sprawa rozwodowa - świadek

09.01.09, 08:29
Witam serdecznie,

Właśnie dowiedziałam się, że moi znajomi się rozwodzą, a ja jestem
podana jako jeden ze świadków. Nie chcę zeznawać, gdyż oboje są mi
bliscy.... Kolejną sprawą jest jeszcze to że przebywam na zwolnieniu
lekarskim, bo jestem w ciąży i nie czuję się najlepiej. Jeśli
przedstawię zwolnienie chorobowe to będzie wystarczające dla sądu
usprawiedliwioenie nieobecności?

Dziękuję za wszystkie odp.

pozdrawiam
    • zalamana29 Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 10:04
      Zwolnienie lekarskie może usprawiedliwić Twoją nieobecność ... ale
      będziesz wezwana ponownie, aż do skutku. Nierozumiem dlaczego nie
      chcesz zeznawać? Bo to Twoi bliscy .... Sory że to powiem , ale tacy
      świadkowie jak Ty mnie denerwują . Dlasczego?
      Otóż , osoba która Cię podała na świadka może potrzebuje Twojej
      pomocy, może Ty dużo na ich temat wiesz. Przecież idąc do Sądu nie
      idziesz zeznawać przeciwko swoim znajomym jednemu czy drugiemu.
      Twoje "zadanie" kończy się na tym byś odpowiadała na pytania i
      mówiła prawdę. Jerzeli ktoś w ich życiu narobił jakichś głupot to
      niestety, ale będzie musiał za nie odpowiedzieć. Nie idąc do Sądu
      możesz skrzywdzić jeszcze bardziej osobę, która jest "niewinna" .
      A jeżeli chodzi o ciążę, to nie powód do tego by nie iść do sądu.
      Tam Cię nikt nie zje ani nie zagrozi Twojemu dziecku.
      Decyzja oczywiście należy do Ciebie. Prosiłaś o odpowiedzi , moje
      zdanie jest takie , może ktoś inny myśli inaczej ....
      Pomyśl tylko też, że KAŻDEMU może taka sytuacja się przytrafić i
      może Ty również bedziesz kiedyś potrzebowała "takiego" świadka,
      czego z całego serca Ci nie życzę. Pozdrawiam .... smile
    • fragile66 Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 10:14
      kazdy_zajety napisała:

      > Nie chcę zeznawać, gdyż oboje są mi
      > bliscy....

      Niestety od czasu złożenia pozwu nie mogą być ci oboje równie
      bliscy, bo są przeciwnikami w sprawie w sądzie. Nie da się w takiej
      sytuacji zająć idealnie neutralnego stanowiska.
      Nie piszesz, kto cię powołał na świadka: strona powodowa czy
      pozwana - z tego wynikają oczekiwania koleżanki lub kolegi, że twoje
      zeznania będą uzasadniały daną argumentację.
      Druga osoba od chwili złożenia zeznań będzie cię uważała za
      przeciwnika (sojusznicy naszych przeciwników stają się też naszymi
      przeciwnikami). Niestety nic na to nie poradzisz.
      • z_mazur Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 12:26
        Nie do końca się zgodzę z tym, że nie można zająć neutralnego
        stanowiska. Mówienie prawdy bez jej komentowania i własnej osobistej
        oceny jest jak dla mnie właśnie takim neutralnym stanowiskiem.

        To że strony będą miały jakieś oczekiwania ma się nijak do w miarę
        obiektywnego opisu faktów.

        A co do pytań autorki wątku, to skoro sąd Cię wezwał na świadka, to
        przedstawienie zwolnienia lekarskiego jedynie usprawiedliwia
        nieobecność na rozprawie a zezania jako świadek i tak
        najprawdopodobniej będziesz musiała złożyć na którejś z kolejnych
        rozpraw. Twoja nieobecność może jedynie przedłużyć czas trwania
        procesu. W Polsce bycie świadkiem jest traktowane jako obywatelski
        obowiązek i jedynie bliskie więzy rodzinne lub powinowactwo, w
        przypadku gdyby zeznania mogły działać na szkodę tej osoby
        spokrewnionej lub spowinowaconej, pozwalają uchylić się od tego
        obowiązku, a i to w takim przypadku trzeba stawić się w sądzie i
        złożyć w tej sprawie oświadczenie, że odmawia się zeznań właśnie ze
        względu na tą przesłankę.

        W każdym innym przypadku osoba powołana na świadka ma obowiązek
        złożyć zeznania w sprawie. Sąd jedynie w nielicznych przypadkach
        uznaje, że można zrezygnować z zeznań jakiegoś świadka ze względu na
        ich nieistotność dla sprawy. Wychodzi się raczej z założenia, że
        jeśli któraś ze stron powołuje kogoś na świadka, to ten ktoś posiada
        wiedzę istotną dla sprawy.
        • fragile66 Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 13:58
          z_mazur napisał:

          > Mówienie prawdy bez jej komentowania i własnej osobistej
          > oceny jest jak dla mnie właśnie takim neutralnym stanowiskiem.

          Z pewnością mam spaczony pogląd na tę sprawę, bo wysłuchałem jakichś
          6 godzin zeznań dziewięciorga świadków powołanych zarówno przeze
          mnie jak i przez byłą. Żadne z nich nie mówiło prawdy takiej jak ja
          ją pamiętam, bo obiektywne podsumowanie 16 lat małżeństwa w pół
          godziny czy nawet w godzinę jest niemożliwe. Można tylko
          subiektywnie opisać, co się widziało, jakie się miało odczucia, co
          mogli moim zdaniem ludzie czuć, kiedy coś mówili lub robili.

          Jak obiektywnie odpowiedzieć na pytanie sądu: "czy Pani zdaniem
          powód i pozwana byli kochającym się małżeństwem?", gdy wiesz, że od
          twojej odpowiedzi zależy czy sprawa się rozstrzygnie po myśli jednej
          lub drugiej strony.

          Moim zdaniem nie jest to aż takie proste.
          • z_mazur Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 14:54
            Wiem o co Ci chodzi.

            Dla mnie jednak to, że którejś ze stron moje jak najbardziej
            zbliżone do obiektywizmu (i zgodne z moim sumieniem) zeznania nie
            będą pasowały do taktyki procesowej, to nie mój problem tylko tego
            kogoś i jeśli moje zeznania w takiej sytuacji miałyby wpłynąć na
            stosunek takiej osoby do mnie, to utrata takiej znajomości
            niespecjalnie by mnie dotknęła.

            Dlatego nie rozumiem skrupułów autorki postu.
            • zalamana29 Re: sprawa rozwodowa - świadek 09.01.09, 15:29
              Zgadzam się z tym co Mazur napisał. Jeżeli to są Twoi przyjaciele i
              żrą się między sobą, to MUSISZ mieć "dystans" do jednego z nich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja