, bądź silna i nie daj się, bo jak będziesz miękka, mimo
      wszystkiego co robisz dobrze, on może cię nękac sprawami i straszyc dozorem
      kuratora...Ja to mam teraz, szykuje sie na sprawę sad Choć wcale tego nie chę i
      ciesze się z kontaktów ojca z dziećmi...Jemu to mało...
    • chalsia Re: kontakty z dzieckiem 08.01.09, 10:39
      > Nie mam siły już z nim walczyć , bo on ciągle mnie straszy ,
      krzyczy
      > grozi.

      no niestety - albo się poddaj i rób wszystko jak ojciec chce bez
      wzgkędu na dobro dziecka, albo zbierz siły i działaj. Wybieraj.

      Czego się boisz? Policji? Póki nie ma sadowego ustalenia kontaktów -
      mogą Cię wszyscy w "d" pocałować. I nikt nie ma prawa od Ciebie
      wymagać, żebyście, Ty i dziecko, byli "na zawołanie".
      Następnym razem, jak dostaniesz mail/sms ( w ogóle przejdź na
      korespondencję pisaną a nie rozmowy tel) że za pół godziny/godziny
      chce wziąć dziecko a uznasz, że nie jest to możliwe (i mailem/sms
      powiadomisz go o tym i dlaczego), to sama wezwij policję, że ten
      pan Cię nachodzi, bowiem wiedział, ze z powoxu X jego spotkanie z
      dzieckiem nie może się odbyć.
      • nuela Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 15:33
        Popadasz w histerię, jakoś nie bardzo wierzę w te jego straszenia.
        Krzyczy, bo każdy, kto jest emocjonalnie zaangażowany w problem
        dziecka, tak reaguje, gdy utrudnia mu się kontakty z dzieckiem.

        Rady, typu "sama wezwij policję, gdy ten Pan Cię nachodzi" - jak
        pisze chalsia, uważam za wyjątkowo prymitywne i infantylne. Takie
        działania doprowadzają tylko do eskalacji konfliktu.
        Pamietaj, ze to Ty wybrałaś TEGO faceta na mężą i zdecydowałaś się
        załozyć z nim rodzinę. Za rozpad jej też jesteś w jakimś stopniu
        odpowiedzialna. Dziecko powinno rozwijać się w normalnej atmosferze,
        skoro mu nie potrafiliście dać poczucia bezpieczeństwa, to teraz Ty
        i Twój mąż musicie szukać kompromisów, ale nie na komisariacie.
        • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 15:53
          > Popadasz w histerię, jakoś nie bardzo wierzę w te jego straszenia.

          Nuela ja jestem na forum , nikt mnie tu nie zna, szukam porady ,
          więc po co mam mówić nieprawdę.
          Pozatym musiałabyś chyba trafić na :takiego" faceta , to gwarantem
          jest że po ok. 2 latach chodziłabyś po cienkim lodzie.

          Dziecko powinno rozwijać się w normalnej atmosferze,
          > skoro mu nie potrafiliście dać poczucia bezpieczeństwa, to teraz
          Ty
          > i Twój mąż musicie szukać kompromisów ....

          ...... smile uwierz mi że jestem na tym forum , bo nie umiem ich
          znaleść, może Ty coś podpowiesz skoro jestes taaaaaka doświadczona w
          kompromisach ......
          • nuela Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 16:27
            Nie "trafiłam", jak to ujęłaś, na "takiego" faceta, bo na ojca
            mojego dziecka wybierałam mężczyznę dość starannie, a nie na
            przysłowoiowe "chybił trafił". Być może miałam więcej szczęścia niż
            Ty i związałam się z odpowiedzialnym człowiekiem.
            Szukasz rady na forum, ale jeśli odbiega ona od Twojego toku
            myślenia, to się oburzasz.
            Kompromis osiąga się przez spokojną dyskusję, spróbuj ze swoim mężem
            rozmawiać.Bądź stanowcza i konkretna, ustalcie wspólnie jak powinna
            wyglądać Wasza opieka nad dzieckiem, nikt przecież za Was tego nie
            zrobi, chyba że sąd, który często traktuje takie sprawy dość
            powierzchownie.
            • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 17:08
              nuela napisała:

              > Nie "trafiłam", jak to ujęłaś, na "takiego" faceta, bo na ojca
              > mojego dziecka wybierałam mężczyznę dość starannie, a nie na
              > przysłowoiowe "chybił trafił"

              Dziękuję Ci bardzo.
              Pozdrawiam, i nieoczekuję od Ciebie zrozumienia , bo najpierw trzeba
              doświadczyć a potem ewentualnie dawać rady.
            • timi_i_aga Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 18:41
              No tylko pogratulować staranności.
        • chalsia Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 16:01
          > Rady, typu "sama wezwij policję, gdy ten Pan Cię nachodzi" - jak
          > pisze chalsia, uważam za wyjątkowo prymitywne i infantylne.

          a myśl sobie co chcesz, widac nie wiesz z autopsji jak to bywa z
          takimi facetami jak eks autorki wątku.
          Ja np. żałuję, że w kilku sytuacjach NIE wezwałam policji - bo WTEDY
          miałam podobne obiekcje jak Ty. I w niczym to de facto nie pomogło.
          • nuela Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 16:31
            Rzeczywiście chalsia, nie wiem, jak to bywa z "takimi" facetami.
          • pyzz Re: kontakty z dzieckiem 13.01.09, 22:06
            > a myśl sobie co chcesz, widac nie wiesz z autopsji jak to bywa z
            > takimi facetami jak eks autorki wątku.
            Na jakiej podstawie gościa, o którym wiesz tyle, co żywiąca do niego głęboką
            urazę kobieta o nim napisała zaliczasz do kategorii TAKICH facetów? Na podstawie
            autopsji?
            Wybacz, ale "Twoja autopsja" stawia Twój obiektywizm pod wielgachnym znakiem
            zapytania. Podstawową zasadą sprawiedliwego osądu jest brak zaangażowania
            emocjonalnego w sprawę.
            • chalsia Re: kontakty z dzieckiem 13.01.09, 22:50
              > zapytania. Podstawową zasadą sprawiedliwego osądu jest brak zaangażowania
              > emocjonalnego w sprawę.

              nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwy osąd.
              Osąd z definicji jest subiektywny.
              Obiektywne są jedynie fakty.

              > urazę kobieta o nim napisała zaliczasz do kategorii TAKICH facetów? Na podstawi
              > e
              > autopsji?

              nie, na postawie opisanych przez autorkę wątku zaistniałych faktów.
        • pyzz Re: kontakty z dzieckiem 13.01.09, 21:55
          > Za rozpad jej też jesteś w jakimś stopniu
          > odpowiedzialna.
          Poza tym jednym fragmentem pełna zgoda. Otóż moim zdaniem związki czasem się po
          prostu rozpadają i mówienie o odpowiedzialności za ich rozpad jest w ogóle nie
          na miejscu, bo to tak, jakby mówić o odpowiedzialności za falę mrozów.
          Moja partnerka pojechała na cztery miesiące robić badania 9 stref czasowych stąd
          i mimo dotkliwie odczuwalnego braku seksu przez myśl mi nie przeszło, aby
          skoczyć w bok. A to, jak sądzę głównie z powodu sposobu, w jaki jestem przez nią
          traktowany. Zdrada też ma JAKIŚ powód.

          > Rady, typu "sama wezwij policję, gdy ten Pan Cię nachodzi"
          Cóż. Zauważ że NIE padła propozycja, aby oskarżyć go o molestowanie seksualne,
          lub bicie...
          Ostatnio bardzo modne i bardzo ponoć skuteczne.
    • timi_i_aga Re: kontakty z dzieckiem 09.01.09, 18:38
      Zgadzam sie z Chalsią. Miałam podobnie jak autorka wątku, groźby, straszenie,
      wzywanie policji, która g.. mogła zrobić, porwanie małego, wtedy też policja
      g.... zrobiła. Ustaliłam kontakty, tzn ustalam je nadal, ale mam już
      zabezpieczenie na czas trwania postępowania. W moim domu i w mojej obecności.
      Mały ma ponad 2,5 roku. I dopiero może z miesiąc temu zaczęła tworzyć sie nić
      porozumienia między nim a ojcem. Na spanie u ojca na pewno za wcześnie - pomijam
      warunki mieszkaniowe - ale tatuś po prostu nie ma mojego zaufania co do małego.
      Kiedyś w przyszłości chciałabym, żeby zabiegał o te kontakty jak teraz gdy
      sprawa w sądzie.
    • zalamana29 Re: kontakty z dzieckiem 14.01.09, 15:12
      Pyzz OK może mam urażoną dumę tym,że znalazł sobie kogoś jak byłam w
      ciąży ... Jednak o wiele bardziej boli mnie jego postępowanie ,kiedy
      to dowiedziałam się że on ma kogoś. To był jakiś koszmar ... nigdy
      wcześniej nie widziałam w żadnej rodzinie by ktoś tak traktował
      drugą osobę i tu już nie chodzi o żonę, dziecko, matkę czy teściową.
      Ja byłam przerażona , jak można tak się zachowywać , tak
      kłamać ,szantażować i manipulować, tak poniżać, tak zastraszać ,
      grozić, nie mieć szacunku do drugiej osoby.
      Rozumiem różne sytuacje np. mąż zdradza : mowi ok nieułożyło nam
      się, znalazłem kogoś z kim czuję się dobrze itp.
      Ale jak ja dowiaduję się , że on ma kogś i rozmawiam z nim a on mi
      rzuca tekstami : że zasłużyłam na to , że on nie ma pewności czy to
      jego dziecko, że sama sobie je zrobiłam, że przegiełam ???? , że
      jestem chora psychicznie, że skończę pod mostem z dzieckiem, że
      jestem nikim i nikt na mnie nie spojrzy, że do niczego się nie
      nadaję, żebym usiadła i spojrzała w lustro .... itp. i słuchając
      tego rok czasu naprawdę robiąc wszystko , byśmy byli w 3
      razem ...... NIEDARADY. A co najgorsze oczy dopiero wychodzą na
      wierzch, jak obcy ludzie mówią : dziewczyno nie możesz sobie
      pozwolić na takie traktowanie, idź do lekarza jakiegoś specjalisty ,
      bo to jest chore , nienormalne, tak nie można.
      Dla kogoś , kto wpada w taką "rutynę zastraszania" - potem staje się
      to normalne i mąż krzyczy pluje w twarz a ja .... stoję i niemogę
      słowa wykrztusić ..... Tak to wygląda i to jest w wieeeeeeelkim
      skrócie.
      I teraz wracając do myśli Pyzzza .... Moja urażona duma , kiedy mąż
      mnie zdradził to jedno a opieka nad dzieckiem przez "chorego"
      człowieka to drugie.
      Chciałam coś jeszcze napisać : otóż wcześniej obiektem jego znęcania
      byłam JA a w tej chwili taki obiekt to JEGO MAMA I SIOSTRA.
      Bardzo się cieszę , ze "uwolniłam" się od tego człowieka i strasznie
      współczuję jego rodzinie, która nie umie sobie poradzić z nim.
      Cieszę się też , że moje dziecko nie budzi się już w nocy z
      płaczem , nie chodzi wystraszone i jest zadowolone. A ojciec jak się
      darł, tak się drze ......tylko 2 razy w tygodniu.
      • kami_hope Re: kontakty z dzieckiem 14.01.09, 19:01
        Krzyczysz. Nie zaznaczyłaś wykrzyknikami, co jednak nie zmienia
        faktu. Jesteś pełna frustracji, tłumionej agresji, etc.
        >nigdy
        > wcześniej nie widziałam w żadnej rodzinie by ktoś tak traktował
        > drugą osobę
        I pewnie nie zobaczysz, "sztuka" polega na tym aby nikt nie widział.
        Wniosek z tego taki, że to czego doświadczyłaś, to może nie
        taki "koszmar". Zapewne był to związek z problemami, ale czy
        rzeczywiście istnieje taka potrzeba aby dramatyzować w świetle
        zostawienia dziecka na noc u ojca?
        Masz prawo wściekać się o zdradę i porzucenie. I to wystarczy. Nie
        trzeba niczego dorabiać...
        >wcześniej obiektem jego znęcania
        > byłam JA a w tej chwili taki obiekt to JEGO MAMA I SIOSTRA.
        Troszczysz się o jego mamę i siostrę? Naprawdę?
        Bo jeśli rzeczywiście się znęca, to może wnieś o pozbawienie praw
        rodzicielskich (dla dobra dziecka oczywiście), jak sądzę obie ofiary
        wspomogą zeznaniami przed sądem, a także zakaz zbliżania się do Was
        i in.? I koniecznie wspomnij o znęcaniu przy okazji spotkania w
        asyście policji.
        >Bardzo się cieszę , ze "uwolniłam" się od tego człowieka i
        strasznie
        > współczuję jego rodzinie, która nie umie sobie poradzić z nim.
        Cieszysz się? Dlaczego więc nie skaczesz z radości tylko krzyczysz.
        Żal Ci się ulewa...
        To zrozumiałe!
        Jeśli nie dajesz sobie rady sama, to idź po poradę do specjalisty.
        Ochłoń... i nie mieszaj do tych emocji dziecka, serio! - szkodzisz
        mu.



      • lima Re: kontakty z dzieckiem 25.01.09, 15:50
        Chodż na terapię, bo potrzebne Ci jest wsparcie po czymś takim. Jesli ktos tkwi
        długo w stuacji gdy druga osoba nim manipuluje, poniza, zastrasza, grozi,
        wrzeszczy - to trudno mu w kontaktach z tą osoba zachowac spokój i zdrowy
        rozsądek bez strachu. Mysl jak ułozyć życie wygodnie dziecku, jako jego
        opiekunka ty przede wszystkim wyznaczasz reguły. Niech ma kontakt z ojcem ale
        satysfakcjonujacy dla wszystkich, nie ulegaj temu co facet ci narzuca by tylko
        jemu bylo wygodnie. I egzekwuj prawo jesli cos się dziej nie tak.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja