czy mogę to wliczyć w alimenty??

15.01.09, 23:33
witam,
Sprawa przedstawia się następująco:
Za dwa m-ce na świat przyjdzie maleństwo, które będę sama wychowywać.
Ojciec biologiczny ogólnie rzecz biorąc ma gdzieś dziecko.

Moja sytuacja finansowa pozwalała na moje wyżycie..ale z dzieckiem mogę mieć
już pewne trudności.
Wcześniej myślałam o znalezieniu jakieś dodatkowej pracy możliwej do
wykonywania w domu wieczorami..ale polskie realia są takie, że mogę o tym
tylko pomarzyć.
No i niestety... Mimo tego, że nie chcę mieć nic do czynienia z ojcem
dziecka... chyba jestem zmuszona do wniesienia sprawy o alimenty.
Moja sytuacja finansowa wygląda następująco.
Po opłaceniu czynszu, prądu, raty kredytu za mieszkanie, tel kom - na "życie"
zostaje mi ok 600 zł.
Rodzina zasponsorowała mi ostatnio auto - ze względu na malutkie dziecko..
wizyty u lekarza, jej przyszły żłobek itp.
Więc nie wiem ile opłaty za auto będą jeszcze wynosić...

I się właśnie zastanawiam nad tym mieszkaniem...
Kredyt mam wysoki... Kombinowałam, żeby może zamienić je na mniejsze.. i za
różnicę w sprzedaży spłacić część kredytu, która pozwoli mi obniżyć ratę.
Niestety... na tej operacji "zaoszczędziłabym" ok 20 tysięcy.. Nie licząc, że
nowe mieszkanie mogłoby wymagać jakiegoś remontu...
Więc suma sumarum - nie opłaca się. Koszty notarialne itp. zjadłyby wszystkie
pozorne oszczędności.

No i w końcu pytaniesmile
Czy jakąś część raty kredytu za mieszkanie, które docelowo przecież zostaje
córce... mogę wliczyć w koszty jej utrzymania?
    • chalsia Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 15.01.09, 23:47
      > Czy jakąś część raty kredytu za mieszkanie, które docelowo
      przecież zostaje
      > córce... mogę wliczyć w koszty jej utrzymania?

      nie, bo przecież możesz w przyszłości córke wydziedziczyć, albo
      może ona nie dożyc Twojej śmierci albo albo albo. Więc - nie.
      • fabiolalast Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 15.01.09, 23:54
        Rozumiem.

        A czy gdybym wynajmowała mieszkanie... czy koszt wynajmu byłby kosztem jej
        utrzymania?
        • tricolour Też nie... 16.01.09, 00:07
          ... zresztą sama dałaś sobie odpowiedź pytając "gdybym wynajmowała" - Ty byś
          wynajmowała, nie córka.

          Gdy dokładnie policzysz koszty utrzymania dziecka to i tak wyjdzie kilkaset złotych.
        • tricolour Z innej beczki... 16.01.09, 00:14
          ... poza tym, że jesteś zmuszona do żądania alimentów, to jest to także (a nawet
          przede wszystkim) Twój obowiązek. Ty jako opiekun masz zapewnić środki do
          utrzymania dziecka i do tych środków należą także pieniądze od ojca. Nie masz
          wręcz prawa z nich rezygnować, bo to nie są Twoje pieniądze.
          • fabiolalast Re: Z innej beczki... 16.01.09, 00:27
            Inaczej..
            Do tej pory wierzyłam, że sama sobie z małą poradzę.
            Jeśli ojciec dziecka chciałby coś płacić - to bym to odkładała na konto małej i
            kiedyś w przyszłości jej to przekazała.

            Jednak życie jest życie..

            Co do odpowiedzi sobie samej - to nie do końca tak.
            Ze względu na niepełnoletność małej ja bym była stroną wynajmującą, aczkolwiek
            mieszkańcami byłybyśmy we dwie.
            Tyle, że to mniej istotne już pytanie.. bo nie sprzedam mieszkania tylko po to
            aby tą samą kasę co ratę płacić za wynajem. Chciałam bardziej dowiedzieć się czy
            aż tak pokrętne jest nasze prawo.

            Czas poszukać jeszcze jakiegoś wyjścia z tej sytuacji.
            Masz rację co do tego, że i bez raty będzie to jakaś kwota.

            Ach..chyba dobiło mnie ostatnio to bezskuteczne szukanie pracy dodatkowej. Mam
            wrażenie, że zbyt małymi krokami do mnie dociera prawda o samotnym wychowywaniu
            dziecka.
            • scindapsus Re: Z innej beczki... 16.01.09, 08:16
              ale co to jest?jakas chora ambicja czy duma?
              nie rozumiem, po prostu nie rozumiem tego nie_wnoszenia o alimenty
              przeciez to są srodki na utrzymanie dziecka
              odmawiając ich albo nie żądając ich odejmujesz dziecku cos co mu się
              prawnie nalezy
              bo co?bo jestes ambitna?
              bo zostałas wychowana na zosię samosię ktora zęby zacisnie i
              dzieciak ją bedzie ogladał w nocy jak ten dzieciak wstanie o polnocy
              siku zrobic?
              bo z jednej roboty bedzie leciec do drugiej aby od ojca dziecka
              pieniedzy nie brac?
              • fabiolalast Re: Z innej beczki... 16.01.09, 10:36
                Rozumiem, że jeśli dziecku "coś się prawnie należy" to mam o to walczyć do
                upadłego... bo się należy.
                Tak jak pisałam wcześniej.
                Jeśli byłabym w stanie sama utrzymać się z córką..nie wniosłabym o alimenty.
                Jeśli biologiczny ojciec dziecka chciałby płacić - odkładałabym to konto małej.
                Ona sama by zadecydowała w przyszłości czy chce pieniądze od tego człowieka dla
                siebie czy też coś innego z nimi zrobi.

                Czy to duma czy chora ambicja?
                Jeśli miałabym wybierać - to pewnie bliżej dumy.
                Bycie ojcem biologicznym to tylko suchy fakt...czasami lepiej z takim
                człowiekiem nie mieć nic do czynienia.
                • scindapsus Re: Z innej beczki... 16.01.09, 10:45
                  fabiolalast to odpowiedz-dlaczego chcesz pozbawic dziecko np.
                  lepszych wakacji, dobrego dentysty, zajec pozalekcyjnych(płatnych)
                  dlaczego chcesz aby twoje dziecko patrzylo na zmeczoną matkę
                  dorabiającą w domu wieczorami zamiast czytającą mu ksiązki?
                  powiedz-dlaczego?
                  mnie to zawsze fascynuje u samotnych matek
                  ta ambicja


                  • fabiolalast Re: Z innej beczki... 16.01.09, 10:52
                    Wcale dziecka nie chce tego pozbawiać. No może z wyjątkiem "lepszych wakacji" -
                    bo tu nie rozumiem do końca co do tego mają pieniądze. Nie są one aż takim
                    wyznacznikiem.
                    Mam rodzinę, która "w razie potrzeby" wspiera mnie finansowo.

                    Ciebie fascynuje "ambicja" u samotnych matek, mnie fascynuje podejście ludzi "że
                    jak im się należy to mają to dostać".

                    Na postawione pytanie nie odpowiem Ci.
                    Powody mojej decyzji to już jest moja prywatna sprawa.
                    • scindapsus Re: Z innej beczki... 16.01.09, 11:23
                      Jestem ostatnią osobą która wyciaga ręce po cudze.
                      Nienawidzę roszczeniowego podejscia do zycia.
                      Ale twoje dziecko ma ojca, i uwazam ze on ma obowiazek łozyc na jego
                      wychowanie/utrzymanie.
                      A ty, jako matka i przedstawiciel małoletniego nieletniego masz
                      obowiazek w jego imieniu sie tego domagac.
                      Twoja rodzina moze pomoc, super ze chce to robić, ale ona tego
                      dziecka nie zrobila.
                      Jednakże jeśli uznalas-bo to twoja decyzja-ze z panem dawcą nie
                      chcesz miec nic wspolnego to doprowadz sprawe do konca i zrob
                      wszystko aby twoje dziecko nie musialo kiedys tam, jak samo bedzie
                      samodzielne i bedzie zarabiało,
                      placic alimentow panu biologicznemu.
                      W tym to chyba prawnicy pomagają- i mam nadzieje ze sie da przed
                      takimi roszczeniami zabezpieczyc-(oby)
                      pozdrawiam

                      ps. w mojej rodzinie byl przypadek kiedy dorosle dziecko, musialo
                      placic alimentu komus kto mial je gleboko w powazaniu.
                      i ambicja a moze honor nie pozwalal ubiegac sie o alimenty na to
                      dziecko
                      za to dorosle dziecko stanelo przed problemem ze samo musialo
                      placic alimenty "biednemu schorowanemu rodzicielowi"
                      ktory na starosc toczony rakiem
                      mial wyrzut uczuc rodzinno nostalgiczno nie wiem jakich

                      • fabiolalast Re: Z innej beczki... 16.01.09, 11:37
                        Dziękuję za zwrócenie na to uwagi.
                        Czas się pewnie wybrać właśnie do prawnika.

                        Czasami naprawdę z niektórymi ludźmi lepiej nie mieć do czynienia.
                        W tym przypadku mówiąc ogólnie.. Ojciec biologiczny wyrównał swój rachunek.
                        Dał małej życie, ale i praktycznie je odebrał.
                        Świadomie spowodował sytuację, w której życie małej było realnie zagrożone.


                        Dziękuję za pomoc w kwestii alimentów.
                        • deleine Re: Z innej beczki... 16.01.09, 16:35
                          widziałam kiedyś wpis kobiety, która pisała, że i owszem część raty za
                          mieszkanie ma wliczone w alimenty a mieszkanie przepisane na dziecko
                          więc chyba jednak warto wypytać prawnika, bo może akurat jest taka możliwość
                          • chalsia Re: Z innej beczki... 16.01.09, 22:59
                            > widziałam kiedyś wpis kobiety, która pisała, że i owszem część raty za
                            > mieszkanie ma wliczone w alimenty a mieszkanie przepisane na dziecko

                            to był zupełnie inny przypadek - mieszkanie na dziecko przepisali SOLIDARNIE
                            oboje rodzice (współwłasciciele mieszkania). Tak więc ojciec świadomie niejako
                            wyraził przez to zgodę na to, by uznawać kredyt za mieszkanie jako składową
                            kosztów utrzymania dziecka. Czyli on płaconnych alimentach ma wliczoną kwotę
                            częsci tego kredytu.

                            A tu mowa o darowaniu mieszkania dziecku jedynie przez matkę - trudno by ojciec
                            ponosił tego koszty.
                    • chalsia Re: Z innej beczki... 16.01.09, 11:23
                      > Na postawione pytanie nie odpowiem Ci.
                      > Powody mojej decyzji to już jest moja prywatna sprawa.

                      z reguły powód jest bardzo prosty - zraniona duma/poczucie
                      wartości - nakazuje działać na zasadzie - ja mu pokaże, że bez
                      niego sobie świetnie poradzę/zranił mnie i nic od drania nie chce
                      itp.
                      Czasami powodem jest chęc tzw. "świetego spokoju" i odcięcia się
                      grubą krechą od bioojca.
    • oliovka192 Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 19.01.09, 11:01
      no własnie czy mogę wliczyć np krzesełko ze stolikiem do karmienia którego
      jescze nie kupiłam ale za 2-3 mce musze kupic a sprawde wnosze na dniach?i
      koszty opiekunki do dzieka z racji tego ze za mc ide do pracy ale znów jeszcze
      jej nie mam a sprawe wnosze przed tym jak ja zatrudnieczy sad to uzna czy mam
      prao to dodac do koztów alimentów rzeczy których jeszcze nie kupiłam lub sprawy
      a które niedługo wiem ze bede kupowała lub załatwiała?
      • chalsia Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 19.01.09, 14:12
        > no własnie czy mogę wliczyć np krzesełko ze stolikiem do
        karmienia którego
        > jescze nie kupiłam ale za 2-3 mce musze kupic a sprawde wnosze na
        dniach?i

        sąd Ci po prostu nie zaliczy w koszty wydatków, których jeszcze nie
        porobiłas (bo gwarancji, ze je zrobisz nie ma, a ludzie potrafią
        sie obywać bez takich utensyliów).
        Nic nie stoi na przeszkodzie by za kilka miesięcy wnieść sprawę o
        podwyższenie alimentów. Albo kup krzesełko już teraz.
        • deleine Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 19.01.09, 15:10
          a czy nie jest tak, że robi się roczne zestawienie, także przewidywanych
          wydatków - jak ubrania, kosmetyki do pielęgnacji, zabawki, meble, lekarstwa?
          przecież nie biega się co chwila żeby zwiększyć zmniejszyć kwotę
          a ile rzeczy kosztują to wiadomo, więc skalkulować można
          chyba że ludzie obywają się też bez większych ubrań, stolika czy zabawek
          • tricolour Nie. 19.01.09, 15:17
            Alimenty (z definicji) służą zaspokojeniu bieżących potrzeb dziecka, a nie
            potrzeb przewidywanych.

            Jeśli z jednego miesiąca zostanie trochę pieniędzy, to będą na pokrycie
            zwiększonych wydatków w innym. Jeżeli w każdym miesiącu brakuje pieniędzy, to
            albo alimenty są za nisko wyliczone, albo wydatki za wysokie.
            • deleine Re: Nie. 19.01.09, 15:23
              to nie wiem po co istnieją arkusze kalkulacyjne alimentów, gdzie wpisuje się
              wakacje, meble, ubrania itd. i wyciąga średnią
              ktoś tu się mija z prawdą suspicious
              • tricolour Nikt się nie mija z prawdą... 19.01.09, 15:26
                ... bo w arkusze wpisuje się wydatki poniesione. Przecież one nie zmieniają się
                jakoś skokowo: raz małe raz duże i nie wiadomo w końcu jakie.
                • deleine Re: Nikt się nie mija z prawdą... 19.01.09, 15:30
                  ah tak, nie zmieniają się skokowo - czyli tyle ile wydawałam na kilkumiesięczne
                  dziecko będę wydawała na roczniaka
                  ciekawe
                  zwłaszcza, że dochodzi koszt opiekunki
                  może i to co piszesz ma sens przy kilkuletnim dziecku, ale nie gdy mowa o
                  zupełnych malcach - tu wszystko diametralnie się zmienia i nie da się wyliczyć
                  realnych alimentów na podstawie tego co już się wydało
                  • chalsia Re: Nikt się nie mija z prawdą... 19.01.09, 15:37
                    > zupełnych malcach - tu wszystko diametralnie się zmienia i nie da
                    się wyliczyć
                    > realnych alimentów na podstawie tego co już się wydało

                    bzdury, oczywiście, że się da.
                    • deleine Re: Nikt się nie mija z prawdą... 19.01.09, 15:39
                      tak?
                      to poproszę o logiczną wykładnię tego "się da"
                      • tricolour Ależ proszę... 19.01.09, 15:42
                        ... sumujesz wydatki na jedzenie i wychodzi 356,20 zeszłego miesiąca, czyli 400
                        w zaokrągleniu. Remont pokoju dziecka 3000zł co cztery lata (bo to już wiesz
                        jako dorosła osoba, co niejeden remont przeżyła) czyli 50zł miesięcznie... i tak
                        dalej.

                        Na oboje rodziców.
                        • deleine Re: Ależ proszę... 19.01.09, 15:46
                          no, czyli jednak PRZEWIDUJĘ te wydatki, tak jak pisałam, a nie czekam, jak to
                          ktoś tu kobiecie kazał, aż kupię ten fotelik i wtedy będę mogła sobie wliczyć w
                          wydatki i jak mi więcej wyjdzie to pójść do sądu o podwyższenie alimentów
                          • tricolour Strasznie kombinujesz... 19.01.09, 15:49
                            ... i na razie to tylko sobie robisz problemy. Nikt nie każe zasądzać alimenty z
                            dokładnością do grosza i martwić się gdy zabraknie 2,25zł w jakimś miesiącu.
                            • deleine ja nie 19.01.09, 15:53
                              nie kombinuję i sobie nie utrudniam, a wręcz odwrotnie
                              to moich dwóch szanownych rozmówców zdaje się nie dostrzegać, że w pewnym wieku
                              dziecku kupuje się coś innego niż dotychczas i że trzeba to wliczyć w wydatki,
                              mimo że pierwszy taki zakup dopiero przed rodzicem - np. buty czy meble do pokoju
                              a tu ktoś, z uporem maniaka powtarza, nie kupiłaś to nie możesz wliczyć suspicious
                          • tricolour A fotelika doliczyć nie można, bo go nie ma... 19.01.09, 15:50
                            ... i sąd zapyta o rachunek na ten fotelik gdy mąż zakwestionuje jego zakup.
                            • deleine Re: A fotelika doliczyć nie można, bo go nie ma.. 19.01.09, 15:55
                              czyli jak moje dziecko nie ma jeszcze butów, bo nie chodzi, i swoich mebli bo
                              jest za małe, to znaczy że sąd to zakwestionuje
                              to ja gratuluje albo sądownictwa, albo męża albo takiej opinii
                              • tricolour Jeszcze pozostała jedna możliwość... 19.01.09, 16:00
                                ... często pomijana: własne rozumienie rzeczy.

                                Bo z faktu, że ktoś nie kupował butów dla dziecka nie wynika, że do alimentów
                                nie można wliczyć ubrania dla dziecka, którego koszt jest znany od czasów Adama
                                i Ewy, ale faktycznie zmienia się.
                  • tricolour To bardzo dziwne... 19.01.09, 15:37
                    ... w jaki sposób masz zaplanowany domowy budżet jeśli niczego nie można wyliczyć?

                    Czy pracodawcę też prosisz o podwyżkę (lub obniżkę) co kilka miesięcy, bo
                    wszystko się zmienia?

                    smile
                    • deleine Re: To bardzo dziwne... 19.01.09, 15:41
                      właśnie o tym piszę
                      ja chcę zaplanować wydatki z góry, a mi tu ktoś wciska, że na podstawie tego co
                      było - bzdura
                      ja wiem, że w tym roku muszę kupić meble dla dziecka, buty itd. i muszę to
                      zaplanować w wydatkach, a nie po każdym jednym latać do sądu
                      i to by było to wasze latanie do sądu jak o pożyczkę suspicious
                      • tricolour Buty pierwszy raz kupujesz? 19.01.09, 15:43
                        smile
                        • deleine Re: Buty pierwszy raz kupujesz? 19.01.09, 15:44
                          tak
            • mariefurie Re: Nie. 19.01.09, 15:26
              tricolour napisał:
              > Jeżeli w każdym miesiącu brakuje pieniędzy, to
              > albo alimenty są za nisko wyliczone, albo wydatki za wysokie.

              Wraca dwóch myśliwych z nieudanego polowania. Bez zdobyczy.
              I jeden mówi:
              Wiesz, czegoś ja tutaj nie rozumiem - albo to kaczki zbyt wysoko latały, albo to
              psa zbyt nisko podrzucalismy.
              smile
              • tricolour Po prostu piękne, dziękuję... 19.01.09, 15:28
                ... bo też chciałem napisać, że dorosły opiekun dziecka powinien umieć policzyć
                wydatki, a jak nie umie...

                smile
                • fabiolalast Re: Po prostu piękne, dziękuję... 19.01.09, 17:11
                  A ja rozumiem to całe "prognozowanie" wydatkówsmile

                  Będę mamą pierwszego dziecka.
                  O alimenty występuję w momencie jego narodzin.
                  Więc wszystkie wydatki zaczynam praktycznie od zera. Muszę prognozować. Nie mam
                  porównania do "okresu poprzedniego".

                  Jako "początkująca" matka mogę się opierać tylko i wyłącznie na opiniach ludzi.
                  No i część rzeczy niestety muszę już teraz ująć.
                  np. Zakładam, że malucha będę karmić piersią. Z czasem to się zmieni. Mam wtedy
                  składać do sądu wniosek o podwyższenie alimentów?

                  Tak samo z opieką...
                  Teraz będę na macierzyńskim.. Zakładam, że mała będzie uczęszczać do żłobka.
                  Zapisana jest w mega długiej kolejce.
                  Czy się dostanie do momentu mojego pójścia do pracy? Nikt nie wie.
                  Więc co mam wliczyć opłatę za nianię?
                  No i nikt mi nie da gwarancji, że po tygodniu w żłobku dziecko będę musiała
                  stamtąd zabrać bo będzie chorowało itp.

                  Więc siłą rzeczy... pewne wydatki musimy prognozować.
    • mariefurie Re: czy mogę to wliczyć w alimenty?? 19.01.09, 11:42
      Mam bardzo podobnie. Ale załatwilismy tę kwestię polubownie. Bo jakos tak za
      sądami nie przepadamy obydwoje wink
      Co do Twojej sytuacji, gdzieś (może poszukam w wolnej chwili w swoich starych
      zasobach, acz nie obiecuję ze znajdę. choc w internecie mozesz poszperac tez
      sama bo stamtąd to miałam), był precedensowy wyrok w podobnej sprawie. Dziecko
      bowiem MUSI miec dach nad głową. I zostało to (rata kredytu) policzona jako
      czesc utrzymania kosztów dziecka.
      Choc nasze prawo w prawdzie precedensowe nie jest, to jednak sądy biora czasami
      pod uwagę wyroki w innych podobnych sprawach.
      Próbowac można w kazdym razie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja