Nie rozumiem

09.01.09, 17:54
Dwa lata temu poznałam faceta żonatego, jak to zreguły jest zaczeło
się nie winnie. Po roku oświadczył żonie, że poznał kogoś, i chce
odejść. Zamieszkaliśmy razem, jak to bywa w związku jest raz dobrze
a raz grzyt. Jednak zapewniał, że kocha, że chce być ze mną itp.Po
roku wspólnego mieszkania złożył pozew, odbyła sie pierwsza sprawa
po jakiś 3 miesiącach, żona na rozprawie nie zgodziła się na
rozwód,ponieważ widziła mozliwośc podtrzymania małżeństwa. Druga
sprawa odbyła się po kolejnych 3 miesiącach, bez rezeltatu z jedną
rożnicą, że mój facet nagle przygasł. Pytałam co się dzieje, czy
zaczeli wytykac sobie, chodzi o pieniadze. Na pytania otrzymywałam
zdawkowe odpowiedzi. W grudniu ubiegłego roku dzień przed świętami
jak gdyby nigdy nic, wrócił mój facet z trasy i oświadczył, że
przemyslał swoje życie podczas delegacji, że żle się czuje i .....
postanowił wrócić do żony. Doznałam szoku!!! Na wigilię wszystko
gotowe a tu taki prezent. Zapytałam czy zona wie, usłyszałam, że
tak, że jego dzieci czekają na tatę.Poprosiłam aby choć został ze
mna na świeta. Niestety jeszcze w ten sam dzień 23 grudnia spakował
walizkę, zabrał wszystkie ciuchy i poprostu wyszedł z domu. Stałam
jak wryta, święta spędziłam w samotności płacząc do poduchy. Nie
rozumiem dlaczego tak się stało? Skąd nagły przypływ miłości do
żony? Jestem mi strasznie ciężko, bo uświadamiam sobie że
zmarnowałam sobie 2 lata i nigdy nie zwiąże sie z zonatym facetem.
Oni chyba zawsze wracają do żon, ale po co?
    • tricolour Bardzo dobre postanowienie... 09.01.09, 18:16
      ... by wiązać się z ludźmi wolnymi i bez zobowiązań. Po co faceci wracają do
      żon? Bo tam jest ich miejsce...

      smile)
      • pani_fantazja Re: Bardzo dobre postanowienie... 09.01.09, 20:53
        dostałam nauczkę wiem o tym
    • zuzka712 ale fajna prowokacja :) 09.01.09, 18:18
      Na pewno całe mnóstwo zdradzonych żon/i mężów okaże zrozumienie i
      współczucie.
      Być może nawet niektórzy pod wpływem Twojej historii wykopią swoich
      jeszcze nie ex do biednych kochanek
      smile smile smile
      • pani_fantazja Re: ale fajna prowokacja :) 09.01.09, 20:47
        nie szukam zrozumienia i współczucia, tylko odpowiedzi na pytanie
        gdyby to bylo przelotne mogłabym zrozumiec ze miał chęć na przygodę,
        ale to trwało 2 lata.Wiem, że powinnam się z tym liczyć, ale kiedy
        poznaliśmy sie powiedział ze jest w seperacji, z żoną nic go nie
        łaczy, tylko dzieci a ona sama spotyka sie z kims.
        • zalamana29 Re: ale fajna prowokacja :) 09.01.09, 20:54
          Ale dziewczyno , to było przelotne i trwało dwa lata! Facet to
          świnia ..... teraz jesteś o jedno doświadczenie mądrzejsza.
          Niestety wybacz , ale bardziej współczuję tej kobiecie która go
          przyjeła spowrotem.
          • zalamana29 Re: ale fajna prowokacja :) 09.01.09, 20:55
            Acha i czasami nie chciej do niego wracać!!!! Znajdź sobie
            normalnego "wolnego" chłopa.
            • pani_fantazja Re: ale fajna prowokacja :) 09.01.09, 21:02
              dzisiaj ochlonełam z tego, nie chce miec kolejnej takiej przygody,
              jedna mi starczy.
    • ravny Re: Nie rozumiem 09.01.09, 18:33
      nick adekwatny do treści
      • zalamana29 Re: Nie rozumiem 09.01.09, 18:59
        A to dobre smile
        Mogę Ci polecić mojego starego .... on się Tobą zaopiekuje smile
    • panda_zielona Re: Nie rozumiem 09.01.09, 20:05
      A co tu jest do rozumienia.Wiążąc się z żonatym facetem i dzieciatym
      facetem trzeba taką opcję mieć na uwadze.No chyba że ma się naście
      lat i głowę pełną mrzonek.
    • arkac123 Re: Nie rozumiem 09.01.09, 22:02
      pani_fantazja napisała:
      > Oni chyba zawsze wracają do żon, ale po co?

      Nie zawsze. Niektóre żony robią na złość kochance i nie przyjmują delikwenta z powrotemwink. Niech się z nim dalej męczy.

      Tak już na serio - to masz szczęście. Po jakimś czasie sama dojdziesz do takiego wniosku.
    • dorata351 Re: Nie rozumiem 12.01.09, 07:25
      Biedactwo.
    • amona13 Re: Nie rozumiem 12.01.09, 13:27
      z tego co wiem 2 lata to czas zakochania a potem klapki mogą sie otworzyć , w
      ciągu tego czasu już nie byłaś nowością i nieuchwytna , być może to zona stała
      sie atrakcyjniejsza bo poza zasięgiem
    • plujeczka Re: Nie rozumiem 12.01.09, 15:07
      znam przypadek kiedy facet odszedł od kochanki po 8 latach z
      powrotem do zony.Niestety kochanka ma status" ulotnej chwili" u boku
      zonatego faceta, który nie uregulował do konca swojego statusu
      rodzinnego.A ty masz nauczkę nie pchać palca miedzy drzwi,nie bądź
      zdziwiona.Za parę lat kiedy bęziesz szcześliwą mężatką pomysl
      sobie ,że takie rodzinne szczęście zostało zakłócone prze Ciebie
      innej kobiecie i co. ..dobrze sie z tym bedziesz czuła.A on coz
      wrócił tam gdzie jego miejsce .....
      • ewiku "rodzinne szczęście"... 12.01.09, 17:59
        plujeczka napisała:

        > znam przypadek kiedy facet odszedł od kochanki po 8 latach z
        > powrotem do zony.Niestety kochanka ma status" ulotnej chwili" u boku
        > zonatego faceta, który nie uregulował do konca swojego statusu
        > rodzinnego.A ty masz nauczkę nie pchać palca miedzy drzwi,nie bądź
        > zdziwiona.Za parę lat kiedy bęziesz szcześliwą mężatką pomysl
        > sobie ,że takie rodzinne szczęście zostało zakłócone prze Ciebie
        > innej kobiecie i co. ..dobrze sie z tym bedziesz czuła.A on coz
        > wrócił tam gdzie jego miejsce .....


        ... o jakim rodzinnym szczęściu tu mowa, jeżeli facet odszedł do żony i 2 lata
        był z kochanką?
        To nic więcej, tylko przykład tego, że ani to małżeństwo ani "skok w bok"
        niczego go nie nauczył jako męża i ojca i moim zdaniem za jakiś czas sytuacja
        się powtórzy.
        I raczej żałosny jest fakt, że żona przyjęła go z powrotem bo komuś takiemu na
        pewno nie można już zaufać.


        ----------------------------------------------
        Sztuką jest minąć koniec i iść dalej...
    • plujeczka Re: Nie rozumiem 13.01.09, 08:04
      kwestia przyjecia z powrotem wiarołomnego meża do domu to dość
      subiektywna ocena zony,ja bym nie przyjęła bo trudno mówic o
      zaufaniu ale ile kobiet tyle róznych postaw i sytuacji.Mimo
      wszystko jestem zwolenniczka załatwnienia swoich spraw do końca
      łącznie z rozwodem a poźniej " meblowania zycia od nowa".Bo jak na
      przykładzie Pani opisujacej nie wyszło to jej na dobre z drugiej
      strony trudno sie dziwić z zona ileś tam lat spedzonych razem,
      zapewne były też dobre chwile, wspolne dzieci, wspólne troski i
      radości jednych to łączy drugich dzieli jak widać na chwilę.
    • zmienilamnicka Re: Nie rozumiem 13.01.09, 09:40
      To dośc częsty schemat, że kochanka/ek z którym się małżonek wiąze w czasie
      małżenstwa jest tylko narzędziem do "układania sobie myśli" .
      Dopóki nie ma rozwodu, to nie ma tej prawdziwej decyzji o odejsciu z małżenstwa.
      I najlepiej potem ze 2 lata odczekac na ustabilizowanie się delikwenta... W
      okolicach rozwodu zdarzyć się moze dosłownie wszystko, ktoś kto jedną nogą stoi
      tam a drugą tu .. każdy pomysł takiej osobie może do głowy przyjść. A często
      pozbywa się żony wspierając się kochanką, a po rozwodzie czuje "przypływ
      wolności".. i zmienia kochankę na nową- nieskażoną wspomnieniem jego rozwodowych
      problemów..
      Osoba nierozwiedziona to inwestycja wyjątkowo niepewna. I w dobie powszechnego
      dostępu do internetu, gdzie ciągle ktoś przedstawia podobne historie "miał się
      rozwieść a wrócił do żony" , wypada już o tym wiedzieć i myslec zanim...

Pełna wersja